Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Okolice Chicago
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-19, 20:20   Okolice Chicago
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Temat uniwersalny
_________________


 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-19, 21:08   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Xiao usiadła z przodu, zaraz obok kierowcy. Gdy tylko zapięła pasy wzrok uniosła na górne lusterko skąd miała widok nie tylko na tył auta, ale i też na młodą. Gui może i nie była duszą towarzystwa, jednak entuzjazm Zielonej dosyć mocno ją zainteresował. Stąd też nagłe zapytanie z jej strony, znowu na głos!
- Pierwsza misja? – spytała Xiao chcąc w ten sposób rozpocząć dialog, co by nie spędzić całej podróży w milczeniu… Znaczy się pewnie by jej tak nie spędziła jeśli nie liczyć narzekania na Rosjanina – jasne, jasne- ale przecież nie będzie tego robić w towarzystwie osoby trzeciej prawda? Jeszcze czego, aby uznali ją za jakiegoś mruka czy coś, chociaż…. W sumie jakby nie patrzeć to Gui była poniekąd mrukiem, ale też nie takim stu procentowym! Na moje oko wynosiło to gdzieś około 60, 65% o – nie za dużo, nie za mało. Zaś wracając do „rozmowy”.
- Reszta nie będzie miała nic przeciwko na twoje nagłe zniknięcie? - po zadaniu kolejnego pytania, Gui sięgnęła po notatki misji. Chciała przeczytać wszystko na temat ofiary, jej syna, a także zapoznać się z planem budynku, gdzie domniemana mieszkała.
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
Ostatnio zmieniony przez Xiao Wei Yu 2017-01-20, 12:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yasha Karpov
MOTHERFUCKER


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-20, 11:56   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Podróż w milczeniu? Co najwyżej ze strony Xiao. Yasha, po odpaleniu silnika i wyjechaniu niezbyt zgrabne przez bramę (no co, nigdy nie potrzebował egzaminu, po prostu nauczyli go prowadzić na pałę), zaczął nucić.
- Niet. Znaczy, nie. Co najwyżej przeklinać. - Odpowiedział, spoglądając w lusterku na Ruth. Jeszcze czego, żeby wszyscy wiedzieli, że gdy patrzy na kogoś spod byka i szepcze pod nosem, tak prawdę komentuje pogodę czy coś innego, równie błahego? Przecież nie spali swojej przykrywki. Śpiewał sobie pod nosem, nie zwracając uwagi na Ruth. Nie musiał chcieć z nią gadać.
- Solnićnyj krug, niebo wakrug, eta risunok malćiszki. Narisawał on na listkie i padpisał w ugałkie:pust wsiegda budiet sonce, pust wsiegda budiet nieba, pust wsiegda budiet mama, pust wsiegda budu ja.
Utrzymywał optymalną prędkość silnika, obliczając jakie będą najlepsze parametry na stosunek szybkości poruszania się i spalania paliwa. Obniż szybę, aby wpuścić świeżego powietrza.
Wjeżdżając do Chicago, rozglądał się jakie samochody jeżdżą, ile jest ludzi, jak chodzą ubrani, jak się zachowują, jaka jest pora dnia, ile budynków jest zniszczonych. Lustrował przestrzeń, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej o miejscu, w którym przyjdzie im wykonać misję.
Jak z technologią, sklepami?
_________________
AS I WALK THROUGH THE VALLEY SHADOW OF DEATH
I SHALL FEAR NO EVIL
FOR I'M THE EVILEST SON OF A BITCH

RELACJE | GŁOS | THEME
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-21, 01:01   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Tak! Pierwsze zlecenie - powiedziała Ruth, bawiąc się pasem. Przeciągając go przez klamrę i tak dalej. Cóż. Przeważnie nie była taka podekscytowana sprawami tego typu. Ale nigdy nie wykonywała zleceń. Była czasami na różnych wypadach, ale po prostu nie była "właściwą" osobą do zadań tego typu. Ale na szczęście teraz jej się poszczęściło. Oczywiście jeżeli Pomarańczowa chciała się zapuszczać w jej główkę, to mogła z łatwością to wyczytać. Czy to był dobry znak? Chyba niezupełnie.
- Ee... No nie wiem. Chyba nie. Znaczy, tak mi sie zdaje. Nie miałam żadnych zadań na wieczór, więc jeżeli chodzi o sprawy rozkazów to wychodzę na czysto - powiedziała i lekko się uśmiechnęła. Czuła się dziwnie skrępowana w ich obecności. Zwykle rzucała kurwami na prawo i lewo, była zbyt pewna siebie i lekko agresywna. Ale teraz czuła się tak, jakby była w towarzystwie dorosłych. Ha, nawet więcej. Takich, którym chciałaby zaimponować. Dziwna się robiła ta Ruth, ale zdecydowanie miało to na nią lepszy wpływ.
Notatki były uzupełnione, jednak nie było tam nic specjalnie ciekawego. Znaczy, to, co Syndykat wiedział o tym wszystkim - było tam oczywiście wpisane. Ale sporo rzeczy będą musieli wyciągnąć na własną rękę. Jak zwykle...
Cóż, to co można było znaleźć to dość niestaranne notatki autorstwa Kenjiego. "Młoda pani polityk należąca do sztabu wyborczego Judith Gray. Miała pewne powiązania z Syndykatem, jednak obecnie "wymigała" się od naszej oferty i zdecydowała się grać solo. Nie zabijać. W głównej mierze naszym celem jest zastraszenie jej i zmuszenie do dalszej współpracy z Syndykatem - wynoszenie informacji o dalszych poczynaniach Judith. W tym celu możemy użyć jej 8 letniego synka. Żadnych śladów. "
Niczego więcej prócz tego nie była w stanie wywnioskować. Niestety nikt nie miał planu jej domu i jedyne czego mogli użyć, to plan biura w którym ofiara miała się znajdować. No a syn miał być w domu.
- Co tam masz? Może jakoś ee... Pomogę? - zapytała Ruth i wystawiła głowę z tej przerwy pomiędzy ich siedzeniami. Lekko się uśmiechnęła. No tak. Była Zieloną, to prawda. Ale o wiele bliżej jej było do rzucania nożami do celu niż do logicznego myślenia i opracowywania planów. Znaczy, mogła sobie wyliczyć coś i tak dalej. Ale leżało to u niej kompletnie.
Ruth słuchała tego, jak Yasha mówił w zupełnie obcym jej języku. Wiadomo, że gwiazdki w oczach zaświeciły się jej gdy tylko powiedział jedno słowo. Miała nadzieję, że podczas misji nauczy się czegoś jeszcze. Ale jak na ten moment, wolała zająć się sprawą misji i pomocy Xiao.
Była noc. No i cóż, aut nie było żadnych innych. Znaczy się były. Ale tylko kilka wojskowych czy rządowych. Jedyne auta jakie mijali to takie z szerokokątnymi światłami. No, czyli jednym słowem służby. FBI, CIA. Zresztą, chyba tylko ich było teraz stać na jakiekolwiek paliwo. Było ciemno. Jedyni ludzie, jacy pokazywali się na ulicach o tej porze, to byli ci, którzy chcieli sprzedać lub kupić coś nielegalnego. Raczej ci poważni, którym zależy na swoim bezpieczeństwie, woleli trzymać się w domu i nie wychylać nawet głowy przez okno. Poza tym na polnych drogach, które mijali, Yasha mógł zaobserwować dzieciaki, które chodzą po polach. Mają wielkie plecaki. Czyli Judith mówiąc, że Psionicy są wolni, miała trochę racji. Rzeczywiście przemieszczali się w poszukiwaniu dawnych domów. A ludzie w miastach się ich bali. Norma. Ubiór? Raczej nosili kurtki, płaszcze. Oczywiście dzieciaki były bardziej rozebrane albo gorzej ubrane. Zniszczenia... Gdy powoli wjeżdżali do Chicago, wszystko zaczynało wyglądać lepiej. Podczas drogi większość rzeczy, jakie widzieli, to były opuszczone domy, stacje benzynowe. Nawet całe miasteczka były zniszczone, opuszczone. W mieście też raczej się jakoś specjalnie nie przelewało. Ludzie zaklejali wybite szyby kawałkami blach.
Technologia w większości Chicago zupełnie leżała. Nie było świateł na ulicach czy latarni. No, tylko przy kilku budynkach były zawieszone te światełka, które zapalały się poprzez ruch. Ale w większości było ciemno. Teraz tylko trzeba było się zdecydować. Gdzie jechać? Biuro, gdzie jest ich ofiara, a może do domu, gdzie jest jej syn?
_________________


 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-21, 13:10   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Xiao nie byłaby sobą, gdyby nie zajrzała do głowy Ruth, chociażby na sekund pięć. W moim odczuciu to nie tak, że usilnie starała się pogwałcić jej prywatność. Chodziło bardziej o poznanie na poziomie wyższym aniżeli tym kreowanym przez słowa. Zatem czy wyczuła ekscytację młódki oraz czy „dostrzegła” ten jakże nieprzychylny im omen? Naturalnie. Trochę ją to zaniepokoiło, znaczy się brak doświadczenia oraz młodzieńcza ekscytacja Zielonej, które mogły… no niestety, ale mocno pokrzyżować plan misji. Ano właśnie plan.
Widząc jak młoda wychyliła głowę, co by spojrzeć na plan, Xiao ten plan jej po prostu podała.
- Masz, to plan siedziby, do której zmierzamy. W schowku powinien być mazak, możesz nim zaznaczyć potencjalne miejsca, gdzie twoim zdaniem mogą znajdować się kamery. – pamiętacie jak mówiłam o rzadkości odzewu Xiao? No więc ona faktycznie mało co rozmawiała, co jednak nie oznaczało, że nie robiła tego w ogóle. Była po prostu lekko odsunięta, lecz nie na tyle, by móc nazwać ją totalnym odludkiem. Na czas misji jednak na bok odrzuciła wszelkie uprzedzenia i niechęć do nawiązywania kontaktów, by móc zastąpić je czystym profesjonalizmem przemieszanym z… Nie wypominajmy jej proszę lekkiego, wręcz eterycznego szturchnięcia Yashy, gdy ten zaczął przekomarzać się z młodą.
- Widziałam, że chowasz do bagażnika snajperkę. Jak dobrym jesteś strzelcem? – spytała znów Xiao młodą Ruth. Nim zasypie mnie salwa pytań pozwolę sobie wyjaśnić. Otóż Gui miała pewien pomysł, kilka nawet. Uściślając. Były to możliwe scenariusze przebiegu zadania i niestety, ale każdy z nich miał swoje za i przeciw.
- A więc tak, naszym zadaniem jest przekonać panią polityk do ponownego nawiązania współpracy. Przewiduję niechęć z jej strony, a także ukryty motyw za tym wszystkim. Możemy pojechać bezpośrednio do biura, co już samo w sobie będzie diabelnie ryzykowne lub też najpierw odwiedzić dom jej syna, zrobić rozeznanie i ewentualnie zostawić kogoś z nas, kto robiłby za zwiadowcę i kto miałby oko na poczynania młodego. Stawiam, że będzie mu towarzyszyć niania i pewnie ochroniarze. Druga grupa zaś pojechałaby wtedy do biura. Pomóc nam w utrzymaniu kontaktu służyłyby zegarki, odpowiednio zsynchronizowane rzecz jasna. – tutaj już Xiao wyjaśniła jakby to miało działaś, a więc:
Grupa pierwsza -> stacjonuje na terenie gdzie stał dom pani polityk.
Grupa druga-> jedzie do biura, ma dajmy na to „godzinę” na załatwienie sprawy. Jeśli w ciągu tej godziny nie wrócą ze sprawozdaniem, grupa pierwsza – a. wycofuje się b. zabija syna – tylko i wyłącznie w ostateczności… nie, tego nie powiedziała, nie potrafiła.
Było jeszcze kilka… kilkanaście innych możliwości, rozwiązań misji, aczkolwiek Xiao pozwoliła sobie wpierw przedstawić jedno z nich plus… Bądź co bądź wolała uniknąć krzywdzenia dziecka. Sama miała dosyć mocno spaczony system moralny, jednakże domyślała się jak na to mógłby zareagować jej przyjaciel.
- W razie czego możemy jeszcze spróbować się pod kogoś podszyć. – wiecie, gdyby jednak plan nie wypalił?
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
 
 
Yasha Karpov
MOTHERFUCKER


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-21, 13:36   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Słuchał uważnie planu, skupiając jednak część uwagi na drodze. Nie włączał długich świateł, a gdy wjechali do miasta, w ogóle je wyłączył. Dawał sobie radę, zarysy wystarczały. Gui miała rację. On miałby problem zabić dzieciaka... chociaż nie. Niekoniecznie dzieciaka. Rodzica. Panią polityk, zostawiając dzieciaka całkowicie samego. Wolał go martwego niż sierotę. Poza tym...
- Wiemy coś o ojcu? - zapytał gdzieś tam, spoglądając na papiery i wracając do przyglądania się otoczeniu w poszukiwaniu czegoś podejrzanego oraz dobrych kryjówek dla samochodu. - Mamy w ogóle pewność, że o tej porze będzie w biurze, nie w domu ze szczeniakiem? - Jego rosyjski akcent zniknął, zmieniając się w całkowicie w płynny angielski, ale bez brytyjskiego czy angielskiego zaciągu. Po prostu literacki, bezakcentowy. Widać jak chciał, to mówił normalnie. Oh, those russians.
- Systema. Ruskie. Nie walczą po żadnej stronie. Powiem wam co mówić w razie czego, jak będziecie spierdalać. - Zastanowił się przez chwilę. - Blyat Systema. Kak druz'ya, no pikhat der'mo.Cyka blyat. Kurewska Systema. Niby przyjaciele, ale władują w gówno. - Przetłumaczył dziewczynom. Kazał powtórzyć.
Miał nadzieję, że Xiao na niego spojrzała usłyszała jako podsumowanie dla jej wypowiedzi: Gdzie pójdziesz, tam ja podążę oraz melodyjkę z kreskówki dla dzieci.
Decyzja zależała od odpowiedzi Ruth.
_________________
AS I WALK THROUGH THE VALLEY SHADOW OF DEATH
I SHALL FEAR NO EVIL
FOR I'M THE EVILEST SON OF A BITCH

RELACJE | GŁOS | THEME
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 00:34   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Zielona odebrała plan i zaczęła go taksować wzrokiem. Wiadomo, że zapamięta. W końcu miała ten kolor, który miała. A pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu miała problemy z zapamiętaniem prostego wzoru matematycznego. Chociaż teraz też czasem miewa problemy. Z zapamiętaniem prostej zasady typu "NIE mieszasz się w misje innych". Cóż. Kolejna myśl przeleciała przez głowę Ruth i trafiła do głowy Xiao. Oczywiście jeżeli ona tego chciała.
Ee... Kamery? Moment.
- A skąd ja mam wiedzieć gdzie będą? - zapytała Zielona, która o wiele lepiej władała tasakiem do kości niż zdolnością logicznego myślenia. Ale rany, skąd ma wiedzieć gdzie będą kamery? Mogą być tam, a mogą być tu. Równie dobrze ta laska może być kompletną idiotką i dać kamery tak, żeby posiadały martwe punkty. Do tego doszedł jej Zielony mózg. Inni mogą być idiotami, a jak ona opracuje obecność kamer, to raczej zrobi to idealnie. A żaden elektryk czy osoba zajmująca się montowaniem kamer Zielonym nie jest. Cóż..
- Zajebistym! - odparła Ruth z przekonaniem w głosie. Wiadomo, że lepiej sprawdzi się w rozwalaniu łbów niż w czymkolwiek innym. Postanowiła więc opowiedzieć o tym więcej, by zaimponować nowym znajomym.
- Zanim trafiłam do Syndykatu, musiałam żyć sama. Miałam tylko łuk i jakieś gnaty i właśnie snajpę, co ją ukradłam SSP kiedyś. Znaczy... To nie do końca byłam ja, ale punktem tej historii jest to, że miałam snajperkę. Polowałam na zwierzynę siedząc na drzewie i obserwując je z odległości. Takiej dużej odległości. Trafiałam je prosto w oko. Jestem super-strzelcem, serio. Dlatego Kenji zawsze stawia mnie na warte, bo wie, że trafię - wyjawiła.
No i była to prawda. Znaczy wiadomo, historia miała sporo luk, szczególnie ta jedna z posiadaniem snajperki. Kto ją zdobył? No to już jej sprawa.
I nie, nie "polowała" na zwierzynę. Strzelała do niej a potem szukała innego celu. A jadła przede wszystkim szczaw i jedzenie, które zwinęła ze sklepów czy zapasów innych ludzi. Taki drobiazg.
- Noo... Eee. Możemy tak zrobić. Tylko mówcie mi co mam robić i już, dobra? A ja o zrobię - zaproponowała. I jej jak najbardziej odpowiadał taki właśnie plan. Żaden inny.
Otoczenie wyglądało tak samo od dłuższego czasu. Ot, mijali kolejne przecznice, zamknięte sklepy,puste domy w których był zgaszone światła. Schować samochód? Całkiem niezłym pomysłem było po prostu zostawienie go w jakimś zaułku pomiędzy dwoma domami. Jeżeli wjedzie się wystarczająco daleko, to praktycznie auto byłoby niewidoczne. No i oczywiście mogli równie dobrze schować autko gdzieś poza granicami miasta. Krzaki albo jakieś polne drogi. Może ta kryjówka wydawała się lepsza, bo jednak gdy ktoś znajdzie auto w mieście... Cóż, osoba która nim wjedzie, wysiądzie z niego a potem wróci... Może zrobić furorę. Znaczy wiadomo, że będzie to ktoś "z służb". Zaś las miał jeden minus - auta tam pozostawiane przeważnie były opuszczone. Tak więc niech się nie zdziwią, że ktoś ściągnie im paliwo z baku albo ukradnie opony. Czy w ogóle wejdzie do środka wybijając szyby i ukradnie przednie fotele.
Albo cały samochód. To zależało od typu włamywacza.
Ruth zignorowała pytania. Raczej nie była tą osobą, która powinna odpowiadać. Znaczy... Gdyby był tutaj Kenji, to pewnie powiedziałby. Ale go nie było. Crap, mogli zadawać pytania wcześniej, gdy jeszcze był z nimi ten cholerny Polaczek.
- Cyka blyat. Kak druuz'ya, no pikkkhat der'mo - powiedziała nieco opornie Ruth. No, przynajmniej to, co zapamiętała najlepiej. Nauka rosyjskiego była całkiem fajna. Szczególnie jak uczyło się obrażać innych. Akurat wyzwiska były tym, co całkiem lubiła.
- To cooo robimy? Będę mogła być snajperką? - zapytała, wiedząc, że pewnie nie ma czegoś takiego jak snajperka. W sensie, czy istnieje wersja żeńska snajpera? Zielona zaczęła się usilnie nad tym zastanawiać, nastawiając swój mózg na najwyższe obroty.
Nie była zbyt dobrym partnerem w misjach. Ale nie miała też oporów przed zabijaniem kogokolwiek. Nie patrzyła na osoby pod takim kątem jak inni. Zbyt "inaczej" ją wychowano.
_________________


 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-22, 11:47   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

- O ojcu chłopaka nie wiemy niestety nic. – i poof. A co jeśli ojca nie było? Rozwody, skoki w bok, nawet nieślubne dzieci – generalnie wszystko mogło silnie rzutować na reputację panienki. Co więcej, czy kobieta w ogóle pokazywała się ze swoim dzieckiem publicznie? Niby błahostka, a jednak gdyby spojrzeć przez szerszy pryzmat, to szalenie ważna błahostka. Co z tego, że świat zwariował i legł w ruinie? „Media” i tak ZAWSZE chciały wiedzieć.
- Blyat Systema. Kak druz'ya, no pikhat der'mo. Cyka blyat. – powtórzyła Xiao, co musiało brzmieć cholernie zabawnie biorąc pod uwagę jej melodyjny akcent chińskiego. W efekcie „twarda” wypowiedź stała się niezwykle miękka, a o lekkim przeciąganiu głosek nie wspominając. Da radę? A może lepiej będzie milczeć?
Czarnowłosa naturalnie odczytała myśl, tym razem Yashy na co kąciki ust uniosły się lekko ku górze. Zaraz też sama pomyślała:
- Obyś ty tego nie zobaczył.
Potem spojrzała na młodą i jej myśli również – ups, to już chyba taka pasywka. Za przyzwoleniem zabrała plan i jeśli nie zostały nań zaznaczone możliwe miejsca, to raczyła zrobić to sama. Potem papier złożyła i schowała do kieszeni czarnego płaszcza. Podobnie uczyniła z notatką.
- W takim razie nasz pierwszy przystanek to dom syna Pani polityk. tutaj Gui podała Yashy dokładny adres, który był zapewne umieszczony był na notatce po czym kontynuowała dalej.
- Plan jest następujący. Podjeżdżamy nieopodal domu, zrobimy szybkie rozeznanie. Tutaj wkraczasz ty Ruth. Chciałabym, abyś miała dom pod ciągłą obserwacją, choćby nie wiem co. Proponuję zsynchronizować zegarki, określić dokładny czas działania z ustaleniem możliwego poślizgu, a także ustalić miejsce spotkania. Gdyby którakolwiek ze stron się nie zjawiła, ta pierwsza ma obowiązek wrócić do bazy. Zgadzacie się?
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
 
 
Yasha Karpov
MOTHERFUCKER


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-23, 08:15   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

- Równie dobrze ojciec może być z bachorem, mieć dwa na dwa, taka szafa pełna wpierdolu - skomentował, jadąc w stronę mieszkania pani polityk. Wyciągnął z kieszeni prywatny zegarek, zloty, okrągły, z dewizką. Podał go Xiao. - Zsynchronizujesz? - zapytał, nie spoglądając na Chinkę. Akcent obu dziewczyn był uroczy, ale przejdzie.
- Mnie pasuje ten plan. - To by było na tyle komentarza z jego strony. Znajdując się w pobliżu mieszkania kobiety, wjechał głęboko w ciemny zaułek, tak, aby nie było go widać z główniejszej ulicy. Teraz w sumie pasowało, że taki brudny, lakier nie będzie się błyszczał w świetle.
- Koniec wycieczki, wysiadka. Mieszkanie babki jest dwie przecznice dalej.
_________________
AS I WALK THROUGH THE VALLEY SHADOW OF DEATH
I SHALL FEAR NO EVIL
FOR I'M THE EVILEST SON OF A BITCH

RELACJE | GŁOS | THEME
 
 
Lounarie de Coudray
LamaLou


20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-24, 01:33   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Ruth zaśmiała się słysząc jak Xiao mówi po rusku.
-Kiedyś też tak będę gadała po rusku!- Powiedziała pewna swego. Kiedyś na pewno nauczy się płynnie mówić w tym języku.
- Nie ma sprawy. Mogę ukryć się na którymś drzewie i czekać ze snajperką.- Skomentowała plan Xiao z entuzjazmem synchronizując zegarek według wytycznych.
Uśmiechnęła się na komentarz Rosjanina.
- W razie czego radziłam już sobie z gorszymi niż taki, więc nie ma się co obawiać - Powiedziała trochę zbyt butnie. Wiadomo przecież, że była jeszcze praktycznie dzieciakiem, więc coś takiego najpewniej nie miało nawet miejsca.
Wysiedli z samochodu w okolicy domu polityczki. Musieli przejść kawałek przez las, żeby dotrzeć do budynku zamieszkanego przez kobietę i jej dziecko. Ruth zgarnęła z bagażnika snajperkę i ruszyła w las za resztą. Gdzieś w połowie drogi, w lesie dziewczyna potknęła się o korzeń ukryty pod liśćmi. Zaraz skoczyła na nogi, starając się zatuszować ten niewybaczalny błąd. Nie chciała, żeby zauważyli, że się wywaliła.
Po chwili dotarli do budynku. Modernistyczna budowla stała w niewielkiej odległości od lasu. Był otoczony przez wszelkiego rodzaju krzewy i drzewa, które mogą pomóc im w dostaniu się do środka. Sam dom był wydawał się szklany, z brązowymi akcentami. Większą część ścian zajmowały wielkie, brudne okna, na jednej ze ścian znalazł się nawet balkon. Cały budynek był zaniedbany. Podjazd został zasypany przez śnieg, przy samym budynku można było znaleźć zgniłe liście, których nie zdołał jeszcze przysypać śnieg. Wszystko wydawało się zaniedbane i można by było uznać to miejsce za opuszczone, gdyby nie światło w jednym z pokoi na górze, zdradzające, że ktoś tam jednak musiał przebywać.
 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-24, 10:09   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Śnieg. Kurde blaszka, trochę uprzykrzał życie, ale to nic. Warto zaznaczyć, iż nie od razu Rzym zbudowano, jak i nie od razu Xiao ruszyła w przód oj, nie, nie. Zachęciła nawet pozostałych, by chwilkę poczekali.
Wpierw wzięła lornetkę, by za jej pomocą przyjrzeć się otoczeniu, najlepiej z jakiegoś wyższego punktu – pagórek chociażby, albo wzniesienie? Czego szukała? Strażników na przykład? Albo zwierzątek wokół? Czort jeden wie, co mogło się tutaj znajdować.
Oczywiście wisienką na torcie był zaniedbany dom - tutaj Panna Yu wpierw przyjrzała się parterowi – czy światło wszędzie było zgaszone? Czy okna były przysłonięte? Potem skupiła się na piętrze, gdzie paliło się światło – skoro było włączone, a okno pewnie odsłonięte, to i Chinka miała prawo dostrzec kto taki znajdował się w środku – syn polityk? Sam, a może z opiekunką? A może nawet z ojcem?

Rezultat: przed podreptaniem do środka Xiao wyciąga lornetkę, aby rozeznać się w terenie. Wpierw oględziny miejsca wokół mieszkania, następnie samego budynku, sprawdzenie czy wszędzie było wyłączone światło, czy okna były przysłonięte? Na sam koniec lornetka zawędrowała do miejsca, gdzie ktoś urzędował, a więc na piętro, gdzie paliło się światło. Gui chciała wiedzieć kto znajdował się w pokoju, syn? Czy był sam, a może z kimś?
Jeżeli jej się to udało tj. jeśli czegokolwiek się dowiedziała w swoim ostatnim ruchu zamierzała te informacje przekazać pozostałym
, by można było ustalić dalszy plan działania, a skoro byli w zalesionym terenie, to ten miał niebawem ulec lekkiej zmianie.
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
 
 
Yasha Karpov
MOTHERFUCKER


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-24, 10:29   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Gdy Ruth się potknęła, Rosjanin się zatrzymał. Trzecia osoba wprawdzie się przyda, ale do cholery, nie w takiej sytuacji. Bez sensu. Zabrał jej siłą snajperkę, po czym ogarnął wzrokiem teren przez lunetę snajperki, używając jej zamiast lornetki. Obejrzał przy tym broń, chcąc dowiedzieć się jaki to model i ile naboi jest w magazynku.
- Dostaniesz na miejscu. - Gdy Xiao spoglądała w okno, on również to zrobił, ale z tej perspektywy nie wiele widział. Powinni wejść na drzewo, więc Yasha rozglądał się za takimi, które miały nisko gałęzie, mogące utrzymać Ruth. Czyli co tu w ogóle rośnie, jakie gatunki, iglaki czy liściaste, krzewy z kolcami czy bez?
- Co widzisz u siebie? - zapytał Xiao. Coś mu tu nie pasowało. Za łatwo, za łatwo. Zdecydowanie.
_________________
AS I WALK THROUGH THE VALLEY SHADOW OF DEATH
I SHALL FEAR NO EVIL
FOR I'M THE EVILEST SON OF A BITCH

RELACJE | GŁOS | THEME
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-25, 00:33   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Oddawaj, Kenji zabrania mi to komuś pożyczać. - Spojrzała na Yashę, jednak pozwoliła mu obejrzeć broń i spojrzeć przez lunetę. Był to karabin SR-25, produkowany w stanach zjednoczonych z magazynkiem pudełkowym mieszczącym w sobie 20 naboi. Ruth odebrała od Yashy swoją broń.
W okolicy było sporo pagórków i drzew. Wiele z nich było drzewami liściastymi, buki, klony, akacje, każde wyglądało na tyle solidnie, że nie tylko Ruth mogłaby się na nie ze spokojem wdrapać. Ktoś szczupły i zwinny na pewno dałby radę również wspiąć się na drzewa bez obaw o to, że gałęzie załamią się pod ciężarem osoby, która by się na to zdecydowała. W okolicy nie było żadnych zwierząt, ani straży. Światła wszędzie zgaszone, oprócz wspomnianego wcześniej jednego, na piętrze. Część okien była zasłonięta, część nie, przez te niezasłonięte widać było zwykłe, modernistycznie minimalistyczne umeblowanie. Ktoś się postarał i wszystko ładnie by się zgrywało, gdyby ktoś dbał o ten dom. Okno, w którym paliło się światło również było odsłonięte. Przez nie można było dostrzec chłopca siedzącego przy biurku i rysującego, albo piszącego coś na kartce. Nikogo innego nie było widać. Ruth uważnie wysłuchała sprawozdania od Xiao.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Lounarie de Coudray 2017-01-25, 00:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-25, 10:24   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Coś wam powiem. Z Xiao był taki wojownik jak ze mnie baletnica, a więc marny. Była za to gibka, zwinna i leciuteńka jak piórko, zatem jak na rasową Azjatkę przystało. Mogła więc śmiało wejść na drzewo, ale czort i tak zrobiła rozeznanie, a zaraz potem rzekła do swoich towarzyszy:
- Brak strażników, zwierząt, pułapek też nie dostrzegłam. Dom wydaje się być pusty, zbyt dobrze zakamuflowany. Chłopak siedzi sam w swoim pokoju na piętrze… Reasumując; podejrzewam zasadzkę lub nieumyślne pozostawienie dzieciaka. Mimo to moja sugestia, to zmiana planów. Schwytanie chłopaka jako przynęty wydaje się być rozsądniejsze. Ruth, masz przy sobie krótkofalówkę prawda? Okolica obfituje w liczne wzniesienia, nawet drzewa są solidne dla kogoś lekkiego. Wybierz sobie dogodną pozycję i rób nam za zwiadowcę. Yasha, poszedłbyś ze mną tyły domu? Być może uda nam się włamać. Tutaj zalecam ostrożność, możliwe ryzyko zamontowanego alarmu.
Po swoich słowach Xiao poczekała na reakcję pozostałych. Czy zamierzała iść jako pierwsza? Zależy od tego kto był czujniejszy, Yasha czy ona. Gui swój pomysł przedstawiła.
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
 
 
Yasha Karpov
MOTHERFUCKER


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-25, 11:27   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Yashy nie obchodził Kenji. Na pewno nie w tym momencie. Tutaj nie było jego rozkazów i widzi-mi-się.
- Pożyczać? Dorośnij bachorze - Uderzył ją na odlew w twarz, nie mocno. Upokarzająco. - Powiedziałem. Robisz co każemy i się nie odzywasz. Potkniesz się jeszcze raz, wypalisz przypadkiem i cała akcja pójdzie w cholerę.
Wysłuchał słów Xiao, przytaknął. Miał świadomość, że z nowej pozycji Ruth mogła go po prostu sprzątnąć i powiedzieć, cóż, shit happens, ale przy czymś takim dało się jeszcze wykonać misję. Przy głupkowatym odkryciu już nie. Wziął głęboki wdech.
- Masz celny zasięg sześćset metrów. Nie spierdol tego. - Popatrzył na Ruth. Rozgarnął ziemię pod śniegiem, pomieszał ją z wodą, która roztopiła się w jego dłoniach i zaczął pokrywać twarz cienką warstwą błota. Niezbyt przyjemne, ale twarze białych i Azjatów błyszczały się w nawet lekkim świetle.
Kiedy zakończył, wyciągnął broń z tłumikiem, przejrzał jeszcze raz i przeładował, gotową do strzału.
Poszedł pierwszy, w razie czego on dostanie kulkę, nie Gui.
Stawiając kroki patrzył, gdzie śnieg został wcześniej naruszony, gdzie coś było nienaturalnie usypane, gdzie zamiast śniegu był lód, aby ominąć ewentualne miny i wilcze doły. Od drzewa, do drzewa, aż na tył domostwa, szukając wejścia innego niż od frontu.
Dopiero, gdy teren był czysty, dawał znak Xiao, aby przeszła do kolejnej kryjówki. Zajęło to trochę czasu, bo poruszał się zygzakami, nigdy w linii prostej.
_________________
AS I WALK THROUGH THE VALLEY SHADOW OF DEATH
I SHALL FEAR NO EVIL
FOR I'M THE EVILEST SON OF A BITCH

RELACJE | GŁOS | THEME
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-25, 20:40   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Gdy tylko oberwała w twarz, od razu odwróciła swoją głowę, a następnie spojrzała na Rosjanina oczami pełnymi nienawiści. Jak on mógł? Wiadomo, że... Znaczy wiecie, ona to wszystko rozumiała, ale. No nie. Nie pozwoli się bić. Nawet jeżeli rozumiała to, za co dostała. Pewnie gdyby to ona była w trybie super powagi jak wtedy, gdy była na wolności... I ktoś zachowywałby się tak przy niej... No pewnie zostawiłaby tą osobę na najbliższym postoju przywiązaną do drzewa. No niech będzie. Ogarnie się. Ale nie puści tego płazem. Wyciągnęła nogę i wymierzyła solidnego kopniaka w kostkę Yashy. Następnie warknęła:
- Masz mi tak nie robić! Nie wiedziałam tego korzenia i to nie moja wina. Nie możesz zabronić mi się przewracać - Dziewczyna była porywcza i wkurzona, co zaowocowało małym buntem. Na jego kolejne słowa tylko pokiwała głową widocznie obrażona za to, co zrobił wcześniej.
- Mam. - Odpowiedziała Xiao i poszła wykonać jej rozkaz zabierając snajperkę. Poszła na swoje miejsce do zwiad niczym obrażona księżniczka. No bo jak on mógł ją tak uderzyć? Co z tego, że ona tak często rozkwaszała głowy innych. Nikt nie ma prawa jej bić, a już z pewnością nie inny Psionik. To było poniżej jej godności. Przez chwile przeleciała jej po głowie myśl, żeby ich zostawić. Ale to było zbyt ważne zadanie.
Za domem nie było nic poza niskim ogrodzeniem, za którym prawdopodobnie był mały ogródek. Na placyku leżało tylko sporo różnego rodzaju zabawek. Pewnie chłopak nie używał ich od dawna, bo przysypał je śnieg. Przeważnie dzieciaki nie zostawiają swoich zabawek ot tak, ale... Dalej wszystko wyglądało nadzwyczaj spokojnie, nie było widać nic podejrzanego. W okolicy oprócz nich i chłopaka na górze nie było widać żywej duszy. Było tam również kuchenne wejście do domu oraz okna, w których nie paliło się światło, ani nikogo nie było widać. Atmosfera napięcia rozeszła się. Coś tutaj nie grało, tylko co? W pełnym skupieniu cała dwójka przemierzała przez teren, aż wreszcie coś usłyszeli. A to zmroziło im krew w żyłach. Krótkofalówka zatrzeszczała a z niej wydobył się głos Zielonej:
- Coś się rusza w krzakach. - powiedziała, kiedy ujrzała poruszenie w krzakach. Chwilę je obserwowała, z wymierzoną snajperką prosto w krzew. Po chwili jednak ciśnienie opadło, gdy dziewczyna powiedziała:
- To tylko szop. - Roześmiała się do krótkofalówki. Tak. Będzie miała kłopoty. Ale przynajmniej to ona teraz ma swoją snajperkę i będzie w stanie się bronić, jeżeli Yasha odważy się jej coś zrobić.
A potem poskarży się Craigowi. W końcu jest jego ulubioną Ruu!
_________________


 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-25, 21:13   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Niskie ogrodzenie – bułka z masłem jeśli wiedzieć jak się na nie wspiąć, a że Xiao była mała, to zapewne poprosiła towarzysza o pomoc – psst, miałeś całkiem niezłe widoczki.
Gdy tylko zdołała wdrapać się na to wspomniane ogrodzenie i nim przez nie w ogóle przeszła, nadal wykorzystując pomoc, jeśli nie, to własne siły, zamierzała się wpierw rozejrzeć. Porozrzucane zabawki tak? Dziwne, to było zbyt dziwne.
Ślady, czy dostrzegła na podwórku jakieś ślady niedawnej bytności osoby niepożądanej? A zabawki? Czy i na nich były jakieś ślady? W końcu nie tak łatwo szło takowe ukryć, zwłaszcza na śniegu. No nic.
Xiao NIM jeszcze zeszła postanowiła rzucić pierwszym lepszym papierkiem – ale nie NOTATKĄ od Syndykatu – na podwórko. Cel? A spójrzmy co się stanie.
Nadal bezpiecznie? Zatem wtedy Xiao mogła zejść, wylądować miękko na nogach, co by ruszyć w przód, stawiając stopy od palców, poprzez śródstopie, a na pięcie kończąc. Po co? Żeby przypadkiem na nic nie wdepnąć.
Jeśli jej się to udało i jeśli dotarła do drzwi, to postanowiła się przed nimi zatrzymać. Oględziny; czy był zamek? Jeśli tak to jaki? A może alarm? Gui nie zamierzała wbić na polaczka, HA, powiem nawet więcej. Przyłożyła dłoń do drzwi – tych kuchennych z zamiarem ich odczytania. Jeśli ktokolwiek wchodził ostatnio do tego domu, ona się o tym dowie.
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
 
 
Yasha Karpov
MOTHERFUCKER


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-26, 00:55   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Pomógł Xiao i jak to facet, nie omieszkał sobie popatrzeć, skoro nie zwracała szczególnej uwagi gdzie lądują jego oczy. Co zobaczy, to jego, prawda? Ruth się nie przejmował, są ważniejsze sprawy niż rozkapryszona dziewucha. I korzeń był jej winą. Trzeba było patrzeć pod nogi, ot co.
Tak jak Chinka rzuciła papierek, tak on ulepił śnieżkę i rzucił ją w losowe miejsce, a późnej samotną gałązkę, w inne miejsce. Mądra Gui, przyznał.
Powodem dla którego Yasha zeskoczył tak samo jak dziewczyna był fakt, że był ciężki. Nie zamierzał powiadamiać wszystkich o swojej obecności głośnym łubudu na ziemię. Cały czas myślał nad tym jaki rodzic zostawia ośmioletnie dziecko w świecie takim jak to. Było zbyt spokojnie. Szedł tyłem za Xiao, z bronią przygotowaną do wystrzału. Jego mózg działał na wysokich obrotach, pamięć mięśni, przygotowane do strzału. Był strzałą, gotową ugodzić. To nie pistolet w jego dłoni był groźny. To on był bronią.
Gdyby ktoś zagroził Xiao, strzeliłby bez zastanowienia na wysokości brzucha przeciętnej osoby.
_________________
AS I WALK THROUGH THE VALLEY SHADOW OF DEATH
I SHALL FEAR NO EVIL
FOR I'M THE EVILEST SON OF A BITCH

RELACJE | GŁOS | THEME
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-26, 21:41   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG

Cały czas wszędzie było spokojnie. Wszystko wyglądało ciągle tak samo, nie zapaliło się nawet żadne światło na czujnik ruchu. Przeważnie znajdują się one gdzieś na ścianach, ale widocznie albo żadnego nie było, albo nie działały. Śnieg pozostawał nieskalany ludzką stopą. Wszędzie była równa warstwa, nienaruszona przez najmniejszy ślad. Czyli po prostu nikt nie chodził tędy od dłuższego czasu. Ani nie zabrał tych cholernych zabaek. Papierek nie wywołał żadnej reakcji. Tak samo jak śnieżka i gałązka rzucone przez Yashę. Żadnych alarmów, żadnych wybuchów, strażników, nic. Xiao podeszła bez przeszkód i żadnych niespodzianek do drzwi. Gdy tylko przyłożyła dłoń, do jej głowy wkradło się wspomnienie. Niezbyt przyjemne. Czuła jakby jak jego aura rozchodzi się po jej kościach. Jakby była tym małym chłopczykiem, który...
Młoda kobieta stała w drzwiach, koło niej stał chłopiec. Wiadomo, że tą osobą była Jaqueline. Dało się to poznać i to dość łatwo. W końcu Xiao widziała już jej zdjęcie. Na zewnątrz nie było takiej ilości śniegu, co teraz, zabawki chłopca nie zostały jeszcze przez niego przysypane.
- Mamoo, mogę wyjść na dwór? Zostawiłem tam swoje zabawki - Widać, że chłopcu zależało na wyjściu na chwilę na zewnątrz. Położył swoje obie dłonie na klamce i zaczął się na niej zawieszać, unosząc nogi.
- Nie, nie możesz - Odwarknęła kobieta, spoglądając na niego zdenerwowana - Musze teraz wyjść i nie mam czasu, żeby ciebie pilnować. Nawet nie próbuj wychodzić z domu. - Fuknęła poirytowana czymś i wyszła zostawiając chłopca samego.

To była ostatnia interakcja kogokolwiek z tymi drzwiami. nikt później przez nie nie wchodził, ani nie wychodził.
_________________


 
 
Xiao Wei Yu
Gui


20 lat

Dobry pomarańczowy




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-26, 22:21   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Poszerzone źrenice, przyśpieszony rytm bicia serca, to tylko część objawów, które miewały w zwyczaju towarzyszyć Chince podczas wszelakiego odczytywania, czy to wspomnień czy przedmiotów. Nieprzyjemny dreszcz przeszył całą powierzchnię ciała, docierając nawet do kości. Drgnęła, gdy tylko wizja zawitała w jej umyśle, a potem znów, zaraz po jej zakończeniu.
Wzięła głębszy wdech jakoby przebudzona z głębokiego koszmaru, by zaraz potem cofnąć nie tylko dłoń, ale i siebie samą, o ten jeden krok w tył, najpewniej wpadając przy tym nieświadomie i niechcący na Yashę. Drugą dłonią, a więc wolną złapała się za głowę – lekka dezorientacja, nic specjalnego, zawsze takie miała przy odczytywaniu przedmiotów, które nader często obfitowały w różnorakie emocje. O wiele zabawniejsza była kolejna jej reakcja – jak to kocie, którego ktoś właśnie odważył się zagonić w kozi róg chwyciła ręką, rękę towarzysza. Świadomie? Odpowiedzcie sobie sami póki jeszcze możecie, bowiem po upływie sekundy, może dwóch Xiao skarciwszy siebie w myślach odsunęła się na stosowną odległość.
- Mamo, ale ja chcę się tylko pobawić, proszę, mogę wyjść na dwór? Zostawiłem tam swoje zabawki. Nie, nie możesz, muszę teraz wyjść, tak więc siedź w domu i nie próbuj niczego głupiego, nie mam czasu, aby się tobą zajmować. – zacytowała mu w myślach, to czego sama chwilę temu była świadkiem.
- Ta kobieta go nie kocha, postrzega chłopca jako kulę u nogi na drodze ku karierze. Ten dom jest jego więzieniem. Otworzysz drzwi? – zakończyła szeptem samej już nie do końca wiedząc. Czy słusznie postąpili przyjeżdżając tutaj? Dlatego nagle poczuła nieprzyjemne ukłucie w klatce piersiowej?
_________________
Even a happy life cannot be without a measure of darkness.
The word happy would lose its meaning if it were not balanced by sadness.
It is far better take things as they come along with patience and equanimity.

Relacje | Notatnik | Theme
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,114 sekundy. Zapytań do SQL: 13