Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Opuszczone ranczo niedaleko zielonej trójki
Autor Wiadomość
Willow Delecroix


18

Zielona




pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 02:26   Opuszczone ranczo niedaleko zielonej trójki
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

Dość sporych rozmiarów ranczo z kilkoma hangarami, których zaopatrzenie dość ciężko określić. Główny budynek jest zbudowany w dość nowoczesnym stylu. Całość ogrodzona jest dość sporej wielkości płotem pod napięciem. Na farmie jest również kilka różnego rodzaju zagród.
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-06, 13:05   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Znów nie zdążył skończyć papierosa, a dostał wezwane. Wzruszył więc ramionami, i nie przejmując się zbytnio czymkolwiek ruszył we wskazanym kierunku, oczywiście zamykając uprzednio samochód. Na świecie było teraz sporo złodziei, i porządny członek mafii musiał się pilnować żeby go nie okradli. Dopalając papierosa szedł luźnym krokiem jakby wybierał się na wycieczkę do lasu. Gdyby ktoś go zobaczył raczej nie zorientowałby się, że jest członkiem mafii czy też grupy próbującej obalić rząd. Bronie miał dobrze schowane, choć dostęp do nich nie był zbyt ciężki. Nie otaczał się złowrogą aurą, nie wyglądał nawet na zbytnio groźnego. Można to było nazwać świetnym kamuflażem, ale przecież nie o to chodziło. Nathan nie był na tyle sprytny by udawać. On zwyczajnie nie przejmował się tym co miało nadejść. Dostał wezwanie, nic więcej się nie liczyło. Zresztą, on sam miał nadzieję, że zadanie będzie polegać na jakiejś groźnej strzelaninie czy bitce. Kiedy mógł zostać poważnie uszkodzony a nawet pożegnać się z życiem - właśnie takie zadania najbardziej go cieszyły. Wtedy mógł naprawdę poczuć, że żyje.
 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-06, 20:23   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Zwiad. I to ważniejszy niż normalnie, więc w sumie dobrze się składało. Nawet jeśli miała jechać na tylnej kanapie. Zawsze lepsza kanapa z tłu niż bagażnik, prawda? Zebrała podstawowe wyposażenie na zwiady i władowała się na tylną kanapę. Skoro była tam sama, a większość samochodu była upaćkana, to usiadła na środku, żeby chociaż patrzeć przez przednią szybę. W ciszy wysłuchała gdzie i po co jadą. Co prawda nie zgadzała się ze stwierdzeniem Kenjiego, że nie jadą się tam dzielić, bo przecież się podzielą. Kulką albo piorunem, zależnie od tego, na kogo ten nieszczęśliwiec w domu trafi. Przy gwałtownym zakręcie chwyciła się szybko siedzeń, żeby nie polecieć na drzwi i zaraz jak tylko mogła się wyprostować wyciągnęła pas bezpieczeństwa, który cicho kliknął, kiedy go zapięła. Niezbyt lubiła smród fajek, ale nie miała zamiaru narzekać. Nawet się nie skrzywiła, kiedy doleciał do niej ten smród. Śmieszyło ją za to owijanie w bawełnę, które stosował Kenji. Tym bardziej przy niej, skoro była w lidze, to raczej nie musiał się hamować i mógł po prostu powiedzieć, że mają zabić każdego, na kogo wpadną. Może i dla niego była dzieckiem, ale za to dzieckiem wyszkolonym na żołnierza. Trudno cokolwiek na to poradzić, ale skoro chciał się bawić w niedopowiedzenia, to jego sprawa. Skoro Nathan miał do nich dołączyć to odpięła pas i przesunęła się za siedzenie kierowcy.
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-06, 22:11   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- No dobra - powiedział Kenji, gdy do samochodu wszedł Nathan. No to byli gotowi, czyli sytuacja była całkiem opanowana, mogli ruszać. Japończyk odpalił samochód i ruszył z miejsca znowu w kierunku lasu. Wolał się raczej teraz nie witać, gdyż skupienie się na drodze było znacznie ważniejsze. Było już dość ciemno, a oni jechali polnymi drogami. Lepiej więc uważać, czyż nie? Solinksy jednak wolał zamienić kilka słów, więc gdy mężczyzna wszedł do samochodu, dodał:
- Witaj, Nathan - powiedział Polak, posługując się poprawną angielszczyzną. Zapewne znał o wiele więcej slangowych skrótów niż niejeden Amerykanin, ale to chyba wynikało z takiego dziwnego kompleksu. No ale cóż, tym razem wolał jednak mówić normalnie. Nie będzie się tutaj popisywał.
- Masz przy sobie broń? Będzie pewnie niezły rozpierdol. W razie czego możliwe, że będziemy wracać na kilka samochodów. Chociaż... Sam nie wiem - rzucił Kenji, dość ostro skręcając na zupełnie normalną drogę. Cóż, musieli jakoś rozwiązać tą sytuację, konwój sportowych wozów przejeżdżający przez Michigan raczej będzie zbyt bardzo podejrzany.
- Ogólnie to nasz generałek ma kilka fur, które będziemy mogli zawinąć. Nie wiem jeszcze po co tak konkretnie - powiedział Solinsky i zakrztusił się papierosem jak prawdziwy aktor, próbując zamaskować swój śmiech. No tak. Po cholerę im było tyle samochodów?
- Będzie można ich użyć do szybszego przemieszczania się. Wiadomo, że wszyscy zwrócą na do uwagę. Ale mogą się przydać - lepiej jest je mieć, niż nie mieć. Poza tym jedziemy tam też po jakąś część arsenału, która może się tam znajdować. Ostatecznie możemy tam nawet zrobić jakąś kryjówkę, jak miejsce będzie w porządku - stwierdził Kenji. No cóż, może i nie był to do końca sobry pomysł. Jednak teraz trzeba było decydować dość szybko. Poza tym byli już na miejscu, centralnie pod gigantycznym ogrodzeniem. Kenji wysiadł i zawiesił sobie broń na ramieniu, następnie podszedł do ogrodzenia, dodając:
- Zajmij się tym, Młoda - powiedział. Po tym podszedł do Nathana, dodając: - Pójdziesz ze mną do garażu, Solinsky wejdzie do domu z Ceridwen.

Koleja: Ceri, Nathan
_________________


 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 00:10   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

- Cześć. - Powiedziała tylko do wsiadającego Nathana i dalej już siedziała cicho. Mężczyźni prawdopodobnie sobie rozmawiali, a ona starała się coś dojrzeć przez upaćkane okno i mrok za nim. Tym razem, kiedy ruszyli zaraz zapięła pasy, więc kiedy Kenji znowu ostro skręcił, to nie poleciała zbyt mocno na bok. Wydawała się nieobecna duchem, ale słuchała wszystkiego, co mówili mężczyźni. Ciekawe, czy szybka jazda samochodem różniła się jakoś bardzo od używania prędkości światła. Jasne, samochodem można było dłużej się przemieszczać, ale po prostu była ciekawa, czy to jest chociaż trochę do siebie podobne. Dotarli na miejsce, więc wysiadła z samochodu cicho zamykając za sobą drzwi. Podeszła do wysokiego ogrodzenia i bez zawahania dotknęła metalu, sprawdzając tym samym, czy jest pod napięciem. Jeśli poczuła znajome uczucie prądu przechodzącego przez jej ciało, przymknęła oczy i skupiła się na wywołaniu spięcia w instalacji. Zanim powiedziałaby, że załatwione, poczekałaby chwilę, żeby się upewnić, że ogrodzenie nie ma żadnego awaryjnego generatora, który uruchomiłby się po awarii tego pierwszego.
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 00:53   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Toż to mój ulubiony Polak! Tak myślałem, że słyszę cię przez to ustrojstwo. - Powiedział wesoło wsiadając do środka. -Cześć młoda. - Przez chwilę miał ochotę poczochrać ją po głowie, ale przypomniał sobie, że dziewczyna jest żółta, i prawdopodobnie nie skończyłoby się to zbyt wesoło. Pozostał mu wesoły uśmiech. -Co my właściwie robimy? Bo jestem nie bardzo poinformowany. - Stwierdził drapiąc się po głowie jedną ręką, i trzymając się przedniego siedzenia drugą. Zaśmiał się lekko kiedy został spytany o broń. -Żartujesz? Nosze ją nawet do kibla. Stare dobre M1911, niezawodne, celne, szybkie, zabójcze. Nie jakieś nowoczesne gówna. Mówicie co chcecie, ale celny strzał z tego gówienka zdziała więcej niż cały oddział rządowy wyposażony w nowoczesne karabiny maszynowe. - Zaśmiał się wyjmując jedną z broni i zaczynając nią obracać niebezpiecznie blisko Ceri. Ale mimo to pistolet nie wypalił. Być może wbrew pozorom Nathan wiedział co robi. Choć zdawał się nie zdawać sobie sprawy z powagi misji. Był zbyt rozluźniony, zbyt wesoły, zbyt spokojny. Ale Kenji i Solinksy znali już go trochę i wiedzieli, że nie ma się czego obawiać. Bo kiedy przychodziło co do czego, Nathan potrafił być zabójczo wręcz skuteczny.
-Meh, nie mogę pójść z młodą? - Zapytał oglądając się na dziewczynę, jednak posłusznie ruszył za Kenjim. -Stary, niektóre z tych PSI to niezłe laseczki. Dojrzałe jak na swój wiek, a mimo to cały czas jeszcze młode ciałem, jeśli wiesz co mam na myśli. Za moich czasów ciężko było znaleźć taką dziewczynę z charakterem, a dziś jest ich na pęczki. Gdyby jeszcze nie mogły razić prądem, strzelać kulami ognia czy grzebać w głowie to byłoby idealnie. A tak to człowiek nawet się nie zbliży, bo zaraz wyląduje na ścianie. - Stwierdził wycierając koszulką lufę pistoletu. -Choć nie powiem, fakt że dziewczyna może ci w czasie wspólnej zabawy spalić włosy albo zmiażdżyć wątrobę nadaje temu taką nutkę ekscytacji. Jak palenie papierosów w łazience w podstawówce. Wiesz, że może skończyć się tragicznie, ale to cię tylko nakręca. - Uśmiechnął się oglądając swoje odbicie w wypolerowanej lufie lewego M1911. Lubił mieć czystą broń. Sprawnie schował ją do kabury, po czym wyją prawego M1911 i również zaczął go czyścić. Wciąż nie wiedział gdzie właściwie byli ani czego szukali ale mało go to interesowało. Wykonywał polecenia Kenjiego z jednego prostego powodu - bo istniała szansa, że będzie mógł się zabawić. Liczył na jakąś porządną strzelaninę.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 01:09   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Wcześniej, gdy jechali jeszcze samochodem, Kenji oczywiście rozwiał wątpliwości Nathana i powiedział o wszystkich planach dotyczących tego miejsca. No i nikt nie zareagował na wymachiwanie gnatem. Nie byli dla siebie niańkami, prawda?
Poczuła, jak prąd przechodzi przez jej ciało. No tak, czyli jest pod napięciem. Trzeba będzie jednak nie tylko wyłączyć napięcie w normalny sposób, ale i również otworzyć bramę dla książąt. Takie już były procedury, a jedynie Ceri mogła się wspiąć. Kenji oczywiście wydał jej polecenie:
- Wyłącz to w środku, poza tym musisz otworzyć na bramę. Skoro ma to być nasza kryjówka, to ja nic rozpierdalać z góry nie chcę. Idź do domu, znajdź to, co masz znaleźć i to otwórz. Okej? Żadnego psucia ani zwarć - powiedział. Raany, był dla nich za miękki. Taka Cissy czy Solinsky - oni potrafili dowalić. On wolał jednak pozostać lubiany i szanowany i nie pałać bezpodstawną agresją czy zastraszać kogokolwiek.
Po tym Kenji i Nathan odeszli trochę, Solinsky zaś przycupnął sobie na wozie i odpalił kolejnego papierosa.
- Kiepski pomysł - rzucił lider na myśl o pójściu tam z Ceri. Nie, żadnego psucia. Wchodzą - zabierają co trzeba. No i rozważają zrobienie z tego przejściowej kryjówki w terenie. To dość strategiczny punkt.
- Nie polecam się z tego względu do nich zbliżać. Chociaż nie wszystkie takie są, rzecz jasna - dodał Kenji. Cóż... No pewnie, że on też tak na nie patrzył. Poza tym całkiem nieźle gadało się z Nathanem o takich rzeczach, relaksowało go to. Był lekkim dzieciakiem gdzieś tam w środku, bardzo głęboko. Może dlatego spotykał się ze swoją pięknością, a następnie wypraszał ją by szła na patrol? Jednak nikt o tym nie wiedział, rzecz jasna.
- Rany, stary. Znajdź taką, co nie będzie chciała Cię zaatakować - stwierdził Kenji, obserwując cały czas poczynania młodej Ceri. Skoro on znalazł, to czemu Nathan nie może? Swoją drogą pewnie niedługo zwerbują parę młodych osób do Syndykatu. Przynajmniej taki był plan, potrzebują ludzi do bractwa. A takie osoby będzie trzeba łamać i nikt nie mówi o tym, że będzie to przyjemny proces.
- Coś czuję, że nie będziemy tutaj sami. Ktoś musiał włączyć ten jebany płot. Ale Ceri sobie raczej poradzi, nawet jak ktoś tam będzie - powiedział Kenji, a następnie dodał: - Oczyści drogę a potem wejdziemy tam my.
Cały czas chodziła mu po głowie wcześniejsza rozmowa. Nie mógł się oprzeć by ją dokończyć.
- A ty co sądzisz o furach tego gościa? Będziemy mogli je sobie zabrać. Nie wiem jak Ty, stary, ale ja chętnie się przejadę czymś z wyższej półki. Poza tym może nam się to potem przydać - stwierdził.

Dwie kolejki: Nathan, MG i Ceri, MG
_________________


 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 13:09   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Dziewczyny bez charakteru są nudne. Wolę takie, przy których jedno słowo za dużo może skończyć się złamaniem ręki. Wiesz, taka która sama będzie potrafiła się obronić lub zaatakować gdy zajdzie taka potrzeba. Wiesz, prawdziwa kobieta a nie jakaś roześmiana niewinna laseczka. Taka jest dobra na jedną noc. - Wzruszył ramionami chuchając w lufę i wycierając ją rękawem. -Pewnie, że ktoś jest w środku. Nikt normalny nie zostawiłby takiego sprzętu na samopas, szczególnie w tych czasach. Kiedy skończył schował broń do kabury, po czym spojrzał na Kenjiego. -Kiedyś ze znajomymi ukradliśmy Chevroleta Corvette C5. Jedną z pierwszych partii. Miał może trzy lata. Przez naszą dzielnicę przejeżdżał jakiś bogaty ziomek, nierozważnie zostawił otwarty wóz na parkingu przed sklepem. Dziesięć minut później już go nie było. Mówię ci, to był sprzęt. Królowaliśmy na dzielnicy, faceci nam zazdrościli a laski same pchały się do łózka. Szkoda że rozwaliłem go po tygodniu. Szpanowałem przed jedną dziewczyną, i wylądowaliśmy w rowie. Samochód do kasacji, a ona trafiła do szpitala i więcej się do mnie nie odezwała. A ja dla niej rozwaliłem taką fajną brykę. Fakt, nie płaciłem za nią, ale gdybym ją sprzedał to byłbym ustawiony do końca życia. Wiesz o czym mówię, nie? Taka kobieta z charakterem jeszcze by się z tobą śmiała. A tamta od razu, że narażałem jej życie, że mogła skończyć na wózku inwalidzkim... Ehh. - Westchnął spoglądając w niebo. -No ale wózek świetny, już takich nie robią. Ale może znajdziemy coś ciekawego. Choć sportowe autko raczej się nie nadaje do naszych potrzeb. Szybko rozwalimy zawieszenie jeżdżąc po takich wybojach. Powinniśmy raczej brać się za jakieś fajne terenówki. Może mniejsza moc, ale za to idealne do naszych potrzeb. Przy dobrych amortyzatorach wjedziemy prawie wszędzie. - Uśmiechnął się wesoło.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 13:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Nathan
- Rany, stary. Znajdziesz taką jak będziesz rekrutował ludzi do Bractwa. Wtedy raczej nie będzie mowy o czymś takim. Zresztą, mam już na oku kilka osób, które mogłyby tam wstąpić - powiedział Kenji, a następnie zaczął się zastanawiać nad tym wszystkim. Ulgą było to, że to Nathan będzie głównie ich rekrutował. I to on będzie musiał ich łamać, znęcać się nad nimi i tak dalej. Oczywiście, jeśli nie będą wykonywali rozkazów.
- Ceridwen da sobie radę - stwierdził, wodząc wzrokiem za znikającą w mroku postać. Miał przynajmniej nadzieje, że sobie poradzi. I to bez żadnych zbędnych fajerwerków. Przecież pewnie są tam jacyś ludzie. A tylko ludzie w starciu z Psioniczką wypadali bardzo, ale to bardzo kiepsko.
- Taa... Coś o tym chyba wiem - stwierdził, a po chwili dodał: - Fajne wozy zawsze się przydadzą. I po trochę masz tutaj racje. Za dzieciaka też zdarzało nam się kraść cudze wozy. Zresztą, u nas wyglądało to inaczej, bo większość osób wsiadała do takich aut jak Pagani Zonda i było to na porządku dziennym. Nieco brakuje mi tego tutaj, ale Solinsky raczej nie może tego pojąć. Zresztą, w jego środowisku wyglądało to zupełnie inaczej, więc chyba nie ma się co dziwić - stwierdził.
- Też jest w tym trochę racji. Chociaż podstawienie nawet takiego sportowego wózka do warsztatu Zielonych może się całkiem ciekawe skończyć. Jednak z informacji jakie mi przekazano, raczej terenówek tam nie dostaniemy, a szkoda - stwierdził.
- Masz już jakieś plany co do rekrutacji? Masz kogoś na oku? Niedługo będzie trzeba zacząć eliminować ważniejsze cele, nie mamy aż tak wiele czasu na przygotowywanie się do tego wszystkiego, więc trzeba zacząć działać - stwierdził Kenji. - Na dniach może uda nam się schwytać kilku psioników.
_________________


 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 19:13   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

No i całą zabawę szlag trafił. Nawet nie dadzą się pobawić i wysadzić generatora. Całą czarną robotę zrzucili na nią, a oni będą siedzieć i gapić się w bramę, aż łaskawie im ją otworzy. Skinęła tylko głową, żeby nie myślał, że zignorowała rozkazy i sprawnie wspięła się na płot, miękko lądując po jego drugiej stronie. Małe wyładowania przepływały przez jej ręce objawiając się mini piorunami, ale nic nie zepsuła. A przynajmniej nie czuła, żeby coś zepsuła. Ostrożnie zaczęła przechodzić w pobliże domu, szukając mechanizmu odpowiadającego za bramę i za włączanie prądu w płocie. Też ktoś sobie wymyślił marnowanie prądu w kraju, w którym jest kryzys gospodarczy. Czy wszyscy nie powinni go czasem oszczędzać? No, ale to nie czas na rozmyślanie o gospodarce stanów. Zepchnęła myśli na bok i skupiła się na zadaniu. Cicho przemykała w cieniach, mając w pamięci to, że ktoś może się tutaj kręcić. Szczerze wątpiła, żeby siedziała tu tylko jedna osoba, skoro było tu podobno tyle fur. Jeśli dotarła bez przeszkód do budynku, zaczęła przemykać wzdłuż niego, oczywiście pochylając się i starając się być jak najmniejszym ruszającym się cieniem. musiała poszukać drzwi, bo inaczej nie da rady wejść. Zamierzała najpierw namierzyć centrum dowodzenia prądem w płocie i przy okazji unieszkodliwić każdego, kto jej się nawinie pod piorun, a dopiero potem otworzyć bramę leniwym bułom z dowództwa. Po co ich tu tyle, jak to ona sama odwali większość roboty? Nie wnikała w logikę Kenjiego, widocznie bardziej myślał o samochodach i o tym, jak je przewieźć do głównej bazy. Bo chyba tylko po to było tu tyle facetów. A jej pewnie nie dadzą poprowadzić, bo zaraz będzie że baba prowadzić nie potrafi i jeszcze furę zepsuje. No nic. Mówi się trudno i idzie się dalej.
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 19:19   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg Ceriś
Dziewczyna spokojnie podeszła do domu, nie wyczuwając obecności nikogo innego. Prócz generatora, który znajdował się w piwnicy pod domem. Pewnie domownicy mogli wyłączać ten system w inny sposób, ale łatwiej wyczuć Żółtej gigantyczny generator niż jakiś mały pilocik. Czuła, że znajduje się pod ziemią - teraz tylko wejść do środka i zlokalizować zejście do piwnicy, nic trudnego to raczej nie było. Wszystko wydawało się wyglądać całkiem spokojne, w domu wszystkie światła były pogaszone i ciężko było znaleźć kogokolwiek żywego. No cóż, pozostawało tylko wejść do środka i się porozglądać.
_________________


 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 20:02   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Czuła maszynę w piwnicy. To nie było byle co, żeby mogła to zignorować. Musiała się do tego czegoś dostać. Ostrożnie podeszła do drzwi. Coś za cicho i za spokojnie tutaj było, nikogo ani widu, ani słuchu. Nie bardzo jej to pasowało Gotowa na rzucanie piorunami kulistymi, jak zwykła nazywać zwykłe pioruny, którymi mogła miotać na odległość, delikatnie uchyliła drzwi i jeśli nie usłyszała żadnego poruszenia, to wślizgnęła się do środka. W ciszy zaczęła rozglądać się po wnętrzu, szukając zejścia do piwnicy, a jeśli je znalazła, zakradła się na dół i zaczęła rozglądać się za sposobem na wyłączenie maszyny. Chętnie by ją potraktowała prądem, zrobiła jakieś małe zwarcie, albo sprawiłaby, że maszyna by wybuchła, no ale zakazali jej niszczenia, to musiała działać w bardziej konwencjonalny i nudny sposób i wypatrywać guzika, pilota, albo czegokolwiek, co mogło sprawić, że maszyna przestanie pracować.
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 22:35   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Cerusia
Wajcha do przełączania prądu w ogrodzeniu i nie tylko znajdowała się na ścianie w piwnicy. Skoro udało jej się nawet znaleźć wejście, mimo iż dom był dość duży, to ta misja wydawała się naprawdę coraz bardziej podejrzana i zbyt łatwa. Ale z drugiej strony czego się tutaj do cholery spodziewać? Dom miał być pusty i był, więc to byłoby na tyle. Dziewczyna przełączyła prąd i teraz tylko musiała zgarnąć klucze z kilku kołków które były wbite do ściany niedaleko drzwi i wyjść. No i oczywiście otworzyć drzwi przed resztą ekipy. Hm, wiele kluczy brakowało, więc zapewne nawet osoba, która tutaj mieszkała, wzięła jedne ze sobą. Ale jedna para wisiała spokojnie, tak więc można było je wziąć. To wcale nie była trudna misja, jednak ktoś musiał otworzyć te cholerne drzwi bez żadnego psucia. Kiedy już miała to wszystko, mogła bez żadnego problemu zbierać się i ruszać w stronę chłopaków, aby otworzyć im bramę.
_________________


 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 23:13   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Za łatwo jej to wszystko szło, co było podejrzane. Nic nigdy nie szło łatwo, więc czemu teraz idzie? Czyżby Kenji miał rację i nikogo tu nie było? Nie zastanawiała się nad tym zbytnio, tylko pociągnęła szybko dźwignię i poszła zgarnąć klucze z kołka przy drzwiach. Sporo z nich brakowało, zapisała to sobie w pamięci i poszła otworzyć drzwi. Gdyby nie to, że ta cholerna cisza sprawiała, że czuła się niespokojnie, to pewnie poszłaby w stronę bramy spacerkiem, a tak, wykorzystała zdolności i zaraz pojawiła się znikąd przy bramie. Otworzyła ją i spojrzała na wesołą gromadkę.
- Prąd na ogrodzeniu wyłączony. Wygląda na to, że w środku może być pusto. W środku było cholernie cicho, a na kołkach od kluczy został tylko jeden komplet. - Szybkie sprawozdanie. Bo po co się więcej rozgadywać? Zaraz i tak sami pewnie sprawdzą teren.
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 01:12   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Pewnie, że sobie poradzi. W końcu po coś ją tu sprowadziłeś. - Stwierdził spokojnie ziewając przeciągle. Sam nie znał się na takich sprawach, ale ufał, że Kenji dobrze wybierał ludzi. Skoro zabrał ze sobą tą dziewczynę, to musiał być pewien, że uda się jej zrobić to co miała zrobić. -Naprawdę? Wydaje mi się, że Solinsky nie jest typem człowieka, który odpuściłby gdyby miał okazję. Sądzę, że sam przejechał się niejednym sportowym wózkiem. Jak to mówią? Okazja czyni człowieka? - Zaśmiał się lekko. Kiedy Kenji spytał o Bractwo, machnął ręką. -Nie mam pojęcia. Już ci mówiłem, nie znam się na tym. Nie potrafię ocenić na pierwszy rzut oka czy człowiek jest zdolny czy nie. Zdam się na ciebie. Ale mogę ci obiecać, że nie odpuszczę tym, których polecisz. Chciałeś mieć elitarną grupę będziesz ją miał. Ale nie gwarantuję, że ktokolwiek przejdzie test. Szczerze, to wydaje mi się, że nie. To tylko dzieciaki. Fakt, że potrafisz rzucić kulą ognia nie sprawi, że będziesz dobrym zabójcą. - Kucnął i jakimś patykiem zaczął grzebać w ziemi. On sam zaczął zabijać kiedy był młody. Nie dlatego, że musiał, czy że czuł się zagrożony. Nie było żadnego oni albo on, nikt go też do tego nie zmuszał. Robił to, ponieważ to lubił. Dlatego potrafił docenić piękno prawdziwego zabójstwa. Jeśli robisz cokolwiek bez pasji, nie możesz być w tym najlepszy. Ta zasada tyczy się wszystkiego. Jeśli robisz coś bo musisz, a nie dlatego że chcesz, to nie możesz przerosnąć swoich własnych oczekiwań. Nie możesz stać się w tym najlepszy, bo nie chcesz się doskonalić. Nie potrzebował mięczaków. Potrzebował ludzi, którzy będą chcieli zabijać. I którzy będą w tym świetni. Dzieciaki, które zabijały bo ktoś ich do tego zmusił, albo dlatego, że chciały przeżyć a to była jedyna opcja nie mogły zabijać lepiej niż Nathan. Nawet, jeśli miały super moce. -Prawdziwe zabójstwo jest znacznie trudniejsze od zwykłego morderstwa popełnionego przypadkowo, z przymusu bądź w samoobronie. I jest też od niego nieskończenie bardziej piękne. - Na twarzy Nathana pojawił się uśmiech. Nie taki jak ten który miał w samochodzie czy jeszcze przed chwilą, rozmawiając z Kenjim o panienkach. Nie, ten uśmiech był zupełnie inny. Choć nie był to jeszcze szczyt jego możliwości, to jego uśmiech był teraz chłodniejszy i znacznie bardziej przerażający. Żądza krwi która z niego emanowała była coraz wyraźniejsza. Budził się w nim demon. Teraz koło Kenjiego siedział psychopata, którego ekscytacja narastała. To nie było dobrze. Nie, jeśli chcieli wykonać misję cicho i spokojnie. Podekscytowany i pobudzony Nathan był zdecydowanie najgorszą rzeczą która mogła ich spotkać podczas misji, na której mieli pozostać niewykryci. Co innego, jeśli chodziłoby o strzelaninę czy bijatykę. Wtedy napalony Nathan byłby niezastąpiony. Jednak teraz powinni wystrzegać się tego scenariusza, i przywołać go do porządku. Inaczej może się to skończyć tragicznie.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 01:34   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG wszyscy
- Lubi patrzeć na to wszystko bardziej trzeźwo. Bycie liderem nie należy do łatwych zbaw, bo wiąże się z tym, że trzeba jakoś utrzymać tą grupę. To nie tylko zastraszanie i bicie. Tutaj chodzi też o jakąś ideologie, a żeby ludzie trwali razem, trzeba im też coś zapewnić. Będąc w Syndykacie musisz wierzyć w Syndykat i być gotowym za niego zginąć. Nie wybrać go by uniknąć śmierci -stwierdził. - On nie przepada za moim podejściem, chociaż z drugiej strony kurwa, cud by się stał, gdyby potrafił je zrozumieć. To samo tyczy się Cissy. Mimo to tworzą dobrą podporę - powiedział po chwili i wzruszył ramionami. Skoro Ceri jeszcze nie było, to postanowił wyjąć papierosa z paczki. Wsadził go do ust i odpalił.
- Mogę Ci z tym pomóc. Te osoby akurat wcale nie muszą być takimi, o jakich mówiłem wcześniej. Banda dzieci. Większa część z nich zdechnie na pierwszych treningach. Trzeba przejść kwestią eliminacji i wybrać tych, którzy będą się nadawali - dopiero takich szkolić i rekrutować - powiedział, a następnie zaciągnął się znowu papierosem.
Nathan czasem go przerażał, ale wiedział, że potrzebuje takich ludzi i że tylko oni będą na tyle dobrzy, by zbudować coś takiego jak Bractwo czy Syndykat. On sam zabijał, bardziej z przyzwyczajenia. Lubił czuć adrenalinę. To wszystko.
Po chwili dołączyła do nich Ceridwen
- Świetnie - rzucił do niej Kenji i odebrał klucze. Skoro drzwi zostały już otwarte, przeszli przez nie. Raczej od razu kierowali się w stronę garaży, żeby zobaczyć samochody. Potem ewentualnie zajmą się szukaniem broni czy innych rzeczy.
- W ich domu było coś ciekawego, co można zabrać? Przydatne rzeczy? - zapytał Ceri, podwijając rękawy. Następnie zdjął ze swojego ramienia broń i chwycił ją w obie dłonie. Solinsky, idąc za nim, zrobił również to samo. Musieli być w razie czego gotowi, prawda?
- W porządku, lepiej sprawdzajmy wszystko po kolei. Oczy dookoła głowy. Mimo iż wygląda na opuszczone, to ktoś może tutaj być - powiedział lider. Zbliżali się do kilku hangarów. Ciężko było określić to, co w nich było. Jednak po chwili usłyszeli dziwne dźwięki. Zwierzęta?
Kenji kopnął jedne z drzwi, które prowadziły do podłużnego budynku. Ku jego oczom ukazała się stajnia, w której stały konie. Cóż, może nie było to, czego chciał, ale... No wiadomo.
- O kurwa - syknął Solinsky, rozglądając się. - To konie? - zapytał, jak totalny idiota. Po chwili usłyszeli jakiś ruch. Ciężko stwierdzić, czy był to człowiek czy koń.

Ceri, Nathan
_________________


 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:08   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Rzuciła Kenjiemu klusze, nie ufając sobie, że go czasem przypadkiem nie kopnie prądem. Klucze pewnie i tak się w międzyczasie naelektryzowały, skoro trzymała je i była niespokojna. Nie ma to jak żółci, zawsze jakoś kopną prądem w ten, czy inny sposób. No chyba, że oberwą białym szumem, wtedy to oni się miotali, a nie ofiary ich piorunów.
- Skupiłam się na znalezieniu piwnicy i generatora, nie rozglądałam się dokładniej w środku. - Nic nie rzuciło jej się w oczy, kiedy była w środku. Ot, dom jak dom, co w tym wielkiego? Z resztą większości pomieszczeń nie widziała nawet na oczy, skoro kierowała się od razu do piwnicy. Nie miała przecież przeszukiwać domu, tylko otworzyć wesołej gromadce bramę i pozbyć się prądu w ogrodzeniu, co też zrobiła. Również ściągnęła broń z pleców i chwyciła ją w ręce. Pioruny w obecności kogoś na nie nieodpornego były złym pomysłem, musiała więc zostać przy broni, a kopanie prądem zostawić na inną okazję.
Jakby sama o tym nie myślała jeszcze chwilę temu. Nic jej nie pasowało w tym miejscu, więc kiedy chodziła to rozglądała się i ostrożnie stawiała kroki. Przysłuchiwała się dźwiękom dobiegającym z hangarów. Tam chyba miały być samochody prawda? Takie wiecie, z koniami mechanicznymi, a nie takimi żywymi. Chociaż ta druga opcja jakoś bardziej jej pasowała. Lubiła zwierzęta. Usłyszała ruch, więc uniosła broń i zaczęła wypatrywać, czy gdzieś nie chowa się jakiś tajemniczy ktoś. Przecież nikt nie zostawiłby koni samopas na kilka dni, musiały coś jeść, ktoś musiał im sprzątać w boksach itd., więc całkiem możliwe, że to mógł być człowiek. Koń co prawda też, ale lepiej dmuchać na zimne.
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 23:54   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Powoli podniósł się z ziemi, i mechanicznym krokiem ruszył za Kenjim, wciąż uśmiechając się w ten dziwny, przerażający sposób. Minął dziewczynę, nawet na nią nie spoglądając. Ciężko było stwierdzić, o czym w tej chwili myślał, ale z pewnością nie były to myśli związane z obecną misją.
Z transu wybudził go dziwny dźwięk, który nie przypominał niczego, co powinien tutaj słyszeć. Podniósł głowę, odgarnął grzywę, i spojrzał ze zdziwieniem na drzwi, za którymi znajdowały się konie. -Huh? - Zapytał, a jego ekscytacja nagle zmalała. Oddech stał się spokojniejszy, a uśmiech wrócił do normy. W sumie wiele już widział, ale jeszcze nigdy nie jeździł na koniu. Raczej nie interesowały go takie rozrywki, ale może dlatego, że nie miał co do tego okazji. Teraz, kiedy przyglądał się koniom, zaczął się zastanawiać, jak by to było przejechać się na jednym z nich. W sumie był nawet gotowy olać wszystkich, i podejść do jednego z koni, usiąść na nim, i spróbować przejechać kawałek. To dopiero musiała być rozrywka! Pościg na koniu! W sumie nie brzmiało to wcale tak źle, i nawet zrobił kilka kroków do przodu. I wtedy usłyszał dźwięk, który zdawał się do tego nie pasować. Jakby odgłos czegoś, co nie było koniem. Być może się mylił, w końcu nie spędzał w swoim życiu zbyt dużo czasu z końmi, ale jego reakcja była błyskawiczna. W jego ręce natychmiast znalazł się pistolet, który wycelował w miejsce, z którego dochodził dźwięk. Ten ruch, który wykonywał setki tysięcy razy, i broń którą doskonale znał, pozwoliły mu na zrobienie tego błyskawicznie i perfekcyjne wycelowanie. Dlatego właśnie mimo wielu lat w mafii, nikt nie zdołał jeszcze go wykończyć. Nathan był w stanie wystrzelić z obu broni, trafiając dokładnie w czaszkę, zanim ktoś inny zdołałby wycelować. To nie była kwestia talentu czy super mocy. To była kwestia robienia tego samego ruchu, często kilkadziesiąt razy dziennie, przez ponad 20 lat. To właśnie odróżniało go od osób, które zabijały bo im kazano, bądź dlatego, że same nie chciały zginąć. To jego pasja i chęć doskonalenia się w sztuce zabijania sprawiała, że Nathan był tak niebezpiecznym człowiekiem. A gdyby się okazało, że to ktoś, kto celował do nich z broni, bądź w jakikolwiek sposób zdradzał, że chce ich zaatakować czy włączyć alarm, mężczyzna bez wahania nacisnąłby spust, pozbywając się niewygodnego świadka. No chyba, że to był jakiś niegroźny stajenny. Wtedy pewnie Kenji wolałby, żeby go nie zabijać. W końcu mógł dać jakieś potrzebne informacje.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-09, 00:19   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Spoko, potem rzucimy na to okiem - dodał Kenji. No a potem weszli do stajni, a potem zobaczyli całe stado koników. Cóż, nawet Kenji wolał te mechaniczne od tych żywych, ale w sumie mogli chyba zrobić z nich jakiś użytek. Ale... Po cholerę? Ale no z drugiej strony to samo mogli powiedzieć o sportowych wózkach, które miały się tutaj znajdować. Mężczyzna podniósł broń i ruszył przed siebie, rozglądając się na boki. Cóż, po chwili znaleźli źródło hałasu. Pośród koni siedziała jakaś dziewczyna, blondynka. Wyglądała na dość młodą. No cóż. Człowiek...
- Wstań. Podnieś ręce - syknął od razu Solinksy, na co dziewczynka oczywiście wykonała polecenie. Widać było, że musiała być Psi. Była nieco młodsza od Ceridwen. A skoro tak było, to chyba wykluczało to wszystkie inne opcje. Jednak ciężko było zapomnieć, że byli pośród koni. Zwierząt. A zerwanie się ich nie było wcale dobrą opcją - przecież mogliby ich zgnieść od razu. Tak więc lepiej było zachować spokój.
Kenjiego zaczynał powoli denerwować ten uśmiech Nathana. Może tak... Wiedział, co on oznacza. I miał wreszcie ochotę dać mu się odprężyć, czy coś w ten deseń. Powiedział więc:
- Zabierz ją na zewnątrz. Dopilnuj, żeby wszyscy wiedzieli, kto tutaj był.
Cóż, rozkaz to rozkaz. Solinksy wiedział, że lepiej będzie, gdy zrobi to Nathan. Zapomniał jednak o jednej, ważniej rzeczy. Adam powiedział więc to na głos.
- Wywal ją potem w krzaki. Nie chcemy tutaj cia...
I wtedy stało się.
- Nie, nie, proszę! - pisnęła dziewczynka, a już na jej jeden, cieniutki pisk, kilka koni zerwało się się i odeszły od siebie. Ale wiadomo, jeden, mały pisk ich nie zerwie. Dziewczynka musiała zrobić coś więcej. No i zrobiła. Odepchnęła cały oddział od siebie, przypadkowo popychając też niektóre konie, które wpadły w szał. Zaczęły się kopać i wierzgać, a następnie kierować się w stronę wyjścia ze stajni. Pewnie cała jednostka będzie tylko lekko poharatana, bo byli z brzegu całej tej sytuacji, w rogu, tam, gdzie popchnęła ich tamta osóbka. A ona? Również zaczęła gdzieś biec ze zwierzętami, jednak bardzo szybko przewróciła się i została przez nie stratowana. Cała sytuacja trwała kilka minut, bo konie zaczynały się kopać i gryźć, gdy zbyt blisko się do siebie zbliżały. Ale ogólnie po jakimś czasie praktycznie wszystkie opuściły stajnie. Teraz pozostawało tylko wyjść i znaleźć winowajczynie.
- Wstawajcie, wstawajcie do kurwy! - warknął Solinsky i wbrew pozorom to była jego wina. Podniósł swój karabin i wyszedł ze stajni jako pierwszy. Cóż... Po chwili skończył w górze, a następnie z impetem poleciał na dół, jakby jakaś niewidzialna ręka podniosła go i uderzyła nim o ziemie.
Czyli nie uciekła. Pewnie to był jej dom. I jej konie.
- Kurwa! Chodźcie i miejcie się na jebanej baczności! - krzyknął Kenji i wraz z Nathanem zaczęli wychodzić ze stajni. Solinsky leżał gdzieś dalej. Pewnie jemu też trzeba będzie udzielić pomocy...

Dowolna
_________________


 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-09, 01:02   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Ohh... Niebieska! - Zawołał i zaśmiał się donośnie wstając z ziemi i otrzepując się z brudu. Widać było, że coraz bardziej mu się podoba. Spojrzał na Solinskiego. Nawet nie zdążył krzyknąć. -Ale urwał! - Zawołał uśmiechając się szeroko. -Wolałbym tak nie oberwać. Kenji, zabierz stąd młodą. Zajmę się naszą lokatorką. - Stwierdził wesoło, wyciągając z kieszeni małe białe pudełeczko. Biały Szum. Podstawa, jeśli chodziło o kontakty z PSI. Niestety, ale żółta też oberwie. Dlatego właśnie Kenji powinien się nią zająć. Nie było innego wyboru. Inaczej wszyscy skończyliby połamani jak ten głupi polaczek. Nathan strzelił karkiem. Jego uśmiech z pewnością będzie śnił się tamtej dziewczynie do końca dni. Czyli przez jakieś trzy minuty.
Nathan nie był osobą, która przejmowała się takimi rzeczami jak przemoc wobec kobiety, dzieci czy nawet wobec własnych towarzyszy. Co z tego, że biały szum dosięgnie także Ceri? To nie miało żadnego znaczenia. Liczyło się tylko zabicie przeciwnika. Nic więcej. Zresztą, żółta powinna być przygotowana na taki obrót sprawy. Jak inaczej mieli walczyć z innym PSI?
Mężczyzna nacisnął guzik. To było takie proste. Jeden guzik by nad nimi wszystkimi zapanować. Jeden guzik, i ci wszyscy PSI rzucający kulami ognia czy strzelający piorunami, byli zwyczajnie bezużyteczni. On nawet nie słyszał tego dźwięku. Nie mógł nawet sprawdzić, czy urządzenie działa. Ale działało. Musiało.
Teraz, kiedy unieszkodliwił jej moce, mógł już spokojnie wyjść na zewnątrz. Chyba nie powinna uciec aż tak daleko, skoro około dziesięć sekund temu rzuciła o ziemię Solinskim. A jeśli uciekła, to musiał ją dogonić. Nie mógł pozwolić na przeżycie żadnym świadkom.
Były dwie opcje. Pierwszą było to, że dziewczyna zaczęła uciekać, i rzeczywiście biały szum jej nie dosięgał. Wtedy Nathan też zaczął biec, wyciągając broń i strzelając w jej stronę. W nogi. Nie chciał zabijać jej zbyt szybko. Przeciwnikiem była tylko dziewczyna, więc Nathan nie powinien mieć problemu z dogonieniem jej.
Drugą opcją było to, że biały szum ją dosięgnął. Wtedy nie było sensu się spieszyć. Nathan zwyczajnie do niej podszedł.
Obie opcje prowadziły do jednego. Dziewczyna leżała przed nim, być może ranna, a z pewnością nie mogąc go zaatakować. No chyba, że coś poszło nie tak.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,121 sekundy. Zapytań do SQL: 10