Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Opuszczony market
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-08-10, 17:15   Opuszczony market [Cytuj]

Opuszczony budynek marketu “Wall-Mart” wygląda tak, jakby za kilka dni miał pójść do rozbiórki. Każda z szyb, która niegdyś była wystawą sklepową została roztrzaskana na maleńkie kawałeczki, tworząc nie tylko przeciąg wewnątrz budynku, ale i łatwą drogę wejścia i wyjścia. W środku jest masa poprzewracanych sklepowych półek. Większa część zaopatrzenia sklepu została skradziona przez dzieci bądź dorosłych, którzy w wyniku kryzysu stracili swoje domy i gospodarstwa. Wewnątrz marketu jest też wiele miejsc, które ewidentnie dawniej służyły za obóz - porozbijane namioty, pozostawione śpiwory. Sklep jest bardzo brudny - podłogi są praktycznie całe w kurzu jak i w błocie. Ściany są brudne, a w niektórych miejscach nawet i zakrwawione.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-17, 02:38   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, barwiąc niebo i ciemne chmury w odcienie pomarańczy i różu. Jeszcze niedawno padał deszcz, do tego było całkiem zimno. W powietrzu było już czuć jesień. Kyleowi powoli kończyły się zapasy. Starczy ich jeszcze na kilka dni, jednak nauczony doświadczeniem, zaczął szukać jedzenia wcześniej. Tak też znalazł się w pobliżu opuszczonego WallMartu. Szkło z szyb roztrzaskane w drobny mak mieniło się tęczą, odbijając światło. Gdzieniegdzie można było nawet zobaczyć "zajączki" stworzone przez odbite w większych kawałkach szkła światło. Dookoła marketu latały puste foliówki i częściowo zmoczone w kałużach ulotki sprzed sześciu lat, które prawdopodobnie do niedawna leżały jeszcze w sklepie. Przeciąg musiał je niedawno wywiać z wnętrza. Cała okolica była cicha, nic nie wskazywało na to, żeby ktoś kręcił się w pobliżu. Jedyny ruch, jaki mógł wychwycić chłopak, to jaskółki wlatujące i wylatujące ze sklepu. Musiały uwić tam sobie gniazda.
 
 
Kyle Lewis


17

Zielony




Wysłany: 2016-10-17, 20:29   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Kyle opuścił chatkę leśniczego dwie godziny wcześniej. Ubrał się ciepło, w grubą bluzę i kurtkę przeciwdeszczową. Na głowę naciągnął wełnianą czapkę, stopy odział w trapery, a nieodłączny plecak, który właściwie wrósł w jego sylwetkę, chronił jego plecy. Czuł się bezpiecznie, bo od kilku dni przemieszczania się na południe nie widział żywej duszy. Ostatnie dwa dni odpoczywał w opuszczonej leśniczówce, ale zapasy które uzbierał kurczyły się szybciej niż przewidywał. Dlatego opuścił schronienie wcześniej i postanowił odbyć część wędrówki nocą. Jego plan zakładał przejście z Portland w Oregonie. z którego pochodził, do przejścia granicznego w Ciudad Juarez w Meksyku. Według obliczeń było to około 2600 kilometrów, które powinien pokonać w 50 dni. Jak na razie był idealnie w połowie trasy, po miesiącu wędrówki. Przez ten czas nabrał dużo doświadczenia, dlatego opuszczony Walmart na drodze łączącej dwa miasteczka wydawał mu się łatwym celem do splądrowania.
Chłopak kucnął za drzewem i wyciągnął z plecaka lornetkę. Budynek nie był ruiną, ale wyglądał na nieodwiedzany zbyt często. Jaskółki uwiłyby gniazdo na zewnątrz, gdyby ktoś non stop kręcił się wewnątrz. To dobry znak. Kyle schował lornetkę, po czym szybko przebiegł jezdnię. Przeszedł obok frontu sklepu, ówcześnie zaglądając czy nie ma w środku nic podejrzanego i jeśli nie było, od razu udał się do drzwi na zaplecze. Miał nadzieję, że będą otwarte.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-18, 18:07   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Wnętrze sklepu wyglądało jak po przejściu huraganu, ale nic nie wskazywało na to, żeby ktokolwiek był w środku. Podłoga owszem, była brudna, jednak nie było na niej śladów świeżego błota. Jeśli ktoś był w środku to musiałby wejść przed opadami deszczu, które skończyły się już kilka godzin temu, więc taka osoba prawie na pewno poszłaby już dawno dalej. W każdym razie, kiedy wszedł do środka mógł zobaczyć, że półki zieją pustkami. Wszędzie walało się pełno śmieci. Drzwi od zaplecza sklepu były umazane zakrzepłą krwią. Jeśli Kyle postanowił je otworzyć, to udało mu się to z lekkim oporem i skrzypnięciem nienaoliwionych zawiasów. W środku mógł znaleźć pełno skrzynek i paczek, no i oczywiście szczury. Co to by było za opuszczone zaplecze, gdyby nie zalęgły się tu te stworzenia o bystrych oczkach i ostrych zębach.
 
 
Kyle Lewis


17

Zielony




Wysłany: 2016-10-18, 21:44   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Drzwi ustąpiły pod większym naporem i Kyle znalazł się w środku. Natychmiast wyciągnął z plecaka taser, po czym schował go do przedniej kieszeni bluzy. Pomimo, że wcześniej sklep wydawał się opuszczony, to nie mógł pozwolić sobie na to aby zaskoczył go jakiś inny włóczęga. Nie wszyscy byli tacy nieszkodliwi jak on. W kraju, w którym panowała anarchia aż roiło się od złodziei, morderców i innych psychopatów. Oprócz tego zawsze mógł trafić na niesławnych Łowców, albo wojsko. Wolałby uniknąć wizyty w obozie dla PSI. Na samą myśl przechodziły go ciarki. Czas jednak skupić się na tu i teraz.
Kyle zaczął przeglądać się skrzynkom, oraz paczkom, otwierał je, grzebał w nich, innymi słowy robił wszystko aby znaleźć w nich cokolwiek co mógłby zjeść. Szukał też części elektronicznych. Jeśli jedną z tych dwóch rzeczy znalazł na zapleczu, wtedy pakował je do plecaka. Po splądrowaniu zaplecza przeszedł do głównej hali. Tam poruszał się czujniej, chodził od półki do półki zgięty w pół, z ręką na taserze w kieszeni. Doskonale pamiętał o krwi na drzwiach z tyłu budynku. Była zakrzepła, ale i tak mogła być oznaką jakiegoś zagrożenia.
- Robisz się paranoikiem, Kyle. - powiedział do siebie, z tęsknotą patrząc na pustą folijkę po Reese's. - Wiem. I zaczynam do siebie gadać...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-19, 23:05   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Kyle znalazł w skrzyniach i paczkach dwie krótkofalówki, jednak nie natknął się na żadną żywność. Większość skrzynek i paczek była już dawno sprawdzona i splądrowana, więc za dużo nie udało mu się zdziałać w sprawie znalezienia zapasów, czy większej ilości elektroniki. Przeszukując paczki mógł usłyszeć szurnięcie, a zaraz potem kilka metalowych przedmiotów upadło na ziemię na zapleczu i po chwili wydostał się z nich gaz usypiający. Łowcy byli na patrolu. Rutynowo sprawdzali co większe opuszczone budynki, więc kiedy zauważyli, że na zapleczu jest jakiś chłopak, to założyli maski gazowe i noktowizory i rzucili puszki z gazem. Mogli co prawda użyć strzałek usypiających, ale komu chciałoby się skradać między skrzynkami?
 
 
Kyle Lewis


17

Zielony




Wysłany: 2016-10-20, 00:14   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Nic ciekawego, żadnego jedzenia... Kyle westchnął przeciągle wkładając dwie zdezelowane krótkofalówki do plecaka. Przynajmniej zdobył trochę kabli, nadajniki fal radiowych, no i baterie litowo-jonowe, a te zawsze się przydają. Chłopak usiadł między półkami zdejmując czapkę. Jego własnoręcznie zrobiona ładowarka zasilana przez kawałeczek panelu słonecznego skradzionego z czyjejś posesji pozwalała na zasilanie rozładowanych sprzętów. Niestety ładowanie w ten sposób trwało bardzo długo, dlatego Kyle zmuszony był używać powerbanków i innych przenośnych magazynów energii. W głowie aż huczało mu od nowych pomysłów, których nie zrealizuje bez odpowiednich narzędzi. Prowizorka jaką uprawiał ograniczała potencjał chłopaka. Czasami chciałby już znaleźć się za granicą, móc uciec gdzieś do Europy... Dwa głuche uderzenia metalu o posadzkę, a potem syk wyrwał go natychmiast z przemyśleń.
To nie był pierwszy raz, kiedy próbowali dorwać go Łowcy. Piąty, jeśli chciałby być dokładny. Zareagował więc instynktownie, bo znał ich metody. Schował się za półką, naciągnął na twarz (uprzednio zdejmując okulary) prowizoryczną maskę gazową zrobioną z dwóch butelek po Coca-Coli, taśmy klejącej i waty. Była sprawdzona, działała idealnie, więc mógł przejść do drugiej fazy planu, który w milisekundę ułożył mu się w głowie. Czas na kolejny gadżet, Q. Miejsce, w którym się ukrywał było widoczne z drzwi dlatego zostawił tam glowstick, tak aby widoczny był tylko jego blask. Jego światło było bardzo ciepłe, więc na noktowizorze było delikatne, nęcące. Kyle w kuckach przeszedł alejkę dalej. Schował się za pustą półką, plecami zwrócony w stronę przynęty, kątem oka wciąż ją obserwował. W tym samym momencie w jego dłoniach pojawiła się zippo i dwie petardy, które wybuchały głośno i z bardzo jasnym błyskiem. Jeśli łowcy podejdą do glowsticka, podpali krótkie lonty małych petard i rzuci je im pod nogi. Jeśli zostaną ogłuszeni, czas na dalszą część planu A.
Pot wielkimi kroplami spływał mu z czoła na oczy, oddech był krótki i nierównomierny. Serce waliło jak szalone. To, że miał plan i doświadczenie nie znaczyło, że się nie bał. Był przerażony, na granicy płaczu. Myślał tylko o tym, że nie chce trafić do obozu. Nie chce, i nie trafi. [i]Niech podejdą do przynęty.[/i] Zacisnął mocno szczękające ze strachu zęby. [i]Niech podejdą.[/i]
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-21, 21:39   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Cóż, na nieszczęście chłopaka łowcy od niedawna mieli więcej zielonych w swoich szeregach, więc mieli też nowe zabawki. W końcu, to dla nich nie problem, żeby zdobyć to, co im potrzebne i dać zielonym do ulepszenia. Kiedy tylko dym zasnuł pomieszczenie, skrywając chłopaka przed ich oczami, łowcy przełączyli noktowizory na tryb termowizji. Wiedzieli już, gdzie jest, więc zaraz go otoczyli, chociaż chłopak mógł ich nie zauważyć. Jednocześnie kilka osób obstawiło wszystkie wyjścia, które znali z patrolów tego terenu. Sama przynęta została przez łowców zignorowana. Dla nich ważne było złapanie chłopaka. Skoro gaz usypiający nie działał, to trzeba było spróbować opcją numer 2. Jeden z łowców, schowanych przed wzrokiem chłopaka i wprawiony w strzelaniu, wystrzelił w chłopaka strzałkę usypiającą, która trafiła go w prawe ramię. Perfekcyjny, czysty strzał. Teraz wystarczy poczekać, aż chłopak uśnie. nawet nie zobaczy twarzy osób, które go uśpiły.
 
 
Kyle Lewis


17

Zielony




Wysłany: 2016-10-22, 01:28   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Nie zadziałało, nie zareagowali. Widocznie widzieli go nie tylko w noktowizji, ale również w podczerwieni. Ta grupa Łowców to nie byle pierdoły, które dorwały strzałki usypiające na zwierzęta i gaz łzawiący. Ci byli bardziej wprawieni, zapewne kilku byłych żołnierzy postanowiło zarobić na zagubionych dzieciakach błąkających się po USA, dźwigających brzemię przez które ginęli. Kyle zaczął w kuckach przechodzić w stronę centrum sklepu, rozsunął bluzę i wyrzucił ją za sobą. Było mu okropnie gorąco, jakby ktoś zmienił Walmarta w saunę, czuł pot spływający mu po twarzy, ramionach i... nagle poczuł coś jeszcze. Ukłucie.
- Nienienienienie... - mamrotał do siebie wyrywając strzałkę usypiającą. Miał dosłownie kilkanaście sekund, zieloni potrafili wymyślić naprawdę wiele w takim czasie. Niestety, anestetyk używany w usypiaczu działał jak ketamina. Atakował układ nerwowy, więc nie było jak się przed nim bronić. Kyle bezsilnie usiadł na zimnej podłodze Walmarta. Mieli go, nieważne co wyciągnąłby teraz z plecaka, to i tak odpłynie. Nagle zachciało mu się napić, ale maska przeciwgazowa skutecznie utrudniała wzięcie choćby łyka wody. Oparł się plecami o półkę sklepu i ciężko odetchnął.
Pozostało mu liczyć sekundy. 10... 9... Świat robił się rozmazany, wirował, oddech robił się spokojniejszy i spokojniejszy. 8... 7... 6... Oczy zmieniły się w szparki, a potem zamknęły. 5... 4... 3... Zdążył jeszcze poczuć jak drętwieją mu ręce i nogi. 2... 1... Ciemność.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-24, 23:07   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Cóż, chłopak zasnął, a łowcy sprawnie zabrali go z miejsca zdarzenia i wrzucili do samochodu, aby przewieźć go do chatki. Pryzmat pewnie się nim zainteresuje, a jak nie to sprzedadzą go Pandemonium, albo zmuszą do współpracy z nimi. Zawsze było jakieś wyjście z sytuacji. Chłopak został przeszukany. Zabrano mu wszystkie rzeczy, które nie były ubraniami, lub okularami, po czym, kiedy dojechali na miejsce został przeniesiony do piwnicy.

[z.t > Chatka Łowców Zaraz dam tam posta]
 
 
Izar Maes


21 lat

Czerwony




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-14, 15:13   
   Multikonta: -
[Cytuj]

/początek


Z Dallas ruszył dalej i wylądował w Kolorado. Wciąż nie ufał ludziom, niby nie robili już łapanek ale i tak od każdego trzymał się z daleka. Pewnie dlatego wylądował w starym markecie. Budynek nie wyglądał obiecująco, odstraszał ale o to właśnie chodziło- by nikt nie wszedł do środka.
Zajrzał, przyświecił sobie drogę latarką i zaczął szukać puszek i zamkniętych opakowań z jedzeniem. Miał trochę suszonego mięsa i wodę, w plecaku były jeszcze ubrania na zmianę i stary zeszyt w którym pisał. Nie posiadał telefonu. Wyglądał... cóż, tak jak wygląda ktoś kto jest cały czas w ruchu i przez ostatnie lata żył w dziczy- nie za ciekawie.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-15, 17:10   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Market już od dawna był opuszczony. Wielu psioników i innych ludzi przewinęło się od tego czasu przez jego opuszczone wnętrze. W środku było pełno naniesionego błota, liści nawianych do środka podczas jesieni, no i wszystko było porozrzucane, jakby przez wnętrze starego marketu przeszło tornado. Na ścianach ktoś namazał różne mało zrozumiane rzeczy, czy to błotem, czy to nawet krwią, a nawet i farbą, którą ktoś zapewne znalazł gdzieś w tym chaosie. Informacje o bezpiecznych miejscach, wskazówki, znane tylko osobom, które znały szyfry, którymi zapisane były te notatki. Miejsca, w których kiedyś jakieś dzieciaki robiły sobie obozowiska było dalej doskonale widać i to właśnie wokół nich było najwięcej zapisków na pierwszy rzut oka niemożliwych do rozszyfrowania.
 
 
Izar Maes


21 lat

Czerwony




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-16, 14:57   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Przyświecił latarką na jedną ze ścian. Nie znał tych szyfrów, podczas ucieczki na północ nie wchodził w bliższe kontakty z ludźmi, nie uczył się ich kodów, lokalizacji bezpiecznych stref, po prostu im nie ufał. Teraz miało być niby inaczej a jednak wciąż dla niego było to samo- ciągły ruch, ucieczka, brak stałego miejsca. Maksymalnie koczowniczy tryb życia. Dlatego skończył zastanawiać się co jest na ścianie i zaczął szukać pożytecznych rzeczy zostawionych w tym opuszczonym markecie, musi się coś znaleźć...
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-16, 19:55   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Wbrew pozorom te notatki były łatwe do rozszyfrowania. Chłopak mógłby w nich znaleźć przydatne informacje, ale skoro się nie przyglądał im zbyt długo, to nic z nich nie wyczytał. przeglądając rzeczy nieopodal starego obozowiska mógł znaleźć co najwyżej kupę śmieci. trochę dalej ktoś pozbierał na kupę czyste ubrania. Nic do jedzenia, albo picia nie zdołało się zachować w ciągu tych siedmiu lat od wybuchu epidemii. Nie było nic ciekawego, chyba że chłopak potrzebował koniecznie liny, albo ubrań, bo to jako jedyne zostało w markecie.
 
 
Izar Maes


21 lat

Czerwony




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-20, 19:55   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Lina i czyste ubrania zawsze się przydadzą, dlatego podszedł do kupi i zaczął w niej przebierać szukając czegoś na siebie a i przy okazji kieszenie sprawdzał. Może ktoś zostawił w nich coś przydatnego, nożyk, plastry, gotówkę. Kto wie, może coś trafi? Lepszy rydz niż nic jak to powiadają.
A co planował na później?
Nic.
Nie miał planów, po prostu przespać się i ruszyć dalej.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-22, 16:59   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Ubrania były raczej nowe, nic nie miały pochowanego po kieszeniach, ba miały jeszcze metki.Co prawda zmaltretowane przez czas, ale jednak dalej twardo się trzymały przyczepione do ubrań. Jednak spomiędzy nich wyleciał multitool. Ostrze było co prawda stępione, ale zawsze może się to do czegoś przydać. Chyba nie pozostawało nic innego jak pójść spać, czyż nie?
 
 
Izar Maes


21 lat

Czerwony




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-18, 17:04   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Zgarnął to co pasowało na niego i multitoola, zawsze może się przydać. Z reszty ubrań zrobił coś co miało służyć za materac i jakoś to poszło. Oczywiście spał zawsze z nożem pod dłonią i nie miał zamiaru tego zmieniać.
Niby już nikt go nie ścigał ale jednak nic nie wyglądało tak pięknie jak powinno.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-28, 23:00   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry

Jeżeli Izar zdecydował się pójść spać, nic go nie niepokoiło. Raz na jakiś czas wiatr huczał w pomieszczeniu i porywał papierki do tańca w małych tornadach nad podłogą. Noc była spokojna. Udało mu się przespać kilka godzin.
***
Nad ranem kiedy już się obudził mógł usłyszeć kilka głosów i śmiechów dochodzących z oddali.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Izar Maes


21 lat

Czerwony




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-04-30, 11:56   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Wyspał się, kilka godzin to wystarczająco dużo. Przez kilka minut po obudzeniu się leżał w zamyśleniu, spoglądał w sufit zniszczonego marketu. Nie zerwał się słysząc śmiech, spojrzał, rozejrzał się po markecie. Czy powinien się bać? Nie, już od dawna nie czuł strachu w takich okolicznościach...
 
 
Quentin Nostaw


20 lat

green one




Wysłany: 2017-05-13, 15:03   
   Multikonta: Baryłka, Gabe
[Cytuj]

*pierwszy post!

Ani na chwilę się nie zatrzymywał przed swoimi oprawcami, jak ich już zdążył nazwać jakiś tydzień temu. Kompletnie nie spodziewał się, że ktokolwiek mógłby chcieć zrobić mu krzywdę, w końcu powiedzieli, że można odejść w spokoju! Jak widać cała ta praca, którą włożył w udoskonalenie Pryzmatu była na nic, albo i właśnie przyczyniła się do tego, że był zwyczajnie prześladowany przez swoich rówieśników z ośrodka.
Niewiele myśląc, kiedy tylko zauważył jakiś nieciekawie wyglądający market, od razu ruszył w jego kierunku, w celu odnalezienia jakiegoś schronu. Niemalże serce zatrzymało mu się w momencie, kiedy usłyszał zgrzyt zardzewiałych drzwi ewakuacyjnych, przez które miał zamiar przejść. Przerażony starał się jak najszybciej je zatrzasnąć, co równało się z ogromnym chrzęstem zardzewiałych zawiasów wprawionych w ruch. W panice zaczął szukać, czegoś co mogłoby je zablokować, nawet nie myśląc o tym, że ktokolwiek poza nim może być w opuszczonym markecie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,041 sekundy. Zapytań do SQL: 9