Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Okolice Pikes Peak
Autor Wiadomość
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-01, 15:55   Okolice Pikes Peak
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

W drugiej połowie XIX wieku w czasie wielkiej gorączki złota zbudowane zostały podziemne tory kolejowe łączące podnóże szczytu Pikes Peak z okolicznymi miasteczkami, wykorzystywane były głównie w celach transportowych. Inwestycja ta okazała się jednak niedochodowa. Nieprzemyślane plany i pieniądze wpakowane w błoto, dość szybko pogrążyły w długach twórcę tego pomysłu. Gdy pokaźniejsze złoża złota wyczerpały się, kolej na tym terenie popadła w ruinę. Projekt został porzucony i na wiele lat odszedł w zapomnienie.

Wiele lat później został wydany nakaz rozbiórki nieużywanych tuneli, które (podobno) niekorzystnie wpływały na środowisko naturalne. W rzeczywistości tereny te zostały przejęte przez rosyjską mafię, która rozpoczynała swoją działalność przemytniczą w Stanach Zjednoczonych. Wykorzystując istniejące już podziemne tunele, odnowili tory i znacznie je przedłużyli. Okoliczną ludność przesiedlili, a w górze utworzyli ogromny bunkier.
Sama budowa trwała wiele lat, ale od samego początku przynosiła spore zyski. Po jej ukończeniu, ten teren Kolorado stało się jednym wielkim magazynem broni, narkotyków i towarów luksusowych.
Dochodowy interes przyciągał tu coraz więcej rosyjskich imigrantów, tutejsza mafia zyskała na sile.

Po wybuchu epidemii wirusa OMNI, radykalne zmiany w państwie odbiły się również na półświatku przestępczym. Anarchia i walka o przetrwanie zwiększała zapotrzebowanie na broń, handel brakującymi przedmiotami podstawowego użytku również okazały się być dobrym interesem.
Specjalne umiejętności psioników zrewolucjonizowały świat. Coraz większa ich liczba dołączała do organizacji gangsterskich. W końcu większość członków dawnej mafii usunęło się w cień, oddając władzę w ręce potomków założyciela mafii sołncewskiej – braci Yuriev.

Bliźniacy dogadując się z różnymi mniejszymi i większymi organizacjami zrzeszającymi psioników dorobili się majątku i kontaktów. Obecnie są jednym z największych ośrodków przemytniczych w kraju.
Często pomagają rannym lub opuszczonym dzieciakom, oczywiście nie ma nic za darmo. Wielu z nich, których nie stać na spłatę długu, dołącza do chłopaków i ich „drobnego” biznesu.
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-01, 16:33   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

OWD, które miało być zbawieniem, dla Summer okazało się gwoździem do trumny. Zresztą nie pierwszym, jaki przybito w przeciągu ostatnich dni. Oczywiście, całe to miejsce było pułapką i pomimo jednej z nielicznych rozsądnych decyzji Zielonej o rozdzieleniu się, dziewczyna wylądowała w łapskach łowców.
Summer była szczęściarą. W tamtym momencie, zbyt zajęta lamentami nad swoją własną głupotą, nie była w stanie tego dostrzec. Jednak pomimo całego zbiegu niefortunnych wypadków, wciąż miała szczęście do… pomyłek innych. Za każdym razem udawało jej się wykorzystać jakieś drobne nieociągnięcia, które w efekcie okazywały się dla niej zbawienne. Tak było też w przypadku Łowców. Co prawda ogłuszyli ją białym szumem i wpakowali do ciężarówki, ale same więzy wokół jej nadgarstków nie były wystarczająco mocne. Gdy się ocknęła, wystarczyło kilka minut zabawy z liną i po mocniejszym szarpnięciu, jej ręce było wolne. Summer to Summer, pokonanie dwójki która ją pilnowała, nie stanowiło większego wyzwania. Zadowolona z siebie otworzyła tylnie drzwi pojazdu i wyskoczyła na twardą ziemię. Potem rzuciła się w stronę lasu, w między czasie obrywając kulką w ramię. Rana była wylotowa, a Zielona szybko zaczęła tracić krew. Próbowała to jakoś zatamować, ale jej wysiłki na niewiele się zdały. Do tego wciąż była osłabiona, a rana na jej plecach zaczynała paskudnie ropieć. Przeszła jedynie kilka kilometrów, zanim nogi się pod nią ugięły, a przed oczami pojawiły mroczki. Zemdlała, pozostawiona na pastwę losu.
Cholerny ołów.

***
Otworzyła oczy. Powoli, nieśpiesznie pozwalając oczom przyzwyczaić się do nieprzyjemnego światła. Chwilę leżała wpatrując się w sufit, póki co aż nadto spokojnie. Przyglądała się strukturze, liczyła pęknięcia i starała się wywnioskować gdzie jest. Dopiero po chwili, uświadomiła sobie jak spędziła ostatnie momenty, zanim urwał jej się film.
O kurwa.
Podniosła się gwałtownie, tym samym wywołując piekielny ból ramienia. Jęknęła cichutko, rozglądając się po pomieszczeniu. To miała być baza łowców? Nie, nie, nie. Coś jej nie pasowało.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-01, 17:31   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Bliźniaki mieli jakieś dziwne szczęście do odnajdowania zbłąkanych, rannych owieczek. Fakt ten szybko zaczęli wykorzystywać na swoją korzyść. Przygarniali ich i otaczali opieką, aby w późniejszym czasie czerpać z tego różnego rodzaju korzyści.
Bunkry wybudowane w górze były bardzo pokaźnych rozmiarów i stanowiły dom dla wielu psioników, którzy posłusznie wykonując polecenia braci, mogli odnaleźć tutaj dom i wszystko, czego było im trzeba.
Pomieszczenie, w którym aktualnie się znajdowali przypominało bardziej kajutę na statku lub okręcie podwodnym. Ściany nie były murowane, lecz zbudowane z czegoś co na pierwszy rzut oka wyglądało jak blacha, łączona przy pomocy dużych śrub. Nie było tu okna, a źródło oświetlenia stanowiła lampa halogenowa podwieszona pod sufitem. Rosjanie zawsze mieli hopla na punkcie bunkrów i broni atomowej. Zbudowali więc coś, co przetrwałoby nawet koniec świata.
Metalowy stelaż przyczepiony do ściany, a na nim materac, stanowiły łóżko, na którym obecnie leżała nieprzytomna dziewczyna znaleziona przez Leviego kilka dni temu w lesie. Był tu też szereg metalowych szafek, takich jakie wstawia się w szatniach. Szczyt luksusu może to nie był, ale z pewnością było tu wszystko, co potrzebne było do przetrwania.
Jedynie czarny, skórzany fotel nie pasował do wystroju. Na owym fotelu siedział ciemnowłosy chłopak, ubrany w za duży ciemno-szary T-shirt, bluzę dresową i czarne rurki, rozłożył się na fotelu i bazgroląc coś w notatniku zdawał się nie zwracać uwagi na to, co dzieje się dookoła.
Nastała noc, odgłosy życia na korytarzu ustały. Jedynie on, nieszczęśnik, któremu nie dane było spokojnie się wyspać. Wyglądał inaczej niż zazwyczaj, za dnia ciemne wory pod oczami maskowane były makijażem, teraz od razu przyciągały uwagę. Chłopak wyglądał na zmęczonego, jakby nie spał co najmniej tydzień.
Słysząc jęk dziewczyny, uniósł wzrok znad szkicownika.
- Nie wykonuj zbyt gwałtownych ruchów. - odparł i wrócił do rysowania, nie zwracając na nią zbytniej uwagi.

Klatka piersiowa i ramię Brunetki pokryte było sporą ilością bandaża, do dłoni przyczepiony był wenflon, przez który dostarczane były antybiotyki. Bracia mieli w swoich szeregach całkiem sporą ilość zielonych i zaopatrzenie godne szpitala. Poszczęściło się dziewczynie, trafiła w dobre ręce.
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-01, 19:17   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Zatrzymała wzrok na chłopaku. Wydawał się być w jej wieku, może trochę starszy. Psionik. Z pewnością nie z Ligii Dzieci. Pomieszczenie wydawało się dziwnie znajome, choć Summer była prawie pewna, że widzi je na oczy pierwszy raz. Ta surowość, nieprzyjemne światła i tony metalu, przypominały jej miejsce, które tak dobrze znała. I owszem, przez krótką chwilę miała nadzieję, że trafiła do domu. Szybko się jednak ulotniła.
Summer, zapewnień zaczęłaby zasypywać chłopaka setkami pytań, gdyby nie to, że coś skutecznie odwróciło jej uwagę. W momencie w którym zobaczyła igłę wbitą w swoją rękę, wszystko inne przestało mieć znaczenie. Ten widok zawsze sprawiał, że żółć podchodziła jej o gardła. Tym razem nic się nie zmieniło. Czując nadchodzącą falę mdłości, przeczołgała się na drugą stronę materaca. Przestała nawet zwracać uwagę na bolące ramię.
Zwymiotowała.
W ośrodku badawczym nie była długo. Miesiąc. 31 dni. 44640 minut. 2678400 sekund. Wystarczająco krótko by przeżyć. Wystarczająco długo, by zniszczyć człowieka. By dwunastolatka już nigdy nie mogła normalne zasnąć. By praktycznie dorosła osoba, reagowała właśnie w ten sposób, na wspomnienia tego co się tam działo. Rząd nie mógł jej zabić, łowcy nie dali rady jej złapać, ale w obliczu małej igły, zrobiła się zupełnie bezbronna.
Wyszarpała wenflon, chwilę przed kolejnym atakiem mdłości. Cała drżała, ale w momencie gdy metal opuścił jej ciało, żołądek powoli zdusił rewolucję, która w nim panowała.
- Przeprosiłabym, ale sam się o to prosiłeś – wychrypiała, nawet nie próbując podnieść głowy, by spojrzeć na chłopaka. Zamiast tego, zaczęła w myślach recytować wszystkie prawa fizyki, jakie tylko przyszły jej do głowy. Byle tylko się uspokoić.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-01, 20:13   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi zachowywał się jakby siedział przy niej tylko przez przypadek. Jakby szukając kryjówki przed światem wybrał właśnie pokój nieprzytomnej dziewczyny. W zasadzie nie mijało się to zbytnio z prawdą.
Dalej ślęczał z nosem w szkicowniku, który opierał na podkulonych kolanach, stopy opierał o oparcie fotela, a dłonie zasłonięte przez notes tworzyły kolejną stronę komiksu nad którym pracował chłopak w wolnym czasie, czyli co noc. Pozwalało mu zająć to czymś myśli i nie zasnąć. Chłopak potrafił zrozumieć reakcję dziewczyny, sam bardzo dobrze wiedział czym są koszmary.
Jedynie kątem oka obserwował jej nerwową pobudkę i następne poczynania. Westchnął cicho, nie ruszała go krew, zabijanie czy tortury, ale odgłosy konwulsji wywoływały u niego mdłości. Starał się więc nie dać nic po sobie poznać i tym bardziej wbijał wzrok w rysunek.
- Nie powinnaś… - urwał, bo było już za późno, dziewczyna wyrwała wenflon, a po jej dłoni popłynęła cieniutka stróżka krwi.
- Przepraszać? - spytał lekko zdziwiony. Wstał i odłożył notes na fotel. Rękawy bluzy miał podwinięte, a nieznajoma mogła dostrzec wyraźną różnicę między jego dłońmi. Lewa była zwyczajna, prawa z kolei była czarna i nieco różniła się kształtem, z daleka mogła przypominać rękawiczkę. Była to jednak proteza, która sięgała aż do łokcia.
- Powinnaś się uspokoić. Wciąż jesteś ranna. - oznajmił spokojnym tonem i podszedł do łóżka, wziął niewielki kawałek gazy i jeśli mu na to pozwoliła, to przyłożył go do miejsca, w którym wcześniej znajdował się wenflon i wytarł niewielką ilość krwi, którą umazana była jej dłoń.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-01, 22:17   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Odgarnęła z czoła mokre kosmyki, wciąż recytując w myślach prawo Hagena-Poiseuille’a. Zwykle robiła to jedynie dla rozgrzewki, ale sprawdzało się i w takich wypadkach. Swoista melisa dla Zielonych.
- Tak, ludzie zwykle oczekują przeprosin.Ludzie. Summer miała problemy z pojmowaniem niektórych zachowań, zupełnie naturalnych i logicznych dla reszty społeczeństwa. Myślała bardzo schematycznie, kierując się przede wszystkim logiką. A z logiką, kłóciły się emocje, w kwestii których była nieco wybrakowana. Socjopata, to za dużo powiedziane, ale z pewnością nie odczuwała w ten sam sposób co inni. Dlatego nie mówiła o sobie w kwestii "człowieka". Byli ludzie i była ona. – W końcu zwróciłam na środku… gdzie właściwie jesteśmy? – Niby niewinne pytanie, ale bardzo znaczące dla położenia dziewczyny. Musiała wiedzieć, czy to wreszcie koniec jej eskapady, czy wpadła w jeszcze większe kłopoty. Prawdę mówiąc, nie była pewna czy ma siły na następną ucieczkę i dociekanie gdzie trafiły Jedynki. Chciała po prostu odpocząć i byłoby całkiem miło, gdyby dla odmiany nikt nie próbował jej zabić ani wyciągać od niej informacji siłą.
- Jestem całkowicie spokojna – uśmiechnęła się gorzko, choć drżący głos troszkę temu zaprzeczał. Nie wyrywała się gdy wycierał krew z jej ręki. Znacznie bardziej zainteresowała ją jego osoba, której mogła się teraz przejrzeć z bliska.
Nie jest łowcą, ani nikim z rządu. Śnice pod oczami, czyli silny stres bądź przewlekła bezsenność, choć brak widocznych powodów. Nie zakrywa protezy, więc rękę stracił stosunkowo dawno.
- Jak ty sobie radzisz z tą staruszką? – zapytała nagle, wgapiając się w protezę. I nie chodziło tu o współczucie z powodu utraty ręki, a zażenowanie samą konstrukcją. Już zaczęła sporządzać całą listę rzeczy, które by w niej zmieniła. Począwszy od materiałów, a skończywszy na samej budowie. Nie mówię, że było z nią coś nie tak. Po prostu Summer żyła w przeświadczeniu, że wszystko potrafi zrobić lepiej.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-01, 23:34   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Powoli wytarł krew, a następnie przytrzymał przez chwilę wacik przy ranie, dość szybko miejsce to przestało krwawić, a chłopak wyrzucił gazę do kosza, który stał obok szafek.
- Jesteś tu bezpieczna, jesteśmy w Kolorado, a to… To nasz mały dom. - odparł, z minimalnym, wymuszonym półuśmiechem na twarzy.
Dziewczyna zachowywała się dość ekscentrycznie, a to wywoływało u chłopaka większe zainteresowanie jej osobą. Najwyraźniej nie było to jednostronne. Wiele z uratowanych przez nich dzieciaków wnosiło bardzo wiele do ich swego rodzaju organizacji, można było nawet rzec – rodziny. Tych szarych i jednolitych traktowali jednak jak pachołki od brudnej roboty. Tutaj każdy miał swoje miejsce i chociaż nie było ich tutaj bardzo dużo, wszyscy doskonale wypełniali swoje zadania. Dzięki temu mogli przeżyć i zagrzać tutaj miejsca.
Dziewczyna miała szansę zyskać dodatkowe punkty i być może dostać dostęp do materiałów, o których niejeden zielony mógłby pomarzyć. Podążając jej tokiem myślenia, zerknął na protezę.
- Masz ja na myśli? - uniósł prawą rękę odrobinę do góry. Dziewczyna trafiła w samo sedno. Protezy bliźniaków zużywały się bardzo szybko. Często coś było nie tak, konstrukcja nie wytrzymywała natężenia mocy lub niewielkie spięcie zmuszało ich do całkowitej wymiany. Od dawana rozglądali się za kimś, kto w końcu zrobiłby im porządne ręce. Jednak nie zważając na błędy konstrukcyjne, jedno udało im się doskonale – połączenia przewodów z nerwami, dzięki czemu miał nad protezą taką samą władzę jak nad zdrową kończyną.
- Z pewnością przydałaby się nowa. Ta już trochę przeszła… - na myśl od razu przyszło mu pare sytuacji z kilku ostatnich dni, rzecz jasna główną rolę grał w nich jego „ukochany” braciszek, który miał wybitne zdolności do niszczenia sztucznych kończyn.
- Jesteś Zielona, nie mylę się? - oczywiście, że już się tego domyślił, uznał jednak za grzeczne spytanie dziewczyny o to.
- Jak masz na imię? – pytał dalej, a w między czasie pozwolił jej, oczywiście jeśli chciała, obejrzeć rękę dokładniej.
- Gdzie moje maniery? Nim zapyta się kogoś o imię, najpierw powinno się samemu przedstawić. - przyłożył dłoń do czoła, wykonując tak zwany facepalm i wyciągnął dłoń, tym razem w geście przywitania - Levi Yuriev.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-02, 01:48   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Dom? Wiele jej to nie mówiło, ale nie porzuciła dopytywanie się, stwierdzając, że pewnie lada chwila i tak dowie się o co chodzi. Zamiast tego, wciąż przyglądała się jego protezie. W pewnym momencie nawet postukała w sztuczne przedramię, krzywiąc się przy tym niemiłosierne.
- Tak, to konstrukcyjny niedorozwój. – Stwierdziła, przenosząc wzrok z powrotem na twarz chłopaka. Gdyby tylko miała dostęp do swojego laboratorium w Lidze, to mogłaby skonstruować dla niego jakieś cudo, przy okazji sikając ze szczęścia. Dobra, może i część jej tworów samoczynnie wybuchała, a drugą częścią potrafiła się posługiwać tylko ona, ale zdarzało się, że konstruowała perełki, z których była naprawdę dumna.
Dość szybko zdradziła się tą głupią gadką, ale szczerze mówiąc, nawet jej to pasowało. Błędem większości ludzi, było kompletne lekceważenie umiejętności Zielonych. Zresztą, ona sama przez pewnie czas, wstydziła się tego kim jest. Szybko jednak zrozumiała, że umysł może być o wiele potężniejszą bronią niż komukolwiek mogło się wydawać.
- Tak, jestem Zieloną. – Uśmiechnęła się szeroko, zupełnie jakby całe zdarzenie sprzed kilku minut nie miało miejsca. Wciąż leciutko się trzęsła, a jej żołądek nie przestawał wydawać z siebie dziwnych dźwięków, ale nie było już tak źle. To znaczy, miała nadzieję, że nie jest już tak źle i zaraz nie zwymiotuje na chłopaka.
Dała mu obejrzeć dłoń, choć niechętnie. Nie sądziła, że wywnioskuje coś więcej niż ona. Poza tym szorstka i zgrubiała skóra, dość dużo mówiła o jej przeszłości i wyszkoleniu. Nie chciała wykładać wszystkich kart na stół, uprzednio nie będąc w stu procentach pewną, co do intencji chłopaka.
- Summer, prawdopodobnie największy umysł w Ameryce. – Było to bardziej stwierdzeniem faktu, niż próbą bycia zabawną. Naprawdę, myślała o sobie w tych kategoriach. Potem, nieco podejrzliwe spojrzała na jego wyciągniętą rękę. – Nie. Jeśli cię polubię, to może nawet przytulę. Ale nie licz na podanie ręki, bo to naprawdę idiotyczny zwyczaj.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-02, 02:32   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Proteza, którą nosił służyła raczej jako tymczasowa i nie tylko konstrukcyjnie była niewypałem. Była również strasznie niewygodnie i uwierała, chłopak nie mógł jednak jej tak zwyczajnie zdjąć. Kończyny były tak jakby przyszyte, a zakończenia nerwowe w kikucie „splecione” z przewodami mechanicznej ręki. Z każdą zmianą protezy wiązało się ryzyko uszkodzenia nerwów, a wtedy ramie chłopaka musiałoby zostać ponownie skrócone. Dlatego tym bardziej zależało im na znalezieniu jednej, porządnej, która wytrzymałaby przynajmniej rok. Byłoby to nie lada wyczynem.
Usatysfakcjonowany nowym znaleziskiem, w postaci „największego umysłu w Ameryce”, uszanował jej zdanie i kiwnął jedynie głową. Każdy miał swoje zwyczaje i kulturę. On został wychowany w tradycji, która nakazuje mu być dżentelmenem i osobą zwracającą się do innych z szacunkiem. Przez większość czasu jednak zapominał o takich błahostkach, zdarzało się jednak że pewne rzeczy po prostu „wypada”.
Kątem oka zerknął na schnące na ziemi wymiociny, a potem na jej zabandażowaną klatkę piersiową.
- Wdało ci się zakażenie. - odparł, zmieniając temat. Dziewczę wydawało się już nieco bardziej spokojne, a powinna chyba wiedzieć co się stało. Rana na plecach nie wyglądała na świeżą, gdy ją znalazł, strasznie niestety ropiała, a tutejsi Zieloni w zasadzie uratowali jej życie.
- Na plecach zostanie spora blizna, a ramię powinno się niedługo zagoić. - co prawda psionicy zdrowieli znacznie szybciej niż zwyczajni ludzie, ale stan zapalny w jakim znalazł się jej organizm, wprowadził sam siebie w coś, co przypominało śpiączkę.
- Byłaś dość długo nieprzytomna. - tłumaczył dalej. Jego głos był spokojny, działał wręcz uspokajająco, a pomiędzy kolejnymi zdaniami dawał jej chwilę na przyswojenie informacji i ewentualne pytania.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-02, 14:58   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Nie zadawała pytań, gdy mówił jej o ranach. Niespecjalnie interesowała ją też długość drzemki. Po prostu wysłuchała chłopaka, co chwila przytakując. Z naturalnym talentem do lądowania w różnorakim gównie, bywała już w gorszych stanach.
- Mam rozumieć, że zawdzięczam ci życie? - Prawdę mówiąc, nie do końca jej to odpowiadało. Nie lubiła być komukolwiek dłużna, szczególnie, gdy chodziło o nieznajomych, jednorękich Rosjan, którym chwilę wcześniej zarzygała bunkier. - Jaki miałeś interes w ratowaniu mnie? W tych czasach, coś takiego jak akt dobroci nie istnieje. Albo za moją głowę faktycznie została wyznaczona jakaś przyzwoita sumka, albo jesteś wybitnie głupi. - Musiała wreszcie przejść do rzeczy. Im szybciej dowie się na czym stoi, tym prędzej znajdzie rozwiązanie z zapewne kolejnego bagna, w którym się znalazła.
Swoją drogą, to miała pewien problem. Zazwyczaj ludzie byli dla niej niczym otwarta księga. Wystarczyło jedno spojrzenie, a już wiedziała o nich więcej, niżeli by sobie tego życzyli. Sposób mowy, poruszania się, blizny, mimika, a nawet a nawet ubrania – wszystko stanowiło dla niej bezcenne źródło informacji. Potem, wystarczyło jedynie połączyć elementy układanki. Dzięki temu, nie musiała nawet o nic pytać.
Z Levim i całym tym miejscem, było nieco inaczej. Nie potrafiła dojść do żadnych sensownych wniosków. Dysponowała jedynie szczątkami, które na niewiele się zdawały.
- Podawaliście mi coś przeciwbólowego? – zapytała, uświadamiając sobie, że po raz pierwszy znalazła się w rękach kogoś, kto nie miał pojęcia o jej specyficznych zażyłościach z paracetamolem i wszelkimi środkami odurzającymi. Skutecznie przytępiały jej Zielone zmysły, dodatkowo wywołując u niej ataki paniki. Bardzo podobne do tego, który widział Levi. Wyjaśniałoby to całą jej zaćmę umysłową.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-02, 19:26   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Zielona przyjmowała wszystko ze stoickim spokojem, jak mógł się po niej spodziewać szybko przeanalizowała całą sytuację, łącząc kropki w obrazek, wyciągnęła wnioski. I bez ogródek przeszła do sedna sprawy.
Levi westchnął ciężko, odwrócił się do niej plecami i powolnym krokiem, wrócił na fotel, na którym siedział wcześniej.
- Nic mi nie jesteś dłużna i nic mi nie zawdzięczasz…- odparł, przecierając niewyspane oczy.
- Jeśli chcesz, możesz wyjść w każdej chwili. Drzwi są otwarte. – wskazał dłonią na metalowe drzwi, które wykonane były z tego samego materiału, co ściany, sufit i podłoga, a od wewnątrz i zewnątrz, jako klamka znajdowało się takie koło przypominające ster na statku.
Zdjął bluzę i położył ją na oparciu fotela. Dziewczyna mogła teraz zobaczyć w całości, kiepskiej jakości protezę, którą nosił. Na pierwszy rzut oka można było zobaczyć, że nie wszystko było w porządku, kikut, do którego przyczepiona była kończyna zsiniał i spuchł. Każdego dnia ból i dyskomfort tylko się zwiększał. To musiała być dla niego męczarnia, a nawet teraz stwarzał pozory, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nie wiedział o tym nawet jego brat, którego proteza działała znacznie lepiej niż jego.
Zaufanie czy głupota? Pokazywać swoją słabość nieznajomej.
- Myślę, że możemy pomóc sobie nawzajem. - spojrzał jej w oczy, a ona z pewnością wiedziała o co prosił. Pytanie tylko, czy czuje aż taką wdzięczność za uratowanie życia, by poświęcać swój cenny czas na „pomoc” nieznajomemu, jednorękiemu Rosjaninowi.
Sprawę z lekami chwilowo przemilczał, obawiając się kolejnego napadu paniki lub innej sytuacji, którą wolałby uniknąć. Tak naprawdę to nawet nie wiedział, nie interesowało go to, co dokładnie podawali jej Zieloni. Ich zadanie ograniczało się do postawienia jej na nogi i jak widać udało im się.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-03, 18:49   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Spojrzała na niego z zaciekawieniem, doszukując się jakiejkolwiek oznaki blefu. Na próżno. Może faktycznie powinna sobie odpuścić tę paranoję i zaakceptować fakt, że nie każdy na tym świecie czegoś od niej chciał, albo próbował ją zabić?
Może.
Chwilę walczyła z ochotą podejścia do drzwi i sprawdzenia czy w rzeczywiście są otwarte, ale ostatecznie pozostała w tej samej pozycji co wcześniej, jedynie badawczo przyglądając się jego następnym poczynaniom. I trzeba przyznać, że w momencie gdy chłopak pokazał jej całą protezę, nieźle się zdziwiła. A zaskoczenie Summer Dawson, graniczyło z niewykonalnością. Oczywiście, nie dała po sobie niczego poznać, jedynie marszcząc brwi i wgapiając się w badziewną konstrukcję.
Ręka wyglądała tragicznie. Nie miała pojęcia czemu jej jeszcze nie wymienił, bo mogła wyrządzić mu więcej szkód niż pożytku. Przyjrzała się dokładnie łączeniom, w głowie zapisując wszelkie niezbędne poprawki, które musi zrobić. Z jej Zielonymi zmysłami, które w odróżnieniu od jej głowy, działały bez zarzutu, odległość dzieląca Summer i chłopaka nie miała najmniejszego znaczenia. Dziewczyna była w stanie dostrzec wszystko, co na tę chwilę musiała.
- Dobrze. – Zadecydowała. Nie kierowała się wdzięcznością, w końcu sam stwierdził, że nie ma względem niego długu. Nie czuła też współczucia, bo dla jej główki, była to nico zbyt skomplikowana emocja. Miał po prostu rację, mogli sobie pomóc. Jeśli tylko nie okaże się, że przy pierwszej lepszej okazji wbije jej nóż w plecy, to układ był całkowicie sensowny. Potrzebowała miejsca gdzie mogła odzyskać siły i przygotować się na drugą połowę starcia z rządem, wciąż wierząc, że sprawa Ligii nie jest jeszcze przesądzona (tak, była dość słabo poinformowana). Poza tym, musiała też dowiedzieć się czegoś o położeniu Jedynek.
- Na jutro sporządzę ci listę wszystkiego czego potrzebuję. Jeśli załatwisz mi jakiś śrubokręt i szczypce, to do czasu powstania nowej protezy, mogę ci trochę wyregulować tę porażkę. – Przybrała fachowy, trochę irytujący ton, bardzo charakterystyczny dla jej osoby. – A teraz opowiedz mi nieco więcej o tym miejscu. No i o sobie. Póki co wywnioskowałam, że nie jesteś ani Zielonym, co raczej stanowi fakt oczywisty, ani Czerwonym bo jesteś na niego zdecydowanie za spokojny. W myślach też raczej mi nie czytasz. Więc jak, Żółty czy Niebieski? – Położyła się na materacu, ponownie wbijając wzrok w sufit.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-04, 01:54   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Gdy odnalazł dziewczynę samą w lesie, ranną i nieprzytomną, nie miał wobec niej żadnych planów. Zaczynała z czystą kartką, jak każdy człowiek, który się u nich znajdował. A Levi chciał jak najszybciej zapełnić owy skrawek papieru, dlatego szukając odrobiny spokoju przez ostatni tydzień przesiadywał w pokoju dziewczyny, w nadziei że ta się obudzi.
Levi mógł się wydawać idealnym przywódcą, był niezwykle zorganizowany i całkiem zręcznie udawało mu się odczytywać ludzi i ich zachowania. Sam osobiście zaprzeczał i uważał to stwierdzenie za niedorzeczne. Jednak i tym razem, już po chwili rozmowy wiedział, w jaki sposób Zielona może się zrewanżować za nocleg i wyżywienie. Wdzięczność była potężnym narzędziem, które jednak często bywało zdradzieckie. Wzajemna współpraca stawiała ich na równi. Coś za coś. Prosty i przejrzysty układ bez ukrytych haczyków. Właśnie tym kierował się Yuriev.
Przebywanie poza bunkrami stawało się niebezpieczne, częste łapanki pozbawiły bliźniaków kilku porządnych członków ich pokręconej rodzinki. W ten sam sposób zniknął ich najtęższy umysł, osoba która dopracowała projekt połączeń nerwowo-mechanicznych na podstawie których proteza zyskiwała funkcjonalność na poziomie zdrowej kończyny. Inni nie potrafili dorównać jego zdolnościom konstruktorskim, czego efekt Summer miała przed sobą.
- W porządku. - kiwnął twierdząco głową. Z rzeczami z listy nie powinno być problemu, mieli tu nieźle zaopatrzony praktycznie we wszystko, magazyn. Jednak w razie problemów zawsze mogli złożyć odpowiednie zamówienie lub rozejrzeć się w zaprzyjaźnionych środowiskach. Jeżeli wymagania Zielonej nie były zbyt wygórowane mógł jej udostępnić części i miejsce do pracy nawet i jutro. Pytanie czy czuje się już na tyle dobrze by wstać. Levi nie był przecież tyranem, nie zmuszałby jej do niczego, zwłaszcza że jest ranna.
- Jesteśmy w schronie przeciwatomowym zbudowanym na początku dwudziestego wieku. – nie uważał za konieczne opowiadanie jej o całej przestępczej otoczce tego miejsca, a przynajmniej na razie.
- Mamy tu sporo rzeczy z przemytu i dzięki temu możemy pomagać osobom podobnym do nas.- zabrzmiało zbyt idealnie, czyż nie? Działania bliźniaków i tej grupy ochotników pracujących zarówno dla nich, jak i z nimi, nie mogła się nazywać organizacją. Nie mogli się równać z dawną Ligą, Pryzmatem czy Pandemonium. Oni nie mieli żadnego większego celu, jak na przykład obalenie rządu i wprowadzenie nowego porządku. Im zależało na przeżyciu i to możliwie jak najbardziej godnym.
- Wszystko ci pokażę jak dojdziesz do siebie. Nie powinnaś jeszcze wstawać. – udawane zatroskanie czy raczej ukryty egoizm?
Ponownie wstał z fotela i omijając przysychające już wymiociny, podszedł do szafek, wbrew pozorom nie były one puste, a pokój nie był przeznaczony dla przytomnej już Summer. Prawą rękę trzymał dość sztywno i lekko zgiętą w łokciu, robił to instynktownie, gdyż wtedy ograniczał ilość wykonywanych nią ruchów. Uchylił jedne z drzwiczek i wyciągnął czarno-czerwoną skrzynkę.
- Mogą być takie? - spytał, pokazując jej zestaw narzędzi, w nim mogła znaleźć między innymi te, o które prosiła.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-04, 03:26   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Leżała wciąż wpatrując się w sufit. Odpowiedź chłopaka niespecjalnie ją usatysfakcjonowała, ale pewne sprawy nieco się rozjaśniły. Przemytnicy.
- To, że czegoś nie powinnam robić, nie znaczy, że tego nie zrobię. Pobawię się trochę z twoja pożal się boże ręką, a potem idziemy na mały spacerek. Jestem pewna, że to zatęchłe powietrze dobrze mi zrobi. – Nie miała zamiaru odpuścić. Nie, w momencie kiedy wszystko zaczęło jej się właśnie składać do kupy. To miejsce, lekarstwa, sposób w jaki były oparzone jej rany, a nawet specyficzne zachowanie Leviego.
Oparła się na zdrowym przedramieniu, spoglądając na skrzynkę, którą chłopak trzymał w rękach. Jej oczy momentalnie się zaświeciły, a na ustach zagościł łobuzerski uśmieszek. Oj, bardzo tęskniła za grzebaniem swoim śrubokrętem, we wszystkim co się jej tylko napatoczyło. Od czujników dymu, po snajperkę Jokera – w każdej rzeczy jaka znalazła się w jej rączkach, znajdowała element, który dało się naprawić albo ulepszyć. To był jej konik, coś, co dawało jej ogromną frajdę i satysfakcję. Co prawda nie przebijało dziurawienia głów wyrośniętych kolesi i wysadzanie przypadkowych obiektów, ale wciąż sytuowało się w czołówce.
- Idealnie. – Usiadła na brzegu łóżka, znów czując silny ból w ramieniu. Na jej twarzy zagościł grymas, chociaż zniknął równie szybko, jak się pojawił. Tym razem się pilnowała. Już wyszła na wystarczająco kruchą i słabą, więc nie chciała znów potęgować tego wrażenia.
Odebrała skrzynkę, postawiła ją sobie pod nogami, po czym rozpoczęła poszukiwania odpowiednich narzędzi. Wygrzebała szczypce i dwa śrubokręty, w tym jeden łudząco podobny do tego, który niegdyś należał do jej ojca. Jedni nosili łańcuszki, inni nie ruszali się bez szczęśliwych skarpetek, a Summer chowała za uchem śrubokręt. Rzecz, która była dla niej bezcenna i przypominała jej o życiu sprzed OMNI. O ojcu, matce i Day’u. I właśnie w tym momencie, Dawson uświadomiła sobie, że ta ostatnia pamiątka przepadła gdzieś w Lidze.
- Siadaj. – Poklepała miejsce obok siebie, już z o wiele mniejszym entuzjazmem. – Nie odpowiedziałeś jaki masz kolor.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-04, 22:41   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Przytaknął skinieniem głowy i uśmiechnął się półgębkiem. Jeżeli taka była jej wola i miała wystarczająco dużo siły by chodzić, Levi nie widział problemu. Co prawda większość ludzi w schronie w tej chwili spała, ale może to i lepiej.
Posłusznie zajął wskazane obok niej miejsce, usiadł bokiem, a twarzą zwrócił się w jej kierunku. Jedną nogę zgiął w kolanie i położył ją na materacu, tworząc w ten sposób stabilną podstawę na której oparł rękę. Ułatwiając dziewczynie dostęp do protezy.
Co do swoich mocy mógł rzecz jasna skłamać, w końcu ani razu jeszcze nie użył ich w jej obecności. Tylko czy miało to jakiś sens? Raczej nie zależało mu na oszukiwaniu Brunetki, która zapewne domyśliłaby się prawdy prędzej czy później.
- Niebieski. - odparł, przyglądając się jak wybiera narzędzia. Sam proces oglądania ich wydawał się Leviemu fascynujący, oczywiście nie sam w sobie, lecz sposób w jaki Zielona to robiła. Widać było, że są one czymś jej bliskim, jakby każdy klucz miał swoją własną historię, każdy śrubokręt wspomnienie z nim powiązane.
Psychicznie przygotowywał się na to nieprzyjemne uczucie, które znał aż za dobrze. Wziął głęboki wdech i dał znać, że jest gotowy. Sama regulacja nie powinna być aż tak bolesna jak samo odłączanie i przyłączanie protez. Jednak gdy dziewczyna zaczęła już coś majstrować, mogła zobaczyć grymas bólu na jego twarzy, palce zdrowej ręki zaciskały się w pięść, lecz on sam ani drgnął.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-05, 07:55   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Okłamanie jej byłoby raczej kiepskim wyjściem, szczególnie jeśli miała mu pomóc. Gdyby był Żółtym, cała naprawa protezy wyglądałaby w trochę inny sposób, prędzej czy pózniej demaskując chłopaka. A skoro on by skłamał, to ona nie widziałaby powodu żeby mu zaufać. I zatoczyliby błędne koło, o ile Summer nie wpadłaby na pomysł, żeby wysadzić całe to miejsce. A lubiła wybuchy.
Rozpoczęła pracę od podważenia prawie niewidocznej klapki, gdzieś w okolicach łokcia. Chciała w jak najdelikatniejszy sposób sprawdzić stan okablowania i jakość połączenia nerwowego. Trochę pogrzebała w kablach, przy okazji dokręcając luźniejsze elementy. Przeniosła wzrok na chłopaka jedynie na krótka chwilę, sprawdzając czy bardzo go to boli. Ten drobny grymas na jego twarzy, udzielił jej odpowiedzi.
- Słabo sypiasz, co? - Wybrała prawdopodobnie najgorszy możliwy temat, ale można było się tego spodziewać po dziewczynie zupełnienie wybrakowanej w kwestii wyczucia. Prawdę mówiąc, nie była specjalnie zainteresowana powodem jego problemów. Po prostu szukała sposobu, żeby go jakoś zdekoncentrować. Ludzie mieli tendencje do skupiania się na bólu, tym samym tylko go potęgując. - Znam to uczucie. Trafiłam do Ośrodka Badawczego gdy miałam dwanaście lat. Gdy wreszcie się stamtąd wydostałam, komszary dręczyły mnie przez dłuższy czas. Potem zaczęłam trafiać do izolatki i bywało, że traktowali mnie tam białym szumem, po którym mdleje i śpi się genialnie. Może dzięki temu, może samoczynnie, ale w końcu problemy minęły. Została natomiast nienawiść do igieł i wszelkich leków przeciwbólowych, nie mówiąc nawet o narkotykach.- Napierdzielała tę historyjkę z leciutkim uśmiechem. Wciąż wszystkie te wydarzenia miały na nią duży wpływ, ale dbała, by nie dać tego po sobie poznać. Najwyraźniej mieli z Levim coś wspólnego.
Oczywiście, uważała by w tym całym słowotoku, nie zdradzić żadnych istotnych informacji. W końcu znali się jakieś pół godziny.
Kable były średniej jakości, niektóre wydawały się być zamontowane pózniej od pozostałych. Być może ktoś już naprawiał protezę, albo po prostu dość nieudolnie ją testował. Za to same połączenie nerwowe wydało jej się zadziwiająco dobrze zrobione. Zamknęła klapkę koło łokcia, wreszcie przechodząc do grzebania w łączeniu protezy. Najpierw musiała poluzować łączenia, co mogło być dla chłopaka dość nieprzyjemne. Następnie znów zabrała się za zabawę z kabelkami.[/b]
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-05, 11:38   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Przy projekcie nowej protezy będzie musiała wprowadzić poprawki odpowiednie dla Żółtego. Dziewczyna jeszcze nie wiedziała, że zamówienie obejmuje dwie kończyny, a nie tylko jedną. O czym miała się dowiedzieć, gdy Levi chociaż trochę upewni się, co do jej kompetencji.
Siedział spokojnie, próbując skupić się na oddechu, w ten sposób mógł chociaż trochę odwrócić uwagę od bólu. Nie był on co prawda bardzo silny. Chłopak zniósł już w swoim życiu dużo więcej, dużo gorszych rzeczy… Nie zmieniało to jednak faktu, że mało przyjemne jest dotykanie „nerwów” śrubokrętem.
Trzymał się znakomicie, za moment zasłuży na naklejkę „dzielny pacjent”, a w nagrodę dostanie wielkiego lizaka na poprawę humoru. Nawet nie drgnął, bo to mogło się skończyć źle. Jeden niewłaściwy ruch Zielonej podczas pracy „na otwartym sercu” mógł oznaczać problem.
Kolejne pytanie zaskoczyło go i nie tyle chodziło o jego treść. Nie potrzeba było mistrza dedukcji by stwierdzić, że Yuriev jest lekko niewyspany. Zwłaszcza teraz, gdy w pokazał się w pełnej okazałości, w luźnych, tzw. domowych ciuchach i bez makijażu, którym za dnia próbował zakryć oznaki przemęczenia. Dopóki radził sobie ze swoimi zadaniami, dopóki wszystko było „w porządku”, wielu ludzi starało się nie zauważać problemu. Nie był to bowiem ulubiony temat Leviego. Wspomnienia z którymi sobie nie radził niszczyły go od środka. Jednak wciąż był tutaj, wciąż posiadał pełnię władz umysłowych. A brak snu oznaczał więcej czasu na pracę lub dla siebie.
- Mam sporo spraw na głowie. - odparł gdy dziewczyna dopuściła go do głosu po skończonym monologu. Jego słowa zabrzmiały bardzo przekonywująco. Głęboko w to wierzył, odpychając od siebie wizję koszmarów sennych. W głębi duszy, identyfikował się jednak z tym, o czym mówiła Summer. Traumy zostają w nas na zawsze.
- Jestem odpowiedzialny za wiele rzeczy, a to zmusza mnie do ciągłego bycia w gotowości. - tłumaczył, zwalając winę za swój stan na pracę. Tylko jedna osoba wiedziała o tym, co się tutaj działo, gdy dwaj dwunastoletni chłopcy odkryli w sobie moc godną boga. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że to tylko wirus… Summer nie miała więc podstaw by doszukiwać się w jego bezsenności, głębszych problemów o podłożu psychicznym.
Obserwował ją. Ta precyzja w każdym jej ruchu, zwiększała fascynację Leviego, który miał coś w sobie z perfekcjonisty. Przez resztę „zabiegu” milczał, zaciskając tylko co jakiś czas zęby.
- Mogło być gorzej… - z głośnym westchnięciem, rozluźnił spięte mięśnie twarzy.
- To wszystko? Teraz będzie działać? - dopytywał, podczas gdy dziewczyna odkładała narzędzia. Delikatnie kręciło mu się w głowie i odczuwał mrowienie w całej kończynie, lecz już teraz odczuwał różnicę. Zgiął i wyprostował kilka razy łokieć, początkowo powoli.
- Dziękuję. Jest dużo lepiej… - stwierdził, oglądając rękę.
- W zamian mogę Cię zabrać na spacer. Oczywiście jeśli czujesz się na siłach… – na surowej twarzy pojawił się cień uśmiechu. Uśmiechu ulgi.
- Jesteś głodna?
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-05, 20:46   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Racja, nie doszukiwała się żadnych głębszych powodów jego bezsenności. Bo po co? Powiedzmy sobie szczerze, sama też nie należała do zdrowych czy zrównoważonych psychicznie osób. Nawet, jeśli dzieliła Levim te same, czy podobne przeżycia, to była raczej ostatnią osobą, która powinna słuchać o jego problemach. Jej historyjka była jedynie zapychaczem czasu i chociaż wysłuchała odpowiedzi chłopaka, to nie miała zamiaru brnąć dalej.
- Rozumiem – mruknęła. Cisza panująca przez resztę „zabiegu” ani trochę jej nie przeszkadzała. I mimo, że była przyzwyczajona do pracy w różnych warunkach, dla odmiany miło było móc w stu procentach skupić się na tym co robi.
Uporała się ze wszystkim całkiem szybko. Odpowiednio wyregulowała łączenia z kikutem, tym samy częściowo pozbywając się dyskomfort w noszeniu protezy. Wyeliminowała też kilka innych czysto konstrukcyjnych błędów. Podsumowując – powinno być lepiej. Oczywiście, było to nic w porównaniu z tym jak cała sprawa będzie się miała po zbudowaniu całej protezy od podstaw, ale i tak mogła być zadowolona ze swojej pracy.
- Gotowe. - Spojrzała na niego z uśmiechem, po czym zabrała się za pakowanie narzędzi do skrzynki. Po chwili jednak spoważniała, dodając:
Jeśli nie odpadnie w ciągu następnych dwunastu godzin, powinno być dobrze. – Królowa kiepskich żartów powróciła na tron.
Sam pomysł spaceru wydawał się całkiem dobrym pomysłem. Szczególnie, że po skończonej pracy, jej ADHD zaczęło coraz mocniej o sobie przypominać. Odłożyła skrzynkę na bok, po czym spróbowała wstać. Zrobiła to trochę byt gwałtownie, ociupinkę się zatoczyła, ale ostatecznie odzyskała równowagę i jakimś cudem nie runęła twarzą w posadzkę.
- Idziemy. – Zadecydowała, gdy już była pewna co do posłuszeństwa własnych nóg.
Jedzenie. Jak na zawołanie, jej żołądek wydał z siebie przeraźliwy dźwięk. No tak, nie miała w ustach nic pożywnego od całkiem dawna. - Zdecydowanie jestem głodna – stwierdziła, w razie gdyby odgłosy wydawane przez jej brzuch nie były wystarczającym potwierdzeniem. Ruszyła za chłopakiem w stronę drzwi.
- Chciałabym tu kiedyś wpuścić kogoś z klaustrofobią – mruknęła do siebie.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-05, 21:18   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Odpadnie? Chłopak przełknął ślinę i otworzył szerzej oczy. Szybko jednak się otrząsnął, nie dopuszczając do siebie takiej opcji. Dziewczyna z pewnością żartowała, nie?
Levi uśmiechnął się pod nosem i zlustrował dziewczynę wzrokiem.
- Jesteś pewna, że chcesz iść tak? - dziewczę wciąż przyodziane było głównie w bandaże, czego wcześniej nie zauważyła. Jemu oczywiście nie przeszkadzało skąpe ubranie brunetki, jednak wyjście tak na korytarz nie było zbyt dobrym pomysłem. Pomijając zgraję napalonych facetów, pozostawał problem niższej niż w pokojach temperatury.
Kilka razy poruszał jeszcze ręką, próbując ją rozruszać. Dyskomfort się zmniejszył, było to jednak rozwiązanie tymczasowe. Zdawało się, że opuchlizna niedługo zejdzie, a być może i siniak. Wstał, odłożył skrzynkę z narzędziami do szafki, a z innej wyjął stertę ubrań, specjalnie dla niej przygotowanych. Nic nadzwyczajnego, czarne leginsy, za duża siwa bluza, biały t-shirt i skarpetki. No i oczywiście buty sportowe. Strój ten miał być wygodny, a nie modny. Z rozmiarami też trafili idealnie. Porównując to z tym, w co ubrany był Levi, gdy go tu zastała, mogłaby stwierdzić, że prócz leginsów, rzeczy te pochodziły z jego garderoby.
- Zaczekam na korytarzu. Poradzisz sobie? - spojrzał pytająco, ale pewien był, że jego pomoc będzie zbędna. Położył wszystko na materacu i jeżeli go nie zatrzymywała, zgarnął z fotela bluzę i wyszedł.
Summer mogła również potwierdzić teorię otwartych drzwi – tak, były otwarte. Wystarczył raz obrócić kołem. Wyszedł, przymknął ponownie wrota, aby dziewczyna nie musiała się krępować. Oparł się o ścianę i przyglądał się protezie, zastanawiając się, co tak właściwie zrobiła Zielona. Nie spodziewał się zastać tu nikogo, jednak trzymał bluzę w pogotowiu, aby w razie konieczności zakryć poranioną rękę.
_________________

głos

 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-05, 21:43   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Coś dziwnego się dzisiaj z nim działo. Była późna noc, a Silas nie mógł spać. Dręczony myślami ssał kolczyk w wardze. Nie mógł przestać się martwić, że jego brat plącze się gdzieś po korytarzach byle tylko nie spać. A Levi spał coraz mniej, jeszcze niedawno przesypiał chociaż trzy godziny na dobę, teraz potrafił spać trzy godziny tygodniowo. Żółty musiał pilnować go, by ten chociaż się zdrzemnął, co nie zawsze kończyło się najlepiej. Koszmary, które go dręczyły powodowały aktywację mocy niebieskiego. Silas nie mógł też go zmuszać. Czasami nie dawał rady, sam zasypiał czuwając nad bliźniakiem, a ten korzystając z okazji wymykał się z pokoju. Zieloni również nie mogli niczego zdziałać, wszystkie leki nasenne powodowały podobne skutki; albo chłopak nie wysypiał się tak czy siak albo dręczyły go jeszcze gorsze koszmary.
Zirytowany niemocą usiadł na łóżku i zgarnął z podłogi koszulkę. Nałożył ją i wyszedł z pokoju, nie zwracając uwagi na brak obuwia. Mimo chłodnej temperatury i betonowej posadzki nie przeszkadzało mu to. Patrząc na niego i analizując jego zachowanie można by pomyśleć, że chłopak był czerwonym. Momentami chłopak żałował, że takowego kolorku nie ma.
Zaraz obok jego pokoju znajdował się pokój Leviego pełnego zasranych kotełków, których blondyn nienawidził, dlatego nawet nie sprawdzał pokoju. Zaraz by się na niego gówniaki rzuciły. Wiedział zresztą, że nie zastanie tam braciszka. Ten całe noce przesiadywał u nowo znalezionej dziewczyny, jeszcze nieprzytomna a już zaskarbiała sobie nocę z niebieskim. Dziewczyny jakimś sposobem leciały na niego, mimo iż mieli te same twarze. Wiadomo jednak jakie są babki, lecą na mrocznych, tajemniczych złych chłopców. Co do Leviego i Silasa podzielili się tymi cechami i wspólnie tworzyliby faceta marzeń, jednak los chciał, że to Levi był mroczny a Silas był dupkiem.
Skierował się od razu do sali, w której została położona Śpiąca Królewna. Nie zdążył się jej wcześniej przyjrzeć, mało go interesowała nieprzytomna dziewczyna.
Będąc już w pobliżu zauważył przed włazem do sali brata. Stał oparty o ścianę a w dłoni trzymał bluzę. Blondyn uważnie mu się przyjrzał; blada twarz, głębokie cienie pod oczami, wychudzone ciało i ta proteza. Myślał, że świetnie ją chowa, ale Silas doskonale wiedział, że nie jest kolorowo. Zieloni zarywali nocki, żeby móc przyszykować doskonałe protezy. Sam nie miał dużych problemów ze swoją, parę usterek, spięć. Nic wielkiego.
Przybrał na twarz wyćwiczony latami krzywy uśmiech i zagadał do brata.
-Czatujesz pod drzwiami? Czyżby się laseczka obudziła?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,243 sekundy. Zapytań do SQL: 9