Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Stacja
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-12, 09:37   Stacja
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie
[Cytuj]


Trzy z czterech stacji - Chatka, Baza i Magazyn - to podziemne stanowiska. Surowy wygląd nie zachęca do długiego czekania na pojazd, całe szczęście pociąg jest punktualny co do minuty. Ostatnia stacja, Transport jest to kończący przystanek linii, znajdujący się na otwartej przestrzeni, jest to zwykły peron, nie wyróżniający się niczym.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-27, 18:14   
   Multikonta: Silas, MG
[Cytuj]

Gdzieś na stołówce zgubiła Corę. Widziała tylko jak dziewczynka usiadła z kimś przy stoliku, a potem jakiś mężczyzna, któremu źle patrzyło z oczu, a z pyska śmierdziało alkoholem (Ivanek) kazał jej iść na stację. Hope nie bardzo wiedziała o co chodzi, ale nie zamierzała się z nikim kłócić. Miała tylko nadzieję, że z Corą wszystko w porządku i mała sobie poradzi. Wcześniej dowiedziała się, że jeżeli dostanie jakieś rozkazy to powinna je wypełnić. Tak też zrobiła. Dowiedziała się jak dostać się na stację i oto jest.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-27, 18:56   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry - Anna

Nie musiała długo być w Systemie, aby dostać w czipie wejście do większości pomieszczeń. Anna pokazała, że jako lekarka może być niemniej przydatna co najlepszy psionik. Chciała właśnie wrócić na stanowisko pracy. Na Stacji znalazła się przypadkiem. Po prostu pomyliła piętra, a zrządzenie losu sprawiło, że odnalazła Hope, której de facto miała do przekazania wieści.
- Hope, zaczekaj. - dogoniła ją truchtem, kładąc rękę na ramieniu. Chciała na moment ją zatrzymać nie tylko z powodów... Osobistych, a też medycznych.
- Mam wyniki twoich badań krwii, które zrobiłam dla pewności kiedy leżałaś w szpitalu... - zaczęła wykręcając sobie palce. Jako lekarz nie powinna kierować się uczuciami, ale jeżeli chodziło o jej Pandemońskich podopiecznych, zwykle nie potrafiła utrzymać uczuć w ryzach.
- Hope... Tabletka chyba nie pomogła, nie wiem jak to się stało. - wyrzuciła to z siebie na jednym tchu.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-27, 21:09   
   Multikonta: Silas, MG
[Cytuj]

Odwróciła się w stronę nadbiegającej Anny. Widziała jej zdenerwowanie, nie znała jej za dobrze, ale zdążyła zauważyć, że była kobietą spokojną. Nie spodziewała się jej tu spotkać. Właściwie niczego się nie spodziewała. A już na pewno nie takiej bomby, jaką zrzuciła na nią lekarka. Przez dłuższą chwilę nie mogła zrozumieć o czym kobieta do niej mówi.
Tabletka... Tabletka, którą dała jej w lecznicy Pandemonium? Tabletka "po"? Nie zadziałała? Czy to oznaczało, że Hope była w ciąży?
Blondynka poczuła jak uginają się pod nią kolana. Przytrzymała się Anny by nie upaść. Nie zamierzała zemdleć, co to to nie! Nie znowu. Nie jest miękką pizdą. Wyprostowała się niemal natychmiast. Oddychała szybko, ale jakoś się trzymała.
-Chcesz powiedzieć... Czy ja...? - Bała się wypowiedzieć te słowo. Czuła, że to będzie ostateczność. Nie była pewna, czy poradziłaby sobie z rzeczywistością.
Wpatrywała się w Anne jakby błagając ją wzrokiem, by zaprzeczyła, by powiedziała, że nie miała racji.
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-02-28, 16:19   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie
[Cytuj]

Mistrz Gry - Anna

Anna instynktownie złapała Hope za ramię, aby pomóc jej utrzymać pozycję pionową. Nie mogła jej tutaj znów zemdleć. W ogóle powinna teraz na siebie uwarzać.
- Jesteś w ciąży. - dokończyła za nią nieco ciszej, jakby nie chciała, aby ktokolwiek się o tym dowiedział. Było to bardzo wczesne stadium, więc teoretycznie wystarczyłoby zrobić szybki zabieg, jednak tutaj... Anna nie była "u siebie" i nie bardzo wiedziała na co mogła liczyć ze strony nowych przyjaciół. Aborcja była i dobra i zła, a wszystko zależało od punktu widzenia.
- Pomyśl o tym. W razie potrzeby ci pomogę. - pogłaskała ją po ramieniu. Hope sama powinna domyślić się co lekarka miała na myśli i nie mówiła tutaj o pomocy przy zmianie pieluch, a o czymś gorszym.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-28, 22:28   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry


Napastnik podążał za Tommy'm wzdłuż pustego korytarza aż do stacji. Chłopak z pewnością go zauważył, jednak nie miał żadnych podstaw do jakichkolwiek podejrzeń względem nieznajomego. Niebieski był w Systemie ledwo dobę, nie znał nawet jednej szóstej zamieszkujących ją ludzi. Gdy więc napastnik pojawił się za nim nie zdołał zareagować na jego błyskawiczny atak. Ostrze gładko przecięło skórę na szyi Blacka, uszkadzając tętnice i pobliskie naczynia krwionośne. Krew rozbryzgała się na ścianę i podłogę a część z niej spłynęła po ubraniu ofiary. Minęło ledwo kilka sekund gdy chłopak stracił przytomność i zsunął się na zakrwawioną posadzkę. Morderca pochylił się nad nim i zadał jeszcze kilka ciosów w brzuch. Chciał być pewny iż niebieski dokonał swego żywota, po czym ruszył szybkim krokiem i jakby nigdy nic wszedł do windy, pozostawiając martwego chłopaka.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-03-01, 18:57   
   Multikonta: Silas, MG
[Cytuj]

Ciąża. Hope nie mogła oswoić się z tą myślą. Z całych sił próbowała wyobrazić sobie, że to nie ona jest w ciąży, tylko jakaś obca jej osoba. Ona nie mogła spodziewać się dziecka. Nie teraz, nie tutaj. Nie zdążyła nawet uporządkować przeszłych wydarzeń związanych z Pandemonium a już musiała przyjąć kolejne niespodzianki. Wciąż nie mogła sobie dokładnie przypomnieć, co się po kolei zdarzyło na balu. Tommy, Joyce, Kelly, cholerny autobus...
Do tej pory była przekonana, że nie musi się tym przejmować. Wzięła tabletkę i po "problemie".
Kolejny raz w ciągu zaledwie dwóch dni zaczęła się zastanawiać co ma zrobić. Czy była gotowa? Na pewno nie. Czy chciała te dziecko? Tego nie wiedziała. Na pewno myśl, że miałaby się go pozbyć ją przerażała. Co innego tabletka, a co innego zabieg. Na to nie mogła się zdecydować, nawet nie brała tego pod uwagę. Dlatego słysząc zapewnienia Anny lekko wytrzeszczyła oczy i cofnęła się. Wiedziała, że aborcję miała na myśli. Pokręciła głową wciąż będąc w szoku.
-Ja... Ja muszę znaleźć Tommy'ego - wymamrotała.
Tommy. Nie widziała się z nim od czasu, gdy rozdzielono ich po przyjeździe. Nie szukała go do tej pory, wiedziała, że byli tu oboje bezpieczni. Jednak zastanawiała się, gdzie się podział. Postanowiła go teraz znaleźć.
Ale... Jak on na to zareaguje? Co powie? Zostawi ją? Wesprze? Miała tak wiele pytań, od których bolała ją głowa.
Nagle gdzieś w odległym końcu tego ogromnego pomieszczenia usłyszała jakieś dziwne dźwięki. Odwróciła się w tamtą stronę, ale niczego nie zauważyła. Pewnie kolejne omamy, które fundował jej zmęczony umysł. Powoli zaczęła myśleć, że wciąż jest nieprzytomna, że wszystko co wydarzyło się odkąd mieli wypadek z udziałem autobusu to jeden wielki sen. Sam fakt, że Cora tak nagle pojawiła się znikąd i równie szybko zniknęła powodował, że blondynka miała problemy z rozróżnieniem co jest rzeczywiste a co nierealne.
-Muszę go znaleźć. - powiedziała nieobecnym głosem i ruszyła powoli do wyjścia.
Całkowicie zapomniała po co miała przyjść na stację. Całkowicie nieświadomie podążała do miejsca, z którego wcześniej usłyszała stukot. Będąc w dość dużej odległości od wyjścia zauważyła, że coś leży na posadzce. Czy raczej ktoś. Podeszła bliżej, przypatrując się podejrzliwie. Dłuższą chwilę zajęło jej rozpoznanie znajomych rysów twarzy. Czy raczej długo zajęło jej świadomości przyjęcie tego co widzi.
Na podłodze, w coraz większej kałuży krwi leżał Tommy. Zamurowana Hope wpatrywała się w jego martwe ciało prawie nie oddychając. Wcześniej zdołała nie upaść, teraz nawet nie była świadoma, że jej kolana się uginają, a ona upada obok ciała ukochanego. Dotknęła delikatnie jego twarzy, zastygłej w szoku, oczy pozbawione świadomości wpatrywały się w nicość. Dziewczyna była już niemal pewna, że znajduje się w jakiejś innej rzeczywistości.
Nie zbaczając na kałużę krwi przysunęła się do ciała niebieskiego i wciągnęła jego głowę na kolana. Właściwie przekonana, iż tkwi w jakimś posranym koszmarze nie czuła ani smutku, złości czy przerażenia. Była martwa w środku. A może już oszalała?
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-03-06, 22:45   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie
[Cytuj]

Mistrz Gry - Anna

Postanowiła zostawić dziewczynę samą. Powinna odnaleźć Tommy'ego i oboje powinni podjąć decyzję co dalej. Anna skinęła dziewczynie głową i oddaliła się pospiesznie. Tu miała chyba więcej pracy niż w Pandemonium. Tutaj musiała budować swój status od nowa, co niespecjalnie ją cieszyło.

/Anna zt.
Było już za późno. Tommy odszedł na zawsze, wpatrując się w swoją ukochaną martwym wzrokiem, który już powoli zachodził mgłą. Hope nie zawoła pomocy? A może napastnik wciąz tu jest? Czy dziewczyna nie będzie chciała sprawdzić dlaczego jej ukochany nie żyje?
Pytań było co raz więcej, jednak na horyzoncie nie widniała żadna odpowiedź.
 
 
William Fraser



20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-12, 02:46   
   Multikonta: tak
[Cytuj]

Spokojnie udali się w stronę stacji. Will przygotował się na zwykły patrol. Spacer, po drodze jeszcze mieli podobno wpaść do pustelnika, jeszcze kawałek spacer i wracają. Skierowali się w stronę stacji, z której łatwo było wyjść na powierzchnię, ale niestety zostali zatrzymani. Przez trupa. Dosłownie kilka sekund po ujrzeniu tego widoku, Brigette podbiegła do bezwładnego ciała i dziewczyny która z nim siedziała. Podszedł do nich tuż za jego rudą towarzyszką. Brigette upewniła się czy chłopak jest martwy, po czym pobiegła po lekarza.
- Dobra, leć po jakiegoś. Ja tu zostanę. I może sprowadź kogoś jeszcze, do zajęcia się ciałem. Nie możemy go tak tu zostawić.- Krzyknął jak odchodziła. Popatrzył na zwłoki i na dziewczynę. Wyglądała jakby była w jakimś letargu. Na nic nie reagowała. Mówił do niej i pstryknął przed twarzą. Nic, żadnych reakcji. Nie był zbyt zdenerwowany ale poczuł mały przypływ adrenaliny. W końcu ktoś został zamordowany tak blisko ich bazy. Pod wpływem chwili zrobił jedyne co przyszło mu do głowy. Dotkną ją w odsłonięty kawałek ciała. Poczuł jak przechodzi przez nią impuls elektryczny. Nie do końca nad tym panował, ale starał się, żeby nic jej nie uszkodzić. Nie było to wysokie napięcie, ale wystarczające, by organizm zareagował. Miał nadzieję, że się otrząśnie z tego. Usiadł z westchnięciem na ziemię obok niej, i się ogarną. Ochrzanił się w myślach, że coś takiego tak go poruszyło. Zwykły trup. Chyba wyszedł trochę z formy. Może załatwi sobie jakąś misję u dowództwa? Ale na takie myśli nie było teraz czasu. Teraz trzeba się było zająć tą dwójką i poczekać na Brigette.





(wszystkie porażenia prądem są za zgodą Hope)
Ostatnio zmieniony przez Pravi Yuriev 2017-03-12, 02:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-03-12, 13:27   
   Multikonta: Silas, MG
[Cytuj]

Nie zauważyła przybycia dwójki psi. Nie zauważała niczego. Chciała tylko pozostać z Tommym na tym korytarzu, już na zawsze. Mimo jej wszelkich starań, by nie pozwolić prawdzie dojść do głosu, powoli zdawała sobie sprawę z faktów. Tommy nie żył. Leżał martwy na jej kolanach.
Dziewczyna na zewnątrz wyglądała jak posąg, nic do niej nie docierało, żadne bodźce. Jednak wewnętrznie zaczynała się kruszyć. Kawałek po kawałku łamało się jej serce. Jej myśli stawały się coraz głośniejsze i bardziej rozpaczliwe.
Dopiero kiedy przez jej ciało przeszedł prąd dziewczyna wyrwała się z letargu. Nie poczuła bólu, był albo za słaby albo była za bardzo przejęta. Rozejrzała się wokół siebie, starannie omijając wzrokiem martwe ciało. Swoje zamroczone spojrzenie utkwiła w chłopaku, który siedział obok niej.
-Kim... Kim jesteś? - zapytała cicho. -Co tu robisz?
 
 
William Fraser



20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-12, 20:58   
   Multikonta: tak
[Cytuj]

Nie musiał długo czekać na reakcję z strony dziewczyny. Po chwili od porażenia jej prądem o napięciu niegodnym nawet pastucha elektrycznego, wzdrygnęła się. Po kilku chwilach, gdy rozejrzała się na około spojrzała na Willa. Przy okazji zauważył on, że omijała wzrokiem ciało, jakby bała się, że jak na nie spojrzy to zniknie. Musiał przyznać, że jej wzrok był z lekka przerażający. Taki pusty i zamroczony. Boże, czemu ona się tak przejmuję zwykłymi zwłokami. Nawet jeżeli to był dla niej ktoś ważny, to nie jest sytuacja która wprowadza w taki stan. Musiał dość się wsłuchać, żeby usłyszeć jej słowa.
- A no właśnie, my się jeszcze nie znamy. Nazywam się William. Z kim mam przyjemność?- Zapytał się spokojnie, żeby do niej dotarło.
- Co ja tu robię? Ogólnie historia jest taka, że zmierzałem z towarzyszką na powierzchnię odbyć patrol, jednak w tym o tym korytarzu zostaliśmy zatrzymani przez nieprzyjemne okoliczności. Ja zostałem tutaj, żeby cię przypilnować, podczas gdy Brigette pobiegła po pomoc.- Odpowiedział na jej drugie pytanie i się zastanowił nad swoją wypowiedzią. Nie starał się zbytnio zabrzmieć jakby był spokojny? Nie chciał wyjść na bezduszną osobę, ale też panika jest zbędna. Uznał jednak, że zada dość ryzykowne, ze względu na to, że nie wiadomo jak zareaguje, pytanie.
- Powiesz co się stało?
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-03-13, 23:17   
   Multikonta: Silas, MG
[Cytuj]

Zamrugała kilkakrotnie. Nie otrząsnęła się jeszcze do końca, to było tak jakby wszystko z zewnątrz musiało przebić się przez warstwę galaretki, żeby dotrzeć do jej mózgu. Słyszała co mówił chłopak, przyswajała i rozumiała informację, których jej udzielał, jednak zajmowało jej to dłuższą chwilę by była zdolna do odpowiedzenia.
-Hope - wyszeptała.
Chłopak nazywał się William. Mimowolnie zaczęła zastanawiać się nad znaczeniem jego imienia. Kiedyś bardzo lubiła zajmować się imionami. Wyszukiwała różnorakie imiona, męskie i żeńskie jak i te, które mogły podlegać obu tym płciom. Każde nowo napotkane imię wyszukiwała w Internecie albo w encyklopediach, szukając jego historii i znaczenia w kulturze. Kiedyś musiała napotkać imię chłopaka. Nie było jakieś specjalnie rzadkie, czy specyficzne. Gdzieś w zakątkach skołatanego umysłu wyciągnęła opis. William, ten który udziela schronienia.
Nie zwróciła uwagi na jego spokojne, wręcz błahe zachowanie oraz wyjaśnienie nagłego pojawienia. Tak naprawdę nie była jej ta wiadomość do niczego potrzebna. Co innego ją zaaferowało.
"...co się stało?"
Sama zadawało sobie to pytanie. A właściwie bała się je zadać, bo to oznaczałoby spojrzenie w dół, na martwego chłopaka. Ze wszystkich sił powstrzymywała się przed spuszczeniem wzroku. Usta zaczęły jej drżeć, a w kącikach oczy szybko zbierały się słone łzy. Nie mogła dłużej walczyć. Opuściła głowę, zamglonym spojrzeniem obrzuciła ciało Tommy'ego, krew wokół, jego zastygłe w strachu oczy.
-O-on... Nie żyje.- Po jej policzkach poleciały łzy, ale dziewczyna nawet ich nie czuła. Nie łkała, nie histeryzowała. Po prostu pozwalała im lecieć i skapywać na martwego chłopaka. Widziała ślady po ciosach nożem, przecięcie na szyi. Wiedziała co to oznacza. Z jej świadomości zniknęła zaćma, która do tej pory powodowała u niej te otępienie. Zastąpiła je wściekłość. -Zabili go.
 
 
William Fraser



20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-15, 00:51   
   Multikonta: tak
[Cytuj]

Zauważył, że zaczęła się powoli ogarniać. To dobrze, bo rozmowa z zamroczoną osobą jest bez sensu i nic pożytecznego by z niej nie wynikło.
- Hope? Całkiem ładne imię- Powiedział do dziewczyny, której głos brzmiał niesamowicie cicho i prawie, że był niesłyszalny. Wiedział, że ostatnie pytanie zadało jej pewne trudności w odpowiedzi. Z tego co wywnioskował z jej zachowania, martwy chłopak był dla niej kimś ważnym. Właściwie dopiero teraz ogarnął, że nigdy wcześniej jej nie widział w bazie. Jest nowa? Pewnie tak, bo raczej nikt inny nie pojawiłby się w takim miejscu. Zauważył, że po jej policzkach zaczynają płynąć łzy. Poczuł się trochę zdezorientowany w tej sytuacji, dotknął ją lekko w ramię, żeby pokazać, że tu z nią siedzi i żeby znowu nie odpłynęła. Boże, jak to się skończyło, że się tu znalazł z zapłakaną dziewczyną, którą pierwszy raz widzi i zwłokami. Chciał tylko iść na patrol i zaczerpnąć świeżego powietrza. Czemu ma takiego pecha. No ale dobra, poczeka na Brigette, Hope zaniosą do szpitala a zwłoki do kostnicy. Po chwili jednak poczuł dłonią która miał na jej ramieniu, że się strasznie rozgrzewa, wręcz aż parzy. Na jej twarzy malowała się wściekłość. Jeszcze lepiej. Nie ma to jak wściekła czerwona. Szybko zabrał rękę.
- Zabili go? Ale kto? Widziałaś może, kto to zrobił?- Zapytał dosadnie, chociaż starał się zachować spokojny ton, żeby nie zdenerwowała sie jeszcze bardziej.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-03-15, 20:19   
   Multikonta: Silas, MG
[Cytuj]

Mimowolnie pod wpływem gwałtownych emocji temperatura jej ciała zaczęła się podnosić. Nie kontrolowała tego, sama by tego nie zauważyła gdyby chłopak tak gwałtownie nie odsunął dłoni. W dalszym ciągu jednak nie zamierzała się ochładzać. Za bardzo była rozstrojona, żeby przejmować się takim czymś. Nie była przecież zagrożeniem dla Willa, jedyna osoba, którą mogłaby spalić w tej chwili to morderca Tommy'ego. Gdyby go spotkała albo ją, nie wahałaby się, zabiłaby tego kogoś bez mrugnięcia, z zimną krwią, tak jak ta osoba zabiła jej ukochanego.
W innych warunkach podziękowałaby Williamowi, osobiście nie lubiła swojego imienia. Uważała, że jest głupie. Jej matka często powtarzała: Nadzieja zawsze umiera ostatnia. W tej chwili dziewczyna straciła ją całą. Jeszcze nie tak dawno wierzyła, że wszystko się ułoży. Teraz jednak zdała sobie sprawę, że straciła Tommy'ego, ojca jej dziecka. Jej brat... Kto wie gdzie podziewał się Joyce? Nie pozostało jej nic. Tylko zemsta.
I na tej zemście zamierzała się skupić. Zamierzała znaleźć tego, kto odebrał jej chłopaka. Może i nie wiedziała, kim ta osoba była. Ale z tego co się orientowała z tej bazy nie dało się tak łatwo wejść czy wyjść. Znalezienie go to kwestia czasu.
-Nie widziałam... Ale znajdę go. I zabiję skurwysyna - odpowiedziała, spoglądając na chłopaka gorącym spojrzeniem. Już nie było w jej oczach pustki. Miała nowy cel, na którym skupiła się bez reszty.
 
 
William Fraser



20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-16, 22:00   
   Multikonta: tak
[Cytuj]

Okej, na razie chyba jest wszystko w porządku. Co prawda jest zapewne niesamowicie wkurwiona, bo raczej czerwoni nie nagrzewają się tak jak są smutni. Chociaż to nie jest dobrze. Jak będzie wkurwiona to pod wpływem impulsu może zrobić coś głupiego. Nie ma to jak czerwona z chęcią zemsty. Tak sobie myślał co byłoby w tym momencie najlepszym rozwiązaniem sytuacji.
- Gdzie do cholery jest ta Brigette. Ile czasu jej to zajmuje.- Zapytał sam siebie zdenerwowany i zbliżył się do Hope. Musiał jakoś przemówić jej do rozumu i wrócić do środka. Nie chciało mu się czekać na rudą.
- Słuchaj, ochłoń trochę. Na ten moment i tak nic nie zrobisz. Najlepiej by było wrócić do bazy i się ogarnąć. Potem można na spokojnie ogarnąć sytuację.- Powiedział do Hope spokojnie. Miał nadzieję, że to coś pomoże, chociaż jest w takiej sytuacji, że może równie dobrze uprzeć się, że zostaje przy ciele, rzucić się w poszukiwaniu mordercy, albo, w wyjątkowym wypadku, może go posłucha. Nie wiedział jak zareaguje, ale czuł bijące od niej ciepło i to nie wróżyło nic dobrego.
- Może pójdziemy do środka. Po ciało kogoś wyślemy.- Zapytał z nadzieją. Zaczął się zastanawiać, czy na prawdę coś z tym potem zrobią. Czy dowództwo się tym przejmie. W końcu to po prostu kolejny trup. Mimo to, to trup tuż przy bazie.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-16, 23:39   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Mistrz Romansów - Bridgette


Niemal jak na zawołanie na korytarzu pojawiła się Bridgette wraz z lekarzami i Ivanem. Szybko podbiegli do Hope i Williama. Dwóch ludzi w ubiorze pielęgniarzy zabrali ciało chłopaka, wstępnie zbadali i przenieśli czarnego worka, wiadomego przeznaczenia. Czerwona nie miała zamiaru pozwolić im go zabrać, buntując się wciąż podnosiła temperaturę swojego ciała, dlatego jeden z pielęgniarzy zmuszony był użyć środka uspakajającego, które prawie natychmiast powaliło dziewczynę na ziemie.
Bridgette podeszła do Williama, patrząc na nieprzytomną dziewczynę. Musieli coś z nią zrobić. Mimo zakrwawionych ciuchów nie wyglądała na ranną. Ruda nie widziała powodu, by zabierać ją do szpitala.
-Zabierz ją do pokoju. Musi któryś zajmować. - Powróciła do sztywnego żołnierskiego zachowania. Nie zamierzała się tłumaczyć ze swoich dalszych poczynań. Zostawiając chłopaka samego z nieprzytomną Hope nie obchodziło jej co on z nią zrobi. Mógł ją zostawić na korytarzu, aż sama nie dojdzie do siebie albo ktoś jej nie znajdzie.
 
 
William Fraser



20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-18, 20:36   
   Multikonta: tak
[Cytuj]

Czekali tak w ciszy przez chwilę, po czym Will usłyszał kroki dochodzące z strony wejścia do bazy. Już był gotowy udać się w tamtą stronę z Hope, jednak na jego szczęście, po chwili z strony w którą spojrzał wyłoniła się Brigette. Przyszła razem z lekarzami i Ivanem do pomocy. Przyglądał się, jak zabierają ciało i wrzucają je do standardowego worka na zwłoki. Oczywiście, nie mogło się obejść, bez awantury ze strony Hope, którą po części rozumiał, bo pewnie nadal była w szoku i nabranie ciała nad którym siedziała i płakała, musiało być dla niej kolejnym strasznym przeżyciem. Spojrzał na nią dokładnie w momencie, w którym dostała środek uspakajający i spokojnie osunęła się na ziemię. Brigette podeszła do niego, powiedziała mu co jeszcze trzeba zrobić, po czym odeszła razem z ciałem i reszta ludzi. Popatrzył jak znikają i spojrzał na nieprzytomną Hope. Trzeba ją zabrać. Pomyślał jednak potem o komizmie tej sytuacji. Znowu został sam i de facto nic się nie zmieniło mimo przyjścia Brigette. Ale no dobra. Ukląkł przy Hope i zaczął myśleć. Gdzie do cholery owce miają pokoje. To znaczy, nie wiedział, czy jest owcą, tylko tak wywnioskował z racji tego, iż nie widział jej wcześniej. Pewnie to jej pierwszy dzień. Albo drugi. To nie ważne. Najprawdopodobniej jest nową i nie wypadałoby mu jej tak zostawić. Zastanowił się jak ją podnieść. Normalnie kolegę to zarzuciłby na ramię, ale dziewczyny to chyba tak nie wypada. Wziął ją więc na barana, co było dość trudne z racji tego, że była bezwładna i ruszył poszukać jej pokoju. Potem jak go znalazł, to położył ją na jej łóżko i sobie poszedł nudzić się dalej.


zt x2
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,064 sekundy. Zapytań do SQL: 11