Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Nielegalna Klinika
Autor Wiadomość
Elizabeth Smith


37

Lekarz



Wysłany: 2017-02-12, 12:07   Nielegalna Klinika
   Multikonta: Alice, Nathan, John
[Cytuj]

Niedaleko bazy głównej Systemy, na terenie opuszczonej fabryki, znajduje się dobrze wyposażona klinika. Klinika, która nie jest do końca legalna, albo raczej, nie oszukujmy się, nie jest w ogóle legalna. Elizabeth założyła ją wiele miesięcy temu, i od tego czasu nieustannie ją rozwija, korzystając z pomocy Systemy. W Klinice obowiązują dwie zasady:
1. Wszyscy są równi, każdy ma prawo do opieki medycznej (wyjątkiem są osoby łamiące punkt drugi).
2. Dopóki ktoś przebywa w klinice ma immunitet, i każdy kto spróbuje go w jakikolwiek sposób naruszyć zostanie natychmiast wyrzucony bez możliwości powrotu.
Jak do tej pory nikt nawet nie próbował ich łamać. Elizabeth, zapewniająca opiekę medyczną za drobnymi opłatami, często nawet za darmo bądź za drobne upominki, ma wielki szacunek wśród pacjentów. Wszyscy, którzy uciekają przed rządem, syndykatem czy kimkolwiek innym, mogą zgłosić się tutaj po opiekę medyczną. Kobieta nikomu nie odmawia, niezależnie od tego czy jest PSI, zbiegłym agentem, przestępcą czy członkiem rządu. Z tego względu Liz szybko zyskała zaufanie pacjentów, którzy nie chcieli palić za sobą mostów.
Często przyjeżdżali tu rodzice, z dziećmi w wieku, w którym zakażenie chorobą staje się już kwestią czasu. Z obawy przed rządem, który dawniej zabierał dzieci do obozów, nie mogli się oni zgłosić do państwowych czy nawet prywatnych szpitali, jednak tutaj nic im nie groziło.
Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć. Nigdy nie miała złudzeń, że jest inaczej. Owszem, współpracowała z Systemą, ale nie zgadzała się ze wszystkimi jej metodami. Oczywiście, była na tyle dojrzała by zrozumieć, że świat nie jest kolorowy, i często trzeba uciekać się do metod brutalnych czy nielegalnych, szczególnie w takiej sytuacji jaka miała obecnie miejsce w USA. Mimo to postanowiła zostać w swojej klinice, ratując ludziom życia, nie oczekując nic w zamian. Od początku tak miało być. Odkąd dawno temu jej przyjaciółka, Susan namówiła ją na zostanie lekarzem. Nie oczekiwała sławy czy pieniędzy, które z czasem zdobyła w swoim poprzednim życiu. Chciała jedynie pomagać ludziom. Teraz, kiedy nie miała już gdzie wrócić i musiała się ukrywać przed rządem, nie miała wręcz innego wyboru. Ale wcale jej to nie przeszkadzało.
Jej normalny dzień był pełen pracy. O 6 rano jadła jakieś śniadanie, i szła do kliniki. W sumie to i tak w niej mieszkała - zajęła jeden z pokoi. Miała tam łóżko, stół, półkę z książkami, niewielką kuchnię i łazienkę z prysznicem. Wszystko czego potrzebowała. Po szybkim śniadaniu zabierała się do pracy. Wykonywała kilka zabiegów, wymieniała opatrunki, przyjmowała kilka nowych osób, badała kilka dzieciaków, wyciągała jakąś kulę z czyjegoś ramienia, opatrywała komuś oparzenia po walce z jakimś czerwonym PSI. Potem jadła obiad, i wracała do niedokończonych zabiegów. Czasem, jeśli zaszła taka potrzeba, szła do Systemy, pomóc przy jakichś cięższych przypadkach, bądź pojechać gdzieś jako kierowca. Wieczorem robiła obchód, jadła kolację i szła spać. Często, budzona w nocy wstawała, i zajmowała się pacjentami, których stan nagle się pogorszył. Raz w tygodniu jeździła do pobliskiego miasta na zakupy. Potrzebowała naprawdę dużo żywności. W końcu pacjentów też trzeba było karmić. Nie mieli żadnych luksusów, Liz wyliczała wszystko tak, by posiłki miały jak największą wartość odżywczą za jak najmniejszą cenę. Sama też nie jadła dużo lepiej. Taka była cena kliniki, w której każdy dawał "co łaska". Zgodnie z zasadą "wszyscy są równi" nie miało znaczenia, czy zapłaciło się czy nie - warunki były takie same.
Nie było to życie pełne luksusów, ale sprawiało jej niesamowitą satysfakcję. Kochała to robić. Kochała pomagać ludziom, kochała patrzeć, jak są w stanie stanąć na nogi i odejść w swoją stronę. Kochała uśmiechy ludzi, a miodem na jej uszy było słuchanie podziękowań, na które niewątpliwie zasłużyła, choć zawsze z fałszywą skromnością twierdziła, że nie zrobiła nic niezwykłego. Życie w ciągłym biegu, bez chwili wytchnienia sprawiało jej przyjemność. Wciąż zabiegana nie musiała myśleć o tym co straciła. I przede wszystkim nabierała pewności, że robi wszytko co może. I że to co robi ma znaczenie.
Ten dzień nie należał do wyjątkowych. Skończyła właśnie swoją poranną pracę, i zabierała się za zjedzenie obiadu, wyciągając przy okazji jakąś książkę, którą czytała w wolnym czasie. Nie było to nic naukowego, ot, jakiś kryminał. Oczywiście, cały czas była gotowa na nagłe wezwanie.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-14, 21:12   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry


Archer, około dwudziestojednoletni mężczyzna, który z pewnością wyglądał znaczeni dojrzalej i doroślej niż inni w jego wieku. Dłuższe włosy, które sięgały ramion zazwyczaj związane były w niewielki kok, a zarost dodawał lat. Chłopak posiadał ponadprzeciętnie rozwinięte zdolności teleportacji oraz widzenia przez ściany, co czyniło go doskonałym szpiegiem i zwiadowcą.
Miał proste zadanie: śledzić pojazd. Prosta akcja. Zwyczajny zwiad, z którym wydawałoby się poradziłby sobie zwykły agent na niższym szczeblu. Dlaczego więc tak doświadczony lider dał się zaskoczyć jak zwyczajna bezbronna owieczka?
I mimo iż wszystko potoczyło się nie tak jak powinno, on wciąż pozostał w ukryciu, jedynie obserwując. Krótka chwila rozproszenia wystarczyła aby znalazł się wprost na linii ognia.
Próbując powstrzymać wrogie jednostki, dostał. Seria kul nie wymierzona pod jego adresem, raniła go w brzuch i klatkę piersiową.
Mężczyzna musiał uciekać, jak najszybciej wydostać się z tej pułapki. Dopóki nikt go nie zauważył miał możliwość ucieczki, lecz szansa na przeżycie malała z każdą kroplą krwi, która przeciekała przez jego palce w zastraszającym tempie. Bluza przedziurawiona jak szwajcarski ser w całości pokryta już była czerwoną wydzieliną.
Teleportował się. Raz. Drugi. Przy trzecim słaniał się już na nogach i z ogromną trudnością łapał oddech. Resztkami już sił skoczył po raz ostatni.
Elizabeth mogła usłyszeć niepokojący huk dobiegający z pomieszczenia obok. Dźwięk upadających na posadzkę metalowych narzędzi chirurgicznych, odbił się echem po całym piętrze. A po chwili w drzwiach stanął na w pół żywy chłopak cały umazany w krwi, który przy okazji brudził nią wszystko dookoła siebie. Jedną ręką kurczowo trzymał się za brzuch, drugą trzymał się framugi by nie upaść.
Zdołał jedynie spojrzeć błagalnie na kobietę – Pomóż… – wyszeptał chrapliwym głosem, po czym padł na ziemię nieprzytomny.
_________________

głos

 
 
Elizabeth Smith


37

Lekarz



Wysłany: 2017-02-15, 08:31   
   Multikonta: Alice, Nathan, John
[Cytuj]

Widok krwi nigdy jej jakoś specjalnie nie peszył. Była lekarzem, dziwne by było, gdyby od krwi robiło się jej niedobrze. Dlatego przełknęła kęs który już wzięła do ust, odłożyła książkę i zerwała się na nogi, podbiegając do chłopaka. Po drodze nacisnęła znajdujący się na ścianie guzik, a charakterystyczny dzwonek zabrzmiał w całym budynku. Choć w szpitalu nie miała oficjalnie żadnych pielęgniarek czy pielęgniarzy, to zawsze znaleźli się jacyś wolontariusze który pomagali jej w tym czy w tamtym, czy nawet pacjenci którzy mogli się ruszyć i chcieli pomóc. Elizabeth była pewna, że nie da rady dźwignąć rosłego chłopaka, a nawet jeśli da radę, to ciągnięcie go za sobą było głupim pomysłem.
Do przybycia... Kogoś, musiała uwinąć się z pierwszą pomocą. Ułożyła chłopaka w prawidłowej pozycji, i rozpoczęła badanie ciała szukając ran postrzałowych. Następnie sprawdziła, jak poważne są rany, wróciła do swojego pokoju, wzięła apteczkę pierwszej pomocy i zaczęła opatrywanie. Po pierwsze trzeba było ustabilizować jego stan, dopiero potem można było myśleć o wyciąganiu kul. Musiał przeżyć do momentu, w którym ktoś pomoże jej go zanieść do sali operacyjnej, gdzie będzie mogła zając się kulami w prawidłowy sposób.
Liz nie panikowała, nie robiła też czegoś niestandardowego. Wręcz przeciwnie, nawet przed epidemią, podczas rządowych akcji, często miała do czynienia z ranami postrzałowymi. Był to dla niej chleb powszedni, a czynności wykonywała wręcz mechanicznie. Do tego odkąd utworzyła klinikę, takie osoby pojawiały się bardzo często. Świat był niebezpiecznym miejscem a oberwanie kulą było znacznie prostsze niż kiedyś. Szczególnie, jeśli było się PSI.
Chłopak, który do niej przybył, był z Systemy. Była o tym święcie przekonana. O ile dobrze pamiętała nazywał się Archer i chyba był liderem. Elizabeth jakoś nigdy nie przejmowała się rangami wewnątrz grupy, więc mogła się mylić, ale z pewnością był kimś wyżej, niż zwykła owieczka. Fakt, że to wiedziała, nic nie zmieniał. Nawet gdyby to był Łowca, zajęłaby się nim. Nie miała też zamiaru informować kogokolwiek z Systemy, nie wiedziała bowiem, czy chłopak sobie tego życzy. Ta wiedza pomogła jej jednak zdobyć podstawowe informacje na temat sytuacji, w której chłopak mógł się znaleźć, a także dowiedzieć się, jakiego jest koloru. Wielokrotnie przekonała się, że kolor PSI miał znaczenie, jeśli szło o operacje czy badania. W końcu nie chciała, by ktoś spalił jej klinikę albo namieszał jej w głowie w momencie, w którym będzie wyciągać kulę z jego rany. Najlepszą opcją byłoby uaktywnienie łagodnego białego szumu w sali operacyjnej i zablokowanie im możliwości użycia mocy, jednak po pierwsze nie miała dostępu do takich specjalistycznych narzędzi, a po drugie nie uśmiechał się jej pomysł aplikowania dzieciakom czegoś, czego działania przewidzieć nie mogła. Wiedziała, jak działa biały szum, dowiedziała się tego jeszcze za czasów pracy z rządem, ale to była wiedza teoretyczna. Nigdy nie czuła tego co oni, nie mogła więc bez żadnych wyrzutów sumienia tego używać. Zawsze pozostawała wiara w jej środki uspokajające no i w trochę szczęścia. Póki co sprawdzało się to nieźle. Tak czy siak, dzięki szybkiej analizie, wiedziała przynajmniej, czego może się obawiać i na co powinna uważać.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-15, 13:58   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry


Elizabeth nie musiała długo szukać. Wystarczyło rozciąć koszulkę aby ujrzeć cztery rany wlotowe, jedna w okolicy płuc, dwie w podbrzuszu, z czego jedna przeszła na wylot oraz paskudnie raniony obojczyk, również z raną wylotową. Obfite krwawienie i twardy brzuch jasno dawało do zrozumienia o krwotoku wewnętrznym. Wokół chłopaka zaczynała się tworzyć kałuża krwi, on sam był blady jak kartka papieru, niemiarowy puls zdawał się być ledwo wyczuwalny. Chłopak był w ciężkim stanie. Nie ma co ukrywać, dostał bezpośrednie trafienie z serii. Cudem było iż wciąż żył.
Po dłuższej chwili udało mu się na moment oprzytomnieć. Oddychał płytko i niezwykle szybko. Powoli rozchylił powieki, zdawało się jednak, że nie wie gdzie jest ani co tu robi. Był sam, leżał i pomału wykrwawiał się na posadzkę. - Raport… – wycedził z trudem sam do siebie. Majaczył kompletnie bez sensu i chociaż ledwo mówił, spróbował poderwać się z miejsca, co było zdecydowanie kiepskim pomysłem, udało mu się jedynie obrócić na bok. Przy nawet najmniejszym ruchu na jego twarzy pojawiał się grymas bólu.
- Muszę iść… - wyszeptał ponownie, tym razem w kierunku kobiety, która wróciła do niego z apteczką. Jego oddech z każdą chwilą świszczał coraz bardziej.
Bo najważniejsze w życiu są priorytety, a on jako perfekcyjnie wyszkolony agent znał wagę informacji jakie zdobył. Teraz najważniejsze było, aby dowódcy dowiedzieli się o tym co się wydarzyło.
_________________

głos

 
 
Elizabeth Smith


37

Lekarz



Wysłany: 2017-02-18, 18:01   
   Multikonta: Alice, Nathan, John
[Cytuj]

Dlatego nie przepadała za Syndykatem. Naprawdę, niektórzy z tamtejszych agentów zdawali się nie mieć nic w głowie. Jasne, informacje były ważne, ale chyba życie było ważniejsze, prawda? -Uspokój się. - Powiedziała łagodnym głosem, popychając go lekko by ułożył się w odpowiedniej pozycji. -Jeśli teraz wyjdziesz, wykrwawisz się zanim dotrzesz do bazy. Wtedy z pewnością nie przekażesz tych informacji. - Wezwała gestem dwójkę wolontariuszy i dała im znać, by przygotowali nosze. -Posłuchaj mnie, Archer, tak? Udzielę ci pierwszej pomocy, po czym pójdę po kogoś z dowódców. Więc musisz współpracować. Jeśli nie będziesz stawiał oporu, uwinę się raz dwa. To znacznie lepszy pomysł niż to, żebyś teraz próbował się tam doczołgać i nie zginąć po drodze. Uwierz mi, tak będzie znacznie szybciej. Dobrze? - Im dłużej była w klinice, tym lepiej szło jej modulowanie głosu. Łagodny, uspokajający ton, którym potrafiła przekonać kogoś uspokoić, zdecydowany ton, którym potrafiła komuś coś wmówić (choćby kłamstwo) czy nawet ostry ton, którym potrafiła sprowadzić kogoś na ziemię - wszystko to przydawało się jej podczas pracy z tutejszymi pacjentami. To byli różni ludzie. Pojawiali się osobnicy tacy jak Archer, którzy próbowali za wszelką cenę wykonać misję, nie zważając na fakt, że zaraz wykorkują, byli też tacy, którzy panikowali po postrzale (często jakimś niegroźnym) a także ci, którym zostało już tylko kilka chwil życia, bądź których bliskich nie dało się uratować. Ta praca nie zawsze była łatwa. Czasem kogoś ratowała, czasem musiała kogoś pogrzebać. Już dawno pogodziła się z faktem, że nie zdoła wszystkich uratować, ale wciąż utrata pacjenta bolała tak samo. Nie zatrzymywała się jednak wiedząc, że wciąż może pomóc kolejnym osobom. Nie chciała jednak tracić młodego chłopaka z tak głupiego powodu. Musiała go uspokoić i jeśli nie przemówią do niego rozsądne argumenty, to będzie musiała użyć środków usypiających.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,034 sekundy. Zapytań do SQL: 10