Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Samochód
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 01:23   Samochód
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

temat przejściowy
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-14, 01:39   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Obejrzał się lekko na Freyę, kiedy dotknęła go i odezwała się. Nie warto? Nie chodziło nawet o to, że ją zasłonił, bo nie miał przed czym, to był głupi odruch, bardziej chodziło o to, że jej postawa i jej słowa sugerowały nie brak wartości poświęcania się dla niej, a reagowanie na samego Pomarańczowego - tak to brzmiało, nawet jeśli Nailah był naprawdę debilem w odbiorze delikatnych sygnałów to ten wcale delikatny nie był. A może wcale tego na myśli nie miała? Bo nawet nie pomyślał, że może tak mówić o sobie, z pewnością nie chciałby tak nawet pomyśleć, bo jak to nie warto jej chronić... oczywiście, że warto! Ale oprócz tego przelotnego spojrzenia niczego do Freyi nie powiedział. Obrócił się znów w kierunku Atturi'ego i uniósł dłoń w geście "nic się nie stało", czy też "sorry, zapomnij" - bo dla niego serio nic się nie stało. Zagrywka Atturiego, jego reakcja, nie ma nad czym się rozwodzić... oj było. Było, tylko że Czerwony nie miał dostępu do wymiany uprzejmości między Pomarańczowymi. Lepiej? Gorzej? Reagowałby? Cholera wie, nie ma co gdybać - niczego nieświadom zasiadł za kierownicą i zajął się zbawienną pracą, którą było kierowanie. I tak samo nie wnikał w pragnienie Valerie, by Lux nie paliła czy w samo pragnienie Lux, by zapalić co mu do tego..? Chyba jednak coś mu było do tego, skoro zerknął w lusterko na Niebieską, której stan nie prezentował się najlepiej. Była roztrzęsiona wciąż po pogrzebie czy może coś jej jednak dolegało..? Jeśli zechce sama się podzieli, Nailah nie zamierzał jej włazić na głowę i oferować niechcianego zmartwienia. A może chciała? Może potrzebowała kogoś, kto się o nią zatroszczy - o nią i o stan jej zdrowia... W jakimś sensie lubił zapach dymu. Dymu nikotynowego. Kojarzył mu się z domem.
Wypraszam sobie, Sahir był bardzo na chilloucie! Z tym, że Sahir miał chyba zawsze ten sam wyraz twarzy, więc pewnie... się nie liczy?
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-14, 02:49   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Nie musiałabym go w nic wciągać. Taa, jedynym plusem Pana Agenta jak na razie było to, że mogła z nim telepatycznie rozmawiać, musiała przyznać, że czasem brakowało jej towarzystwa jakichkolwiek Pomarańczowych.
Oczywiście, że Freya nie wciągnęłaby w to Sahira, na pewno nie w taki sposób, posługując się nim jako miotaczem ognia. Ale czy właściwie musiałaby go w cokolwiek wciągać? Rola królewny nie polegała w końcu na prostackim wysługiwaniu się innymi. Polegała na sprawianiu, że to inni chcieli ją wyręczać. A to ogromna różnica.
Tylko że Sahir nigdy nie był i nie będzie, jak ci wszyscy “inni”. Freya nie chciała sprawiać, żeby cokolwiek robił, nie chciała stosować na nim jakichkolwiek zagrywek. Była przy nim po prostu Freyą. Widać w takiej wersji też zasługiwała na rycerza.
Poczâtek drogi minął nawet stabilnie, no ale przecież nie mogło być zbyt pięknie, nie? Niewiasty z tyłu zaczęły się trochę za bardzo sprzeczać, co z kolei coraz mocniej irytowało Pomarańczową.
- Val, zamknij się - warknęła w końcu, mając już dość lekko piskliwego głosiku Czerwonej. - A ty zamknij okno i zgaś tego papierosa - zwróciła się do Lux. - Nie mam zamiaru marznąć, ani wdychać tego - dodała.
Kompletnie nie zwróciła nawet uwagi na to, że Niebieska ma jakieś dziwne objawy, że ewidentnie coś jest nie tak. Z resztą - nawet gdyby to dostrzegła, pewnie i tak nie domyśliłaby się w czym problem.
Jak nie przestaną, ty zajmiesz się swoją dziewczyną, a ja wezmę na siebie Lux - powiedziała telepatyczne do Atturiego. Oczywiście miała na myśli to, że jeśli słowa nie pomogą, będą musieli ogarnąć je swoimi zdolnościami - w końcu to chyba najbardziej optymalne wyjście z sytuacji.
Tylko Sahir pozostał w tym wszystkim zupełnie spokojny. I wciąż miał ten sam wyraz twarzy. Niemal jak Budyń.
_________________

x
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-14, 10:50   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Najwyraźniej księżniczka lubiła grozić. Grożą tylko ci, którzy nie są w stanie zaatakować. Groźby to przejaw tchórzostwa. Freya chyba nie uznawała siebie za dość potężną, by grozić swoją własną mocą komukolwiek. Wolała, żeby inny ryzykowali za nią swoim życiem? Atturi przybył tu, by ryzykować swoim, byle innym się nic nie stało.
Ale zamilkł, uznając wygarnianie jej czegokolwiek za bezsensowne. Cieszyło go natomiast, że Sahir wybaczył mu ten wybryk. Szanował tego człowieka, przeżył wiele i widział wiele.
Mimo, że był zajęty swoimi sprawami, zauważył dziwne zachowanie Lux.
- Coś się dzieje? - Zapytał dziewczynę, odrywając się od swoich notatek. Przez krótką chwilę Val mogła ujrzeć jego notatki... i uświadomić sobie, że pisze je po fińsku. W tym momencie Lux postanowiła wyciągnąć papierosa. Rozumiał, że musi jakoś rozładować napięcie, nawet nie przeszkadzałoby mu to, ponieważ otworzyła okno, ale Val...
- Lux, nie może to poczekać do postoju? - Zasugerował Ati twardym głosem. Raczej nie zamierzał się specjalnie z nią sprzeczać. Nie używał jeszcze mocy, ale był tego bliski. Jeżeli zostanie zmuszony, każe jej spać. Nie zamierzał skazywać jej na męczarnie, ale nie mógł pozwolić na zatruwanie osób postronnych.
- Dobrze, ale bądź ostrożna. Z Lux jest coś nie tak. Postaraj się... uważać. - Polecił księżniczce. Nie chciał, by ona kogoś do czegoś nakłaniała. Atturi zawsze robił to mało inwazyjnie, jak twardą ręką instruktora który pokazuje jak wykonać ruch. W sposób, który nie znosił sprzeciwu, ale było jasne, że sprzeciwiać mu się nie należy. Freya mogła mieć... inny sposób przemawiania.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 15:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Valerie spojrzała na Freye jakby właśnie wyrwała jej ulubionego pluszaka i wrzuciła w płomienie, a Val nie mogła go uratować. Nigdy nikt tak do niej nie mówił. Może też po trochę nie miał prawa. Dziewczynka spojrzała na nią, a jej opatrunek na oku zaczynał lekko dymić. Dodała tylko:
- Nie masz prawa tak do mnie mówić! - krzyknęła swoim uroczym głosem.
Lux na szczęście wykorzystała moment w którym Valerie i Freya się lekko... Sprzeczały. Wtedy też skończyła palić swojego papierosa, którego zresztą tak bardzo potrzebowała. Zgasiła go i wywaliła za okno, a następnie przetarła czoło i wzięła kilka głębokich oddechów. Oczywiście zignorowała Atturiego. Nie, nie mogło poczekać. Do postoju chyba by wykitowała ale wolała nic nie mówić, bo jeszcze wyda się jak bardzo poważne są jej drgawki.
- Ona go wypaliła... A ja ją poprosiłam, żeby tego nie robiła - powiedziała Val, lamentującym głosem. Po tym odwróciła się do Atturiego, dodając: - Czy nikt tutaj nie liczy się z tym co mówię? Ja przecież też tutaj jestem - powiedziała. Temperatura w samochodzie zaczynała się podwyższać.
- Dlaczego tak jest - powiedziała po chwili znowu. Wszystko to kumulowało się w niej. I to, że Lux jej nie słucha i to, że Atturi nawet nie zareagował kiedy Freya tak do niej powiedziała. No i oczywiście sama Freya, która kazała jej się uciszyć. A przecież ona tylko chciała by Lux przestała palić. Czy to było coś złego?
- Boże... Zamknij się Valerie - powiedziała Lux i schowała twarz w dłoniach, biorąc głęboki oddech. Chciała wysiąść. Już teraz. Szczególnie, że robiło się coraz cieplej, jakby Freya włączyła jakieś cholerne ogrzewanie, czy coś. Lux odkleiła posklejane włosy od czoła i dodała:
- Kurwa, możesz wyłączyć to ogrzewanie, królewno? Nie wszyscy lubią paradować w letnich ciuszkach - powiedziała, komentując oczywiście jej lekki płaszczyk.
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-14, 15:52   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Coś się ewidentnie działo - wszystko w środku podnosili napięcie... a Sahirowi brakowało tylko jointa do dopełnienia obrazu kompletnego chilloutu. Tak naprawdę to nie. Zawsze reagował na zmiany nastroi ludzi, jakby emocje, które tworzyli, rozchodziły się drgnieniami w powietrzu, a on je przejmował chcąc czy nie chcąc. Na szczęście nie było to uczucie kompletnie obezwładniające, to jest - to napięcie, które przechodziło po jego skórze nie wchodziło pod nią, a to już pół biedy, chociaż sam cicho odetchnął i napiął lekko mięśnie to zaraz je rozluźnił. To się po prostu nie mogło dobrze skończyć - wściekła Czerwona i Niebieska w jednym samochodzie, dobrze że mieli dwóch Pomarańczowych do reagowania, oby tylko zdążyli zareagować zanim ich wszystkich wysadzi w powietrze - i ponieważ ci Pomarańczowi byli, to Sahir nie uważał, żeby jego wtrącanie się chociaż najmniejszym słówkiem było wskazane, a już na pewno nie było pożądane. Znając siebie palnąłby coś głupiego i tylko by sprawę pogorszył. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, te przekomarzanki mu tak naprawdę nawet za bardzo nie przeszkadzały o tyle, o ile zatrzymywały się na poziomie słów, a jakoś tak wydawało mu się, że na tym poziomie się to nie zatrzyma.
Nailah poczuł na własnej skórze, jak w samochodzie robi się nieprzyjemnie ciepło. Zaczął rozglądać się za jakimś postojem, pierwszym lepszym zjazdem, parkingiem, zresztą - musieli chyba najpierw tak na dobrą sprawę uzgodnić, gdzie jadą najpierw? Kierowanie ot tak przed siebie nie wydawało się najbardziej zajebistym pomysłem pod słońcem. I kiedy to niby on zamienił się w jednostkę myślącą? Nie potrafił nawet poczuć woni wolności, jego umysł nie przyswoił nawet faktu, że naprawdę opuścili Pryzmat - funkcjonował jak na razie na poziomie, na którym była to kolejna misja. W końcu zobaczył opuszczoną stację benzynową, dawno zdezelowaną, nie ważne - ważne, że było tam miejsce na zaparkowanie i to też Nailah zrobił, próbując przywrócić powietrze w samochodzie do normalnego stanu, gdy Valerie zaczęła nieprzyjemnie go nagrzewać. Serio - wolał się zatrzymać, a nie czekać, aż wszyscy wylecą w powietrze. Wysiadł z samochodu, szukając w aucie jakiejś mapy - nie ukrywając przydałoby mu się wsparcie w wybieraniu jakiegoś kierunku ale, oh well... wesoły samochód był mocno rozkręcony.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-14, 16:56   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Bez obaw, poradzę sobie z nią - zapewniła Atturiego. Chociaż, faktycznie, było z nią coś nie tak, dopiero kiedy chłopak o tym wspomniał, Freya zwróciła uwagę na jej dziwne zachowanie i dziwne drgawki.
- Przestań lamentować - mruknęła do Valerie, chociaż sama też była poirytowana tym, że Lux ma gdzieś ich prośby. W końcu nie była tu sama, chciała truć siebie - proszę bardzo, ale niech nie zmusza do wdychania tych śmierdzących oparów całej reszty. Chcąc pozbyć się tego problemu na przyszłość, wysłała do głowy Niebieskiej polecenie, nakazujące wywalić jej przez okno całą paczkę papierosów. Może chociaż na trochę będzie spokój. Chociaż, nie było to chyba ostrożne zachowanie, o jakie względem dziewczyny prosił ją Pan Agent.
Czerwona natomiast irytowała ją coraz bardziej. Nie chcąc słuchać dalej jej piskliwych jęków i skarg, jak to bardzo nikt się z nią nie liczy, Freya w końcu wzięła sprawy w swoje ręce i faktycznie przestała się z nią liczyć.
- Zamknij się Val! - niemal krzyknęła do niej, jednocześnie wydając jej umysłowi rozkaz, który zabraniał jej wydawania z siebie jakichkolwiek dźwięków. Przynajmniej na chwilę.
Temperatura w aucie zaczęła się dziwnie podwyższać, co początkowo było nawet w porządku, w końcu w taką pogodę ogrzewanie zawsze się przyda, ale po chwili zaczęło się robić aż za ciepło. Freya zerknęła, czy może Sahir niczego nie włączył, jednak nic na to nie wskazywało.
- Letnie ciuszki? Popatrz lepiej na siebie - powiedziała, znów odwracajâc się w kierunku Lux. Pff, to, że płaszcz był cienki, nie oznaczało, że nie był ciepły. - Poza tym, niczego nie włączyłam, chociaż tobie pewnie by się to przydało, aż się trzęsiesz z zimna - dodała,,mając na myśli drgawki dziewczyny. Hmm, skoro to nie ogrzewanie, to były tylko dwie opcje. Albo raczej tylko dwa źródła ciepła w tym samochodzie.
To ty? - spytała telepatycznie Sahira, mając na myśli oczywiście to, czy przypadkiem podwyższona temperatura nie jest jego sprawką. Zaraz po tym znów obejrzała się za siebie, chcąc oczywiście mieć oko na Niebieską, ale dostrzegła wówczas dym wydobywający się spod opatrunku Czerwonej.
- Kurwa, miałeś jej pilnować - warknęła do Pomarańczowego, darując sobie już jakąkolwiek telepatię
Na szczęście Sahir czuwał nad tym całym cyrkiem i zanim zdążyło wydarzyć się coś poważnego - zatrzymał samochód. Również wysiadła z pojazdu. Co jak co, ale nie zamierzała w nim spłonąć.
_________________

x
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-15, 00:00   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Nie było dobrze. Valerie zdecydowanie nie powinna być obrażana. Cała ta sytuacja była lekko patowa i Ati miał jej już szczerze dość. Mimo tego odezwał się do czerwonej całkiem spokojnym głosem.
- Spokojnie Valerie. - Powiedział do niej i spojrzał chłodnym wzrokiem na Lux.
- Jeżeli masz jakiś problem, to należy mówić. Na pewno pomożemy - Wysłał niebieskiej zdecydowany przekaz myślowy. Coś było z nią nie tak. Zachowywała się dziwnie, ale Atturi nie wchodził jeszcze w jej umysł. Skupił się znów na Val. Spojrzał w jej oko wzrokiem wyrażającym pokorę.
- Przepraszam powinienem ją powstrzymać - Po części powiedział a po części przesłał jej w myślach. Telepatia była całkiem dobrym narzędziem.
- Ty miałaś powstrzymać Lux. Nie wyszło ci to lepiej - Wolał nie mówić takich rzeczy. Nie chciał urażać ani Val, ani Lux takimi rozmowami. Freya chyba nie miała za grosz taktu.
Sahir okazał się być spośród niech najrozsądniejszy. Zamiast wdawać się w bezsensowane kłótnie, zjechał na parking. Atturi szybko otworzył drzwi, wpuszczając do środka trochę chłodnego powietrza. Następnie wysiadł i podał rękę Valerie, by zrobiła to samo. Powinna ochłonąć. Z Lux natomiadt miał całkiem sporo do pogadania.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-15, 00:11   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Sahir zatrzymał się więc na starej stacji benzynowej. Wiadomo, że była opuszczona. Raczej już teraz będzie trzeba będzie i tak trochę poczekać na te "działające". A wiadomo, że wszyscy kradli paliwo z takich stacji albo spuszczali je z baków aut oddalonych trochę dalej, stojących za stacją. I to powinna teraz zrobić również ta ekipa. Żeby nie stracić pojazdu i możliwości szybkiego poruszania na trasie. Lux, zanim zaparkowali grzecznie wywaliła pudełko papierosów za okno. I wcale jej się to nie spodobało.
- Ty suko! Wiem, że to ty - warknęła, a po chwili Freya poczuła jak jej ciało bezwładnie uderza o boczne drzwi. Nie było to jakieś specjalnie bolesne, ale jednak czuć było, że niebieska maczała w tym palce.
Valerie, gdy ta zrobiła swoje od razu zamknęła się i odwróciła wzrok na szybę. Wiedziała, że to Pomarańczowa macza w tym palce, no ale... Co miała zrobić? Nie mogła nic powiedzieć. Miała chociaż nadzieję, że inni też to wiedzą i że to wcale nie jest fair. Ani trochę. A opatrunek zaczynał powoli dymić coraz mocniej.
- Zamknij ten ryj. To nie twoja sprawa i lepiej wyłącz to jebane ogrzewanie, bo to kurwa nie są twoje królewskie komnaty z podgrzewaną podłogą - syknęła i przewróciła oczami. Freya wcześniej oberwała, więc tym razem jej odpuści. Val popatrzyła na Atturiego i zaczęła wskazywać na swoje usta, a następnie na Freye. Tak, jakby nagle zupełnie wyciągnęła z jej głowy umiejętność otwierania ust i mówienia. No po prostu zakazała jej tego, jakby jej usta zostały zaklejone gigantycznym, niewidzialnym plastrem. Lux zignorowała Atturiego. Kurwa, to już było zbyt wiele. Nie miała zamiaru z nikim tutaj dzielić się swoim problemem. Pewnie i tak zaraz ją stąd wypierdolą, więc jakie to ma teraz znaczenie?
Gdy zatrzymali się, Valerie oczywiście wysiadła z Atturim, cały czas oczywiście pokazując swoje usta, żeby zasugerować komukolwiek zdjęcie jej tych... Niewidzialnych kajdanek na usta. Lux zaś trzasnęła drzwiami samochodu i poszła w kierunku stacji. Chyba nie miała ochoty na jakiekolwiek rozmowy, bo gdyby ktokolwiek chciał za nią ruszyć, to potraktowałaby go telekinezą na kilka metrów. Oczywiście taką delikatną, bo na głodzie narkotykowym ciężko jest zrobić coś więcej niż uderzyć kimś o drzwi. Niestety.
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-15, 00:32   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Wesooły samochóód a w nim jaa~!
Nie bardzo wiedział właściwie, dlaczego im przeszkadza lamentowanie Valerie - znaczy okej, wiedział, ale nie uważał, żeby taki ton w jej stronę czy agrsywne niemal zachowanie miało faktycznie ją uspokoić - a miejscu Valrie pewnie ybuchłby i ni skończyłoby się tylko na nieco cieplejszym powietrzu, ale nie był na miejscu Czerwonej, to nie na niego naskakiwano i to nie jemu przeszkadzało palenie Lux. Zresztą czemu też im przeszkadzało palenie Lux? Ostatnie lta spędził właściwie w paro osobowym pokoju, gdzie każdy miał swoje "ale" i każdy COŚ robił, co się reszcie nie podobało i co? Można było przywalić komuś w ryj, żeby przestał i trafić do Akwarum albo izolatki, ewentualne mieć to najzwyczajniej w świecie w dupie i po prostu robić swoje. Oczywiście wiadomym było, kiedy lament Czerwonej się zakończył. Kiedy Freya wreszcie się wkurzyła i wydała swoje polecenie. Może to i lepiej? Nie żeby coś, ale Sahir naprawdę nie chciał, żeby ich samochodem miotnęło na bok, kiedy Lux straci nad sobą panowanie. Panowanie nad temperaturą powietrza na szczęście nie było nawet zbytnio potrzebne, zresztą takie przepychanie się z Czerwoną mogło j tylko bardziej rozdrażnić.. nieistotne! Pokręcił przecząco głową na pytanie Freyi i pokazał kciukiem do tyłu, na Valerie, zresztą było to zupełnie zbędne, sama już zdążyła zauważyć chociażby przez to, że jej opatrunek zdążył się zapalić.
- Weź ją na spacer... - Mruknął do Atturi'ego - rzecz jasna nie był to żadnego rodzaju rozkaz a propozycja. Właściwie propozycja nie do odrzucenia. Valerie zaczynała podnosić temperature powietrza, a nie chcieli wylecieć wszyscy w powietrze, bo benzyna zacznie się gotować czy cokolwiek w tym guście, zresztą dziewczynie chyba przyda się spacer..? Niech po prostu odsunie się od samochodu chociaż na parę chwil. Co do tego, że Atturi potrafił sobie radzić z ludźmi, przeróżnymi ludźmi, Nailah nie wątpił, zresztą... ufał mu. Chyba zresztą tylko do niego mógł powiedzieć coś bez ryzyka, że oberwie mu się jakimś rykoszetem, bo spoglądając na styuację Freyi i Lux... Sahir obejrzał się na nie, ale ciężko było powiedzieć, czy Freya sama wpadła na drzwi, czy Lux faktycznie jej w tym pomogła.
- Wszystko okej? - Zapytał dziewczyny odczekując moment na odpowiedź zanim przeniósł spojrzenie na Niebieską, która zaczęła oddalać się w kierunku stacji benzynowej, cholera wie po co... zupełnie jak mała Valerie ona najwyraźniej też spaceru potrzebowała. - Odcisz Valerie. - Rzucił do Freyi, powracając do swojej wiernej towarzyszki mapy - rzecz jasna to też rozkaz nie był, prośba, o tak, na co wskazywało jego spojrzenie w stylu "nie złość się, to tylko dzieciak", tylko takim bardziej... sahirowym, wyjebanym stylu. No nie do końca. Ale mentalnie... jak najbardziej. Odnalezienie punktu w którym byli nie zajęło mu zbyt długo. Teraz tylko wypadałoby zdobyć zapas paliwa... i poczekać, aż towarzystwo ochłonie.
Czerwony rozejrzał się po otoczeniu,ale paliwa nie poszukiwał... zwykły nawyk, w którym wzrok szukał kamer, ewentualnych miejsc na zasadzki, miejsc dla snajperów - w jego głowie to była nadal misja - i fakt, że się rozdzielali, nie brzmiał zbyt dobrze.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-15, 01:31   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

- Oczywiście, że to ja - powiedziała Freya i uśmiechnęła się kpiąco, odwracając się z powrotem twarzą do przedniej szyby. I wtedy… - Ej! - krzyknęła, kiedy poczuła, że uderza o drzwi samochodu. Jasne, nie było to jakieś bardzo bolesne, w końcu uderzenie było lekkie, ale sam fakt...
Pożałujesz tego. Przekazała telepatycznie to zdanie do Lux, posyłając jej jednocześnie groźne spojrzenie. Wiecie, na tyle groźne, na ile była w stanie, w końcu była Freyą, więc wyglądało to pewnie bardziej śmiesznie, niż groźnie.
W samochodzie robiło się coraz cieplej, a mała Czerwona dymiła się coraz mocniej.
Nie poszło mi najlepiej? Jak na razie, to nie ona próbuje nas spalić.
Przekazała Atturiemu te dwa zdania za pomocą telepatii. I, pff, też mi odkrycie, oczywiście, że Freya nie była taktowna.
- Niczego nie włączyłam, ile raz mam ci to jeszcze powtórzyć! - niemal krzyknęła w stronę Lux, wyraźnie już poirytowana zachowaniem Niebieskiej.
Po wyjściu z samochodu podeszła do Sahira.
- W porządku - odpowiedziała na jego pytanie. Nie wiadomo, czy to dlatego, że była zdenerwowana, ale to, że od razu niemal przeniósł wzrok na Lux, trochę ją poirytowało, ale nic nie powiedziała - nie chciała wyjść na jakąś zazdrosną laskę.
Przewróciła oczami, słysząc jego rozkaz, czy tam prośbę, no ale racja, już wystarczająco długo była uciszona.
- Hej, Val! - zawołała za dziewczyną, chcąc ściągnąć na siebie jej uwagę i gdy tylko ta spojrzała w jej stronę, Freya zdjęła rozkaz.
Zaraz po tym znów zwróciła się do Sahira.
- Rozkaz zdjęty - powiedziała, uśmiechając się do niego. - Dokąd właściwie teraz jedziemy? - spytała, zerkając na jego mapę. Hmm, właściwie dopiero teraz uświadomiła sobie, że tak podekscytowała się samym wyjściem z nim, że nawet nie spytała, gdzie właściwie wychodzą… No i na jak długo.
_________________

x
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:17   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Jedyny rozsądny - Przesłał Sahirowi do głowy pochwałę, kiedy ten zaczął ogarniać sytuację. Atturi wiedział, że to on powinien się tym zająć, ale jakoś mu to nie wychodziło. Poza tym, Sahir miał większą siłę przebicia u Freyi. Prośba Atturiego pewnie zostałaby zbyta jakąś obelgą.
Każdy zawsze miał swoje widzimisię. Evans jednak miał całkiem sporą siłę przebicia i kiedy coś mu nie pasowało, nie musiał się z nikim bić. Jakimś dziwnym trafem, każdy zazwyczaj zmieniali swoje podejście. Teraz jednak Ati nie mógł czegoś takiego zrobić, bo czuł, że to nie w porządku.
Nie odpowiedział już Freyi, tylko przeszedł do wykonywania polecenia.
- Chodź Val, przejdziemy się. - Powiedział wyciągając rękę do Czerwonej. Cała ta sytuacja z Lux bardzo mu się nie podobała. Miał nadzieję, że nic jej się nie stanie. USA wciąż nie było bezpiecznym miejscem dla PSI i wielu mogło chcieć wykorzystać okazję, by zdobyć doświadczoną Niebieską. Pomarańcz poprawił pistolet na strzałki przy pasie. Razem z Valerie powinni sobie poradzić z większością zagrożeń. Poza Białym Szumem oczywiście. To chyba było największe zmartwienie.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-15, 18:48   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Valerie spojrzała na dziewczynę, co oczywiście pozwoliło na zdjęcie rozkazu, po tym pokiwała głową i ruszyła z Atturim na mały spacer. Lux oczywiście dalej nie wyłoniła się z wnętrza stacji. Widocznie nie miała ochoty, ani na wyzwiska z Freya, ani na żadne ckliwe gadanie. Nawet nie było słychać, żeby się tam ruszała. Po prostu weszła do budynku z wybitymi szybami i siedziała w nim, udając oazę spokoju.
Valerie nie miała za złe tego, co zrobiła jej Freya, oczywiście. Na spokojnie ruszyła z Atturim gdzieś tam, gdzie ją prowadził. Oczywiście jej opatrunek zalał się płomieniami i opadł, wypalając do końca na ziemi. Na szczęście nikogo nie poparzył, jednak przez sekundę wyglądało to niebezpiecznie. Szczególnie kiedy płonąca kulka ześlizgnęła się po swetrze dziewczynki. Ale to był za krótki moment, żeby podszedł płomieniami. Tylko że teraz Valerie nie wyglądała specjalnie przyjaźnie. No cóż...
Spojrzała na Atturiego, dodając:
- Wszyscy są tacy wredni dla mnie. Nie wiem dlaczego - stwierdziła i splotła dłonie na wysokości klatki piersiowej. Nie podobało jej się to. Bardzo. Jednak co miała zrobić? Musieli znaleźć dom, prawda?
Lux miała cichą nadzieję, że Sahir i Freya, w czasie gdy ona jest odcięta od reszty świata, ogarną jakiś kierunek podróży i będzie można ich wyjebać z wesołego samochodu jako pierwszych. A potem już siuuu do Nowego Jorku i zostawić całe to cholerne życie za sobą. I nie myśleć o nim więcej. Westchnęła i położyła głowę na stole. W sumie skoro nie znalazła żadnych papierosów za ladą, to mogła się przespać? Lepsze to niż nic. Jednak w jej głowie był jakiś helikopter. Wstała, a następnie trzymając się ściany zwymiotowała na podłogę. Nie. Nic nie było w porządku. Pieprzony John, gdyby tylko jej posłuchał? Musiała coś zrobić. Znaleźć adrenalinę albo poczuć ją gdzieś tam w sobie. Tylko... Jak?
Znalazła sposób. Chyba. Zaczęła roztrzaskiwać pozostałości szyb w oknach stacji. Miała nadzieję, że jakiś odłamek rozpryśnie się tak, że trafi w nią. A jej w porę uda się stworzyć tarczę. Ah ta adrenalina w świecie Psioników.
Valerie westchnęła i przytuliła się do Atturiego, a następnie dodała:
- Jak znajdziemy mój dom? - zapytała. Miała nadzieję, że chłopak będzie wiedział coś. I że nie powie reszcie o tym, że Valerie nic nie pamięta.

Dwie kolejki.
Sahir, Freya, MG
Atturi, Val, MG
Nie radzę chodzić na siku
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-15, 21:08   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Było nawet bardzo oczywiście, że to Lux pomogła Pomarańczowej spotkać się z drzwiami, ale lecenie teraz na głupa za Niebieską i żądanie przeprosin byłoby raczej słabe i doprowadziłoby tylko do walki na zdolności, oto prawda, zresztą co jak co, ale Freyi nie był potrzebn goryl od wpierdolu na każdą okazję, przynajmniej Sahir tak myślał. Miał o niej naprawdę wysokie mniemanie, szanował ją i chociaż nigdy jej nie widział w sytuacjach radzenia sobie z ludźmi, którym za bardzo fikały emocje w głowie, to nie zakładał, że sobie radzić nie umie, zwłaszcza, że zdolności, jakie posiadała w końcu po to służyły, czyż nie? Po to, by kontrolować ludzi. Przerażające, co tu dużo mówić - przerażająca była świadomość, że mogłeś normalnie stać w miejscu, by w następnej chwili stać się pieskiem na posyłki, ale obu tym Pomarańczowym ufał, mógł im bez zmrużenia okiem powierzyć swoje życie, wracając jednak do sedna sprawy: gdyby działo się coś poważnego, gdyby potrzebowała wsparcia, zapewne pobiegłby do niej bez zastanowienia, tak jak bez zastanowienia ochronił ja przed wymierzonym w nią pistoletem, tylko wiecie, nadgorliwość jest często gorsza od faszyzmu, a może to po prostu kwestia tego, że był emocjonalnym ułomem i nie potrafił okazywać troski, takiej prawdziwej? Bo chyba faktycznie powinien się skupić chwilę dłużej na Freyi, ale oglądnął się za Lux - głównie dlatego, że chciał wiedzieć, gdzie się wybiera i czy nie zamierza, tak na zdrowe pożegnanie, walnąć im w łeb czymś. Nie zamierzała. Weszła do starej, zdezelowanej stacji i tam zaczęła tłuc okna... co chyba powinno zrobić na Nailahu większe wrażenie. Nie zrobiło żadnego. Zawsze dobry sposób na wyżycie się. Nie wiedział przecież, bo niby skąd, że dziewczyna robi to w pragnieniu poczucia adrenaliny, bo telepie nią delirium.
Rozsądny, ha..! Matko bosko kochano, no tak by siebie chyba nigdy nie ocenił - obejrzał się gwałtownie na Atturi'ego, zdziwiony, niepewny, czy mu się przesłyszało, czy faktycznie to zostało powiedziane. Chyba zostało. Komplementy zawsze były... dziwną rzeczą. Odbijały się od murów wokół niego jak kauczukowa piłeczka rzucona przez dziecko, wprawiając całą budowlę w drżenie u swych posad dziwacznością swego istnienia i tego, że w ogóle ta piłeczka trafiła. Że w ogóle się pojawiła. Szybko jednak się rozluźnił i znów skierował spojrzenie na Freyę.
- Obojętne mi to. - No bo... było mu obojętne. Gdzie powiedzą, że ma jechać, tam pojedzie. - Trzeba to ustalić z resztą. - Musieli powiedzieć, dokąd chcą jechać, a potem głosowaniem wybiorą kierunek i tyle. Najlepiej najpierw było zawieść Lux, potem Valerie, a potem... potem jego "dom" i powrót d Pryzmatu. Bo Lux najwyraźniej nie planowała wracać. Chyba. - Miejcie oko na samochód. - Rzucił do Atturi'ego i Valerie. Wyciągnął kluczyki ze stacyjki i zamknął drzwi. - Zostajesz czy idziesz ze mną? - Zapytał Freyi, w razie gdyby chciała zostać to zostaw jej kluczyki, jeśli nie to ruszył z nią w kierunku zaparkowanych samochodów i zadał dość strategiczne pytanie. W końcu mieszkali swego czasu nie tak daleko od siebie. - Chcesz się spotkać z ojcem?
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-16, 23:16   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Z jednej strony Freya miała trochę dosyć tej całej wyprawy, zwłaszcza w takim towarzystwie, z drugiej - w pewnym sensie ją to bawiło. Dawno w końcu nie miała okazji nikomu podogryzać, czy chociażby niewinnie się posprzeczać. No, pomijając to, że w przypadku grupy Psioników, każda niewinna sprzeczka mogła skończyć się jakimś pożarem czy wybuchem.
O, o wilku mowa.
Na dźwięk tłuczonego szkła, Freya zerknęła w tamtym kierunku, po czym znów zwróciła się do Sahira.
- Powinnam ją jakoś… Opanować? - zapytała. Miała na myśli oczywiście Lux, która zachowywała się coraz bardziej podejrzanie. - Wiesz, zanim ktoś z nas skończy z rozwaloną czaszką - dodała. Nie uśmiechało jej się zginąć na takim zadupiu.
Ha, bo widzicie, Freya była święcie przekonana, że ta stacja wygląda, jak wygląda, tylko dlatego, że trafili na jakieś totalne pustkowie, z którego zaraz zwiną się do jakiegoś normalnego miasta, czy chociażby przedmieści. Wiecie, z ludźmi, normalnie otwartymi sklepami i całą resztą. Ro znaczy, to nie tak, że była głupia i kompletnie nie zdawała sobie sprawy, że świat poza Pryzmatem wygląda teraz zupełnie inaczej niż ten, który znała. Nie spodziewała się po prostu, że te wszystkie zmiany, które zaszły, były aż tak drastyczne.
- Idę - powiedziała i ruszyła za chłopakiem. Nie wiedziała, po co w zasadzie idą, ale zdecydowanie wolała mu towarzyszyć, niż czekać przy samochodzie. Mimo wszystko okolica nie wyglądała zbyt przyjemnie, lepiej więc chyba nie zostawać zupełnie samemu. Nawet, jeśli pozostali byli w pobliżu.
- Hmm - zamyśliła się na chwilę, kiedy spytał o ojca. No bo… Chciała? Nie miała pojęcia. Jeszcze niedawno bez zastanowienia powiedziałaby, że chce. Ale teraz… Szczerze wątpiła, że ojciec chciał widzieć ją. - Nie wiem - powiedziała w końcu.
Wzmianka o ojcu przypomniała je jednak o czymś. O czymś, co chciała powiedzieć Sahirowi przy pierwszej sposobności, kiedy tylko znajdą się trochę dalej od reszty.
- Judith zaproponowała mi posadę w Białym Domu - wypaliła, bez jakiegokolwiek kontekstu. Nie wiedziała, czy oczekuje od Sahira jakiejkolwiek rady, wskazówki, czy może jedynie chce, żeby wiedział. Ale... Chyba, gdyby chciała go jedynie poinformować, zrobiłaby to już dawno, za pomocą telepatii, nie?
_________________

x
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-16, 23:29   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Skinął Sahirowi głową, na znak że nie odejdą daleko i będą pilnować wozu. Ktoś w końcu musiał, a Czerwony powinien na spokojnie porozmawiać z Freyą. Albo i... zrobić coś innego. Atturi nie zamierzał w to specjalnie wnikać. Poza opatrunkiem nic się nie sfajczyło, a to dobry znak. Dla niego wcale nie wyglądała tak strasznie bez opatrunku. Nie dodawało jej to może piękna wizualnego, ale Ati i tak lubił na nią patrzeć. W końcu, to Val.
- Freya nie tylko dla ciebie jest wredna, a Lux... ma zły dzień. - Wyjaśnił jej, po czym wziął krótki oddech i dodał - Czy ja jestem dla ciebie wredny? A Sahir? - Zapytał, chcąc jej udowodnić, że jednak nie jest tak źle jak myśli. Przecież nie wszyscy traktowali ją źle.
Przystanęli między drzewami, niezbyt daleko od stacji. Atturi cały czas obserwował samochód, mając się na baczności.
- Może pamiętasz chociaź, w jakim stanie mieszkaliście? - Zapytał Valerie, otulając ją lekko swoimi ramionami. Usłyszał, jak w stacji tłuką się okna, ale stwierdził, że to pewnie po prostu Lux się na czymś wyżywa. Nie słyszał strzałów, więc uznał że nie ma zagrożenia.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-17, 17:35   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Freya i Sahir
Dźwięk tłuczonego szkła towarzyszył im przez większą część rozmowy. Było to dość irytujące, jednak dało się przeżyć. W końcu wyglądało na to, że Lux tego potrzebowała. Albo tak jej się wydawało - jak to John miewał w zwyczaju mówić. To jednak nic jej nie dawało. Zdegustowana wstała ze stołu i poszła dalej w głąb stacji. Chciała się z kimś bić. A to wszystko nieco przyćmiło jej umysł i przez moment miała nadzieję, że znajdzie tutaj jakiegoś bezdomnego czy psionika, chowających się przed rzeczywistością. Tego potrzebowała. Wyżyć się. Zaczęła iść dalej, trzymając się ścian, jakby miała za moment się przewrócić i przekręcić. Nie wyglądała najlepiej. Jednak na całe szczęście zniknęła im z pola widzenia

Val
Czerwona zaczęła powolnymi ruchami badać to, co zostało po jej oku. Sporej wielkości dziura w jej twarzy nie prezentowała się szczególnie dobrze. A dotykanie tego pewnie nie było najmądrzejszym krokiem, ale... Musiała w końcu to zrobić, prawda? Zrozumieć, że to już tak zawsze będzie wyglądało. Dotykała rany, a piekące uczucie sprawiło, że chwilami syknęła, a z jej oka poleciało kilka łez. Tego zdrowego, rzecz jasna. Wyglądała okropnie. Ale miała przecież prawo to zobaczyć, prawda? To jej twarz. Westchnęła. Dlaczego ją to spotkało?
- Niby dla kogo jest jeszcze wredna? - syknęła Czerwona i przeniosła wzrok na niego. O matko, jak ona nienawidziła takich uogólnień. O ile znała właściwie to słowo.
- Może powinieneś? Wiem, że mnie nie lubicie i nie chcecie mnie tam - powiedziała, lamentującym głosem i splotła dłonie, a następnie odwróciła twarz.
- Najlepiej zostawcie mnie samą tutaj. To z mojej winy się zatrzymaliście, wiem o tym - dodała i westchnęła. Przeżywała to wszystko, dość mocno. Wiadomo, że cała ta wyprawa na wolność miała wyglądać nieco inaczej. Przyjemniej. Miało być kolorowo, przyjemnie i tak dalej. A tutaj takie coś. Lux, Freya, zniszczone ulice i opuszczone stacje benzynowe. Bardziej wprawiało ją to w przerażenie niż w jakiś radosny stan. No i oczywiście Atturi mógł to całkiem łatwo odczytać. Ale najważniejsze pytanie i najważniejsze starcie z rzeczywistością jeszcze nadejdzie.
- Nie wiem... - dodała smutnym głosem. Bo nie miała zielonego pojęcia. Ale wiedziała, że ma lub miała rodzinę. Przecież nie wykluła się z jaja?

Ta sama kolejka
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-17, 20:04   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Przynajmniej Freyę to bawiło, Sahira ani nie bawiło, ani nie denerwowało, nie żeby takie zachowania w grupie były jakąś normą, ale jemu było na tyle ciężko pojmować i analizować zachowania społeczne, że w większości przestał się nimi przejmować - działo się więc niech się dzieje, on stał obok i nikt nikomu dzięki temu w drogę nie wchodził... i dzięki Bogu. Bardzo nie chciał wchodzić między Freyę i Lux, to skończyłoby się dla niego zapewne tragicznie, na tyle jeszcze instynktu samozachowawczego typowego samca miał, by wiedzieć, że nie wtrąca się między dwie lwice. Ale tak samo nikt nie powinien się wtrącać między dwa lwy.
Powiódł wzrokiem na Lux, wariującą Lux, kiedy Freya zadała dość istotne pytanie, chociaż niby od kiedy to on był od jakichkolwiek rozkazów czy nakazów? Nie wydawało mu się dobrym pomysłem, żeby w ogóle aktualnie się do Niebieskiej zbliżać, zakładając, że ktokolwiek w ogóle zdoła do niej podejść - przez tłuczone szkło, półcienie i refleksy światła w tym szkle oraz ciągły ruch niewiasty ciężko było z tej odległości stwierdzić, w jakim ogólnie jest stanie - już w samochodzie była w kiepskim nastroju... nie, nawet nie nastroju - w kiepskiej kondycji fizycznej. Była chora? Coś się z nią zdecydowanie działo.
- Nie. - Mruknął, zastanawiając się, czy faktycznie komuś to groziło. Rozwalona czaszka. Przecież Lux właśnie po to odeszła, szukając izolacji, żeby nikomu nie stała się krzywda, nawet kiedy wlepiała żądne krwi spojrzenie w przestrzeń przed siebie - trzeba było dać jej po prostu trochę czasu, tak uważał Nailah, w końcu on też miewał gorsze dni... i lepiej było wtedy nie podchodzić. Dopiero wtedy ktoś mógł nieopatrznie skończyć z rozwaloną czaszką. - Niech sobie będzie. - Niech rozwala ile dusza zapragnie. - Rozejrzyj się za jakimś kanistrem. - Pewnie były jakieś w samej stacji, ale na zewnątrz też powinny, pewnie sporo osób przed nimi wpadło na ten sam pomysł, żeby przelewać benzynę. Zaczął zaglądać do samochodów, niektórymi lekko potrząsał, sprawdzając, czy mają cokolwiek w baku.
Czy wiadomość o pracy go zadziwiła? Nie bardzo. To normalne, że chcieli kolorki przy samym prezydencie. Tylko nienormalna osoba podejmowałaby się teraz jakiejś kariery nie mając pewności, że nie ma w barwach przyjaciół - cokolwiek by pani prezydent nie powiedziała, prawda była jedna: byli broniami doskonałymi. Niektóre potrzebowały tylko trochę więcej szlifu. Zresztą... takie propozycje nigdy nie były propozycjami. Nie tak do końca. Przerwał na chwilę robotę, spoglądając na Freyę.
- Daleko od domu, co?
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-17, 21:43   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Freya wzruszyła ramionami.
- No dobra - powiedziała. Sahir w końcu miał do czynienia z Lux o wiele częściej, z resztą - chyba o wiele lepiej wiedział, jak postępować z takimi ludźmi, nie? Dziewczyna więc po prostu przyjęła jego odpowiedź bez szemrania i porzuciła plany kontrolowania Niebieskiej. Hmm, Nailah był chyba jedyną osobą tutaj, której ufała na tyle, że nie czuła potrzeby podważania jego decyzji.
Słysząc jego kolejne “polecenie” jakoś tak automatycznie się rozejrzała, nie wiedzâc jednak dokładnie, czego ma wypatrywać.
- Kanistry, w sensie z benzyną? - upewniła się. Hmm, no to już nie do końca jej się uśmiechało, w końcu to faceci powinni zajmować się szukaniem takich rzeczy, nie? Ale z drugiej strony - bardzo nie chciała wychodzić w oczach Sahira na totalnie bezradną królewnę, poza tym, no hej, korona jej raczej z głowy nie spadnie przez to, że się porozgląda, nie?
Nagle ją jednak olśniło.
- Ej, a nie możemy po prostu normalnie zatankować? - zapytała, poniekąd dumna z siebie, jakby to było coś oczywistego, ale nikt na to nie wpadł. - Wiesz, jak już znajdziemy normalną stację, a nie to opuszczone coś na zadupiu - dodała.
Hmm, wspominałam już, że Freya nie zna do końca panujących obecnie na świecie realiów? W zasadzie to nigdy ich nie znała - od zawsze była trzymana pod kloszem, niczym ptaszek w złotej klatce. No więc, skoro wtedy, przed epidemią, miała dostęp tylko do tego “pięknego” świata, później została zamknięta w Pryzmacie, to skąd niby miała wiedzieć, że te wszystkie zmiany zaszły aż tak daleko? No, dobra, nie raz wspominałam, że nie była głupia, ale akurat w tej kwestii jej mózg łapał tryb typowej blondynki i myślał bardzo prosto.
Po raz kolejny wzruszyła ramionami, słysząc pytanie Sahira. Nawet na nie nie odpowiedziała. No bo w końcu jak tu odpowiadać, kiedy nawet nie wie się, co można nazywać domem?
Chcąc nie być zupełnie bezużyteczną, Freya zaczęła małpować Sahira i też chciała potrząsnąć jednym samochodem, aby sprawdzić, czy nie ma w nim benzyny… No, skutek był taki, że raczej się o niego oparła, bo nie miała szans poruszyć go choć trochę. Automatycznie zrobiła obrażoną i jednocześnie smutną minę, no bo nawet to jej nie wyszło, ale szybko przywróciła się do normalnego stanu, mając nadzieję, że chłopak niczego nie dostrzegł.
_________________

x
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-17, 22:51   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Wiedział? Huh... Bardzo zdradliwe słowo, wiecie? Ta "wiedza"... więcej do powiedzenia miałby raczej Pomarańczowy, Atturi, który chwilowo zajmował się Valerie, tylko ze tutaj wkraczało to maleńkie, wypomniane przez Freyę "ale" - Freya ufała tylko jemu. Zapewne było to zgubne podejście, czarnowłosy nie był wybitnie rozsądny, brakowało mu czasem piątej klepki i całkowicie się zatracał, kiedy przychodził porządny rozpierdol - nie ma sensu wyliczać, fakt był faktem, że mu ufała, a on nie zamierzał robić czegoś, co sprawiłoby, że to zaufanie zostałoby zachwiane. Chociaż już zrobił, prawda? Blizna po tym została zmyta i pozostało tylko wspomnienie.
- Puste. - Nie żeby się nie cieszył, gdyby dziewczyna znalazła kanistry pełne cudownej benzyny, którą daliby radę zasilić Wesoły Samochód, ale nie był przegranym optymistą, żeby wierzyć w takie cuda, które co prawda się zdarzają, ale nie było co na nie liczyć, wtedy nie ma żadnego problemu z godzeniem się z porażką. Optymizm w tym świecie nie miał prawa bytu, przynajmniej on sobie tego nie wyobrażał. Jej pytanie nawet szczególnie go nie zdziwiło, chociaż wywołało rozbawienie, ale wiecie, to z rodzaju tych miłych, nie z rodzaju wyśmiewania kogoś, to rozbawienie nie miało jednak żadnego odzwierciedlenia w jego mimice czy zachowaniu, nic nowego, przyprawiło natomiast o przyjemne rozlanie się ciepła we wnętrzu. Niewinna. Freya była właściwie niewinna w tym świecie, w którym dzieciaki, jak na pojebanych filmach, biegały z bronią w łapie i napadały na wszystkich, którzy mieli więcej niż one, walcząc o przetrwanie. - Benzyna jest teraz na wagę złota. Stacje benzynowe stoją już tylko w miastach. - I zazwyczaj już tylko w miastach, bo i mniejsze mieściny już zazwyczaj nie funkcjonowały, a nawet jeśli jakoś przerwały, bo, powiedzmy, były na krańcu świata i jeszcze dalej to ciężko uwierzyć, żeby były wyposażone w paliwo. Innymi słowy: benzyny teraz szukać jak igły w stogu siana. Albo raczej: stacji benzynowej. Nie dziwił się zaś, bo od początku przecież wiedział, jak niewinna jest - jak większość tych dzieciaków w Pryzmacie była. Może to było dziwne, ale poczuł się... staro. Jakby żył o 20 lat więcej, niż żył faktycznie. Uniósł na Freyę spojrzenie... akurat w momencie kiedy ta stwierdziła, że podejmie się typowo męskiej roboty. I że da radę sprostać temu, czego podejmowało się 90kg żywej masy. Nawet nie wiedział kiedy jego wargi rozciągnęły się w uśmiechu i rysy twarzy wyłagodziły - podszedł do niej, cicho jak kot pomimo swoich gabarytów i stanął za nią, ujmując jej dłonie, by oprzeć je spowrotem na blasze - lekko rozsunął jej nogi swoją nogą i sam oparł swoje dłonie tuż obok niej, by spiąć mięśnie i nacisnąć na auto, które przechyliło się na kołach pod naciskiem. Zabulgotało.
Czarnowłosy się odsunął i otrzepał dłonie.
Nie chciał się odsuwać.
Co z tego, że wiedział, że musi.
Freya przyciągała go jak magnes.
W Wietnamie było łatwiej.
Nie było magnesów.
Przysunął głowę bliżej jej głowy i pochylił się lekko w jej kierunku, odbierając jej całą przestrzeń.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,199 sekundy. Zapytań do SQL: 11