Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Sektor C
Autor Wiadomość
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-05, 19:30   Sektor C
   Multikonta: Joyce, MG


W sektorze A znajduje się kierowca i jedna kanapa za nim i za drzwiami wejściowymi. Resztę autobusu dzieli pleksa, która ma drzwiczki. Każdy sektor jest oddzielony, aby w razie minusowych temperatur i wychodzenia z autobusu zatrzymać jak najwięcej ciepła w środku. Każdy kolejny sektor to kilka rzędów siedzeń w głąb.
Ostatnio zmieniony przez Kelly McCarthy 2017-01-17, 13:14, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
Connor Peyne
Monument


20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-05, 22:09   
   Multikonta: -


Jest! Cel osiągnięty! Miał wszystko, prawie wszystko. Do pełni szczęścia brakowało mu jedynie plastikowej torebki, do której mógłby się porządnie wyrzygać.
Otworzył drzwi mocnym kopnięciem, po czym jak zwinny wężyk wpełzł do autobusu. Oczwiscie nie omieszkał zająć miejsca, które za szczeniaka zawsze było najatrakcyjniejsze. Jebnął swoje cztery litery na tylne siedzenia, rozłożył nogi wygodnie, po czym wydoił kilka zacnych łyków ze swojej butelki.
- Ahoj przygodo~!- krzyknął korzystając z faktu, że był sam.
 
 
Marina Vitali


18 lat

zielony




Wysłany: 2017-01-06, 23:26   
   Multikonta: Carter H.


Wsiadła do autobusu i usiadła właściwie gdziekolwiek. Torbę z rzeczami położyła sobie na kolanach. Dziwnie się czuła, bo mimo że nie poszła na bal to właśnie, jak na bal była ubrana, co przy tej pogodzie było dość irytujące. Całe szczęście była w swoim pokoju, gdy dostała smsa to przynajmniej miała bluzę.
Chyba jednak wybrała zły sektor, bo trafiła na jakiegoś pijusa... Było już za późno, żeby się wycofać.
- Cześć. - Mruknęła i usiadła, jak najdalej od chłopaka. Miała nadzieję, że nie odpierdoli czegoś. Nie miała ochoty na burdy, ani inne nieprzyjemne rzeczy. Wystarczy, że musiała się wynieść z pokoju sprzed komputera.
 
 
Abigail Cain
just a teenage dirtbag


dziewiętnastka

baby blue




liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-09, 00:16   
   Multikonta: Sierra


Przemierzyła autobus wzdłuż dwa razy, po czym przy trzecim podejściu w połowie przystanęła na chwilkę. W każdym sektorze ktoś był, co rujnowało jej plany co do pochlipania w samotności. I znowu, kolejne przedsięwzięcie, nieważnie jak marginalne rozpadało się jej w rękach. Niczego do końca pociągnąć nie mogła i ta świadomość jeszcze bardziej ją przygnębiła. Dla kogoś kto ją znał to musiał być dziwny widok, bo ona zawsze pryskała i tryskała optymizmem na lewo i prawo, a pojęcie "smutku" w jej prywatnym słowniku zdawało się nie istnieć. A teraz stała tu jak najgorsza ofiara losu, z głową otoczoną plątaniną jasnych włosów niby lepsza wersja Samary, zgarbiona i zdawało się, że mogłaby się rozpaść za choćby przypadkowym dotknięciem. Miała tego świadomość i dobijało ją to, zawiodła siebie, wszystkich i w sumie to gdyby tu zdechła, nikt by się nie przejął. Marceline by się przejęła. Ale jej nie ma, nie ma nie ma nie ma...
Westchnęła ciężko, kręcąc głową w szaleńczej próbie walki z tymi nieprzychylnymi myślami. Ale to było takie silne... jakby znów była w pokoju w Pandemonium i przeżywała tamto na nowo - z dużym prawdopodobieństwem najgorszy okres życia. Zżerało ją to od środka i nie miała jak się uwolnić od samej siebie, zapadała się w odmęty własnej zwichrowanej głowy. Sama sobie zadawała cios za ciosem, ciosem i...ciosem? Jej głowa poleciała w bok, a polik zabolał nagle i bez przyczyny. Od razu wyciągnęła rękę w jego stronę, zdziwiona. Dopiero po chwili zrozumiała że właśnie sama się spoliczkowała. Telekinetycznie. Widocznie pod tymi wszystkimi durnymi emocjami wciąż miała trzeźwy rozum. To zdecydowanie wyrwało ją z tego quasi depresyjnego stanu i nie chcąc znów w niego popaść, ruszyła do najbliższego sektora. Wpadła tam jak burza i równie gwałtownie rzuciła się na siedzenie.
- Cze. Bombowa zabawa, nie? - zagadnęła, przeczesując ręką włosy i trochę zrzucając je na bestialsko potraktowaną część twarzy. Przeniosła wzrok na biedaczków, których uraczyła swoją obecnością i zmrużyła oczy.
- Ja cie znam? Byłeś... z Balbiną i Alice. I Lou. Żeś się doczepił, co? Pewnie ci się podobają, nie dziwie się. Ale trzymaj się od nich z daleka, ok? Zrozumiano? - zamachała przed nim groźnie palcem, jednocześnie jej ton wskazywał że żartuje. Tyle że nie, mówiła prawdę, nie pozwoli jakiemuś rudemu stalkerowi dobrać się do jej protegowanych. Następnie rzuciła krótkie spojrzenie siedzącej obok dziewczynie i w sumie też ją rozpoznała, co musiała wygłosić, bo wcale przecież nie było to oczywiste:
- Te, ciebie też znam! M...Malina? - Rzuciła jej przeciągłe spojrzenie i momentalnie uznała ją za ładną, toteż nie chcąc wywrzeć złego, a przynajmniej jeszcze gorszego wrażenia rzuciła uroczo:
- Ja się chyba nie przedstawiałam. Abigail. - Po czym podała jej uprzejmie rękę, patrzcie jaka dobrze wychowana była. Czy raczej bywała.
Gdy kurtuazji stało się zadość, zaczęła trochę bardziej ogarniać miejsce, w którym się znalazła. Z biegu jej spojrzenie jak magnes przyciągnęła butelka w ręce rudego. Chciała tego jak cholera i najgorsze że nie było tu Alice, która mogłaby ją przed tym powstrzymać. A sama w tej materii miała zero kontroli. Spojrzała na chłopaka i wypaliła z przymilnym uśmiechem:
- Daj się napić, co? - Jakby nie zrozumiał, wyciągnęła jeszcze rękę i poruszyła niecierpliwie paluszkami. Chodź do mnie, piękna, może tym razem uda mi się z twoją pomocą zasnąć.
_________________
now this mountain i must climb
feel like a world upon my shoulders
~~~
 
 
Connor Peyne
Monument


20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-09, 20:06   
   Multikonta: -


Długo nie nacieszył się swoim błogim stanem. Alkohol to cudo, o którego wynalezienie posądza się boga, no przecież Jezus umiał przemienić wodę w wino, a wino to alkohol. To napój bogów, a on teraz czuł się jakby dołączył do trójcy przejanświętszej i zajął miejsce ducha. Był tu, teraz, w starym autobusie, który chyba zmierzał donikąd. Spojrzał nieco zdezorientowanym wzrokiem na dziewczynę, która usiadła obok. Proszę proszę... Nawet się przywitała. Czyżby rodziła nam się tu nowa przyjaźń? Nie, Connor prędzej popełniłby harakiri, niżeli spełzł do poziomu niektórych osób w tej organizacji.
- Cześć...- odpowiedział tylko, po czym pociągnął łyk ze swojej butelki, której zawartość zbliżała się do połowy. Ojej, jak to szybko znika...
I wtedy weszła ona. Mimowolnie przyjrzał się co odpierdalała i doszedł do wniosku, że to jest osoba, z którą mógłby porozmawiać o życiu i takie takie. Wszystko szło całkiem dobrze do czasu, aż nie zabrała głosu. Świadomość mordercy dotarła do niego i pierdolnęła z siłą lawiny, gdy dziewczyna wydała z siebie pierwszą sylabę. Po pierwsze- jej głos. Drażnił go na tyle, że miał ochotę przebić sobie bębenki. Po drugie- jej wypowiedź, całkowicie mijająca się z prawdą, a on nie lubił jak mówi się o nim coś, co nie było w ogóle podobne do jego zachowania i to jeszcze w jego towarzystwie. Po trzecie- chciała mu zabrać alkohol, zły pomysł.
Zawiesił swój pusty wzrok na dziewczynie, po czym wysunął w jej stronę butelkę. Postanowił chwilę pomyśleć, aby zaobserwować jak się zachowuje, jednak po chwili, gdy dziewczyna przechyliła butelkę, zbliżył do niej swoją twarz spoglądając w jej oczy całkowicie szaleńczym wzrokiem. No przecież prawdziwy Connor właśnie się obudził, a on nie bawił się w ceregiele.
- Jeszcze raz powiedz nieprawdę o mnie, a twoja głowa znajdzie się zmiażdżona na tej szybie...- powiedział cicho, po czym zabrał jej butelkę, oblizał gwint, który właśnie dotykał jej ust i wziął kolejnego łyka, drugą dłonią pokazując jej fakena.
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-09, 22:23   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


/ Jeden post za wszystkich xD

Ratowanie ludzi z opresji zawsze było chyba jedną z najmocniejszych stron panienki McCarthy. Wyczołgała się niemalże z budynku "niosąc" przed sobą kilka osób. A mianowicie panienkę Carey, pana Lewisa i... Joyca. Na pana trzeba mieć (obie ręce) wygląd i pieniądze. Tak podobno powiadają. Wskoczyła do autobusu, dysząc ciężko. Czuła jakby zaraz miałą wypluć płuca. Zerknęła na wszystkich zebranych i poczuła się mocno nieswojo. Tylko ona była przytomna i wiedziała o wszystkim co zaszło w środku, nie chciałaby jednak teraz o tym opowiadać. PRzetransportowała Morgana do Mariny i Connora, Alannah powędrowała gdzieś na tył autobusu. Wiedziała, że Anna i Jeff zajmą się dziewczyną. Ona miała inny plan. Zamierzała zostać z Joycem na dobre i na złe i może jakoś wytłumaczyć swoje wcześniejsze zachowanie blondynce, która o mało jej nie zabiła. Poklepała Shane'a po ramieniu, który właśnie wchodził do autobusu i pokiwała mu głową.
Brunet podłapał temat i zajął miejsce za kierownicą. Zimowe powietrze chyba dobrze mu zrobiło i mimo iż wciąż nie czuł się w pełni... Trzeźwy, zasiadł za kierownią i zamknął wszystkie drzwi. Włącznie z tymi prowadzącymi do różnych sektorów. Jeżeli ktoś miałby przejść z punktu A do punktu B, musiał jakoś zasygnalizować tę potrzebę. Zerknął tylko na zegarek i dodał od razu gaz do dechy. Większość z osób na siedzeniach, poleciała mocno do przodu. Miał tylko nadzieję, że zdążą odjechać i nikomu nie przyjdzie do głowy zwymiotować na ziemię, albo zatrzymywać się co chwila na siusiu.


Zasiadła na osobnej kanapie i ułożyła Joyca zaraz koło siebie w pozycji pół-prawie-że-leżącej. Wlepiła wzrok w szybę, nie bardzo wiedząc co teraz...

/ No i odjazd. Gracie sobie dalej przez kilka postów, aż nie dam posta MG.
Wrzuciłam do waszych tematów osoby, które są nieobecne, jednak zadeklarowały się i chcą dalej grać swoimi postaciami... Więc są nieprzytomne. Morgan, Alannah, bo o nich mowa. W razie próby porozumienia się z NPC, piszcie PW.
 
 
Marina Vitali


18 lat

zielony




Wysłany: 2017-01-09, 23:35   
   Multikonta: Carter H.


Super, świetnie, wspaniale... Trafiła do sektora z osobą, która nie była skora do zawiązywania przyjaźni. I dobrze, bo pierwsze co zrobiła po przywitaniu się z chłopakiem to owinęła się ciaśniej bluzą, by móc iść spać. Zawsze zasypiała, gdy miała gdzieś jechać. Tak łatwiej się podróżowało.
Jednak nie było jej dane nawet się zdrzemnąć, bo w sektorze pojawiła się dziewczyna. Pijana, tak na oko, a raczej powinna powiedzieć, że była w stanie wskazującym na duże spożycie alkoholu w ostatnich godzinach. I sądząc po jej prośbie wystosowanej w stosunku do chłopaka, miała zamiar pić dalej.
- Jestem Marina, a nie Malina. - Wtrąciła się w jej przywitanie. Nieuprzejmym było przekręcać czyjeś imiona, skoro się je znało.
- Fajnie, że wpadłaś. Abigail. - Miała ochotę wzruszyć ramionami, cokolwiek. Jak miała się zachować wobec osoby pijanej? Zwłaszcza, że ten chłopak też zaczął coś odwalać. Postanowiła się nie wtrącać w ich konflikt...
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-11, 11:10   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Mistrz Gry


Odjechali może na kilometr, Shane pędził prosto przed siebie, trochę nie panując nad rozpędzonym autobusem.
Kiedy wybiła niemalże punkt północ, niebo rozświetliły sztuczne ognie, które z hukiem roświetlały nocne niebo. Fajerwerki były całkiem pokaźne - tak jak obiecała Leliel. Pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, ze taki pokaz ściągnie na nich rządową bandę... Może to właśnie po balu mieli stoczyć jakiś ważny pojedynek? Cóż, nigdy się tego nie dowiedzą... W chwilę po rozpoczęciu się pokazu fajerwerków, cały gmach budynku wyleciał w powietrze, a gruz przez pokaźny wybuch dolatywał aż do nich i uderzał w okna i dach autobusu. Mogli nawet poczuć siłę ładunków, bo autobus nagle przyspieszył i zdawał się nawet lekko przechylić do przodu. Zupełnie jakby tylne koła oderwały się od asfaltu. Ile było w tym prawdy? Bus wyraźnie przyspieszył.

/Przypominam, że w waszym wątku na jedyn z siedzeń leży nieprzytomny Morgan. :D
 
 
Abigail Cain
just a teenage dirtbag


dziewiętnastka

baby blue




liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-13, 21:39   
   Multikonta: Sierra


Zazwyczaj się tak nie zachowywała - jasne, sprzedawała głupoty na lewo i prawo, ale rzadko były to groźby. Wychodziła z założenia, że granie niewiniątka przynosi lepsze efekty niż już z początku wejście smoka i dobitne ukazanie, jakim się jest świrem naprawdę. I to działało faktycznie, przez tyle lat, chociaż wiadomo, jakieś wyjątki się pewnie znalazły. Ale dzisiaj miała na to wywalone. Jutro będzie żałować, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości. Alkohol działał na nią gorzej niż powinien, zapewne przez te niefortunne przypadki z dzieciństwa. Miała świadomość że ten zły, jednostronny romans powinna zakończyć jak najszybciej. Tylko... jeszcze jeden łyczek!
Z błąkającym się po twarzy uśmieszkiem przyjęła od rudego drogocenny dar i jak się zamachnęła, tak pewnie za jednym pociągnięciem opróżniła pół butelki. W pijackim zatraceniu ledwie zauważała co się działo dookoła, w stopniu nawet większym niż w przedziale z dziewczynami. Kompanem do zabawy była więc raczej średnim, ale przecież nie przyszła tutaj rozkręcać imprezki. I na jakieś macanki też nie, więc już miała powiedzieć zbliżającemu się niebezpiecznie blisko rudemu, żeby ogarnął dzikie żądze i wrócił na fotel jak grzeczny dzieciak. Albo może strzeliłaby mu w pysk, czemu nie? Ale nie o igraszki na oczach Mariny bądź może nawet trójkącik mu chodziło, oczywiście, skąd wpadła na taki pomysł. Przestała pić, choć wciąż trzymała butelkę w ustach i przeniosła na niego średnio zaciekawione spojrzenie. Na trzeźwo przestraszyłaby się zapewne chociaż trochę, ale w obecnej chwili nie potrafiła wziąć go na poważnie, no kurde, pierdolił jak potłuczony. I nie wiedzieć czemu strasznie ją to rozśmieszyło, aż zaśmiała się serdecznie mu w twarz. Gdy się już trochę uspokoiła, przymusiła się do ruszenia główką i odpowiedzenia w sposób niesamowicie błyskotliwy.
- To co, zakładamy się kto pierwszy czyją głowę wybuchnie? - po czym aż pokręciła swoją z niedowierzaniem, bo ten kolo chyba nie wiedział, do czego była zdolna. Czy miała ochotę na sparing? Niespecjalnie, wolała pójść w kimę, no ale przecież teraz obok takiego szarlatana to aż strach było zasnąć. Wypadałoby tę konwersacje jakoś ułagodzić, nie? Rozsądne wyjście. Ale średnio nęcące... eh.
- Ale może na dworzu, co? I na oczach większej widowni, będzie zabawniej. A tu tak mało miejsca a i Marina może nie być zadowolona ze zbierania krwawych resztek. No i musiałaby uprać swoje wdzianko, a tu takiej sposobności za bardzo nie uświadczy. - Błysnęła w jej stronę zębami, coby udowodnić że z niej to spoko babka, jednocześnie nie zaogniając sytuacji z rudym jeszcze bardziej. Taka zdolniacha, że nawet po pijaku potrafi upiec dwie pieczenie na jednym ogniu!
- I nie mówię nieprawdy, tylko jak to wyglądało. To... nie podobają ci się mam rozumieć? W sumie lepiej. Może się nawet dogadamy. - Posłała mu szeroki uśmiech, w zamierzeniu miły, ale udawanie szło jej teraz kiepsko i pewnie bardziej wyglądało to jak rekini grymas. Po czym wciągnęła rękę w jego stronę na zgodę przynajmniej tymczasową albo podpisanie paktu z diabłem, niech sam sobie wybierze odpowiednią opcję. Drugą natomiast przyciągnęła butelkę do ust i wypiła kolejny, spory łyk. Na razie miała zamiar ją zatrzymać, w końcu nie mówił jeszcze nic o zwrocie.
_________________
now this mountain i must climb
feel like a world upon my shoulders
~~~
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-15, 20:22   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG


Zacisnął mocniej dłonie na kierownicy. Jakoś niespecjalnie słuchał co tam dziewczęta za rozmówki sobie urządzają. Słowa nie były nawet skierowane do niego, więc zwyczajnie wyłączy jeden ze swoich zmysłów i skupił się na drodze. Było ciemno, w dodatku padał śnieg, a droga chyba nie wiedziała co to znaczy być odśnieżoną. Dziękował sam sobie, że nie wypił zbyt wiele, a była to raczej ilość, która nie wyłączyła myślenia.
- Uaktywnię stare kontakty. - rzucił krótko, jednak nie zamknął ust, jakby chciał wyjaśnić coś więcej. Bo chciał. Chciał powiedzieć Liderce dokąd mogą pojechać i wyjaśnić nieco więcej, ale coś zwróciło jego uwagę. Coś, co przypominało kobietę, która właśnie...
Co kurwa?
Rzuciła mu się pod koła. Momentalnie zaczął hamować i skręcać kierownicą, aby tylko ominąć tą wariatkę. Oblodzona droga była jednak nieprzeznaczona do slalomów rodem z Need For Speed'a czy kiepskiego driftu nocnych sebków pod Tesco. Autobus przechylił się w jedną stronę, zmuszając pasażerów do nagłych przytulasków. Ułamki sekund dzieliły ich od katastrofy. Pojazd wywrócił się na bok i przejechał tak kilka metrów po ukosie, omijając tym samym wariatkę, która rzucała się pod nieznane autobusy...
Zgrzyt metalu o asfalt, dźwięk tłuczonego szkła i krzyki to ostatnie co usłyszał Redfield przed rychłym końcem... A może to dopiero początek?

/kolejka dowolna.
 
 
Abigail Cain
just a teenage dirtbag


dziewiętnastka

baby blue




liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-16, 15:21   
   Multikonta: Sierra


- Oh -wymsknęło jej się nagle; zamarła z przerażenia, oczy niemal jej z orbit wyskoczyły a i kolorek z twarzy jakby odszedł w siną dal. Dramatyczną pauzę przerwała po kilku sekundach, dodając z nieukrywaną w głosie zgrozą:
- Przegapiłam fajerwerki. - A teraz byli zdecydowanie zbyt daleko, by mogła ten faux pas naprawić. Jasne, były sprawy ważne i ważniejsze, ale nie wiedzieć czemu to ją tak bardzo zabolało. Czyżby jeszcze nie pogodziła się z tym, że każdy jej plan obraca się w niwecz prędzej czy później? Tak, pewnie o to chodziło i odczucie zostało dodatkowo wzmocnione przez alkohol.
Jednak nie miała czasu na dalsze robienie z igły widły, bo metalowa puszka zaczęła gwałtownie hamować. Kompletnie zaskoczona wypuściła nawet drogocenną butelkę z łapki, która poleciała przed siebie zalewając wszystko dookoła. Na tyle szybko na ile pozwoliły jej opóźnione reakcję wyciągnęła ręce w stronę oparcia kanapy i ścisnęła najmocniej, jak potrafiła. Była to decyzja jak najbardziej prawidłowa, ba, nawet uchroniła jej tyłek przed małym fiku miku z podłogą. Zaraz jednak przyszło ostre szarpnięcie w lewo, prawo i na zmianę - aż takim siłaczem nie była, toteż niestety puściła się i poleciała na Marinę, jak najbardziej dosłownie. Dobrze, że nie na rudego, bo pewnie od razu by ją w powietrze wysadził. Mimo to średnio podobało jej się nagłe naruszenie przestrzeni osobistej swojej, jak i dziewczęcia i chętnie by z niej już zeszła... ta, no i masz babo placek. Autobus zatoczył się jak profesjonalny pijak i zaliczył spektakularną wywrotkę na boczek. Wszystko i wszyscy w przedziale polecieli na łeb na szyje, tak jej się przynajmniej wydawało. Bo jeszcze gdy tak padał na ziemie, zdążyła zwinąć się w kuleczkę, pochylić głowę i osłonić ją rękoma. Instynktownie i nie do końca świadomie utworzyła wokół siebie szczelną telekinetyczną tarczę, choć bardziej adekwatnym określeniem byłaby "bańka". Odbijała się od ściany i siedzeń, zamknięta w tej kuleczce i chroniona przed złem świata. Zmroziło ją totalnie. Pomyślała, że skoro nie utrzymuje już szpilek za pomocą telekinezy, to teraz puszczone samopas mogą zrobić komuś spore kuku... normalnie broń masowego rażenia. A potem padła ostatecznie na podłogę, która jeszcze chwilę temu była ścianą, dosyć boleśnie, bo tarcza zniknęła w najmniej odpowiednim momencie. Powoli zaczęła wypełzać ze swojej skorupki i uchylać oczęta, trochę zlękniona, co mogłaby zobaczyć. Ciało - ups, jakiegoś chłopaka ale z pewnością nie rudego. Czy on tu wcześniej był? Ale chyba nie był nieżywy, tak stwierdziła na drugi rzut oka. Następnie przeniosła wzrok na bardziej przytomną część swojej załogi i wychrypiała:
- Wszystko okej? - Po czym mało zainteresowana odpowiedzią uniosła głowę w górę, na szybę, która wydawała się jedynym wyjściem z pojazdu. Skupiła więc całą swoją energię na rozbiciu jej i wylewitowaniu przez nań towarzyszy. Działała mechanicznie, bo wciąż pozostawała w szoku - tak dużym, że nawet jeśli odniosła jakieś obrażenia, to jeszcze ich nie zauważyła i nie czuła. Jakaś myśl szaleńcza zaczęła szaleć po jej głowie, ale odpędziła ją i skupiła się na zadaniu. Gdyby pozwoliła sobie na zamartwianie się o dziewczyny emocje mogłyby ją sparaliżować, co skutecznie utrudniłoby ich jak najszybsze pojednanie.
_________________
now this mountain i must climb
feel like a world upon my shoulders
~~~
 
 
Connor Peyne
Monument


20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-01-16, 19:11   
   Multikonta: -


Kto by pomyślał, że jej spostrzeżenia będą na tyle nietrafne, że zwróci się z nimi do samego zainteresowanego. Szkoda tylko, że on nie był teraz w stanie na bezkonfliktowe załatwianie spraw. Mało entuzjastycznie przyjął do wiadomości fakt, iż butelka ma pozostać w dłoniach młodej alkoholiczki, a sama zainteresowana jest na tyle głupia, aby go prowokować. Nie chciał rozwodzić się nad pytaniem, czy aby na pewno nowa koleżanka znajduje się przy zdrowych zmysłach, bo każde wypowiedziane przez nią zdanie odwodziło go od pomysłu, że była zdrowa psychicznie.
Oparł się wygodnie o kanapę rozkładając na niej ramiona. Wyglądał jak jakiś alfons, a może jak jakiś rudy szejk? A kto wie co się skrywa pod ich zmyślnie zawiązanymi na głowie arafatkami.
- Chyba nie wiesz na kogo się porywasz...- urwał, gdy usłyszał wybuch. Instynktownie zwrócił się w stronę tylnej szyby i już wiedział, że nie jedzie na misję, a jego sen w Pandemonium właśnie się skończył.
- Nosz kurwa!- krzyknął wskazując na jasny rozbłysk na niebie. Właśnie sobie uświadomił, że nie szybko odpocznie w zaciszu swojego pokoju i że nie skorzysta już z tej wspaniałej sali treningowej.
Nie miał dużo czasu, aby oswoić się z tą myślą. Autobus nagle rozpoczął szaleńczą szarżę na jednym boku, a on odbił się tak, że uderzył się głową o sufit. Nic dziwnego więc, że jego bezwładne ciało poodbijało się od różnych przedmiotów znajdujących się w autobusie i z ekstrawaganckim, ale także widowiskowym świstem wypadło przez jedno z okien. Leżał teraz nieprzytomny, w pół zakopany warstwą śniegu... O ironio...
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-16, 21:39   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Mistrz Gry

Abi złapanie się za stelaż siedziska było dobrym pomysłem. Uchroniło to dziewczynę przed poleceniem w przód i nagłą konfrontacją z podłogą. Później widziała już jedynie latające po środku przedziału przedmioty i torby. Nic się jej jednak nie stało po za obtłuczonym ramieniem od zdeżenia z Mariną i późniejszym upadkiem na ziemię. Mimo, iż ów ziemia była pokryta potłuczonym szkłem, Abigail spadając na nią pogiem, jedynie mocno przerysowała tą samą rękę. Trochę krwi i nic po za tym. Dziewczyna okazała się być trzeźwiej myśląca, niż mogłoby się wydawać. Udało jej się nawet wyciągnąć wszystkich na zewnątrz, choć Connor już tam był. Morgan i Marina byli nieprzytomni, więc Abigail z całą pewnością ułożyła ich na śniegu, a sama mogła udać się dokąd zechce.
Marina zaliczyła bliskie spotkanie z Abigail i odbiła się głową od jej ramienia. Nie był to może jakiś największy ból, ale zakręciło jej się w głowie. Przy hamowaniu poleciała do przodu, uderzając czołem o stelaż siedzeń przed nimi. Dziewczyna straciła przytomność, nie wiedząc, że latała po pomieszczeniu jak kukiełka. Szpilki Abigail uderzały ją raz za razem, dziewczyna dostała nawet czyjąć torbą również w głowę, po czym runęła na bok autobusu, a szkło powbijało jej się w plecy. Masa otarć, duże limo pod okiem i guz na czole to nic w porównaniu z pokaleczonymi plecami, które bolały przy każdej próbie ruszenia rękami. Śnieg jednak łagodził nieco ból, dziewczyna znalazła się na nim za sprawą telekinezy Abigail.
Connor odbicie się głową od sufitu musiało na pewno boleć. Młody mężczyzna z impetem wyleciał przez okno podczas gdy autobus właśnie przechylał się na bok. Stracił przytomność? A i owszem, jeżeli się obudzi będzie na pewno w wielkim szoku. Autobus spadł wprost na niego przygniatając mu lewą nogę od kolana w dół. Czyżby śluby milczenia okazały się przepowiednią?

/wszyscy zt do:
http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=7985#7985
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,073 sekundy. Zapytań do SQL: 11