Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Sektor B
Autor Wiadomość
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-05, 19:30   Sektor B
   Multikonta: Joyce, Joy


W sektorze A znajduje się kierowca i jedna kanapa za nim i za drzwiami wejściowymi. Resztę autobusu dzieli pleksa, która ma drzwiczki. Każdy sektor jest oddzielony, aby w razie minusowych temperatur i wychodzenia z autobusu zatrzymać jak najwięcej ciepła w środku. Każdy kolejny sektor to kilka rzędów siedzeń w głąb.
Ostatnio zmieniony przez Shane Redfield 2017-01-25, 22:06, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-05, 20:24   
   Multikonta: Silas, MG


Podążyli za pomarańczowym do więziennego autobusu. Pierwsza wcisnęła się wesolutka szatynka, Hope i Tommy za nią. Gdy Wesołek osiadł na pierwszej kanapie, Hope przeszła przez do następnej zagrody i siadła na pierwszym z brzegu siedzisku i przysunęła się do okna. Torbę, którą dostała rzuciła pod nogi i oparła się o szybę. Była kompletnie zmęczona i nie rozumiała co się właściwie dzieje. Odkąd przybyła do tego miejsca miała złe przeczucia, głos w jej głowie mówił jej, że coś z nim jest nie tak i dzieją się tu podejrzane rzeczy. Jednak zignorowała je, no bo, w końcu w tym świecie wszystko jest podejrzane. Jeżeli coś wydaje się miłe i przyjazne nie może takie w rzeczywistości być. Przypomniała sobie rodzinny dom. On również wydawał się miły, przytulny, kochany. Tak naprawdę był groźny i zdradziecki. Dziewczyna tylko sobie wmawiała, że to co pamięta a chciałaby zapomnieć to tylko koszmary senne. I wciąż się łudziła. Po to między innymi tak pragnęła odnaleźć brata. By powiedział jej, że te wspomnienia nie są prawdziwe.
Nagle usiadła prosto i poczuła się niemal jak matka Kevina w filmie "Kevin sam w domu".
-Joyce! - Spojrzała na Tommy'ego przerażonym wzrokiem. -Muszę go odnaleźć!
Wstała i zamierzała wysiąść z autobusu.
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-05, 21:31   
   Multikonta: Atturi, Mike


Wszedł do autobusu, jak mu polecono. Tommy od dłuższego czasu nigdzie nie zagrzał miejsca, więc nie dziwiło go, że z Pandemonium było to samo. Przynajmniej spotkał Hope. Z resztą, nie tylko nią. Może to faktycznie jest dobry moment, by zacząć od nowa?
Usiadł obok niej, kładąc torbę pod nogami. Czy autobus miał jakiś konkretny cel? Czy może jechali gdziekolwiek, byle jak najdalej stąd? Te pytania wciąż mu się nasuwały, ale nikt nie dawał na nie odpowiedzi.
Nagle Hope wstała i skierowała się do wyjścia. Tommy podniósł się za nią i złapał ją za nadgarstek.
- Hope, nie możesz - Powiedział do niej z lękiem w głosie. Martwił się o nią wyraźnie - Nie wiesz nawet gdzie jest. Znalezienie go może potrwać za długo, co tu mówić o sprowadzeniu go z powrotem. Wiem, że to ciężkie, ale musisz liczyć na to, że sam wróci. - Jeżeli by się jej nie udało, wyleciałaby w powietrze. Tommy nie mógł jej na to pozwolić. Nie po to ją znalazł, by teraz ją stracić. On też nie po to znalazła brata, ale on przynajmniej wiedział gdzie jest i mógł jej zapewnić bezpieczeństwo. Przynajmniej względne.
_________________
Zestaw noży

Maska
Ostatnio zmieniony przez Levi Yuriev 2017-01-05, 21:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-05, 22:16   
   Multikonta: Silas, MG


W pierwszej chwili miała ochotę wyrwać rękę z jego uścisku i zacząć się wydzierać, ale zlęknione spojrzenie i błagalny ton Tommy'ego otrzeźwiły jej mózg. Jeżeli jej brat tam został, to musiał mieć w tym jakiś cel. Zresztą w autobusie byli na razie tylko oni i tamta dziewczyna, Wesołek. A przecież w Pandemonium było dużo osób. I na raz pomyślała o tych, którzy mogliby nie uciec na czas. Płonące ciała stanęły jej przed oczami. Zrobiło jej się niedobrze. Zdążyła wybiec z autobusu i pochylając się, wyrzygała całą zawartość żołądka, razem z wziętą wcześniej tabletką, o czym dziewczyna nawet nie pomyślała.
Przetarła usta i oparła się o autobus, czując nadchodzący ból głowy. Musiała za dużo wypić, a dodatkowe emocje tylko spotęgowały nerwy i taki oto jest wynik. Tak w każdym razie sobie wmawiała. Cały czas kręciło jej się w głowie.
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-05, 22:58   
   Multikonta: Atturi, Mike


Rzucił się za nią na przód autobusu. Już myślał, że chciała uciec. Na szczęście, nie takie były jej zamierzenia. Jednak jej wymioty nie były niczym dobrym. W przeciwieństwie do niej, Tommy domyślał się, że nie strawiła jeszcze pigułki. Nie mówił jej nic, nie chcąc jej martwić w tej sytuacji. Wciąż miał nadzieję, że wszystko jest w porządku i to tylko przez emocje.
- Pójdę po wodę. - Rzucił nagle i pobiegł do autobusu, by wyciągnąć ze swojej torby butelkę. Pewnie gdyby wiedział, że na pokładzie jest Anna, poszedłby jej o tym powiedzieć. Jednak nie zdawał sobie z tego sprawy.
Po kilku chwilach przybiegł z butelką wody i podał ją Hope.
- Jak się czujesz? - Zapytał z troską.
_________________
Zestaw noży

Maska
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-05, 23:26   
   Multikonta: Silas, MG


Z ulgą przyjęła wodę od Tommy'ego i łapczywie upiła kilka łyków. Odchylając głowę do tyłu przyłożyła chłodną butelkę do czoła. Czuła się okropnie, ale nie chciała bardziej martwić chłopaka, uśmiechnęła się więc samymi kącikami ust.
-Nic mi nie jest. To tylko nerwy i alkohol. - Chwyciła jego dłoń i splotła z nim palce. -Dziękuję.
Po chwili rzeczywiście poczuła się lepiej, nudności przeszły. Ból głowy nieco zelżał na moment. Znowu mogła się skupić na "tu i teraz". Nie chciała jednak wracać do autobusu. Wolała postać na orzeźwiającym powietrzu i poczekać na brata. Po chwili jednak uświadomiła sobie, że Tommy'emu może być chłodno. W końcu był mróz. Dla niej było przyjemnie, ale on zaraz będzie kłapać zębami z zimna.
-Jest zimno, wracaj do autobusu. Jeszcze sobie coś odmrozisz, a wystarczy, że cię poparzyłąm. Ja poczekam na Joyce'a - powiedziała.
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-06, 00:19   
   Multikonta: Atturi, Mike


- Tylko nerwy i alkochol... - Najwyraźniej nie był do końca przekonany. Trudno jednak, nie zamierzał jej tym męczyć. Zacisnął mocno dłoń na jej dłoni, przekazując tyle wsparcie, ile tylko był w stanie. Gdyby tylko mógł poradzić coś więcej...
Zagrożenie było jednak zbyt wielkie. Zbliżało się do nich nieubłaganie, a żadne z nich nie mogło wiedzieć, kiedy ich ostatnia szansa na ratunek ucieknie. Więc, choćby nawet nie czuł zimna, nie mógł jej pozwolić, by tu została. Nie dość, że mogła pobiec szukać brata, to jeszcze mogła przegapić odjazd.
- Zostanę z tobą tutaj jeszcze chwilkę, ale potem pójdziemy razem do autobusu, dobrze? - Nie chciał, by zostawała sama. On również nie chciał zostać bez niej.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-06, 16:09   
   Multikonta: Silas, MG


Próbowała racjonalnie wyjaśnić całą tą ewakuację i wysadzenie budynku. Podejrzewała, że łowcy namierzyli ich siedzibę i zamierzali się na nią zasadzić, a zburzony budynek miał ich zmylić. A może rząd? A może nie było żadnego logicznego wyjaśnienia i po prostu komuś coś się poprzestawiało w główce.
Hope ponownie przystawiła butelkę do głowy. Myślenie boli. Nie miała siły na bezczynne myślenie, a bezsilność doprowadzała jej już i tak nadszarpnięte nerwy na skraj wytrzymałości. Powinna pomóc innym w ewakuacji, znaleźć brata, zamiast siedzieć w autobusie i czekać nie wiadomo na co.
Jednak zamiast zrobić cokolwiek, stała z Tommym i obawiała się. Wszystkiego.
Gdzie pojadą? Zostawią ich w jakiejś opuszczonej mieścinie? A może była gdzieś przygotowana dodatkowa baza? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Zauważyła zbliżające się postaci. Najpierw do autobusu weszła Błękitna sukienka a za nią jakaś inna dziewczyna. Nadzieja w niej rosła, zaraz powinni pojawić się inni. I faktycznie, za chwilę pojawił się jakiś chłopak z butelką w ręku. Widocznie w dobrym humorze. Tylko Hope i Tommy stali przed autobusem, czekając.
-No dobrze, wracajmy - westchnęła.
Ruszyła do autobusu i zajęła swoje miejsce, ściskając butelkę wody.
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-06, 20:14   
   Multikonta: Atturi, Mike


Też nie wiedział, czemu to wszystko się dzieje. Ale ta dziewczyna w Ogrodzie, a potem ten SMS... Możliwe, że były tutaj dwie frakcje. Ale czy naprawdę chciały się nawzajem wysadzić? To było bez sensu. Lelial na pewno nie chciała niszczyć swojego dzieła. A może?
Nic nie było pewne. Wiedział tylko jedno. Muszą uciekać. A potem co? Postarają się ułożyć sobie życie? Wiedział tylko, że jej nie opuści. Ściskał mocno jej dłoń, starajac sie to przekazać.
- Dobrze, wracajmy. - Wrócił z nią na swoje miejsce i czekał na odjazd, ściskając mocno jej dłoń. Chciał być pewnym, ze jest z nim.
_________________
Zestaw noży

Maska
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-09, 22:23   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie


/ Jeden post za wszystkich xD

Ratowanie ludzi z opresji zawsze było chyba jedną z najmocniejszych stron panienki McCarthy. Wyczołgała się niemalże z budynku "niosąc" przed sobą kilka osób. A mianowicie panienkę Carey, pana Lewisa i... Joyca. Na pana trzeba mieć (obie ręce) wygląd i pieniądze. Tak podobno powiadają. Wskoczyła do autobusu, dysząc ciężko. Czuła jakby zaraz miałą wypluć płuca. Zerknęła na wszystkich zebranych i poczuła się mocno nieswojo. Tylko ona była przytomna i wiedziała o wszystkim co zaszło w środku, nie chciałaby jednak teraz o tym opowiadać. PRzetransportowała Morgana do Mariny i Connora, Alannah powędrowała gdzieś na tył autobusu. Wiedziała, że Anna i Jeff zajmą się dziewczyną. Ona miała inny plan. Zamierzała zostać z Joycem na dobre i na złe i może jakoś wytłumaczyć swoje wcześniejsze zachowanie blondynce, która o mało jej nie zabiła. Poklepała Shane'a po ramieniu, który właśnie wchodził do autobusu i pokiwała mu głową.
Brunet podłapał temat i zajął miejsce za kierownicą. Zimowe powietrze chyba dobrze mu zrobiło i mimo iż wciąż nie czuł się w pełni... Trzeźwy, zasiadł za kierownią i zamknął wszystkie drzwi. Włącznie z tymi prowadzącymi do różnych sektorów. Jeżeli ktoś miałby przejść z punktu A do punktu B, musiał jakoś zasygnalizować tę potrzebę. Zerknął tylko na zegarek i dodał od razu gaz do dechy. Większość z osób na siedzeniach, poleciała mocno do przodu. Miał tylko nadzieję, że zdążą odjechać i nikomu nie przyjdzie do głowy zwymiotować na ziemię, albo zatrzymywać się co chwila na siusiu.


Zasiadła na osobnej kanapie i ułożyła Joyca zaraz koło siebie w pozycji pół-prawie-że-leżącej. Wlepiła wzrok w szybę, nie bardzo wiedząc co teraz...

/ No i odjazd. Gracie sobie dalej przez kilka postów, aż nie dam posta MG.
Wrzuciłam do waszych tematów osoby, które są nieobecne, jednak zadeklarowały się i chcą dalej grać swoimi postaciami... Więc są nieprzytomne. Morgan, Alannah, bo o nich mowa. W razie próby porozumienia się z NPC, piszcie PW.


JA I JOYCE JESTEŚMY W WASZYM TEMACIE.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-09, 23:27   
   Multikonta: Silas, MG


Hope powoli traciła nadzieję, że jej brat się pojawi. Czysta ironia. Siedziała wpatrując się w szybę jakby szukała cudu, ściskając mocno dłoń Tommy'ego. Dotyk jego skóry dodawał jej otuchy. Czuła jak jej żołądek podchodzi do gardła coraz wyżej z każdą mroczną myślą. Wiedziała, że coś się stało, coś sto razy gorszego niż do tej pory. Dręczyła ją myśl, że siedzi bezczynnie w autobusie podczas, gdy jej bratu dzieje się jakaś krzywda. Takie same myśli miała już nieraz w życiu, za każdym razem towarzyszyły jej te same uczucia bezsilności, żalu i cierpienia. Nie mogła jednak wybiec z pojazdu. Nie pozwoliłby jej na to niebieski, po za tym sama wiedziała, że to bezużyteczne. Nie znalazłaby go zapewne.
Jej potok myśli przerwało nagłe pojawienie się rudej dziewczyny, całej umazanej sadzą i krwią. Jej ręka pokryta była poparzeniami i bąblami, a ciuchy w pewnym stopniu zostały spalone. Dopiero, gdy zszokowana Hope przyjrzała się jej uważniej rozpoznała w niej wariatkę, która zaatakowała Joyce'a. Ruda wciągnęła do środka chłopaka, którego czerwona w pierwszej chwili nie poznała. Również był umazany krwią, spływającą z głowy, bluza i chusta, którą sama blondynka uwiązała mu zabandażowany kikut zostały nadpalone, a sam poszkodowany był nieprzytomny. Oboje byli pokryci drobnym gruzem. Dopiero gdy Kelly usadowiła go w pozycji półleżącej, a sama usadowiła się przy oknie z twarzą wyrażającą totalną pustkę, Hope rozpoznała w nim swojego brata.
Krzyknęła jego imię i zerwała się z miejsca momentalnie znajdując się przy nieprzytomnym chłopaku. Rzuciła się na niego i szlochając sprawdziła puls oraz ranę na głowie. Cały czas szeptała jego imię, szalejąc z przerażenia. Potrząsnęła nim, ale nawet nie drgnęła mu powieka. Lał się przez ręce, ale żył. Przytulając go zwróciła się do rudej.
-Co tam się stało!? - krzyknęła, gdy nie uzyskała żadnej odpowiedzi zawołała głośniej. -Odpowiedz mi! Co się tam stało!? Co mu zrobiłaś!? - wrzeszczała, czując coraz większą panikę.
Nagle wszystkie drzwi się zamknęły i autobus ruszył gwałtownie. Ci którzy nie zdążyli się czegoś chwycić polecieli do przodu. Półklęcząca na podłodze pojazdu Hope zachwiała się i upadła do tyłu, uderzając się w głowę w wystający kant. Zakręciło jej się w głowie, ale nie zemdlała. Postanowiła jednak poleżeć sobie chwilę i uspokoić się na tyle na ile była w stanie. Upadek włączył w jej umyśle rozsądek, który kazał jej odłożyć narwane emocje na bok i skupić się na rzeczach istotnych. Ale na razie sobie poleży. Minutkę albo dwie. Ewentualnie dziesięć, pomyślała czując kołysanie busa i nadchodzące mdłości.
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-10, 01:08   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie


Widziała tę histeryczkę w odbiciu szyby. Oparła jedną dłoń o pleksę przed sobą, aby nie zaliczyć bardzo bliskiego spotkania z nią. Słyszała gdzieś w oddali, jak blondyna wydziera się, histeryzuje i robi sto innych, dziwnych, nieprzemyślanych rzeczy. Z jednej strony ją rozumiała, ale z drugiej nie była w stanie pojąć po co ten cały cyrk. Czy dziewczyna jeszcze nie nauczyła się jak bardzo okrutny jest dzisiejszy świat? Zdawała się urodzić dopiero wczoraj. Jej dziwne zachowanie na to wskazywało. Złapała Joyca za jedno ramię, aby nie zleciał na podłogę przy przyspieszaniu i hamowaniu Szejna. Chłop miał nieźle w czubie, zaraz się okaże, że wszyscy zginą.
Ignorowała ból, ignorowała rozrywające jej skórę pieczenie. To przestało mieć znaczenie. Nawet krew nie robiła na niej wrażenia. Ani jej, ani nawet ta Joycowa. Nic mu nie będzie, a jeżeli nawet, to Anna zaraz powinna tutaj być.
Ruda uniosła powoli wzrok w momencie, w którym blondyna turlała się po podłodze jak piłka lekarska. Z głuchym łomotem i równie ociężale. A może to tylko jej wyobraźnia?
- Nie zrobiłam mu nic, ale jeżeli nie odsuniesz się i nie usiądziesz na swojej kościstej dupie, przysięgam, że urwę mu łeb, a ty będziesz na to patrzeć. - wbiła spojrzenie w Jezusa, który przyglądał się całemu spektaklowi. Zabrała poparzoną dłoń z pleksy i zacisnęła tę zdrową na ramieniu Joyca mocniej. Wyglądała śmiertelnie poważnie i trochę nawet żałośnie...
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-10, 15:05   
   Multikonta: Atturi, Mike


Ruda wyglądała jakby przeszła przez piekło. Nagle słowo nazywanie tego miejsca Pandemonium nabrało sensu. Wrzuciła jakiś nieprzytomnych do innych przedziałów, a sama umościła się z nimi. To dobrze. Bardzo dobrze. Tak szczerze mówiąc, to ona interesowała Tommy'ego bardziej, niż stan Joyce'a. Pewnie wiedziała, co się tu do cholery dzieje.
Najpierw jednak Hope musiała się uspokoić. Obserwował, jak reaguje widząc brata, nie przeszkadzając jej zbytnio w histerii. Musiała przez chwilę to przeżyć
- Nie powiem, wyjaśnienia by się przydały. - Powiedział do Kelly. Widział jej rany, pewnie musiało się tam zdarzyć coś strasznego. Poparzenia nie wyglądały zbyt dobrze - Bardzo boli? Może powinnaś to przemyć - W jego głosie nie było słychać rozkazu. Jedynie swobodną sugestię.
Nagle autobus ruszył, a Hope poleciała. Tommy natychmiast zerwał się z miejsca i podbiegł do niej. Oby nic się jej nie stało. Złapał ją za dłoń postarał się usiąść obok.
- Hope, żyjesz? Odezwij się, proszę. - Liczył tylko na to, że nic jej się nie stało. Przecież nie mogło, prawda? to tylko lekkie uderzenie.
Spojrzał chłodno na rudą, kiedy zaczęła grozić Czerwonej. Nie liczyło się dla niego życie Czerwonego, ale miało to znaczenie dla Hope.
_________________
Zestaw noży

Maska
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-11, 00:48   
   Multikonta: Silas, MG


Nie straciła przytomności, doskonale słyszała rudą i jej groźby. Jednak nie uwierzyła w ani jedno jej słowo, nie po to chyba zadbała o bezpieczeństwo Joyce'a żeby teraz go brutalnie mordować, prawda? Z drugiej strony, Hope nie powinna niczego brać na pewnik. W końcu to ruda chciała zabić jej brata. Wcześniejsze nudności, kołysanie pojazdu i dodatkowy uraz głowy nie pozwalały jej myśleć logicznie.
Chwyciła mocno dłoń Tommy'ego i usiadła z jękiem. Miała serdecznie dosyć tego wieczoru. W sumie, to wszystko zdarzyło się podczas jednego dnia i nocy, a owa była jeszcze młoda. Czerwona bała się pomyśleć, co jeszcze ją czeka. Szczególnie, że nie wiedzieli gdzie właściwie jadą.
-Nic mi nie jest - powiedziała słabo do niebieskiego.
Wspierana na chłopaku wróciła na ich miejsce. Usiadła i postanowiła w ciszy obserwować brata. Obserwowała jak Kelly podtrzymuje Joyce'a. Zaczęła się zastanawiać co właściwie łączy tę dwójkę.
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-11, 11:18   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie


Taka była z niej trochę furiatka, ale Kelly gdzieś w głębi siebie ją rozumiała. Sama przecież wyszła na debilkę, kiedy zobaczyła jak Liam umiera niemal w jej ramionach. W takich chwilach człowiek żałuje każdej kłótni, a wszystko i wszyscy przestają mieć znaczenie. Postanowiła naprawic każdy swój błąd, choćby miała umrzeć tu i teraz. Żałowała, że nie udało jej się uratować więcej osób, ale nie było na to czasu. Miała jeszcze nie jedną misję do wykonania. Postawiła przed sobą jakieś chore cele i tylko do nich teraz będzie dążyć. Odwróciła wzrok, wyciągając z pod siedzenia swoją torbę. Shane musiał na nią liczyć, skoro zapakował jej bagaż do autousu, kiedy to nawet nie był do końca pewien czy wyjdą z tego cało. Wyjęła z ów torby jakiś podkoszulek i docisnęła go do krwawiącej głowy Joyca. Wyliże się. To tylko rozcięta skóra. Miała przynajmniej taką nadzieję. Anna zajmowała się właśnie jakąś dziewczyną, która nagle się ocknęła, więc nie chciała jej wołać.
- Ból to nic. - mruknęła do Jezusowej postaci. Pewnie by pomyślała, że umiera i właśnie przyszła po nią sama szycha nieba, gdyby nie to, że był z jakimś blondwłosym aniołkiem-furiatką.
- Leliel nie żyje. - odparła sucho i podniosła na nich zmęczona spojrzenie.

Odjechali może na kilometr, Shane pędził prosto przed siebie, trochę nie panując nad rozpędzonym autobusem.
Kiedy wybiła niemalże punkt północ, niebo rozświetliły sztuczne ognie, które z hukiem roświetlały nocne niebo. Fajerwerki były całkiem pokaźne - tak jak obiecała Leliel. Pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, ze taki pokaz ściągnie na nich rządową bandę... Może to właśnie po balu mieli stoczyć jakiś ważny pojedynek? Cóż, nigdy się tego nie dowiedzą... W chwilę po rozpoczęciu się pokazu fajerwerków, cały gmach budynku wyleciał w powietrze, a gruz przez pokaźny wybuch dolatywał aż do nich i uderzał w okna i dach autobusu. Mogli nawet poczuć siłę ładunków, bo autobus nagle przyspieszył i zdawał się nawet lekko przechylić do przodu. Zupełnie jakby tylne koła oderwały się od asfaltu. Ile było w tym prawdy? Bus wyraźnie przyspieszył.
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-12, 16:25   
   Multikonta: Atturi, Mike


Uśmiechnął się do niej tylko z ulgą. Pomógł Hope usiąść na fotelu, po czym objął ją ramieniem, na wszelki wypadek będąc w stanie powstrzymać ją przed upadkiem. Wyglądała na osłabioną, a kierowca chyba nie zamierzał się cackać ze spokojnym hamowaniem.
- To zależy, jak mocny jest. W każdym razie, napij się czegoś. Wygląda na to, że miałaś bliskie spotkanie z dużą ilością płomieni. - Polecił. To ona ich uratowała i chyba nie zawracała sobie głowy swoim zdrowiem. Może obie powinny zacząć, a nie udają, że nic im nie jest.
- Jakoś niespecjalnie mi jej szkoda. - Westchnął słysząc o cygance. Mógł być wyjątkowy i nawet ją lubić, ale nie przywiązał się specjalnie do tej kobiety. Żałował trochę, że nie znalazł bezpiecznego miejsca do życia, choć Pandemonium pewnie w ogóle nie było spokojnym miejscem. Przyzwyczaił się już. Przynajmniej odnalazł Hope i miał jakąś szansę na przeżycie.
Nagle usłyszał fajerwerki, a po nich wybuch. Ściągnął Hope do siebie na wszelki wypadek i czekał na rozwój wydarzeń. Poza przyspieszającym busem, nic się nie stało. Po chwili napięcie odetchnął z ulgą i rozluźnił objęcia.
- Zapomniałem się przedstawić, jestem Tommy Black. - Powiedział znów patrząc na rudą.
_________________
Zestaw noży

Maska
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-12, 16:42   
   Multikonta: Silas, MG


Widząc, że ruda nie zachowuje się jak kompletna wariatka i nawet kulturalnie rozmawia z Tommym, a dodatkowo chroni Joyce'a, Hope postanowiła dać jej szanse. Co nie znaczy, że wybaczyła jej to, co zrobiła jej bratu. Za to powinna dostać ognistą pięścią w twarz. Jednak serce dziewczyny jak i rozum kazały jej okazać dobroć. W końcu gdyby nie wiadomość od niej, wszyscy by zginęli.
Westchnęła i zwróciła się do Kelly.
-Nie przeproszę cię za wcześnie. Ale dziękuję, że nas ostrzegłaś... Oraz za uratowanie mojego brata. - spojrzała dziewczynie prosto w oczy, mając nadzieję, że zobaczy w nich szczerą wdzięczność.
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-15, 12:31   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie


Wzrok miała wciąż wlepiony w przemijający krajobraz za oknem. Niespecjalnie nawet przejęła się wybuchami i fajerwerkami, nawet hałasem odbijającego się gruzu od metalowego dachu. Wyglądała jakby właśnie straciła wszystko, nawet chęć do życia. Słowa Jezusa i Blonydny docierały do niej z opóźnieniem, bo zdawała się ich w ogóle nie słuchać, aby za chwilę odwrócić na nich wzrok. Mrowienie w całym przedramieniu było okropne i miała wrażenie, że nawet nie może poruszyć ręką. Zignorowała próbę udzielenia jej dobrej rady. Jej ręka nie miała znaczenia.
- Kelly. - przedstawiła się krótko, siląc się na uśmiech, który przypominał bardziej grymas bólu i zmieszania. Wydawał się być całkiem miłym chłopakiem, ale nie miała teraz czasu się nad tym głębiej zastanawiać. Czy to była tylko wyuczona grzeczność, czy rzeczywiście się martwił...
Blondyna uspokoiła się nieco i nawet zajęła swoje miejsce, mówiąc coś do niej, ale bełkot jaki wypływał z jej ust był nie do zniesienia. Jej głos odbijał się echem w głowie rudej, powodując wyraźny ból, jakby ktoś wiercił udarem w jej czaszce.
- To nic. Nie ty jedna go kochasz. - odwróciła wzrok znów w stronę szyby i przełknęła głośno ślinę, aby choć na chwilę pozbyć się rosnącej w gardle guli. Czy zdała sobie teraz z czegoś sprawę, czy chciała uspokoić jedynie dziewczynę i wyjaśnić jej swoje postępowanie?
Nie krzywdzi się ludzi, których się kocha...
 
 
Joyce Foley



21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-15, 15:20   
   Multikonta: Levi


Drgnął lekko, na twarzy pojawił się grymas bólu. Potworna migrena rozsadzała mu czaszkę od środka, w efekcie czego zaciskał mocniej powieki. Podjął jednak próbę, rozchylił je delikatnie, lecz nawet najdelikatniejsze światło raniło go niemiłosiernie. Kilkukrotne mrugnięcie umożliwiło mu jednak otwarcie oczu. Blade spojrzenie wbił wprost przed siebie. Dach? Pojazd? Czy on się właśnie przemieszczał? Ale…
Zacisnął zęby, czując kolejną falę zawrotów głowy. Odrętwienie utrudniało wykonywanie jakichkolwiek ruchów. Nie próbował więc nawet drgnąć. W tym momencie nie myślał zupełnie o niczym. Otwarte oczy wskazywały na to, że się obudził. Umysł jednak wciąż trwał w półśnie. Tak samo, gdy ktoś obudzi cię w środku nocy, nie wiesz gdzie jesteś ani co się dzieje, a ty reagujesz instynktownie. Do Joyca jeszcze nie dotarło to, co się stało. Leżał i jak półgłówek błądził spojrzeniem dookoła. Jak długo to trwało? Minutę? Dziesięć? Może godzinę? Dla niego był to zaledwie ułamek sekundy.
Jesteś nikim… Otworzył szerzej oczy i szarpnął się z miejsca, odrzucając dłoń dziewczyny ze swojej głowy. Próbował usiąść, ale zsunął się ze zbyt wąskiego siedzenia autobusowego i wylądował na podłodze. Jęknął cicho i odpychając się nogami, cofnął się aż do bramki oddzielającej sektor w którym siedzieli od reszty pojazdu.
Wyglądał na przerażonego. Jego twarz, oczy… nie miał najmniejszego pojęcia o sytuacji w jakiej się znalazł. Czuł jedynie tę ogromną pustkę, która spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Ogarnięty demonami, które nawet nie należały do niego, nie zauważył nawet braku ręki, a już tym bardziej stanu w jakim znajdowała się rudowłosa czy inni tu obecni.
Inni? Kim oni są?
Siedział skulony na ziemi, z kolanami podciągniętymi jak najbliżej klatki piersiowej. Trząsł się... Przerażony, opuszczony, samotny… Z jedną tylko myślą w głowie… Zabij się…
 
 
Tommy Black


21

Niebiański




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-15, 19:53   
   Multikonta: Atturi, Mike


Tommy autentycznie martwił się stanem Kelly. Znaleźli się w kiepskiej sytuacji, w której każde życie jest cenne. Aktualnie muszą być w stałej gotowości i zdobyć więcej...
Powinien przestać myśleć jak buszmen. Zastanawiał się nad każdym kolejnym dniem już od pięciu lat. Powinien trochę się uspokoić i zostawić to innym, lepiej zorientowanym w sytuacji osobom. W końcu, nie wiedział praktycznie nic. Poza tym, że mówili prawdę i uratowali mu życie.
- Również ci bardzo dziękuję. - Powiedział do Kelly zaraz po Hope. Miał wiele pytań, ale ruda nie wydawała się skora do rozmowy.
Poza tym, Joyace się obudził. Nie była to jednak najlepsza wiadomość, ponieważ zaczął zachowywać się jak pacjent ośrodka dla nie-do-końca zdrowych psychicznie dzieci. Czyli jak zwyczajny członek Pandemonium. Skulony i przerażony siedział w kącie, jakby chciał się ochronić przed otaczającym go światem. Ten widok wywołał u Tommy'ego falę współczucia. Chłopak pewnie wiele się nacierpiał, wyglądał jak siedem nieszczęść. Wyglądał tak już wcześniej, ale teraz było to jakieś takie... bardziej przejmujące. Niebieski złapał Hope za rękę i nachylił się w jej kierunku.
- Uważaj, może cię skrzywdzić. - Wyszeptał jej do ucha, po czym puścił ją, by mogła zająć się bratem. Sam położył dłoń na rękojeści noża i obserwował Czerwonego.
_________________
Zestaw noży

Maska
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,149 sekundy. Zapytań do SQL: 11