• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy styczeń 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Las przy ulicy międzystanowej
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-24, 00:09   Las przy ulicy międzystanowej
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Temat uniwersalny
_________________


 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-24, 00:50   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Tak, to wydawało się rozwiązywać bardzo wiele problemów, tylko że, no właśnie, było obopólne - należało wziąć pod uwagę zbyt wiele poprawek na błędy, by założyć, że wpływ na całą grupę na pewno by się udał... a już na pewno należało wziąć poprawkę na to, że Pomarańczowy który musiałby zmienić tak wiele wspomnień sam chyba by zwariował od tego wszystkiego. Shirei zdawał sobie z tego sprawę. Z powagi swoich słów, tego, co proponował, wiedział to wszystko, ale i tak proponował, gotów do najwyższych poświęceń w imię Syndykatu. Moralność? Wolne żarty... coś takiego jak "moralność" nie istniało w jego świecie, a świat ten był dość rozległy, zapewniam, w dodatku z dziecinną łatwością przecinał wszelakie inne światy.
Pokłonił się na pożegnanie mężczyzny i resztę dnia spędził w jeden sposób - na próbach przeanalizowania tego, co zamierzał zrobić i przyrównania tego do doświadczeń z przeszłości. A było co robić.
Odebrana wiadomość natychmiast przerwała ten dzionek spędzony pośród miliona kartek, notatek i myśli.
Ubrał się odpowiednio, najszybciej jak się dało, zabrał katanę i pistolet, po czym ruszył przez korytarz, rozglądając się za ewentualnym jednym czy też dwoma kolorkami by zabrać ich ze sobą - Shirei nie należał do samobójców pędzących wszędzie na złamanie karku samemu (nie oszukujmy się, szuka Jake'a i wcale nie spodobało mu się to, że go nie było), jednak zdecydowanie nie latał za nikim specjalnie, jeśli nie było nikogo "wolnego" po drodze - chętnie skorzystał z jednego z koni, które zostały ostatnio sprowadzone do Syndykatu, cudowne zwierzęta, a jeśli żaden nie był dostępny to i skuter może być, nie istotne - i pognał w wyznaczone miejsce ogarnięty dość nieprzyjemnym uczuciem.
Uczuciem związanym z niepokojem z braku Zielonego.
Przybył w końcu na miejsce.
_________________
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Wśród umarłych kwiatów
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej.
 
 
Annabeth O'Sullivan



20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2017-01-24, 16:55   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Kiedy zaczęły zbliżać się do wyznaczonego sektora Jamie zwolniła i na migi pokazała dziewczynom, że muszą zacząć się skradać. Po chwili w końcu zauważyły Shirei, który widocznie był gdzieś bliżej niż one i szybciej dotarł na miejsce. Jamie podkradła się cicho do Japończyka.
- Co się dzieje? - Starała się być cicho, żeby usłyszały ją tylko osoby, które byłyby najbliżej. Rozejrzała się dookoła, ale nigdzie nie widziała Solinskyego. Odpięła więc krótkofalówkę od paska i uniosła do ust.
- Solinsky? To jakieś jaja, czy co? Jesteśmy na miejscu, gdzie jesteś? - Nadała do Polaczka.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-24, 17:45   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Była to jakaś logika, ale część osób tajne skrytki tworzyła z daleka od miejsca swojego zamieszkania. I zdarzyła jej się raz sytuacja, gdzie musiała iść w zupełnie inne miejsce, żeby zabrać coś na czym zależało jej klientowi. No cóż, najwyraźniej nie wszyscy kierowali się praktycznością, jak łowcy.
Kira zaczęła skradać się za Jamie. Na miejscu już był Shirei, śmiesznie dysponowali swoimi ludźmi, choć z drugiej strony to mógł być przypadek, że do jednego miejsca wysłali dwójkę pomarańczowych.
Podkradła się bliżej do Japończyka i Niebieskiej, chcąc usłyszeć, co właściwie się tutaj działo. Ot wada pomarańczowej, ciekawość... Plus nie chciała nikomu grzebać w głowie zaspokajając swój głód informacji. Dobrze wychowany pomarańczowy.
- Ohayo, Shirei - san. - Ot, jedynie na chwilę wniknęła do umysłu psionika, żeby się przywitać. Ach ci Azjaci i ich nienaganna uprzejmość. Nawet w takiej sytuacji dbała o konwenanse.
 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-24, 22:11   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Dojechał na miejsce, na którym nikogo nie było - nic więc dziwnego, że gotów był zawracać.
Złe przeczucie przecięło jego ciało i osiadło na karku - niepokój, tak, to było to - wiecie, można było się bać wielu rzeczy, ale prawda była taka, że śmierć zawsze była najlżejszą opcją - przerażające było raczej to, że można było wpaść w ręce wroga i zostać przez niego przesłuchanym.
Sięgnął po krótkofalówkę i już chciał odezwać się do Solynskiego, kiedy w jego pole widzenia wkradły się dwie drobne niewiasty - przez chwilę zamarł w bezruchu, opierając rękę na broni, ale odpuścił, kiedy rozpoznał w nich znajome twarze z Syndykatu i zaraz Jamie wyręczyła go w tym, co zamierzał zrobić, zadając sakralne pytanie pozwalające mu odłożyć własną krótkofalówkę. Nie podobało mu się to. Cisza po takim komunikacie nie mogła wróżyć niczego dobrego.
Odbił wzrokiem od niewiast, by znów skierować czarne oczy przed siebie - wyglądał, jakby wszystko było pod najmniejszą kontrolą, spokojny i opanowany jak zawsze, ale w mroku wszystko wydawało się bardziej... ponure. Tajemnicze. Skinął głową w odpowiedzi na powitanie Kiry i zsunął się z końskiego grzbietu.
- Jamie, skan terenu. - Wydał krótkie polecenie Niebieskiej, zdecydowanie nie brzmiąc tak uprzejmie i miło, jak brzmiał w Syndykacie. Zresztą to nie była prośba, a rozkaz, który mimo, że został tak cicho wypowiedziany, to wcale nie umniejszyło to jego wartości.
Którą drogą przyszłyście? - Wysłał mentalne pytanie do Kiry. Może przyszły tutaj z terenu a nie z Syndykatu? Dobrze by było wiedzieć, które strony były w miarę "bezpieczne", bo już przebyte bez przeszkód.
_________________
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Wśród umarłych kwiatów
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-25, 00:37   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Solinsky wyciągnął krótkofalówkę i dodał:
- Zielona, będziesz nas osłaniała z drzewa. Dwieście metrów przed nami za pagórkiem znajduje się ulica. Masz ją mieć całą - powiedział. Czyli jednak gdzieś tam był. Tylko nikt nie wiedział gdzie.
- Pomarańczowi. Przejdźcie do sektora G25, to niżej. Oboje - wydał kolejne polecenie. Czyli mieli po prostu spotkać się z nim, będą raczej działali razem. Postawienie Ann na takim miejscu było całkiem logiczne.
- Zielona, wezwij posiłki. Będziemy potrzebowali kilku osób więcej plus auta - dodał po chwili znowu Polak. Jamie została bez roboty, tak więc zaczęła przypatrywać się najbliższym terenom, również wyciągając snajperkę. Jednak doszło po prostu do tego, że Solinsky po kilku minutach wezwał również ją. Czyli mieli działać w trójkę. Dobrze.
Gdy wszyscy spotkali się z Polakiem, wyszedł on kawałek za pagórek i skrył się w wysokich krzewach, następnie podał pierw lornetkę Shireiemu. Cóż, w końcu był prawą ręką Kenjiego. To tak, jakby podał lornetkę samemu przywódcy.
- Na północ. Mamy gości - powiedział, wskazując ludzika znajdujące się na ulicy. No, no. A więc to to właśnie zauważył chłopak. Sporo ludzi, wywrócony autobus. Jednak co to znaczyło? Ciężko było stwierdzić. Pewnie zabawę.
- Zielona. Szykuj artylerię usypiającą. Jeżeli naprawę potrafisz dobrze strzelać, masz teraz okazję to udowodnić - dodał.
- Strzał jedynie na rozkaz - powiedział po króciutkiej chwili. Potem to zdejmie. Wiadomo... Jak zawsze.
- Wkraczamy na mój sygnał. Sullivan pozbywa się widocznych celów. W razie czego moce w pogotowiu. Macie mnie osłaniać. Jest nas zbyt mało żeby bawić się w Szum. Jasne? - zapytał tonem, jakby nie przyjmował słowa niejasne. Zresztą, do cholery. Czemu on się na to pisał? Potrzebuje l u d z i. Miał nadzieję, że nie wyjdą z tego kiepsko. Kenji by go udusił. Swoją drogą to całkiem nieźle sobie teraz radził. Nawet mimo tego cholernego barku musiał być gotowy do walki. Na szczęście w Lecznicy się nim odpowiednio zajęto.
_________________


 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-25, 16:19   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

- Ściągnęli nas z patrolu, głębiej w lesie. - Kontynuowała niewerbalną komunikację z Shireiem, jednocześnie broniąc mu ewentualnego dostępu do innych myśli. Nie było potrzeby, żeby wnikał w jej prywatne dywagacje na temat tego, czy postanowi ostatecznie dołączyć do bractwa, czy też raczej sobie odpuści.
Nie zareagowała w żaden sposób na obecność konia w tym miejscu. No może było to trochę dziwne, ale przecież odkąd jest psionikiem to widziała dziwniejsze rzeczy, co nie?
Słysząc polecenie Polaka, Kira wsadziła związane włosy na kołnierz, a następnie nasunęła kaptur bluzy mundurowej na głowę. Naprawdę dziwiła się części psioników, że z kontenera brali tylko kurtki od mundurów i spodnie. To było głupie, większość ciepła zapewniała bluza, a nie cienka kurtka, ale cóż... wszechświat i ludzka głupota były nieskończone.
Zaczęła iść, a właściwie przemykać się w kierunku nakazanym przez Polaka. Wyglądało to prawie tak, jakby Kira wtapiała się w cienie lasu. Cóż, tyle czasu nabierała doświadczenia w pracy w terenie, że teraz robiła to instynktownie. Poruszała się z rytmem wiatru, ukrywała wywoływane przez siebie dźwięki w szumie lasu...
Może i mieli spotkać się z "przyjacielem", ale po co ktoś inny miałby o tym wiedzieć?

Dobra, z tej odległości to widziała autobus, no może ludzkie sylwetki. Naprawdę dużo się dowiedziała. Najwidoczniej w Syndykacie znów będzie miała do czynienia z złymi albo niedopracowanymi planami działania. Było ich za mało w stosunku do tych, co byli na drodze.
- Jasne. - Oczywiście, że to rozumiała. Nie miał do czynienia z żółtodziobem, choć w jego przypadku miała wątpliwości.
Miała przeczucie, że to się źle skończy...
 
 
Annabeth O'Sullivan



20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2017-01-25, 18:07   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Wbrew pozorom niewiast była trójka. Ann jak to ona musiała zakraść się tak, żeby nikt jej nie zauważył, widocznie umknęła przed wzrokiem Shirei. Wyostrzyła swoje zmysły, a w szczególności wzrok, żeby więcej widzieć. Może coś pominęli? Po coś musieli ich tutaj ściągnąć. Bo wątpiła, żeby nagle Solinskyemu wzięło się na jakieś żarty. Chociaż kto go wie, czasami wykazywał się idiotyzmem podobnym do Craiga.
- Konnichiwa. - Mruknęła wyłażąc z krzaków i widząc, Shirei. Jeszcze nie nauczyła się Japońskiego, ale za to wiedziała jak się przywitać. Ściągnęła snajperkę z ramienia i zaczęła przepatrywać teren przez lunetę. Po co oni ich tu wysłali? Przy okazji przysłuchiwała się temu, co Jamie mówiła i odpowiedzi Solinskyego. Wdrapała się na pagórek, a potem odnalazła odpowiednie drzewo liściaste i wlazła na nie, zgodnie z rozkazami. Ułożyła się wygodnie na jednej z gałęzi i zaraz nadała wezwanie do sektora. "Potrzebujemy jak najszybciej posiłków i transportu w sektorze G25". Potem zmieniła amunicję z ostrej na usypiającą. Namierzyła grupę na autostradzie przy pomocy wyostrzonych zmysłów, jak i lunety wbudowanej w snajperkę. Pominęła milczeniem to, że Polak źle wypowiedział jej nazwisko. Nie było czasu na fukanie na siebie, skoro mieli taką bandę psioników przed sobą i nie mieli zielonego pojęcia jakie oni mają moce i jak szybko ich znajdą.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-25, 20:21   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Na szczęście Solynsky odpowiedział i nie było żadnych więcej problemów z ewentualną groźbą, że zostali w coś właśnie nieprzyjemnie wrobieni, a Solynsky znalazł się w rękach jakiegoś Pomarańczowego - niby dość szalone założenie biorąc pod uwagę, że Pomarańczowych było bardzo niewielu, przynajmniej z tego co słyszał... no ba, z tego co widział po samym Syndykacie - najwięcej było niebieskich, zielonych, pojedynczy czerwoni, tych to w ogóle było chyba najmniej...
Koń został przywiązany do drzewa - ach wiecie, zwierze jak zwierze, jak zdechnie mała strata w przeciwieństwie do takiego skutera, a hałasu robią właściwie tyle samo, phi... Shirei nawet nie zapuszczał się do umysłu Kiry, nie zwrócił nawet uwagi na to, że skupiła się na tyle wyraźnie na przebytej drodze, żeby specjalnie zablokować dostęp do reszty swojego umysłu, bo sam był skupiony na tych obrazach i na otoczeniu wokół nich - oraz w końcu na samych słowach Polaka, który zaczął wydawać polecenia. Skinął na powitanie Annabeth, wcale się nie dziwiąc, że zbliżyła się na tyle cicho, że w ogóle nie było jej słychać, ale nie powiem, było to niekomfortowe uczucie, które sprawiło, że czarnowłosy lekko przymrużył oczy, przyglądając się Zielonej dłuższą chwilę nim skierował wzrok przed siebie by ruszyć w kierunku wyznaczonego sektora, prosto do Polaka, połowicznie pochylony, by jego sylwetka nie rzuciła się spomiędzy krzewów w oczy - w końcu skrył się przy boku Polaka, odbierając od niego lornetkę, by sprawdzić co dzieje się na drodze, zaraz podał ją dalej, do Kiry.
Nie podobało mu się to.
Sylwetek było sporo, a nie można było zakładać, że to tylko ci widoczni - możliwe, że jakieś sylwetki były poza polem widzenia, w autobusie, za nim? Ranni? Wyglądało to na wypadek... Wyglądało na to, że to mogła być czysta jatka, a tego przecież nie chcieli... tak spora grupa razem... jakie szanse były na to, że są przeszkoleni? Że potrafią ze sobą współpracować? Jak na razie byli w mniejszości, ale mieli niewątpliwą przewagę zaskoczenia. Z Białym Szumem rzeczywiście byłoby o wiele łatwiej i wygodniej... ale cóż.
Shirei skinął głową akceptując rozkaz.
_________________
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Wśród umarłych kwiatów
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-26, 23:54   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg
Tym razem w tej drużynie było zbyt wiele psioników. Trzeba było pierw wypatrzeć, kto tam właściwie się znajduje. Solinsky będzie musiał ruszyć tam w towarzystwie dwójki Pomarańczowych. Przed chwilą zresztą ktoś, kogoś zabrał, więc może reszta czeka na kolejny transport? Bo ewidentnie nie zmieścili się do jednego samochodu. Całkiem nieźle. Solinsky spojrzał na Annabeth, która była ich snajperem. Pokazał jej znak, który będzie symbolizował "strzał". Ponadto dodał do krótkofalówki:
- Gdy wejdziemy, strzelać bez rozkazu - powiedział. Wiadomo, miał na myśli, że jeżeli ktokolwiek zacznie się do nich... Wiadomo. Dostanie strzał. I to wiadome już, że celny. Polak odetchnął z ulgą. Dobrze mieć Zielonego snajpera w pobliżu. Ponadto przed wejściem, dodał do dwójki pomarańczowych:
- Jeżeli potraficie to umiejętnie zrobić, przeczesujecie myśli reszty. Mają mnie słuchać. Mają myśleć, że jesteśmy tymi dobrymi, jasne? Jak ktoś nie zgodzi się pójść, wpływacie na niego. Jeżeli nie pójdzie po dobroci, wkracza Ann. Ale to w ostateczności. Gdy potrzebujecie strzału, pokazujecie to - powiedział Solinsky i wystawił w ich stronę otwartą dłoń, następnie zgiął palec środkowy i serdeczny do środka. Okej. A więc to, wskazane na osobę, powoduje strzał.
Trochę głupio, że nie mogli użyć Białego Szumu. Ale jeden człowiek raczej nie zajmie się wszystkimi dzieciakami stąd. A ich jednostki będą tutaj za jakiś czas. Nie ma co zwlekać.
- Po prostu, bądźcie, kurwa, przydatni - dodał na sam koniec. A po tym poprawił broń na ramieniu i ruszyli w stronę reszty.

zt -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=8834#8834
_________________


 
 
Kufu May


19

Żółty



niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-02, 15:26   
   Multikonta: Connor
[Cytuj]

Obudził się w miejscu, którego całkowicie nie pamiętał. Nie wiedział jak tu dotarł, ani co działo się tuż przed tym. Najwidoczniej mózg mu znowu wypadł, a on zamyślony po prostu szedł przed siebie. Tak bywa i tak bywało wcześniej, więc nie przejął się tym za bardzo. Jak do tej pory wiódł całkiem beztroskie życie. W prawdzie działo się to z dala od jego rodzinnego domu, który już powoli zaczął zamazywać się w jego pamięci. Minęło już przecież tyle czasu… Ciekawe co robią teraz jego rodzice? Czy żyją? Nieważne! Są już przeszłością. Jest teraz i tu. Dalej żyje, nikt go jeszcze nie złapał. Pozostaje się tylko z tego cieszyć.
Wolnym krokiem podszedł do jednego z dość wysokich drzew rosnących przy drodze i delikatnie dotknął jego kory na wysokości oczu. Wyglądało majestatycznie, do tego pamiętało zapewne czasy świetności supermocarstwa zwanego Ameryką. Spojrzał w górę, aby zobaczyć jego koronę, po czym powoli zaczął się na nie wspinać. Gdy znalazł gałąź na tyle silną, aby go utrzymać, usiadł na niej i przywiązawszy się znalezioną w jakiejś opuszczonej chatce liną, zamknął oczy, aby chociaż na chwilę odpłynąć w świat snów. Tego teraz potrzebował...
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-08, 09:29   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry

Kufu nie bał się patrolów? W Ameryce powstało kilka grup, które ścigały PSI. Sprzedawały je za pieniądze, aby tylko wiodło im się lepiej. Wielu dorosłych też było nieciekawie nastawionych do młodych, którzy w ich oczach byli mutantami, których należy się bać...
Kufu mógł usłyszeć dźwięk kilku głosów i kroki. Skrzypiący śnieg pod butami skutecznie uniemożliwiał ciche "spacery".
- Uciekł nam. - mruknął jeden z mężczyzn wyraźnie niezadowolony. Nie był Psionikiem. Po głosie możnabyło uznać, że miał koło pięćdziesiątki. Czy Kufu zaczeka na drzewie aż potencjalni wrogowie odejdą?
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,062 sekundy. Zapytań do SQL: 10