Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
W poszukiwaniu zaginionego koksu.
Autor Wiadomość
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2016-12-31, 01:53   W poszukiwaniu zaginionego koksu.
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Kto: Levi, Silas, Annabeth
Czas: 2021r.
Miejsce: Okolice Denver


Jadąc czarnym audi z przyciemnianymi szybami, jak na synów mafii przystało mieli jeden cel: Odnaleźć tę zdradziecką szumowinę i pokazać z czym wiąże się zdrada braci Yuriev.
Silas nie wyglądał na specjalnie wkurzonego, uśmiechał się, ciesząc się szybką jazdą, to w końcu on prowadził to cudne autko. Jednak wewnątrz czuł wściekłość jakiej jeszcze nigdy. Niemal już czuł jak trafia gówniarza piorunem prosto w jaja. Szczególnie, że to on był - w pewnym sensie - odpowiedzialny za to co zrobił młody. Silas na chwilę dał się ponieść swoim emocjom, a chłopak w tym czasie zgarnął kilogram koksu wartego w tych czasach ponad dziesięć tys. dolarów. Chłopak był krótko w biznesie, ale świetnie mu się udało wbić między szeregi i zdobyć zaufanie. Gdy tylko zwęszył okazję do zajebania towaru zrobił to i uciekł. Ale nie przewidział jednego; nie tak łatwo jest wykiwać braci. Szybko namierzyli kryjówkę uciekiniera.
Będąc prawie na miejscu Silas coraz bardziej niecierpliwił się, iskierki prądu przepływały po jego palcach, iskrzyły we włosach. Niemal czuł wzrok brata, mówiący "Uspokój się, chłopie". Mieli załatwić to na spokojnie, ale dostał pozwolenie na użycie siły. A użyje jej na pewno.
Nie wiedział jeszcze, że na miejscu nie ujrzy "kolegi".
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-31, 02:21   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Biedny Rowan. Znowu przydzielił jej jakiegoś ochroniarza i na co mu to było? Już siedziała spokojnie w bazie, a tu nagle tatuś znowu rzucił jej wyzwanie. Przecież była zielona, co jej po ochroniarzu, jak pewnie sztuki walki ma opanowane 100 razy lepiej od niego. A i z celnością pewnie miała mniej problemów niż osiłek, który łaził za nią pół dnia. Co więc wymyśliła mała O'Sullivan? Poszła do baru, pobawiła się iluzjami i zwiała. No bo ile można znosić jakiegoś idiotę, który za tobą łazi krok w krok?
Nucąc pod nosem piosenkę, tanecznym krokiem odeszła w siną dal. Oczywiście nie była na tyle głupia, żeby nie zabrać ze sobą broni. Miała schowanego glocka i zapasowy magazynek do niego. Nóż też zwinęła. A to wszystko zabrała pod nosem ochrony. Że on się nie domyślił, po co jej to wszystko! Dla niej było oczywiste, że kiedy ktoś się zbroi to pewnie chce gdzieś wyjść, ale widocznie dla łowcy, który miał to nieszczęście dostać przydział do niej nie zastanowiło to, co wyczynia córka szefa. Trochę mu współczuła tego, co przejdzie, jak ojciec dowie się, że znowu cień zgubił osobę, do której miał być przyczepiony, ale było się nie zgadzać na ten przydział, to nie miałby kłopotów.
Zawędrowała skocznym krokiem do miejsca, którego jeszcze nie zwiedziła. Opuszczone budynki ją przyciągały. Władowała się do jednego przez okno piwniczne, które wybiła. Wchodzenie przez drzwi było zbyt mainstreamowe, wolała ten dreszczyk emocji przy wkradaniu się, nawet jeśli miała nie spotkać nikogo poza szczurami. Biedna Ann, skąd mogła wiedzieć, że wbiła do kryjówki osoby, która zdradziła braci Yuriev? I że tej osoby już w tej kryjówce nie ma?
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2016-12-31, 04:04   
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

Twarz Leviego, jak to miał w zwyczaju, nie okazywała żadnych emocji. Trzymając dłonią uchwyt, przyczepiony pod dachem pojazdu, miał cichą nadzieję, że jego kochany braciszek nie rozbije kolejnego auta na pierwszym lepszym zakręcie. Styl jazdy Blondyna zostawiał wiele do życzenia i do najbezpieczniejszych nie należał. To Levi musiał ratować ich z opresji za każdym razem, gdy auto wypadało z drogi. Przy roli „opiekunki”, jaką przyszło mu pełnić, telekineza była chyba najlepszą z możliwych mocy, które mógł dostać. W innym wypadku już dawno obaj wąchaliby kwiatki od spodu.
Levi miał milion innych spraw na głowie, ściganie jednego przydupasa przez połowę stanu i to tylko z powodu zaledwie jednego kilograma koksu, nie widniało na jego długiej liście rzeczy do zrobienia. Była jednak jedna rzecz, ważniejsza od czegokolwiek innego. Rodzina. Puszczenie Silasa samego skończyłoby się jednym wielkim rozpierdolem, do którego Ciemnowłosy nie zamierzał dopuścić. Był chyba jedyną osobą, która potrafiła utrzymać go w ryzach.
Z uwagą spoglądał na chłopaka. Im bliżej celu się znajdowali, tym atmosfera w pojeździe robiła się gęstsza od nagromadzonych w powietrzu elektronów, mimo to, milczał.
Auto zatrzymało się w okolicy opuszczonych budynków, które stanowiły idealną, tymczasową kryjówkę.
- Nie zabijaj go. – oznajmił spokojnie, przytrzymując telekinezą drzwi, które chłopak usilnie próbował otworzyć.
Wysiadł pierwszy, rozejrzał się dookoła i dopiero wypuścił uwięzionego w samochodzie Blondyna.
- Szybka akcja i wracamy. Nie chcę problemów. - jego barwa głosu wskazywała na lekkie znudzenie, chociaż może bardziej na to jak mocno nie przejmuje się tym, co się wokół dzieje. Co nie do końca było zgodne z prawdą.
 
 
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2016-12-31, 05:11   
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Silas nie zamierzał tym razem rozwalać nowiusieńkiego autka. Co prawda to samo mówił o poprzednich, ale te cudeńko naprawdę przypadło mu do gustu. Czarne, brzmieniem przypominał cudownego kiciusia, za którymi tak przepadał Levi.
Żółty przewrócił ozami i zaczął przedrzeźniać brata, udając jego ponurą twarz, co wyszło niemal identycznie zważając na fakt, że mieli te same twarze. Uśmiechnął się zadziornie.
-Nie zabijać? To po co ja tu jestem? Żeby szerzyć nadzieję? Pogrozić mu paluszkiem i zadbać, żeby więcej tego nie robił? Pieeerdooleeenie - zanucił śmiejąc się.
Gdyby Levi nie był jego bratem już dawno zostawiłby go. Tak po prostu, nie potrzebował nikogo, tak samo jak jego nikt nie potrzebował. Oprócz brata, byli dla siebie wzajemnie kołem ratunkowym.
Idąc między opuszczonymi budynkami chłopak nucił sobie cicho pod nosem.
'Cause it's the end and I'm not afraid, I'm not afraid to die.
Przejechał ręką po włosach i zwrócił się do brata:
-Słuchaj, a jakbym tak tylko przyjarał mu jaja piorunem? Co ty na to? - zapytał i zrobił błagalne oczka. -Nie zabije go to przecież.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-31, 13:38   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Szczury, pajęczyny i ogólny syf. Przedarła się do schodów i wlazła piętro wyżej. Wyglądało tu trochę tak, jakby ktoś jeszcze niedawno tutaj urzędował, a była prawie pewna, że od dłuższego czasu te budynki powinny być opuszczone. Zmarszczyła brwi. Czyżby znalazła przypadkiem kryjówkę konkurencyjnej mafii? Tylko dlaczego byli tak blisko łowców? Życie im niemiłe? Zaczęła przeszukiwać pomieszczenie. Jeśli byłby tu łowca, to gdzieś na pewno byłaby triquetra. Jeśli jej nie znajdzie, będzie musiała potem powiedzieć ojcu, że ktoś tutaj przebywał. Szkoda tylko, że pewnie za tą ucieczkę nie będzie mogła wziąć udziału w poszukiwaniach. No trudno, przynajmniej odkryła to miejsce.
"Why do you care what people think?" Nuciła sobie dalej pod nosem, bo przecież nikogo tutaj nie słyszała, to mogła narobić trochę hałasu. Skrupulatnie sprawdzała każdą możliwą kryjówkę. Może znajdzie jakieś papiery, albo zapasy, czy coś, co naprowadzi ją na jakiś trop. Szkoda, że nie zabrała ze sobą Mononoke, pewnie zaraz złapałby jakiś trop i mogłaby pójść śladem tajemniczych nieznajomych, którzy sobie tutaj założyli punkt wypadowy. Bo uznała, że musiało tu być kilka osób, nikt nie był chyba na tyle głupi, żeby w pojedynkę wbijać na teren łowców.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2016-12-31, 15:34   
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

Przewrócił teatralnie oczami i westchnął cicho. Dlaczego Blondyn zawsze musiał być taki… Silasowaty? Ciemnowłosy chwilami wątpił w to czy aby na pewno są spokrewnieni. Odbicie w lustrze mówiło jednak co innego i jasno zaprzeczało teorii o podmianie dzieci w szpitalu. Wychodziło więc na to, że jest na niego skazany. Całodobowa opiekunka to ja. Levi. Mój brat jest idiotą.
Szedł na równi z nim i w przeciwieństwie do niego, obserwował otoczenie. Byli tu w konkretnym celu, którym z pewnością nie było zrównanie wszystkiego z ziemią.
Uniósł brew - Przyjarać piorunem? - powtórzył jako pytanie. Tak, blondyn z pewnością nie był w pełni władz umysłowych.
- Rób co chcesz… - westchnął, wiedział, że jeśli chłopak przesadzi to będzie mógł go w łatwy sposób powstrzymać. Zawsze to robił. Ciemnowłosy aniołek stróż w czarnej, skórzanej kurtce.
- Milcz. - warknął i zatrzymał dłoń milimetr od jego twarzy. Stanął i nakazał bratu to samo.
- Słyszysz? – spytał retorycznie, nie obchodziło go jego zdanie. Weszli właśnie do jednego z budynków i mieli zacząć sprawdzać go. Czyżby trafili w dziesiątkę? Czy to tu skrywał się ten mały skurwiel?
 
 
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2016-12-31, 16:09   
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Posłuchał się brata tylko ze względu na to, że nie był takim debilem za jakiego uważał go Levi. Fakt, był trochę rozkojarzony, ale to nie oznaczało, że miał kompletnie gdzieś otoczenie. Również usłyszał jakieś podejrzane szmery. Ktoś ewidentnie znajdował się w budynku. Poszczęściło im się, frajer nie był takim cwaniakiem, za jakiego uchodził.
-Słyszę, słyszę... - mruknął poważniejąc, co w jego przypadku było rzadkością.
Ruszył w stronę budynku, nie zważając na uwagi brata. Potem będzie znosił jego pretensje. Teraz miał czyjeś jaja do usmażenia. Ostrożnie chwycił klamkę, ale zawahał się widząc wybite okno piwniczne. Wskazał je bratu i cicho otworzył drzwi. Weszli razem do budynku nie wydając przy tym żadnego dźwięku. Znajdowali się na parterze i zdawało się, że oprócz nich nikogo tu nie było. Możliwe, że mały gnój zdążył uciec, ale Silas wątpił w to. Czuł, że ktoś się tu znajduje. Przeszukali pomieszczenia, wszystkie puste, została piwnica i piętro. Musieli tylko się rozdzielić. Wskazał bratu by ten przeszukał piwnicę a sam ruszył na piętro.
Skradał się cicho, uważając na stopnie, które mogły skrzypieć. Będąc już na górze znalazł się w korytarzu pełnym drzwi po obu stronach. Tam usłyszał kolejne szmery. Już wiedział, że go znalazł. Ruszył w kierunku pierwszych drzwi po lewej stronie. Otworzył wolno, przygotowując piorun w dłoni.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-31, 16:32   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Szperała w jednym z pokoi na piętrze, kiedy usłyszała otwierające się drzwi. Puściła w myślach wiązankę przekleństw, że znowu nie uważała i szybko, zachowując już ostrożność i stąpając najciszej jak potrafi, przeszła pod ścianę. Po drodze narzuciła na siebie iluzję, która sprawiła, że nie było jej widać. Nie zauważą jej, to możliwe, że sobie pójdą, prawda? W razie czego jednak wyciągnęła z kabury glocka i była w gotowości, żeby go odbezpieczyć i wycelować w osobę, która wejdzie do pomieszczenia. Cicho przesuwała się do otwierających się drzwi, utrzymując dalej iluzję. Może nieznajomy zostawi otwarte drzwi, to wymknie się na korytarz, a potem jazda na zewnątrz. Nie miała co ryzykować, jeśli wróciłaby ranna to ojciec dostałby szału i miałaby pewnie cały garnizon ochrony, byleby tylko nie udało jej się znów wyjść bez obstawy. A to raczej nie było jej priorytetem. Chybaby ich wszystkich pozabijała, żeby mieć spokój. W każdym razie w tej chwili skupiła się na tym, żeby w jakiś sposób bezpiecznie wydostać się z tej zabitej dechami rudery.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2016-12-31, 19:56   
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

Pevi jako istota myśląca. Widok rzadko spotykany, ale zdarzały mu się przebłyski inteligencji. Łapmy te chwile ulotne. Pomysł jednak zdawał się być jednak co najmniej logiczny, więc zszedł do piwnicy, czając się przy tym jak pedofil na placu zabaw. Schodził powoli i nasłuchiwał możliwych oznak życia. Nie specjalnie zależało mu na znalezieniu tego całego smarkacza, który zajumał im ten cały koks. Wiedział jednak, że im szybciej zaspokoi mordercze żądze braciszka, tym lepiej. Zszedł na dół i rozejrzał się. Prócz szkła leżącego na podłodze, nic nie wyglądało podejrzanie. Sprawdził jednak dokładnie wszystkie możliwe zakamarki. Zerknął pod łóżko, zerknął do szafy i za fotelem. Nigdzie nie było naćpanego kurdupla.
I wtedy usłyszał szmer. Cicho jak lwica, szykująca się do ataku zbliżył się do miejsca skąd dobiegały dźwięki… drapania? Delikatne mruczenie i drobne pazurki strzępione o tekturę. I wtedy je zobaczył. Lodowate serduszko Leviego zalała fala miłości. Maleńkie czarne kąciątko spojrzało na niego swoimi słodkimi oczkami i zamiałczało rzewnie.
- Chodź do mnie słodziaku. - zwykle twardy i pozbawiony emocji głos chłopaka, teraz był uroczy i przepełniony miłością. Wyciągnął ręce w jego kierunku, a ten czując jego pokojowe zamiary zaczął łasić się wokół niego. Levi wziął go na ręce i drapiąc za uszkiem wypowiadał słowa zachwytu. Ciemnowłosy był prawdziwym kociarzem. Kochał koty tak jak one kochały jego. To było uczucie w stu procentach odwzajemnione. Pogłaskał go i trzymając go na rękach, wszedł z powrotem na górę. Musiał pochwalić się bratu nowym znaleziskiem. W swojej bazie mieli już sporo przybłęd, a Blondyn pewnie nie będzie zachwycony, ale nic mu do tego. Nie mógł stanąć na drodze ich miłości.
Wszedł na górę.
- Spójrz na niego. Nazywa się Kuro. – powiedział pół głosem i przedstawił mu nowego członka ich rodzinki. Czarny jak smoła kotek, miałknął swoim słodkim, cienkim głosikiem.
Nagle jednak potulny wcześniej kotek, wyrwał się z uścisku chłopaka i podbiegł w bliżej nieokreślonym kierunku. Czyżby wyczuł kogoś?
- Kuro, kici kici… - kucnął i spojrzał na zwierzaka – Czujesz coś, czego my nie? - spytał, zdając się na szósty zmysł kocurka.
 
 
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2016-12-31, 20:44   
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Miał właśnie wejść do pokoju, kiedy nadszedł jego brat. Wkurzył się na widok czarnego futrzaka. W bazie mieli już tyle tych małych zasrańców, że to się nie mieściło w głowie. Czasami miał ochotę wywalić te wszystkie smrodzące gówna, ale widząc błagalne spojrzenia brata odpuszczał. Twardy jak skała, wojownik z krwi i kości a przy małym kociaku rozpływa się jak gorzka czekolada, to właśnie Levi.
Nagle czarne gówno zeskoczyło z rąk niebieskiego i zaczęło fukać na ścianę.
-Twój gówniak chyba kogoś znalazł. - mruknął uśmiechając się dziko. -Kici, kici skurwysynku - syknął.
Podszedł do ściany i stanął za kotkiem. Uważnie wpatrywał się w ścianę, ale niczego nie mógł dojrzeć. Mógł się jedynie domyślać, że to iluzja, za którą chowa się zielony. Problem w tym, że ten, którego szukali był niebieskim.
-Wyłaź stamtąd! - zachęcił miłym tonem. Nie chciał zrazić do siebie kimkolwiek była ta osoba. Jeżeli był to ktoś, kto pomagał tamtemu zdrajcy... No cóż, nie poszczęści mu się.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-31, 21:08   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Już prawie, jeszcze trochę i mogłaby się wymknąć z tego pomieszczenia i pognać na zewnątrz. Ale nie, musiał przyjść klon tego pierwszego chłopaka i przytargać jakiegoś małego futrzaka, który zaraz zaczął na nią prychać. Co to wojny klonów, czy co? Trochę te klony nie wyszły, albo zepsuły się gdzieś po drodze. Co do Kuro - przez chwilę miała ochotę pacnąć tego kota w pusty łepek, ale to by nic nie dało. I tak już wiedzieli, że tu jest, i tak. Z resztą kociak był zbyt uroczy, żeby go pacać. Skoro już i kot i jeden z klonów stali przed nią, a ona nie miała jak uciec, nie robiąc zadymy. Schowała cicho glocka do kabury, zrobiła minę kota ze shreka, ściągnęła z siebie iluzję i...
- Meow! - Wydała z siebie urocze, przeciągnięte miauknięcie, nawet wyszło jej to chyba lepiej niż tej czarnej kulce futra przy jej nogach. Niebieskie ślepia wlepiała w Silasa i miała tylko nadzieję, że jej nie przywali. Niby wiedziała jak się obronić, no ale, po co robić od razu rozpierdol?
- No cześć. - Wyszczerzyła kiełki w niewinnym uśmiechu, przy okazji chowając ręce za sobą i mając je jednocześnie bliżej noża, żeby w razie czego ciachnąć i spróbować zwiać byle dalej.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2016-12-31, 21:43   
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

Jak Pravi mógł nie pokochać od pierwszego wejrzenia tej słodziutkiej, czarnej kuleczki. To chodzące szczęście było tak bardzo podobne do swojego nowego właściciela. Czarniutkie futerko, dokładnie tak jak kurtka, t-shirt i spodnie ciemnowłosego. Ciemna kredka pod oczami i na powiekach idealnie pasowała do niego, a przede wszystkim maskowała sine wory wynikające z ciągłego niewyspania.
Zmarszczył brwi, chcąc zabić Blondyna za obrażanie jej nowej kochanej Zwierzynki.
- Zostaw go. Jest śliczny. Kuro, bierz go! - na jego twarzy pojawił się cień, dawno już niewidzianego uśmiechu. Meow? zaśmiał się sam do swoich myśli.
Z lekkim zdziwieniem wpatrywał się w dziewczynę.
- Kuro, chodź tu. – zawołał, nie znał dziewczyny, a co za tym szło, nie ufał jej. Jeszcze skrzywdzi jego nowego puchatego przyjaciela. Kocie chociaż niechętnie, ale podeszło do chłopaka. Levi był taką kocią mamą i mimo iż poznali się zaledwie chwilę temu, zwierzak wbrew swojej kociej naturze słuchał jego poleceń. Podobnie było z innymi jemu podobnymi.
Czarny misio ocierał się o jego nogi. Najważniejsze, ze był bezpieczny. Teraz chłopak mógł się skupić na nieznajomej. Grunt to priorytety, nie?
- Kim jesteś i co tu robisz? - spytał, znów pozbawionym emocji głosem.
 
 
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2016-12-31, 22:25   
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Levi zazwyczaj robił za tego groźnego i strasznego, a Silas zazwyczaj był tym dobrym policjantem. Dlatego też wyszedł przed brata i przybrał na twarz milutki wyraz.
-Kim jesteś, mała? - zapytał niskim, kojącym głosem. -Nie musisz się nas bać. Nie ciebie szukamy. Nie widziałaś tu może jakiegoś podejrzanego kolesia?
Zamierzał delikatnie wypytać tą słodką istotkę. Nie chciał by zaczęła wydzierać się wniebogłosy. Zastanawiał się ile może mieć lat, obstawiał siedemnaście. Ale miał się dzisiaj jeszcze nie raz przekonać, że słodkie niebieskie oczka nie były takie niewinne na jakie wyglądały.
Oczywiście miał plan w razie, gdyby się okazało, że mała brunetka miała jakieś triki w zanadrzu. Najpierw sparaliżowałby ją a potem doprowadziłby jej ciało do stanu takiej katuszy, jakiej nie doświadczył jeszcze nikt. Oprócz poprzednich ofiar Silasa, martwych oczywiście.
Zostawiał to jako ostateczność, miał też inne sztuczki, by przekonać kogoś do mówienia. Szczególnie takie słodkie dziewczę.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-31, 23:31   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Ona zwykle robiła za małą, niewinną owieczkę, która wszędzie zaplątała się przypadkiem. Teraz w sumie też to wykorzystała, tyle że zamiast owieczki mieli kociątko.
- Annabeth. - Celowo pominęła nazwisko, w światu przestępczym było zbyt dobrze znane, jeszcze by ją porwali i chcieli za nią jakiś okup od Rowana, a na to nie miała zamiaru się godzić. Najwyżej dopytają ją o to później, ale przynajmniej miała chwilę, żeby wymyślić inną odpowiedź niż O'Sullivan.
- Nikogo poza wami tutaj nie widziałam. - Zgodnie z prawdą, na nikogo się nie natknęła. Za to natrafiła na ślady tego, że ktoś tu jednak jakiś czas przebywał. Sama była ciekawe tego, kto był na tyle głupi, żeby ładować się w pobliże głównej bazy łowców. Z resztą, ta dwójka też ją zaczęła ciekawić.
- Kogo dokładniej szukacie? Znam w okolicy sporo osób, może to ktoś z nich... - Wydawali się mili, gdyby miała przed sobą łowcę, to już by oberwała. Nikt nie wdawałby się z nią w rozmowę. Stwierdziła więc, że jeśli będzie mieć taką możliwość, to im pomoże, a co. Z resztą, o ile dobrze pamiętała, to niedaleko było kilka kamer, przejętych przez łowców. Ta okolica była bardzo blisko głównej bazy, więc ją obserwowali. Jeśli będzie taka konieczność, to zawsze może udać, że włamuje się do systemu i pokazać Klonom nagrania.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2017-01-01, 02:23   
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

Levi nie robił za groźnego, on miał po prostu taki wyraz twarzy. Jego znudzenie i niechęć do życia mogła wynikać z bezsenności. Od małego miał problemy z tym problemy i sypiał bardzo krótko, lecz odkąd zaczęły dręczyć go koszmary, problem ten znacznie się pogłębił. Na co dzień wyglądał więc na wiecznie znudzonego albo przygnębionego.
Faktycznie, nie dało się w żaden sposób nie zauważyć, że dziewczyna nie była kokainowym skrzatem, którego aktualnie poszukiwali.
Kociątko odeszło na chwilkę w zapomnienie, a to tylko dlatego, że bezpieczne stało tuż za ciemnowłosym, którego zaakceptowało jako nową opiekunkę lub właściciela.
- Co tutaj robisz? – powtórzył pytanie. Dziewczę wyglądało na skłonne do współpracy, ale czy mogliby zaufać nieznajomej? Z pewnością nie. A przynajmniej Levi był na tyle trzeźwo myślący, aby nie powierzać komuś obcemu, powodzenia w misji. Misji, której co prawda nie chciał wykonać, a tym bardziej przeciągać spotkaniami z obcymi. Z drugiej strony jednak, chłopak wiedział, że często taka pomoc jest nieoceniona i można zyskać nowych przyjaciół, popleczników.
- Niski brunet z kilogramem koki w rękach, widziałaś? - spytał, opisując pokrótce. Zazwyczaj Levi nie zachowywał się w ten sposób. Ten styl mówienia bardziej pasował do jego klona, ale wpływ kotków dawał o sobie znać.
 
 
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2017-01-02, 02:32   
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Ssąc kolczyk w wardze przyglądał się dziewczynie. Analizował jej osobę z najdrobniejszymi szczegółami. Drogie ciuchy, w świetnym stanie, świadczyły o jej bogatym pochodzeniu lub dobrej organizacji środków, chuda sylwetka, ale nie niedożywiona, zdrowe włosy i cera. Zadbany wygląd sugerował, że dziewczyna nie musi się martwić o byt. Miała wszystko zapewnione, możliwe nawet, że była rozpieszczana. Nie umknęła jego uwadze fałszywa postawa uroczego niewiniątka oraz pominięcie przez nią nazwiska. Wszystko to sugerowało wysoki poziom w hierarchii. Sama dziewczyna niekoniecznie piastowała jakieś ważne stanowisko, Silas jednak tego nie wykluczał. Wystarczyło spojrzeć na bliźniaków.
-Silas - przedstawił się. -Annabeth... Nie dosłyszałem nazwiska. - Uśmiechnął się kącikiem ust.
Wątpił by dziewczyna współpracowała ze skrzatem, ale kto wie. Może właśnie takie było jej zadanie: zgrywać ważną osóbkę i handlować na prawo i lewo towarem. Zaśmiał się na swoją dwuznaczną uwagę, przez co brunetka mogła wziąć go za dziwaka. Każdemu się zdarza zaśmiać do własnych myśli, czyż nie?
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2017-01-02, 03:08   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

- Zwiedzam opuszczone budynki. - W sumie, co innego miała tutaj robić? Bo raczej nie sprzątać. Zastanowiła się chwilę nad kolejnym pytaniem, które zadał jej chłopak od kota.
- Dokładnie licząc to w ciągu ostatniego tygodnia widziałam co najmniej 5 osób odpowiadających temu rysopisowi. - Powiedziała z rozbawieniem. Zbyt dokładnie chłopaka nie opisał, to i mogła podciągnąć kilka osób spośród łowców. Handel koką nie był w tych czasach czymś dziwnym, a już jak przesiadywała wśród łowców, to nic dziwnego, że wiedziała dokładnie kto, kiedy i ile koksu sprzedaje.
- Na zewnątrz są kamery, zawsze mogę się do nich włamać i przejrzeć nagrania, jeśli to pomoże. - Dorzuciła jeszcze jakieś wyjście z sytuacji.
Obserwowała blondyna i nie umknęło jej to, że zaczynał się domyślać, że nie jest byle zbłąkaną owieczką. Nie dziwiła się mu, nie każdego było stać na porządne ciuchy i na to, żeby móc o siebie zadbać. Jej myśli gnały przed siebie analizując wszystko. Czy opłacało jej się podawać w tej chwili fałszywe nazwisko? Możliwe. Czy fałszywe nazwisko mogłoby jej utrudnić podanie bliźniętom pomocnej dłoni? Prawdopodobnie. W końcu nie mogłaby swobodnie łazić i pokazywać się łowcom, bo wydałoby się to dziwne, że nie łapią jej, a wręcz są do niej nastawieni jak do jakiejś delikatnej panienki z dobrego domu. Wyrwało jej się westchnienie.
- O'Sullivan. Annabeth O'Sullivan. - Obserwowała reakcję obu chłopaków na tę rewelację gotowa zaatakować i zwiać. Zrzuciła też maskę niewinnej, bezbronnej panienki, przecież nazwisko samo z siebie mówiło, że do niewinności jej daleko. Eagle Eye był z tego typu ludzi, którzy przygotowują się na każda możliwość, a i to, co wpadnie mu w ręce to wykorzystuje najlepiej jak się da, więc skoro mieli przed sobą mały skarb Rowana, to ten skarb na pewno nie stałby tutaj bezbronny.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




Wysłany: 2017-01-02, 03:32   
   Multikonta: Joyce
[Cytuj]

Stał z założonymi na piersi rękoma. Dzisiejszy dzień, a przynajmniej ten moment należał do Praviego, który wręcz lśnił inteligencją. W rzeczywistości Levi nie uważał swojego brata za głąba, spędzili razem całe życie i wiedział, że jest bardzo mądry, często skrywał to, a raczej było to tłumione przez jego szaleństwo, tak jak bezsenność w przypadku Leviego. Ani jeden, ani drugi nie był w pełni „normalny”.
Niebieski z trudem skupiał swoją uwagę na rozmowie z dziewczyną, nie wyłapał nawet tego, że celowo przemilczała swoje nazwisko. Prawda była taka, że w ciągu ostatnich czterech dni chłopak przespał około trzy, może cztery godziny. Każdego dnia wypijał hektolitry kofeiny, jednak wciąż trzymał się żelaznej zasady aby nie ćpać własnego towaru. Przyzwyczajony do bezsenności organizm chłopaka potrafił funkcjonować przy takim niedoborze snu, nie zmieniało to jednak faktu, że był wycieńczony i ledwie trzymał się na nogach. Z całych sił jednak próbował nie dać tego po sobie poznać. Myślenie o kotkach, tak jak chwilę temu, pomagało mu pozostać przy świadomości.
No tak.. Kamery… facepalm w myślach nie był wystarczająco dobrym rozwiązaniem. Byli przecież na terenie Łowców, o czym chłopak wcześniej jakoś nie pomyślał, a nazwisko dziewczyny jeszcze bardziej utwierdziło go w przekonaniu, że za chwilę może to się skończyć niezłym burdelem.
Spojrzał porozumiewawczo na brata.
- I teraz pewnie będziesz chciała się nas pozbyć czy coś? - spytał zmęczonym głosem, nie zamierzał jej atakować, nie miał nawet na to siły, a wolał je zatrzymać na wypadek konieczności hamowania Żółtego, który jeśli się zorientuje kto przed nimi stoi, za pewne wpadnie na jakiś głupi pomysł.
 
 
Silas Yuriev
vel Pravi


19 lat

Żółty




Wysłany: 2017-01-02, 03:50   
   Multikonta: Hope Reyes
[Cytuj]

Zauważył, że Levi jest bardziej zmęczony niż zazwyczaj. W tym tygodniu przespał wyjątkowo mało, a Silas nie mógł przecież skłaniać go do snu. To by nic nie dało, sam by nie spał a niebieski mógłby udawać, że śpi tylko po to, żeby zadowolić brata. To nie było dobre wyjście z sytuacji. Dodatkowo chłopak sam nie chciał spać, za bardzo przerażały go koszmary. Tak przynajmniej zakładał Silas. Nie mógł mieć pojęcia przez co przechodzi brat, zresztą on miał własne demony. A słysząc nazwisko dziewczyny obudził jednego z nich.
-No, no, no... Mała Anna O'Sullivan - mruknął, śmiejąc się głośno. -Jak kurewsko cudownie!
Odwrócił się do brata, słysząc jego uwagę o pozbyciu się ich.
-Zgłupiałeś? Kto jak kto, ale to ona powinna się nas obawiać. Jej ojczulek może nas co najwyżej pocałować w dupki. - Podszedł do dziewczyny i zarzucił jej dłoń na ramię. -Chyba zostaniesz moją nową przyjaciółką... Przepraszam, naszą. - Wskazał siebie i brata.
W jego głowie już budował się genialny plan. Skoro była tu sama, bez obstawy, a tym bardziej bez tatuśka, mogło to oznaczać dwie możliwości: pozbyli się jej lub - co bardziej prawdopodobne - dziewczyna wyrwała się spod opiekuńczej rąsi łowców.
Niczego innego nie uwzględniał. Tak czy siak nie mogła odmówić współpracy. Tak przypuszczał. Mógł się mylić, oczywiście, ale tego dnia czuł się nieomylny. Nabuzowane ego nie brało pod uwagę pomyłek.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2017-01-02, 04:12   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

- Czy coś. - Reakcja czarnowłosego była... inna. Zwykle psionicy, który wiedzieli jak nazywa się jej ojciec, reagowali agresją, ewentualnie paniką.
- Pomogę wam złapać gościa od koksu, a wy się wyniesiecie z terenu łowców i wszyscy będziemy zadowoleni. - Zaproponowała tej dwójce. bardziej jej przeszkadzał gość, który chciał handlować na terenie łowców towarem, niż dwójka, która go szukała i zapewne miała swój, całkiem inny teean niż ten należący do łowców.
- Wiesz, że w każdej chwili mogę tu wezwać całą przeklętą bazę? - Uniosła brew na jego stwierdzenie, że powinna się ich obawiać. Mogła tu wezwać wszystkich z bazy głównej, dzisiaj jest w niej sporo osób, a już na pewno się zorientowali, że jej nie ma i są w gotowości do natychmiastowego wyjścia. Wystarczyłoby włączyć lokalizator, a w kilka minut cały budynek roiłby się od podwładnych O'Sullivana. Do tego znalazłby się również oddział psioników, którzy mieliby tę przewagę, że mało kto wie o tej małej inwestycji Eagle Eye. Silas wyraźnie ją lekceważył, a tego raczej nie powinno się robić. Nie, kiedy miał przed sobą zieloną, która może i była czasem przez łowców nazywana Panienką O'Sullivan, ale była też wyszkolona. No i jej obstawa pewnie w panice już gdzieś biegała po okolicy, więc lepiej dla bliźniąt będzie nie kombinować zbytnio.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,139 sekundy. Zapytań do SQL: 10