Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Sektor D
Autor Wiadomość
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2017-01-05, 19:31   Sektor D
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

W sektorze A znajduje się kierowca i jedna kanapa za nim i za drzwiami wejściowymi. Resztę autobusu dzieli pleksa, która ma drzwiczki. Każdy sektor jest oddzielony, aby w razie minusowych temperatur i wychodzenia z autobusu zatrzymać jak najwięcej ciepła w środku. Każdy kolejny sektor to kilka rzędów siedzeń w głąb.
Ostatnio zmieniony przez Shane Redfield 2017-01-17, 14:09, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2017-01-06, 23:42   
   Multikonta: James
[Cytuj]

Kiedy tylko otrzymał torbę znalazł i usiadł na wolnym miejscu. Nie znał tu nikogo i na chwilę obecną jakoś nie prędko mu było do znajdowania kłopotów. Na szczęście po chwili koło niego pojawił się Nanobyte.

[zaznaczam Nanobyte żeby nie było że zginął czy coś. A i sorry że tak krótko ale ważne że na temat]
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2017-01-09, 22:22   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]

/ Jeden post za wszystkich xD

Ratowanie ludzi z opresji zawsze było chyba jedną z najmocniejszych stron panienki McCarthy. Wyczołgała się niemalże z budynku "niosąc" przed sobą kilka osób. A mianowicie panienkę Carey, pana Lewisa i... Joyca. Na pana trzeba mieć (obie ręce) wygląd i pieniądze. Tak podobno powiadają. Wskoczyła do autobusu, dysząc ciężko. Czuła jakby zaraz miałą wypluć płuca. Zerknęła na wszystkich zebranych i poczuła się mocno nieswojo. Tylko ona była przytomna i wiedziała o wszystkim co zaszło w środku, nie chciałaby jednak teraz o tym opowiadać. PRzetransportowała Morgana do Mariny i Connora, Alannah powędrowała gdzieś na tył autobusu. Wiedziała, że Anna i Jeff zajmą się dziewczyną. Ona miała inny plan. Zamierzała zostać z Joycem na dobre i na złe i może jakoś wytłumaczyć swoje wcześniejsze zachowanie blondynce, która o mało jej nie zabiła. Poklepała Shane'a po ramieniu, który właśnie wchodził do autobusu i pokiwała mu głową.
Brunet podłapał temat i zajął miejsce za kierownicą. Zimowe powietrze chyba dobrze mu zrobiło i mimo iż wciąż nie czuł się w pełni... Trzeźwy, zasiadł za kierownią i zamknął wszystkie drzwi. Włącznie z tymi prowadzącymi do różnych sektorów. Jeżeli ktoś miałby przejść z punktu A do punktu B, musiał jakoś zasygnalizować tę potrzebę. Zerknął tylko na zegarek i dodał od razu gaz do dechy. Większość z osób na siedzeniach, poleciała mocno do przodu. Miał tylko nadzieję, że zdążą odjechać i nikomu nie przyjdzie do głowy zwymiotować na ziemię, albo zatrzymywać się co chwila na siusiu.


Zasiadła na osobnej kanapie i ułożyła Joyca zaraz koło siebie w pozycji pół-prawie-że-leżącej. Wlepiła wzrok w szybę, nie bardzo wiedząc co teraz...

/ No i odjazd. Gracie sobie dalej przez kilka postów, aż nie dam posta MG.
Wrzuciłam do waszych tematów osoby, które są nieobecne, jednak zadeklarowały się i chcą dalej grać swoimi postaciami... Więc są nieprzytomne. Morgan, Alannah, bo o nich mowa. W razie próby porozumienia się z NPC, piszcie PW.
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2017-01-10, 01:50   
   Multikonta: James
[Cytuj]

Spojrzenie Kelly i Jeffa spotkały się przez chwilę. Dziwne nic w nich już nie widział ale tak już bywa prawda? No cóż zamierzał na chwilę obecną trzymać się niej z daleka. Dla czego? Po prostu czuł że tak będzie lepiej. Sprawili razem z Anną by dziewczyna znalazła się na wolnym miejscu. Sam zaś usiadł na swoim miejscu i zaczął patrzeć w okno. Jeff popadł w zadumę myśli przepływały przez jego. Nie skupiał się na żadnej myśli gdyż nie widział sensu nad tym. W głębi duszy wiedział, że nie może sprawić by w oczach innych wyglądał na słabego, musiał być silny, być autorytetem osobą niewzruszoną.
-Jaki ten świat bywa przewrotny- stwierdził jak by do Anny jak by do siebie.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-10, 22:54   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Alannah śnił się jeden z najgorszych koszmarów ostatniej dekady, jednak wciąż był lepszy od rzeczywistości, w której się znajdowała. Od kiedy tylko Liga upadła była przenoszona z miejsca na miejsce, niczym bardzo atrakcyjny worek ziemniaków. Może Liga była najlepszym, co ją w życiu spotkało i teraz będzie już tylko gorzej?
Z drugiej strony nie bardzo wiedziała jak to "gorzej" miałoby wyglądać.
Obudziła się lekko obolała, albo może już zawsze się tak czuła? Ciężko było stwierdzić. Zapomniała jak to jest być wyspanym i w jednym kawałku. Przez chwilę wystraszyła się, że znajduje się w autobusie do obozu. Zerwała się do pionu, w panice rozglądając się dookoła. Wszyscy byli jednak zbyt... wyluzowani? O ile można w ogóle o kimkolwiek tak teraz powiedzieć.
- Gdzie jedziemy? - spytała cichym, ochrypniętym głosem rozglądając się wrogim spojrzeniem, żeby przypadkiem nie przyszło im do głowy, że jest jakaś miła czy coś. Szanujmy się trochę.
Próbowała sobie przypomnieć ostatnie wspomnienie, ale jej mózg chyba zaczął działać na własnych warunkach, bo do głowy przychodził jej tylko obiad, który jadła z rodziną zaraz przed treningiem. Pamiętała dokładnie jak ohydna była fasolka i że schowała ją pod ziemniaki, które mama pozwoliła jej zostawić.
Później wiązała swoje czarne, zniszczone trampki i wybiegła z domu, niechlujnie żegnając się z rodziną.
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2017-01-11, 01:28   
   Multikonta: James
[Cytuj]

Kiedy dziewczyna się poderwała on spokojnie odwrócił się do niej. Jego twarz wyglądała jak by była wyciosana z kamienia.
-Sam bym to chciał wiedzieć- powiedział równie bezbarwnym tonem głosu z pewna nutką czegoś co nie dało się rozpoznać a przynajmniej nie w pierwszym momencie. Spojrzenie natomiast było hipnotyzujące a zarazem sprawiające, że po plecach przechodził zimny dreszcz. Autobus raz na jakiś czas podrzucał ich na wybojach.
-Usiądź lepiej bo wylądujesz zaraz na ziemi. A tak po za tym to nic ci nie jest?- spytał spokojnie, lecz wciąż bez namiętnie odwracając się do niej całym ciałem.
-Wybacz gdzie moje maniery, zwą mnie Phantom- przedstawił się wciąż patrząc jej prosto w oczy co miał w swoim zwyczaju, jak również to że bardzo mało mrugał.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2017-01-11, 09:24   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]

Mistrz Gry – Anna


Anna westchnęła głucho, odprowadzajac Charliego do innego sektora wzrokiem. Potrzebowała dezaktywować ich czipy, które w tym momencie są bezużyteczne, ale nie chciała pracować w zatłoczonym autobusie z nietrzeźwym kierowcą, który chyba zapomniał czym są przepisy ruchu drogowego, bo toczył się od krawężnika, do przeciwległego pasa. Chwyciła się mocniej fotela.
- Alannah... - sapnęła, wychylajac się ze swojego miejsca, aby zerknąć na dziewczynę. Całe szczęście, że udało jej się to przeżyć...
- Wszystko w porządku z waszą dwójką? - w jej głowie słychać było troskę, a na twarzy malowała się ulga. Nie chciała odpowiadać na żadne z ich pytań, mogłaby ich wprowadzić w błąd. Sama postanowiła zaufać Shane'owi i dać mu szansę. Niech po prostu zabierze ich w bezpieczne miejsce. Takim autobusem daleko nie zajadą... Zaraz ktoś się zainteresuje kogo przewozi tak wielki środek transportu.
Odjechali może na kilometr, Shane pędził prosto przed siebie, trochę nie panując nad rozpędzonym autobusem.
Kiedy wybiła niemalże punkt północ, niebo rozświetliły sztuczne ognie, które z hukiem roświetlały nocne niebo. Fajerwerki były całkiem pokaźne - tak jak obiecała Leliel. Pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, ze taki pokaz ściągnie na nich rządową bandę... Może to właśnie po balu mieli stoczyć jakiś ważny pojedynek? Cóż, nigdy się tego nie dowiedzą... W chwilę po rozpoczęciu się pokazu fajerwerków, cały gmach budynku wyleciał w powietrze, a gruz przez pokaźny wybuch dolatywał aż do nich i uderzał w okna i dach autobusu. Mogli nawet poczuć siłę ładunków, bo autobus nagle przyspieszył i zdawał się nawet lekko przechylić do przodu. Zupełnie jakby tylne koła oderwały się od asfaltu. Ile było w tym prawdy? Bus wyraźnie przyspieszył.
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-14, 14:05   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Spojrzała na chłopaka z wzorkiem pełnym strachu i agresji. Była to niemalże nierozłączna para, gdzie pojawiało się jedno, tam za chwilę przychodziło drugie.
"Phantom"? Naprawdę?, pomyślała lekko pogardliwie, zastanawiając się czy ksywka była zasłużona czy jedynie leczyła naderwane ego.
- Trzynaście - przedstawiła się krótko i bez zbędnych wyjaśnień.
Usiadła na swoim miejscu, zaciskając mocno ręce na oparciu. Czuła się jakby płonęła. Wszystko się w niej gotowało, a krew pulsowała jej tak mocno, że miała wrażenie, że ją słyszy.
Spojrzała przelotnie na dziewczynę, która wyglądała jakby mogła im udzielić odpowiedzi, ale nie chciała. Szybko więc skupiła się na czymś innym.
Patrzyła uparcie przez okno, jakby miała nadzieję, że rozpozna jakiś krzaczek i natychmiast domyśli się, gdzie są i dokąd zmierzają. Miała jednak zbyt duży mętlik w głowie, plus nie była jebanym zielonym, który zapamiętuje wszystkie krzaczki, jakie spotkał na swojej drodze życia.
Nagle poczuła jak autobus gwałtownie przyspiesza, a ona uderzyła głową w siedzenie, które znajdowało się przed nią.
- Kurwa mać - mruknęła pod nosem, łapiąc się za obolałe czoło.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




Wysłany: 2017-01-15, 20:22   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG
[Cytuj]

Zacisnął mocniej dłonie na kierownicy. Jakoś niespecjalnie słuchał co tam dziewczęta za rozmówki sobie urządzają. Słowa nie były nawet skierowane do niego, więc zwyczajnie wyłączy jeden ze swoich zmysłów i skupił się na drodze. Było ciemno, w dodatku padał śnieg, a droga chyba nie wiedziała co to znaczy być odśnieżoną. Dziękował sam sobie, że nie wypił zbyt wiele, a była to raczej ilość, która nie wyłączyła myślenia.
- Uaktywnię stare kontakty. - rzucił krótko, jednak nie zamknął ust, jakby chciał wyjaśnić coś więcej. Bo chciał. Chciał powiedzieć Liderce dokąd mogą pojechać i wyjaśnić nieco więcej, ale coś zwróciło jego uwagę. Coś, co przypominało kobietę, która właśnie...
Co kurwa?
Rzuciła mu się pod koła. Momentalnie zaczął hamować i skręcać kierownicą, aby tylko ominąć tą wariatkę. Oblodzona droga była jednak nieprzeznaczona do slalomów rodem z Need For Speed'a czy kiepskiego driftu nocnych sebków pod Tesco. Autobus przechylił się w jedną stronę, zmuszając pasażerów do nagłych przytulasków. Ułamki sekund dzieliły ich od katastrofy. Pojazd wywrócił się na bok i przejechał tak kilka metrów po ukosie, omijając tym samym wariatkę, która rzucała się pod nieznane autobusy...
Zgrzyt metalu o asfalt, dźwięk tłuczonego szkła i krzyki to ostatnie co usłyszał Redfield przed rychłym końcem... A może to dopiero początek?

/kolejka dowolna.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-15, 22:21   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Trzynaście nie miała okazji zbyt długo dumać nad celem podróży, bo bardzo szybko wszystko poszło się jebać. Dopiero co uderzyła się w głowę o przednie siedzenie i wydawało jej się, że gorzej być nie może. Oczywiście, że może.
Wszystko działo się strasznie szybko. W jednym momencie wszystko było w porządku, a w drugim autobus leżał gdzieś w rowie, przewrócony o milion stopni.
Trzynaście poczuła jak spada na nią tysiąc rzeczy i ludzi, a odróżnienie które było które, stało się nie możliwe. Odruchowo zaczęła bronić rękami swojej głowy, chowając ją w nich głęboko. Alannah latała niczym piłka na meczu koszykówki, co chwilę uderzają o poprzednie siedzenia.
Chwilę jej zajęło zorientowanie się, co się właśnie stało. Podniesienie się kolejne kilka chwil. Przytrzymała się fotela, o który wcześniej obijała tyłek, próbując się jakoś podciągnąć do góry. Trochę jej zajęło ogarnięcie, że włada, kurwa, telekinezą. Pierwszą myślą było okno. Drugą, że trzeba je wybić.
Trzecią, że najpierw trzeba się tam dostać.
Ostatnio zmieniony przez Alannah Carey 2017-01-16, 08:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2017-01-16, 01:34   
   Multikonta: James
[Cytuj]

W jednej chwili rozmawiał w drugiej spowiła go ciemność. Czy to był już koniec? Kres podróży? Nie spełni swoich marzeń, nie będzie dane mu już więcej znaleźć szczęścia w drobnych rzeczach? Nagle się ocknął nie był do końca pewien ile był nieprzytomny jednak, gdy umysł przestał mu robić figle spruwał się podnieść. Wszystko go bolało. I jedyne, co mógł zrobić to opierając się o coś plecami powoli wstać.
-Wszyscy cali?- spytał głośniej licząc na jakąś odpowiedź dalej do końca nie ogarniając do końca tego co się właśnie wydarzyło
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Claire Dubois


21

Żółta




Wysłany: 2017-01-16, 19:15   
   Multikonta: Averly
[Cytuj]

Nie wiedziała co się dzieje, nie wiedziała co tak naprawdę ma miejsce. Po prostu jeszcze chwile wcześniej siedziała na siedzeniach z tyłu, podczas gdy Shane prowadził autobus, aż nagle poczuła szarpnięcie gdy pojazd przechył się na bok. Automatycznie poleciała w tamtą stronę, poczuła uderzenie o jedną z metalowych części a potem? Nie wiedziała jak długo była nieprzytomna, pierwsze co zarejestrowała po otworzeniu oczu to fakt, że czyjś plecak leżał na jej nogach. Na dobrą sprawę dopiero po dłuższej chwili zrozumiała, że patrzy na własny bagaż. Odruchowo chciała przejechać dłonią po swych włosach, gdy wyczuła coś lepkiego na czole. Spojrzała na dłoń. Krew. Wzdrygnęła się nieco, ale nie na tyle, aby coś było nie tak. Spróbowała wymacać czy ma jakąś ranę, ale gdy nie dotarła do niczego uznała to za dobry znak. Przyszła pora, aby podnieść się do pozycji pionowej. Czyjś głos pytający o stan pasażerów.
- W miarę tak - odpowiedziała gdy już po kilku próbach podniosła się rękoma opierając o siedzenie obok siebie.
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2017-01-16, 19:56   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]

Mistrz Gry

Charlie przysunął do siebie Annę i otoczył ich bańką, przez którą nic, ale to nic nie mogło im się stać. Mocy nie wystarczyłoby na cały autobus, bo wszystko działo się w zastraszającym tempie, a on działał jak zwierzę. Instynktownie. Chronił to, co jest mu konieczne do dalszej egzystencji.
Alannah słusznie postąpiła, że osłoniła głowę, bo latające torby innych i oni sami byli największym zagrożeniem. dziewczynie udało się utrzymać w jednym miejscu i nie doznać żadnego urazu głowy. Najbardziej ucierpiały jej plecy i ręce, które niemalże od razu pokryły się wielkimi sińcami. Odbijała się plecami od siedzeń, jednej ze ścian, aż w końcu upadła, a odłamki szkła otoczyły ją jak płatki śniegu, raniąc w każdy odsłonięty kawałek skóry. Dziewczyna leżała teraz nieruchomo, a po chwili poczuła rwący ból w dole pleców, a nogi jakby jej zdrętwiały. Nie mogła nimi nawet poruszyć, bo z każdą próbą przez jej kręgosłup przechodził prąd, co okropnie bolało. Czy Alannah spróbuje poprosić kogoś o pomoc, czy użyje mocy, aby wydostać się na zewnątrz?
Jeff uderzył potylicą o stelaż siedzeń i momentalnie stracił przytomność. Torby latające w przedziale razem z nim kilkukrotnie odbiły się od niego, powodując niemały ból. Nie czuł jednak nic, lawirując razem z nimi i odbijajac się raz za razem od Alannah. Kiedy autobus przewrócił się na bok, on spadł wraz z nim, zaraz obok dziewczyny. Ocknął się chwilę później, a krew sączyła się z jego głowy strumieniem. Odłamki szkła powbijały się w kark i bolały przy każdej próbie poruszenia głową. Mógł się jednak podnieść i mimo zawrotów głowy myślał całkiem trzeźwo - jak na zielonego przystało. Musiał gdzieś też wykrzywić nogę, bo ból w kostce sygnalizował, że coś jest mocno nie tak.
Clarie również straciła przytomność. Zaliczyła bliskie spotkanie z rurką przed nią, uderzyła w nią skronią z takim impetem, że rozcięła sobie łuk brwiowy i skroń. Gorąca krew powoli spływała po jej policzku, kapiąc na ramię. Co się stało? Torby latające po całym przedziale nieźle poturbowały dziewczynę, nabijajac jej całkiem sporo otarć i śniniaków. Szkło z rozbitych szyb pokaleczyło jej dłonie, ale nie doznała poważniejszych urazów, które mogłyby utrudnić jej wydostanie się na zewnątrz autobusu.
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-16, 20:38   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Kurwa, kurwa, kurwa
Czuła cholerny ból na całym ciele, jakby ktoś właśnie próbował przetrzeć ją tarką. Siniaki i otarcia to był jednak najmniejszy jej problem. Ból promieniował głównie z dolnej partii pleców, a był na tyle ogromny, że każdy ruch nogami przyprawiał jej niewyobrażalnych cierpień. Zacisnęła zęby na ustach, po chwili czując w nich smak krwi. Ból był tak ogromny, że miała wrażenie, że zaraz znowu straci przytomność. Oczy jej się zaszkliły i chociaż wcześniej niewiele widziała, to teraz wcale nie było lepiej.
- Kurwa - warknęła przez zaciśnięte zęby.
Próbowała jakoś normalnie oddychać, ale chyba zapomniała jak to się robi. Podniosła delikatnie głowę do góry, ignorując szkło, które jeszcze bardziej zaczęło się jej wbijać we... no, w sumie we wszystko.
- Nie mogę się ruszyć - powiedziała cicho, jakby z jednej strony chciała, żeby ktoś ją usłyszał, ale z drugiej stanowczo się przed tym wzbraniała. Od kiedy tylko okryła swoją moc była niezależna. Nie potrzebowała nikogo pomocy i nie miała zamiaru jej przyjmować. Co będzie teraz? Jak ma teraz niby przeżyć jeśli nie może nawet stąd spierdolić?
Zwierzęta zjadają ranne zwierzęta. Człowiek człowiekowi wilkiem, a PSI PSI PSI.
Nie miała zamiaru leżeć tutaj i płakać do końca życia. Mimo łez, rozpaczy i wszechobecnego bólu podniosła się na rękach, wbijając w dłonie kawałki szkła, które wokół niej leżały. Aktualnie miała to gdzieś. Przekręciła głowę tak, aby widzieć szybę, która dzieliła ją od wolności. Skupiła się na niej, rozbijając ją i upewniając się, że szkło wyleci na zewnętrzną stronę. Na wszelki wypadek otoczyła siebie (i przy okazji dwójkę jej towarzyszy) barierą ochronną.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




Wysłany: 2017-01-16, 22:43   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG
[Cytuj]

Widział dzikuskę, która właśnie transpotrowała telekinezą Marinę i Morgana. Znał ich z widzenia. Bardziej interesowała go postać Anny i Charliego, którzy musieli gdzieś tutaj być. Wwskoczył znów na autobus i przeszedł po jego boku, zaglądając do każdego z sektorów. W każdym było równie źle, nie licząc jednego, który okazał się być pusty. To pewnie dzikuska wydostałą wszystkich na zewnątrz. Był jej cholernie wdzięczny, będzie chyba musiał (kiedyś) za to podziękować. Widział nieprzytomną rudą, która z nienaturalnie wykrzywioną ręką leżała gdzieś tam, widział Joyca, blondynkę i Jezusa... W pierwszej chwili chciał im pomóc, ale w drugiej stwierdził, że żyją, a to Liderka zaraz im wyzionie ducha. Dopiero w ostatnim przedziale znalazł Charliego i Annę, którzy właśnie wydostawali się przez okno. Po krótkiej, telepatycznej wymianie zdań z niebieskim, wskoczył do środka. Zerknął na zebranych, ale wzrok zatrzymał na zielonym.
- Pomóż jej. - wskazał brodą Clarie, która chyba jeszcze nie kontaktowała za bardzo co się właściwie stało.

/rozbijam wątek na dwa osobne. Jeff - Clarie, Shane - Alannah.

"Słyszał" od Charliego, że jedna z dziewczyn nie może się ruszać i obstawił tę leżącą na ziemi jak naleśnik. Nerwowo oblizał usta i podszedł do ów naleśnika i ukucnął obok niej.
- Alannah... Wszystko będzie w porządku, tylko współpracuj, wyciągnę cię. - sapnął głucho. Nigdy nie był najlepszym rozmówcą, więc zdanie "wszystko będzie ok" to i tak wyczyn. Podciągnął nogawkę jej spodni i nawet jakby protestowała, nie przejąłby się tym. W dłoni zaraz znalazł się jakiś większy odłamek szkła, którym dźgnął ją w łydkę.
- Czujesz ból? - znów odwrócił na nią spojrzenie czarnych oczu, w których o dziwo malowała się troska.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-16, 23:04   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Najgorsza była bezczynność.
Chwilowa euforia wywołana wybiciem szyby zniknęła bardzo szybko, zagłuszona przez ból, który zdawał się być jeszcze silniejszy niż przed chwilą (Trzynaście nie sądziła, że było to możliwe). Ponownie opadła na ziemię, a wraz z nią bariera, którą na krótki moment utworzyła.
Jeśli nie może używać swoich zdolności, to co jej tak naprawdę zostało?
Wtedy do autobusu wskoczył Shane, któremu daleko było do rycerza w lśniącej zbroi, ale Alannah nie miała zamiaru narzekać. Jeszcze nie.
Posłała mu pełne złości spojrzenie, które miało mu przekazać, żeby nie mówił do niej jak do zdychającego konia. Brakowało jeszcze, żeby ją pogłaskał po głowie i podstawić pod ryj kostkę cukru.
Skrzywiła się i zacisnęła mocno pięści, gdy Shane dźgnął ją w nogę.
- Tak - wycedziła przez zaciśnięte zęby.
Dopiero po chwili dotarło do niej, co to znaczy. Zaśmiała się, chociaż z oczu wciąż leciały jej łzy. Może nie będzie aż takim nieudacznikiem jak jej się wydawało.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




Wysłany: 2017-01-16, 23:30   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG
[Cytuj]

Baby były jakieś dziwne. Chciał jej pomóc, a ona chyba miała okres. Świetnie, to idziemy! Całe szczęście, że nie powiedział tego na głos... To mogłoby chyba rozwścieczyć dziewczynę czy coś... W końcu miała okres.
- Dobrze. - rzucił równie sucho co ona. Skoro nie chce dyskutować i on nie będzie. Obszedł ją dookoła jak jakiś eksponat w muzeum, po czym z głośnym mlaśnięciem ukunął za jej plecami i wsunął dłonie pod jej pachy. Jakby miał tak zrobić jakiemuś facetowi grubo by się nad tym zastanowił. Nie mógłby pewnie później domyć rąk od trzymania ich pod pachami jakiegoś randoma.
- Na trzy. Raz. Dwa. Trzy. - podniósł ją do pionu, co na pewno nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Bolało jak diabli, ale nie stała na własnych nogach, bo z jego pomocą unosiła się nawet odrobinę nad ziemię, a jedynie czubki jej palców dosięgały okien autobusu. Nie pomyślał jeszcze nad tym jak się z nią stąd wydostanie...
- Pewnie ci się nie spodoba. - rzucił żartobliwym tonem. Pochylił się nieco i przekładając jedną dłoń pod jej łopatką, ułożył ją wzdłuż pleców i przechylił ją niebezpiecznie do tyłu. Poczuła mocne szarpnięcie w okolicach miednicy, ale w chwilę później nie to chyba było jej największym zmartwieniem. Brakowało mu co prawda trzeciej ręki, aby podtrzymać też uda dziewczyny, które wisiały teraz bezwładnie. Druga jego ręka objęła ją mocno za miednicę tak, że dziewczę niemalże siedziało dup... Pośladkami na jego przedramieniu. Musiał ją stąd wydostać, ale nie mógł przecież jej wlec za włosy, a sama raczej nie wyjdzie.
- Podsadzę cię, a ty spróbuj się podciągnąć rękami. - zerknął jeszcze na nią, czy aby na pewno jest za.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-17, 00:10   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Miał całkowitą rację. Nie spodobało jej się.
Z początku udało jej się powstrzymać od wydarcia mordy na cały autobus. Dzielnie zaciskała tylko zęby i pięści, starając się myśleć o czymś miłym i przyjemnym, ale bardzo dawno już zapomniała, co to w sumie jest.
Jednak, gdy coś przeskoczyło jej w miednicy, to powstrzymywanie krzyku (oraz przekleństw, które wiernie za nim szły) było już niemożliwe. Chciała w tym momencie Sahne'a zamordować, potem zamordować siebie, a potem znowu Sahne'a. Miała wrażenie, że jej kręgosłup zaraz złamie się w pół, a ona będzie leżeć jak taka zepsuta wykałaczka. Później będzie płakać, teraz trzeba było jeszcze trochę się pomęczyć.
Próbowała wyciągnąć rękę do góry, żeby złapać się krawędzi czegoś, co niegdyś było szybą i uwolnić się z tego padołu. Gdy wreszcie udało jej się dosięgnąć, okazało się, że podciągnięcie się graniczy z cudem. Ręce miała całe pokaleczone od robienia pompek na szkle, co wtedy nie wydawało się tak dużym problemem jak teraz.
- Nie mogę - powiedziała zdenerwowana. Wprawdzie głównie na siebie, ale z racji bliskiej lokalizacji, to Shane'owi też się dostało.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




Wysłany: 2017-01-17, 00:55   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG
[Cytuj]

Podążał wzrokiem za jej ruchami, dzielnie unosząc ją nieco wyżej, aby mogła złapać się krawędzi. Nie dawała rady... Przydałby się teraz ktoś, kto mógłby im pomóc, albo chociaż złapać dziewczynę i podciągnąć wyżej.
- Kurwa. - zaklął pod nosem i rozejrzał się nerwowo. Z tego co wiedział, była niebieska. Mogłaby wyciągnąć nawet ich dwójkę. Problemem okazał się tutaj ból. Używanie umiejetności w tak kiepskim stanie mogło się skończyć źle.
Albo straci kontrolę, albo jej się nie uda i znów oberwie się jemu. Głupi okres...
Mógłby też kazać jej użyć umiejętności, ale... Nie. Nie mógłby.
- Jakiś plan? - obrócił się w okół własnej osi, przez co dziewczyna mogła się poczuć jak na starej, poniemieckiej karuzeli w tanim parku rozrywki. Mogliby wyjść oknem, którym on sam się wydostał. Pozostawało przejść przez wszystkie sektory i dostać się do środka, tylko jak? Siłować się z pleksą czy kopać w nią dopóki, dopóty nie połamie sobie kości śródsotpia?
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2017-01-17, 01:11   
   Multikonta: D. Manning
[Cytuj]

Potrzebowała chwili spokoju. Chociaż sekundy bez bólu, który skręcał ją od środka. Może mogłaby się wtedy skupić i użyć swoich mocy, aby stąd spierdolić. Potrzebowała jedynie sekundy, może dwóch żeby skupić rudą łepetynę. Robiła przecież już gorsze rzeczy. Trzymała kurwa szybę w jednym kawałku lecąc helikopterem.
A to były raptem dwa metry, które trzeba było jakoś przeskoczyć.
- Z mordy wyglądasz na pomarańczowego - powiedziała ciężkim, zachrypniętym głosem. Od tych ciągłych krzyków jeszcze kaszlu dostanie. - Użyj moich mocy i nas stąd wyciągnij.
W normalnych, zdrowych okolicznościach w życiu by nie pozwoliła pomarańczowemu wejść do swojej głowy. Ale nie pozwoliłaby też trzymać się na rękach, ani za dupę, więc były tutaj pewne okoliczności łagodzące. Głównie takie, że za bardzo ją bolało, żeby teraz mogła w tych sprawach protestować.
- Może być lewitacja, ale zwykła telekineza też da radę. Tylko moc, bez żadnych sztuczek.
Ostatnie, czego chciała, to jakiś pomarańczowy tańczący sobie po jej wspomnieniach, szczególnie tych najboleśniejszych, które najbardziej się na niej odbiły. Póki co udało jej się zachować swoją przeszłość w tajemnicy. Jedynie władze Ligi wiedziały o jej "chorobie", a władz Ligi już dawno nie ma. Została tylko ona i jej mały podmiot szatana, który szwenda się gdzieś po świecie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,127 sekundy. Zapytań do SQL: 11