Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Lasy
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-08-10, 16:14   Lasy [Cytuj]

Piękny, ogromny las w którym dominującym gatunkiem drzew są sekwoje. Jedna z głównych dróg prowadzi do Drzewa Generała Shermana, które jest największym drzewem na świecie. Duża część parku nie jest poprzecinana drogami. Tereny te pozostają pod panowaniem matki natury, która bywa kapryśna. W głuszy czają się rozmaite zwierzęta, można usłyszeć śpiew ptaków, czy pojękiwania i szum drzew. Jest to idealne miejsce, żeby ukryć się przed światem, jednak lepiej znać chociaż podstawy survivalu, zanim zejdzie się zbyt daleko w las. Bardzo łatwo jest zgubić się w gęstwinie i pozostać w tych lasach na wieki.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-09-12, 16:46   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Wade starała się nie trząść za bardzo z zimna, gdy szła przez las powoli licząc kroki. Dwieście czterdzieści cztery, dwieście czterdzieści pięć, dwieście czterdzieści sześć..., liczyła w myślach. Zgubiła się i krążyła już tutaj od godziny i trzydziestu ośmiu minut. Wiedziała, że znajduje się w stanie Kolorado, jednak niewiele poza tym.
- Kolorado. Stan w środkowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Jeden z trzech stanów, który nie posiada naturalnych granic. Nazwa pochodzi od rzeki Kolorado, po hiszpańsku Rio Colorado - mruczała pod nosem. Liczby, fakty, ciekawostki - to zawsze ją uspokajało w stresujących sytuacjach. Owinęła się cieplej swoim zielonym swetrem, chociaż niewiele to dawało. Na zewnątrz panowała temperatura siedmiu stopni Celsiusza, czterdzieści cztery przecinek sześć dziesiątych stopnia w skali Fahrenheita i dwieście osiemdziesiąt przecinek piętnaście setnych w kelwinach. Oznaczało to, że Wade pozostała godzina, dopóki nie zaczną się pierwsze objawy hipotermii; osłabienie ramion i nóg, dezorientacja, niepokój, zawroty głowy i drżenie mięśni. Niepotrzebnie wymknęła się z obozu. Zazdrościła teraz innym PSI, którzy siedzą przy w ciepłych pokojach, najpewniej po kolacji. Z drugiej jednak strony nie mogła zapomnieć, że niektóre PSI znajdowały się w obozach rehabilitacyjnych, także bilans wychodził na zero.
...dwieście pięćdziesiąt dziewięć, dwieście sześćdziesiąt, dwieście sześćdziesiąt jeden...
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-13, 16:50   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Wade wędrowała po lesie już od długiego czasu. Był już wieczór, temperatura zaczynała spadać. Zapowiadała się bardzo chłodna noc. Dziewczyna musiała znaleźć jakieś miejsce na nocleg, może nawet na rozpalenie ogniska. Inaczej zamarznie i to już całkiem niedługo. Hipotermia powoli zakradała się w jej organizm. Idąc tak przed siebie trafiła w końcu na polanę, na której ktoś rozbił już obozowisko. Stary, trochę zardzewiały pickup, do tego rozbity namiot oraz ciepłe ognisko i kuszący zapach pieczonego mięsa. Ogień kusił swoim ciepłem, jednak obok ogniska siedziała kobieta. Wysoka blondynka z tatuażami i dużą ilością kolczyków w lewym uchu, które Wade mogła widzieć z krzaków. Kobieta ze spokojem siedziała i widocznie czekała, aż mięso, które piecze, będzie gotowe. Mimo tego, że wyglądała na buntowniczkę można było odnieść wrażenie, że jest pozytywnie nastawiona do świata i nie będzie agresywna, jeśli nagle jakiś dzieciak wyskoczy jej z krzaków.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-09-13, 17:51   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Szybka kalkulacja; podejść czy nie podejść?
Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego miejsca do ochrony przed zimnem i z daleka od innych ludzi wynosiła niecałe dwanaście procent, a prawdopodobieństwo cichego wycofania się było jeszcze mniejsze. Z drugiej jednak strony, kobieta mogła ją natychmiast wydać w ręce policji. Mogła też wydać ją trochę później, uprzednio zyskując jej zaufanie.
Ciało Wade miało jednak ostatni głos w tej sprawie. Czuła już pierwsze dreszcze, co oznaczało, że niedługo zaczną się inne objawy. Zrobiła kilka kroków do przodu.
- Fajny tatuaż - powiedziała wesoło. Lubiła tatuaże, a właściwie ich historię. Niegdyś nosili je jedynie wojownicy. I to nie byle jacy, dopiero po zabiciu przeciwnika i odcięciu mu głowy, miało się przywilej oznakowania swojego ciała. Wade miała cichą nadzieję, że kobieta nie brała z nich przykładu.
- Mogę się przysiąść? - spytała, wskazując ruchem głowy na ognisko.
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-14, 20:50   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Kobieta siedząca przy ogniu spojrzała ze spokojem na dziewczynę. Od razu zorientowała się, że ma do czynienia z osobą z pokolenia PSI.
- Dzięki. Jasne, że możesz, siadaj. Pewnie jest Ci zimno. Zgubiłaś się w tym lesie? - Zapytała wesoło kobieta, patrząc na dziewczynę. Stwierdziła, że chce wybadać, czy nada się do łowców. Sama do nich należała, więc mogła w milszy sposób niż zwykle wciągnąć dziewczynę do grupy. Musiała tylko mieć pewność, że nastolatce nie odbije i nie zacznie próbować uciekać, albo stawiać się i nie wykonywać rozkazów od Eagle Eye, albo przełożonych. Było jej trochę szkoda tych dzieciaków, które nagle otrzymały dziwne moce, ale nie na tyle, żeby wszystkie je jak leci wciągać do mafii jaką byli łowcy.
Kobieta sprawdziła mięso i uznając, że jest już gotowe ściągnęła je z kijka za pomocą chleba. Zerknęła przy tym na Dziewczynę.
- Jestem Elizabeth, ale lepiej, żebyś mówiła do mnie Ela, albo Beth. Nie cierpię swojego pełnego imienia. Jesteś głodna?- Jeśli dziewczyna odpowiedziała twierdząco, to Beth podzieliła się z nią swoim posiłkiem.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-09-14, 21:30   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Umysł Wade pracował na dość zwyczajnych obrotach, co jednak u zwykłego człowieka oznaczało wyjątkowo mocną aktywność. Rozważała właśnie, co samotna kobieta mogła robić sama w lesie. A może nie była sama? Może jej chłopak czekał z chloroformem za krzakami. Ewentualnie są w tym bardziej obcykani i mają biały szum. Słyszała plotki, że cywile mogli sobie teraz taki kupić na podobnej zasadzie, co broń.
Pokiwała głową twierdząco na pytanie nieznajomej. Nie lubiła się przyznawać do pomyłki, chociaż wiedziała, że każdy człowiek ma do tego prawo. Jednak prawdopodobieństwo popełnienia przez nią jakiegoś błędu było znacznie mniejsze niż u innych osób.
- Wade - powiedziała wpatrując się intensywnie w jedzenie. Czuła (i słyszała) jak zaczyna burczeć jej w brzuchu. - Poproszę, jeśli można.
Przyjęła od niej jedzenie, starając się nie rzucać na nie jak dzikie zwierzę, ale nie jadła od południa, a chodzenie po lesie drastycznie wypompowało ją z wszelkich zapasów.
- Nie zrozum mnie źle, ale muszę zauważyć słonia w pokoju. Co robisz sama w lesie? I czy masz zamiar zawiadomić kogoś, że jestem PSI? - starała się mówić spokojnie, chociaż głos lekko jej zadrżał przy ostatnim pytaniu. Myślała o swoim bracie. O obozach, o których tyle słyszała od swoich kolegów i koleżanek. Wcale nie chciała się na własnej skórze przekonać jak tam jest.
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 14:54   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Kobieta zerknęła, jak łapczywie Wade zajada się tym jedzeniem, które jej podała. Przyciągnęła więc swoją torbę i wyciągnęła z niej jeszcze trochę chleba, oraz kiełbaski i podała dziewczynie.
- Spokojnie, nikt Ci tego nie zje - zaśmiała się cicho i znowu wbiła spojrzenie w tańczący ogień.
- Mam kilka dni wolnych, więc wybrałam się na biwak. I tak jakby siedzisz koło łowczyni, więc nie muszę nikomu nic mówić o tym, że jesteś PSI..- Zerknęła na jej reakcję z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Nie martw się, nie zamierzam Cię łapać i zaciągać do obozu. Co najwyżej spróbuję Cię zrekrutować do naszego oddziału PSI, kilka osób już w nim jest, a Annabeth pewnie by się ucieszyła z kolejnego członka. Ann to liderka oddziału PSI i córka szefa, ale jest na prawdę miłą osobą. Jakiego koloru jesteś? - Uspokoiła dziewczynę, która wydawała się zagubiona i po części rozgadała się. Cóż, sporo informacji na raz, ale widocznie zbyt często przebywała w towarzystwie zielonych PSI, więc przyzwyczaiła się, że może mówić dużo i każdy będzie wiedział o co jej chodzi.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-09-20, 16:14   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Poderwała się nerwowo na dźwięk słowa "łowczyni". Słyszała o nich. Grupa ludzi, którzy polowali na dzieciaki takie jak ona i sprzedawali je rządowi. I na dodatek mieli swój własny oddział PSI?
- Zielona - powiedziała szybko. W głowie zaczęła już układać plany ucieczki. Jednak ciekawość nie pozwalała jej uciec bez odpowiedzi na kilka pytań.
- Dlaczego z wami pracują? Czy przypadkiem bycie łowcą nie polega na łapaniu PSI?
Ich zachowanie było anomalią, której Wade nie potrafiła zrozumieć. Jedynym logicznym wyjaśnieniem było, że z nożem na gardle zostali do tego zmuszeni. Albo wszyscy byli psychopatami, których nie obchodzić los innych.
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 16:13   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Nawet się nie ruszyła, żeby złapać zieloną.Po co, skoro i tak albo ktoś inny ją w końcu złapie, albo sama przekona ją jakoś do przyłączenia się do łowców.
-Usiądź, bo wydaje mi się, że lepiej zacząć od opowiedzenia o tym jak w ogóle powstali łowcy. Na początku była to zwykła mafia. Ot dilerzy narkotyków, przemyt, wymuszenia. Problem zaczął się, kiedy nagle wybuchła epidemia OMNI, a ukochana córeczka szefa stała się zieloną, jak Ty. Przecież nie wydałby jej rządowi, a SSP kręciło się wszędzie, więc zorganizował wszystko tak, żeby odwrócić uwagę od Annabeth. Na początku, owszem sprzedawali wszystkie dzieciaki oprócz Ann i córki wspólnika Eagle Eye, ale że obie nudziły się same, zamknięte w głównej bazie to przekonały ojców, że PSI mogą być przydatni i wśród łowców powstał oddział dla psioników. Dzieciaki mają wybór, czy chcą trafić do obozu, bo kiedyś i tak w końcu do niego trafią, SSP jeśli nie jest przekupione to uparte sukinsyny, czy żyć w bazie i pomagać łowcom w zamian za bezpieczeństwo i opiekę. W sumie nie mają jakoś bardzo źle, o ile nie odpierdolą czegoś, co naraziłoby resztę łowców, wtedy muszą się liczyć z gniewem O'Sullivana, a jemu nikt nie chce się narazić. - Wytłumaczyła na spokojnie Beth. Nie miała najmniejszej ochoty zmuszać dziewczyny do niczego. To by się minęło z celem, a Ann, gdyby się o takim incydencie dowiedziała, to nie dałaby żyć Elizie. Co to to nie, Ann dbała o swój oddział, chociaż może na co dzień tego nie okazywała, ale jak przyjdzie co do czego to za większością z jej podwładnych stanie murem.
- Na prawdę nie mam zamiaru cię na siłę nigdzie ciągnąć. To się mija z celem, więc jak chcesz to możesz ze spokojem usiąść przy ogniu i rano rozejdziemy się w swoje strony. Bo teraz to zamarzniesz w tym lesie. - Powtórzyła swoje zapewnienia wbijając w nią wzrok.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-09-21, 16:23   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Dziewczyna przygryzła wargę, wpatrując się ze skupieniem w kobietę. Wade była geniuszem. Skomplikowane matematyczne równania są da niej niczym. Potrafi z pamięci wymienić wszystkie choroby, o których czytała osiem lat temu. Nauka nowych melodii zajmuje jej godzinę, a z samego patrzenia potrafi nauczyć się różnych sztuk walki. A mimo to jest najbardziej naiwną osobą pod słońcem.
- W porządku - powiedziała uśmiechając się szeroko i usiadła z powrotem przy ognisku.
- Opowiedz mi więcej o tej Ann - poprosiła sięgając znowu po jedzenie. Ciężko było jej się do tego przyznać, ale postać tej dziewczyny ją zaczęła lekko fascynować. Nie tylko dlatego, że była zielona.
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-24, 14:55   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Eliza zdziwiła się trochę, że tak łatwo poszło jej przekonanie dziewczyny. Kiedyś wdepnie tak, że w końcu pozbędzie się tej swojej naiwności.
- Ann, to Ann... Córeczka tatusia. Zwykle łazi za nią wilczak czechosłowacki o imieniu Mononoke. Spokojna bestyjka, bardzo usłuchany i przywiązany do Ann. Już mówiłam, że jest liderką oddziału PSI u nas. Tylko ona z PSI może od tak przyjść do szefa bez wezwania przez niego. Co jeszcze? Często widuję ją w lecznicy, czasem robi psikusy iluzjami. Jak dla mnie ot, zwykła nastolatka. - Stwierdziła, a widząc, że dziewczynie kończy się jedzenie dorzuciła go jeszcze trochę. W końcu łowcy dali jej zapasy jakby na miesiąc robiła sobie wycieczkę, a nie na 2-3 dni.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-09-24, 22:39   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Wade pokiwała jedynie głową, zjadając kolejne porcje, które kobieta podsuwała jej pod nos. Pokarm dostarcza energii, która jest niezbędna do ogrzewania organizmu. Przypominały jej się ogniska organizowane w domu dziecka. Jak wraz z bratem ścigali się, które z nich zmieści więcej pianek do buzi i dalej będzie w stanie mówić. A potem zakradali się do szafki z książkami i czytali podręczniki od biologii dla starszych klas. Wade byłaby w stanie wyrecytować teraz z pamięci całą ich treść.
- Wiedziałaś, że w latach 1959 - 2003 pioruny zabiły prawie cztery tysiące Amerykanów? Dla około dziesięciu procent ludzi porażenie piorunem kończy się śmiercią. Zaś siedemdziesiąt procent spośród tych, którym udało się przeżyć, zmaga się z długotrwałymi skutkami ubocznymi - powiedziała przerywając krótką ciszę, która powstała między nimi. Wade często zdarzało się randomowo zaczynać nowy temat.
- Porażenie może prowadzić nawet do zmian osobowości, trwałych uszkodzeń mózgu i utraty pamięci.
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-01, 18:04   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Obserwowała jak dziewczyna zajada się jedzeniem, które jej podała. Zachowywała się trochę tak, jakby od dawna nie najadała się porządnie. Elizie zrobiło się jej trochę żal. Do czego to doszło, żeby dzieciaki musiały biegać po lesie i walczyć o przetrwanie. Z jednej strony cieszyła się, że jej to nie spotkało. Wiedziała, że w wieku Wade nie dałaby rady od tak przeżyć w dziczy, nawet gdyby miała te całe nadnaturalne moce.
Wade zaskoczyła ją, kiedy nagle zaczęła mówić o porażeniach piorunem. Wysłuchała ją uważnie.
- Teraz już wiem. Za to wiem, że ktoś przeprowadzał badania i to nieprawda, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce. - Powiedziała z uśmiechem. Ledwo skończyła mówić, a jej telefon wydał z siebie krótką melodyjkę. Wyciągnęła go z kieszeni i odczytała smsa. Westchnęła ciężko i schowała go z powrotem do kieszeni.
- Muszę wracać do bazy. Potrzebują mnie na już. - Poinformowała zieloną wstając i przeciągając się.
- Nie chcesz czasem pojechać ze mną? U łowców nie jest źle, miałabyś dach nad głową i gwarancję ciepłych posiłków. No i mogłabyś rozwinąć swoje umiejętności. Pewnie umiesz coś, czego nie potrafi reszta zielonych i na odwrót, więc gdybyście razem ćwiczyli to na pewno poszłoby wam szybciej. - Zerknęła na Wade i poszła zebrać swoje rzeczy. Wrzuciła wszystko na pakę pickupa i zabezpieczyła ładunek, żeby czasem nic nie wyleciało, po czym znowu spojrzała na dziewczynę, czekając na odpowiedź. Miała nadzieję, że nie będzie musiała jej tutaj zostawiać. Przecież dziewczyna nie miała nawet kurtki, zapasów, czy czegokolwiek innego, co mogłoby jej pomóc przetrwać w lesie.
 
 
Wade Danvers
I kill people with kindness


16

zielona




Wysłany: 2016-10-01, 18:53   
   Multikonta: Hal, Alannah & Danny
[Cytuj]

Wade wpatrywała się w swoje mocno rozwalone i ubłocone trampki. W Obozie nie było źle. Zajmowali się nią praktycznie od samego początku epidemii, karmili ją, miała tam swoich przyjaciół. Ale jednej rzeczy tam brakowało - jej brata. Gdzie dostanie lepsze środki i możliwości na znalezienie go niż u Łowców?
- Lepsze to niż zostanie tutaj - powiedziała z uśmiechem.
Powoli podniosła się z kłody, którą używała jako siedzenia i jeszcze raz przyjrzała uważniej kobiecie. Zastanawiała się jak wyglądają inni Łowcy, co robią całymi dniami, jak wygląda ich baza. Była też ciekawa kim jest reszta PSI, którzy im pomagają. Dlaczego to robią?
Ruszyła za kobietą i bez wahania weszła do pickupa. Mogła odejść, mogła nawet znaleźć drogę powrotną do Obozu. Ale zamknięta za jego murami nie pomoże bratu.
_________________

This one's for the lonely
The one's that seek and find
Only to be let down
Time after time
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-02, 22:18   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Elizabeth szybko uporała się z ładunkiem na pace. Zanim jednak wskoczyła za kierownicę, zagasiła ognisko. Nie chciała przecież wywołać pożaru lasu. Cieszyła się, że nie zostawi dziewczyny w tym ciemnym lesie na pastwę losu. Odpaliła samochód i włączyła ogrzewanie, po czym ruszyła szybko w kierunku bazy. Po kilku godzinach dotarły pod bar. Zaraz ktoś z niego wyszedł, żeby zabrać sprzęt z paki pickupa, a Elizabeth zabrała Wade do bazy. Machnęła ręką na Roya, mówiąc, że Wade to nowa w oddziale PSI, więc ze spokojem je przepuścił. Eliza szybko pokazała najważniejsze punkty w bazie i powiedziała, że Wade może wybrać sobie któryś z wolnych pokoi w skrzydle PSI, a jakby miała jakieś problemy to może znaleźć ją, albo Annabeth, która pewnie z chęcią by jej pomogła. Przeprosiła też dziewczynę, że tak pobieżnie jej wszystko pokazała i nie przedstawiła Ann, ale musiała stawić się już w lecznicy. Ktoś potrzebował jej pomocy.

[z.t x2, możesz już zacząć z kimś rozgrywkę w bazie łowców.]
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2016-10-13, 23:29   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]

Tak właściwie to po co ona na niby-misji-niby-treningu? Aż tak bardzo jej zaufali, aby pozwolić na szwędanie się po za bazą? Jeszcze nie wiedziała czy będzie próbować uciekać, przynajmniej na chwilę obecną nie widziała takiej możliwości, ale kto wie jaki czeka ich obrót spraw. Skorzystała z okazji, że trzeba było się przebrać i nawet zamknęła się w łazience zastawiając drzwi wszystkimi możliwymi gratami. Chciała wziąć prysznic, to wszystko. Wykąpana i w ciuchach zapewne jednej z łowczyń, stanęła tuż przed bazą łowców w towarzystwie Liama i jeszcze sześciu osób, których kompletnie nie znała. Postanowiła milczeć, nie odzywać się nie pytana, tak było najwygodniej. Nawet do Liama nie odezwała się ani słowem. Nawet wtedy kiedy dobijał się do łazienki myśląc zapewne, że rudowłosa postanowiła dać nogę.
(...)
Po krótkiej chwili w samochodzie znaleźli się w lesie, gdzie miał odbyć się trening, albo ukryta misja, kto wie. Łowcy dobrali się w pary i sumiennie ćwiczyli swoje umiejętności na małej polanie. Nie bardzo rozumiała ćwiczenia w terenie, kiedy to mieli super siłownię i salę treningową. Wzruszyła ramionami, szukając Liama wzrokiem. Mimo kiepskich początków chyba tylko jemu mogła tutaj zaufać. Przynajmniej on jeden wiedział kim jest i dlaczego tutaj jest. Reszta kazałaby ją ogłuszyć jakimś narzędziem i zostawić tu na pastwę losu. Tak przynajmniej sądziła. Kiedy tylko Liam zjawił się obok niej, nachyliła się ku niemu.
- Nie możemy dać dyla? Twoi znajomi nie wyglądają na przyjaznych. - szepnęła do niego konspiracyjnie. Stała jak kłoda, nie wiedząc kompletnie jak ma się zachować.
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Joyce Foley
jednoręki smok szczęścia


21 lat

czerwony




Wysłany: 2016-10-14, 16:13   
   Multikonta: MG, Levi
[Cytuj]

Jak powiedziała tak też on zrobił. Zrzucił spodnie nim Lel zdążyła wyjść z pokoju. W samych bokserkach przeszedł do łazienki, wszedł leniwie pod prysznic i odkręcił gorącą, wręcz wrzącą wodę i stał nieruchomo przez kilka minut, pozwalając wodzie zmyć z siebie ślady krwi. Gdy już wyszedł, osuszył się ręcznikiem i zabandażował pocięty wcześniej nadgarstek. Wygrzebał z szafy jakieś czyste ubrania, które służba musiała na bieżąco prać i dostarczać ich właścicielom do pokoi. Znalazł czystą parę czarnych bojówek, których miał kilkanaście par, obcisły biały t-shirt, którego napis głosił, że jest on koloru czarnego, a na ramiona zarzucił czarną skórzaną kurtkę. A i oczywiście czapkę, tym razem koloru czarnego, bo czerwona za bardzo rzucałaby się w oczy w lesie. W końcu miał to być zwiad, więc lepiej pozostać ukrytym w cieniu. Taki tok myślenia nie za bardzo do niego pasował, był zbyt racjonalny. Lecz po spotkaniach z Lel często zdarzały mu się chwile „trzeźwości umysłu”. Nie był to jednak efekt długotrwały.
Wybrał się jeszcze do magazynu po kilka „zabawek”: jakiś karabin, pistolet sztuk dwie, zapas naboi w ilości, w której mógłby urządzić krwawą rzeź kilkudziesięciu osób, kilka granatów, bo może się przydadzą i już miał sięgać po więcej, ale powstrzymał go strażnik pilnujący magazynu. Widocznie Lel musiała go uprzedzić, by przypilnował chłopaka przy wybieraniu broni. Przeklął na niego kilka razy, splunął mu w twarz i spakował naboje i granaty do niewielkiej torebki przewieszanej przez ramię. Pistolety schował za pasek spodni, a karabin przewiesił przez drugie ramię.
W międzyczasie zdążył wyśmiać smsa od Lel „Nie szalej”, dobre sobie. A potem oczywiście wkurwił się, że musi jeszcze niańczyć jakiegoś odrostka.
Nie czekając na swoich ludzi, jak to miał w zwyczaju, wyszedł z budynku. Wsiadł do czarnego samochodu zaparkowanego przed budynkiem. Już miał odjeżdżać, ale przed maskę wybiegł jeden z członków Pandemonium, który miał jechać razem z nimi. Nie myśląc wiele, J. wcisnął pedał gazu na maksa, próbując tym samym pozbyć się przeszkody. Niestety chłopak spodziewał się takiego zachowania ze strony swojego przełożonego i zatrzymał samochód swoją telekinezą, co jeszcze bardziej wkurzyło Joyce’a. Tuż za nim stały rudy chłopak, którego nie znał.
- Ej ty! Nowy! – krzyknął przez uchylone okno, wciąż nie zdejmując nogi z gazu. A niech się chłopak pomęczy, skoro chce się przeciwstawiać Bossowi.
- Ruszysz w końcu swoje szanowne cztery litery?! – wydarł się, próbując przekrzyczeć warczący odgłos silnika i palenia gumy. Wskazał by zajął on miejsce w samochodzie tuż obok niego. Lepiej żeby Rudy był już uzbrojony i gotowy. Joyce nie należał do tych cierpliwych i gdyby było inaczej, pewnie by go tu zostawił.
 
 
Liam Carpenter
I'm Batman.


20

Czerwony




Wysłany: 2016-10-14, 19:16   
   Multikonta: Caroline
[Cytuj]

No właśnie po cholerę była mu kula u nogi na misji? I od kiedy w terenie nie było normalnej misji tylko jakiś dziwny trening w lesie? Miał tylko nadzieję, że nie będzie próbowała uciekać i nie będzie ciągle tracił czasu na ganianie jej. Z resztą dziś niech robi sobie co chce bo i tak był już ustawiony z Pandemonium żeby rozbroili jego czip i go odbili. Fakt, wstąpił do łowców dobrowolnie i na początku nawet było pięknie ale przyszedł do nich żeby chodzić na prawdziwe misje, a nie niańczyć rude wredne babska. Nie był opiekunką tylko mordercą.
Wywrócił oczami kiedy zobaczył trenujących łowców. Nie mogli robić tego w bazie albo zająć się czymś... czymś co robili zazwyczaj? No chyba, że to była jakaś pokazówka ze względu na Kelly ale w takim razie szef się nie znał i to była beznadziejna pokazówka. Na pewno o wiele bardziej spodobałby jej się jakiś wypad z dreszczykiem emocji.
-Wydaje ci się, przywykniesz. Z resztą tak naprawdę oni się nas boją dlatego lepiej nie używaj za dużo mocy. Część ma pewnie jakiś stres pourazowy i to byłoby bardzo dobre wytłumaczenie dla odstrzelenia ci łba - wzruszył ramionami i ustał naprzeciwko niej. Podrapał się po głowie i w sumie nie wiedział co robić. Jakoś pranie jej tak po prostu było o wiele prostsze niż trening na którym nie mógł zrobić jej krzywdy. Po chwili zastanowienia ją złapał i założył nelsona, powalając dziewczynę na glebę. Chyba dobry początek?
 
 
Connor Peyne
Monument


20

Niebieski




Wysłany: 2016-10-14, 19:17   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Tak jest! Jednak się do czegoś przyda. Zastanawiał się przez chwilę, czy poza nim są tu jeszcze jacyś popaprańcy, którzy zgodzili się na warunki proponowane przez dziewczynę. Trzeba przyznać, że to był swojego rodzaju cyrograf. Za zdradę groziła śmierć... No zdradę zawierającą w sobie rozpowiadanie tajemnic organizacji. Uśmiechnął się szczerze do prowodyrki całego zamieszania, po czym zabrał swe szanowne dupsko i ruszył w poszukiwaniu magazynu z bronią. Krążąc po korytarzach zastanawiał się, co mogłoby mu się przydać i powoli ułożył sobie listę rzeczy, które na pewno nie będą zbędnym balastem. Niestety trochę się zgubił i zanim odnalazł magazyn, już wiedział, że zapewne się spóźnił. Wziął ze sobą granaty, poręcznego glocka,jakiś karabin automatyczny i zapas naboi. Schował je do plecaka. W prawdzie nie znał się na używaniu takiej broni, ale widział kilka filmów, więc czuł się nieco pewniej z tą wiedzą. Po znalezieniu jakiejś czarnej kurtki, ruszył w kierunku drzwi wyjściowych, gdzie zobaczył scenę rodem z filmu scfi. Jakiś koleś zatrzymywał samochód, który już chciał wyruszyć w drogę. Okazało się, ze kapitan chciał sam wyruszyć w podróż w nieznane. Najwidoczniej pewnie czuje się w swojej skórze i wie co potrafi. Może być dobrym obiektem do obserwowania. Istnieje szansa, że nauczy się czegoś od niego.
- Jestem. Nie spodziewałem się, że wyruszysz tak wcześnie.- odpowiedział do Joyce'a wsiadając do samochodu.
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2016-10-14, 19:29   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]

/ nie będę się przelogowywać sto razy, zauważycie gdzie jest MG, a gdzie Kelly. Brak ogólnej kolejki.

- MG -
Shane, bo tak nazywał się ów niebieski nie lubił niesubordynacji. Mieli do kurwy nędzy wyjechać razem, a ten czerwony popierdolec jak zwykle postanowił postawić na swoim. Używanie mocy do zatrzymywania samochodów to coś czym nie zajmował się na co dzień, serio... Widząc na horyzoncie Connora, skinął mu głową, aby wsiadał do środka.
- Panienka musiała przypudrować nosek przed randką ze śmiercią? - rzucił żartobliwie w stronę Connora, kiedy to ten wlókł się w stronę samochodu.
(...)
Po kilku godzinach podróży znaleźli się już u celu. Zostawili samochód kilkaset metrów od lasu, gdzie rzekomo Łowcy mieli mieć swój trening. Shane prowadził całe to zbiorowisko, bo jako jedyny wziął ze sobą telefon z GPS'em, kompasy były zbyt starożytne.
- To tutaj, rozdzielcie się, zajmijcie pozycje, wyjmijcie broń, schowajcie cipki i cisza. - wyszeptał do nich konspiracyjnie, a sam schował się za jednym z drzew, co chwila wyglądajac zza niego.
- Bierzemy Tego gościa co napierdala rudą. - rzucił do nich porozumiewawczo przez małą słuchawkę bluetooth. Każdy z nich ją miał, dał im je jeszcze w samochodzie.

- Kelly -
Treningi z Liamem należały do najkoszmarniejszych. Najbardziej popierzony człowiek jakiego znała. Chciała być grzeczna, jak najbardziej współpracować, aby nie zginąć, a on co? Zrobił sobie tutaj ring i miotał nią na każdą stronę. Zrobiło jej się ciemno przed oczami i przez chwilę szamotała się jak świnia jadąca na rzeź, jednak zebrała się w sobie i zaczęła okładać go łokciami jak tylko mogła. Celowała głównie między nogi, ale dopiero za dziesiątym razem jej się to udało, kiedy to już naprawdę zaczynało brakować jej tlenu i nawet mięśnie powoli zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Powinna była wiedzieć jak to się skończy.
- Odpierdol się. - warknęła do niego, kiedy tylko uścisk choć trochę się rozluźnił. On coś knuł i ona dobrze o tym wiedziała. Kobiety zwykle mają jakieś dziwne przeczucia. Zaraz, zaraz... To się nazywa kobieca intuicja.
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,071 sekundy. Zapytań do SQL: 9