Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Gruesome Twosome
Autor Wiadomość
Gabriel O'Donnell


20 lat

yellow submarine




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-03, 00:35   Gruesome Twosome
   Multikonta: Barry
[Cytuj]

Kto: Benjamin Sibley & Gabriel O'Donnell
Czas: od włączenia Gaba do Pryzmatu
Miejsce: Pryzmat


~~~~~~


Nie było zbyt dużym zaskoczeniem uczęszczanie na zajęcia dzieciaków z Pryzmatu. Dzieci bogaczy były równie zepsute, jak on i chyba głównie to, że w tym miejscu miał tyle wygód, trzymało go w klatce. Liga Dzieci również zapewniała wszystko co było trzeba i jeszcze ta satysfakcja, kiedy zrobił krzywdę ogółowi społeczeństwa, w którym kiedyś się wychowywał. Władza, której nie na rękę było istnienie Ligi dopilnowała, żeby dzieciaki nie trafiły w złe ręce i choć wiele z nich uciekło, niestety Gabriel, ogłuszony przez jedną z członkiń Ligi został złapany. Nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że to się dzieje i tak po prostu przechodzi na tą 'dobrą' stronę bez większej walki. Szarpał się niemiłosiernie, ale co z tego, skoro czekał go taki sam los, jak całej reszty przechwyconych dzieciaków. Utrzymując obojętną minę, przez kilka dni nie dawał po sobie poznać, że to go cholernie rusza i choć jego głośne bunty były uciszane bardzo szybko i bardzo skutecznie, nie mógł się tak po prostu poddać. Z dnia na dzień coraz bardziej dochodziło do niego, że musi tu zostać i w sumie pogodził się z tym, tak po prostu. Jednak wciąż z tyłu głowy chodziły mu plany, które miał odnośnie rządu, a których nie zdążył spełnić w Lidze.
Już w pierwszym miesiącu swojego pobytu w Pryzmacie zaczął nawiązywać nowe znajomości. Na ofiarę, a raczej nowego kumpla obrał sobie bruneta, który nieświadomy niecnego planu Gaba szedł dość opustoszałym korytarzem. Przechodząc tuż obok niego, trącił go barkiem, żeby ten poleciał do tyłu i tak też się stało. Z perfidnym i cwanym uśmieszkiem obrócił się w jego stronę i zmarszczył brwi.
- Uważaj, jak leziesz. - warknął w stronę chłopaka, przybierając już buntowniczą postawę. Niech tylko coś powie, stawi opór, warknie do niego, O'Donnell był przygotowany. Dlaczego padło właśnie na niego? Być może jasnowłosy się nudził, a możliwe, że sprawdzał gościa, w końcu nie może się w przyszłości kolegować z jakąś łachudrą.
_________________

 
 
Benjamin Sibley


18 lat

niebieski




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-08, 02:44   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

W przypadku Bena było raczej normalnie, o ile można tak powiedzieć. Jego życie wiele się nie zmieniło od czasów pojawienia się wirusa i przeprowadzenia do Pryzmatu. Miał tu wygody i życie, jakiego chciał, gdyby nie fakt, że tęsknił za rodzicami. To jednak dość okrutne przeżywać całe nastoletnie życie z dala od nich. W końcu na kim miał wyładowywać buntowniczy okres? Nie mógł tego robić na przełożonych, bo był surowo karcony. Już dawno się nauczył, że nie powinien tu zbyt wiele myśleć, a zwyczajnie słuchać poleceń i rozkazów.
W ciągu tych lat nawiązał parę znajomości lepszych i gorszych. Miał osoby, na których mógł polegać, choć większa część była już starsza i wysyłano ich na różne misje i prace. Jego też to czekało, chociaż świadomość, że prawdopodobnie pójdzie do wojska nie pomagała. Nie widział siebie w tej roli, nie chciał więcej zabijać. Zbyt wiele go kosztowało to przypadkowe morderstwo parę lat temu, a co dopiero gdyby teraz miał celowo eliminować ludzi. Miał jednak wrażenie, że od tego się nie opędzi. Będzie musiał zrobić to, co do niego należy i to, czego od niego oczekują.
Aktualnie szedł i myślał o dziewczynie, która ostatnio coraz bardziej zaczęła mu się podobać. Nie zdradzał się oczywiście, bo nie chciał niczego popsuć, ale zastanawiał się coraz częściej jak to rozegrać. Chciał zagadać, ale wiedział, że łatwo pokpi sprawę, jeśli będzie niepewny. Dlatego wolał poczekać i poobserwować ją. Jego rozmyślania o dziewczynie, przerwał mu jakiś gbur, który na niego wleciał. No może niedokładnie, ale przyłożył mu ramieniem na tyle mocno, że Ben zachwiał się i opadł do tyłu. Pewnie głównie dlatego, że się tego nie spodziewał. Spodziewał się jakichś przeprosin, pomocy we wstaniu, ale gdzie tam. Usłyszał jeszcze, że to on powinien uważać. No tego było już za wiele.
- Chyba ci się we łbie poprzewracało - odpowiedział groźnie, podnosząc się z ziemi i podchodząc do typa, który go wkurzył. Nie odpuści, skoro to nie była jego wina. Niech się teraz chłopak tłumaczy, jak taki chojrak. - I to tobie radzę uważać jak łazisz.
Na ostatnie słowa pchnął go lekko palcem w klatę, żeby sobie wziął do siebie i wiedział, że Benio nie żartuje z takich poważnych spraw. Nikt go nie będzie poniewierał na korytarzu, choćby nie wiem, kim był.
_________________
I feel
something so right
Doing the wrong thing
[mru]
- Ben Sibley -
 
 
Gabriel O'Donnell


20 lat

yellow submarine




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-09, 16:21   
   Multikonta: Barry
[Cytuj]

Myślenie w tych czasach przyprawiało wręcz o gorączkę, dlatego Gab zwyczajnie nie myślał tylko działał. Sam widok mózgu odstraszał, oczywiście na filmach, bo w życiu jeszcze nie widział tego organu na żywo. Sprawa miała się całkiem inaczej, jeśli chodziło o podrywanie dziewczyn, ale skąd O'Donnell miał wiedzieć, że nieznajomy przyglądał się jakiejś waćpannie.
- Nic mi się nie poprzewracało. - odpowiedział z przekornym uśmieszkiem, tylko czekając, aż ten mu coś odpowie, a może nawet się rzuci. Już czuł mrowiącą potrzebę przyłożenia komuś i bardzo prawdopodobne, że miałby przed oczami widok Ceri, która wpakowała go do tego gówna, mianowicie Pryzmatu. Tak bardzo chciał się wyżyć, że nawet nie zwracał uwagi na to, co, kto, gdzie i w jaki sposób.
- Czy masz jakiś problem chłopczyku? - spytał, czując na sobie jego palec i ups, przypadkiem, czy też nie, wysyłając lekkie wyładowanie elektryczne w stronę chłopaka, innymi słowy, prąd lekko go posmyrał po ręce, którą go tknął w ubranie, w końcu ciuchy też się elektryzują. Bardzo nie podobał mu się ton ciemnowłosego, dlatego musiał gościa jakoś ostrzec, żeby sobie nie nagrabił, bo skończy się ELEKTRYCZNIE, hehe.
- Jesteś pewien, że dobrze zadzierasz? - spytał się przekornie, czując, że kopnął go prądem. W sumie był pewien, że chłopak nie jest Pomarańczowy, dlatego jakoś nie bał się jakiejkolwiek bójki. Czerwony też odpadał, bo jego ręka pewnie wypaliłaby mu dziurę na ubraniach, ale bardzo prawdopodobnym był kolor Niebieski bądź Zielony, bo przecież Żółty swojego rozpozna od razu, chociażby po reakcji na kopnięcie prądem!
_________________

 
 
Benjamin Sibley


18 lat

niebieski




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-15, 03:08   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Bez znaczenia o czym myślał, ważniejsze że to nie z jego winy doszło do szturchnięcia. Zresztą chłopak stał na nogach, podczas gdy Ben upadł a to mówiło samo za siebie. Sibley nie był niczemu winny, po prostu sobie szedł. Nie miał pojęcia, że Gabowi się nudzi i przez to próbuje nieco uprzykrzyć życie innym.
- No chyba jednak tak - odpowiedział i miał ochotę zmazać mu ten uśmieszek swoją pięścią. Po co go prowokował? Ben był na ogół spokojnym chłopcem, no ale ten wiek, że hormony czasem biorą górę zwłaszcza, jak ktoś go naumyślnie denerwuje. I po prawdzie jemu też się przyda takie wyżycie. Dawno nie miał ku temu okazji, a tu proszę - ktoś się napatoczył.
- Tak, mam problem - odpowiedział hardo, bo owszem poczuł kopnięcie prądem, ale co, miał się tego przestraszyć? Nie pierwszy żółciak, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy, bo może kogoś zabić jednym uderzeniem. Tak się składa, że niebiescy również mają taką zabójczą umiejętność i mogą sprawić, że ktoś dosłownie wybuchnie. Zaśmiał się na jego ostatnie pytanie. Typowa arogancja żółtych. Ben najbardziej obawiał się pomarańczowych, a z resztą zawsze jakoś sobie radził na treningach. Chociaż nie były one na śmierć i życie, więc w takich okolicznościach nigdy nic nie wiadomo. Oczywiście w tej chwili również nie zamierzał dopuścić do jakiejś jatki, chłopaki zwyczajnie skaczą sobie do gardeł. W każdym razie po tym śmiechu, postanowił mu pokazać, jak bardzo jest pewien. Zamachnął się szybko i jego pięść trafiła gładko w kość jarzmową, sprawiając że żółty stracił równowagę i runął na ziemię.
- To teraz jesteśmy kwita - powiedział ze złośliwym uśmiechem, choć odwracać się nie zamierzał, bo domyślał się, że dostałby wtedy strzał w plecy. Mało było tu honorowych przeciwników.
_________________
I feel
something so right
Doing the wrong thing
[mru]
- Ben Sibley -
 
 
Gabriel O'Donnell


20 lat

yellow submarine




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-15, 04:29   
   Multikonta: Barry
[Cytuj]

Chyba obaj mieli nieco problemy z hormonami, w czym Gabriel wyróżniał się dodatkową, wrodzoną, czy też nabytą głupotą. Nie był to problem z dostosowaniem się do zasad w społeczeństwie, a jedynie jego dziecięcej infantylności, przez którą nie raz dostał wciry, może wyrośnie, a może i nie.
Spojrzał się na chłopaka z jeszcze szerszym uśmieszkiem, bo przecież taka możliwość ponapierdalania się po twarzy nie zdarzała się zbyt często, przeważnie wszyscy bali się jakichkolwiek starć, a tu proszę! Naturalnie, już w lidze nauczył się, że nieznajomy może mieć niezłego kopa mocy, ale cóż to byłoby za życie, gdyby nie dawać się zaskoczyć? Skoro w każde urodziny tylko czeka się na prezent i tę niespodziankę w postaci darowizny, to dlaczego tak nie odnieść się do całego życia? Wiadomo, że nie jest to zbyt rozsądne podejście, ale przecież żyją w czasach kiedy to dzieciaki dostają nadnaturalnych mocy, co tu jest racjonalnego?
Niestety nie spodziewał się nagłego uderzenia, które owszem, powaliło go prosto na tyłek! Dobrze, że kość ogonową złamał już dawno temu, bo w innym wypadku, nie wystarczyłoby ludzi na odciągnięcie go od bruneta. Już miał zamiar wystawić rękę i rąbnąć go jakimś wyładowaniem, kiedy zorientował się, że nie ma po co tracić swoich wspaniałych mocy na niewdzięcznika, ruszył na niego z pięściami, również starając się go powalić na ziemię.
- Źle dobrałeś sobie przeciwnika. - rzucił w jego stronę, dotykając się uderzonej części twarzy. Zastrzyk adrenaliny, który otrzymał, pozwolił mu nie myśleć o bólu, a nawet go nie czuć, dlatego bez problemu wstał, by zaraz zaszarżować na bruneta. Wpadł z impetem na chłopaka, unikając jego ewentualnych ciosów, czy też lecących przedmiotów i złapał go w biodrach, naturalnie przy tym kładąc go na matę, a przynajmniej taki miał zamysł. Uderzał niemal na oślep, ale czuł, że cholerstwo jest twarde, więc albo był to brzuch Benjamina, albo jakaś cholerna tarcza, którą tamten zdążył przyciągnąć.
_________________

 
 
Benjamin Sibley


18 lat

niebieski




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-15, 12:06   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Chłopcy w tym wieku chyba nigdy nie odznaczają się jakaś szczególną inteligencją i widać było tak w przypadku zarówno Gaba, jak i Bena. Zresztą ciężko mówić o infantylności u nastoletnich chłopcach, którzy zwyczajnie są jeszcze dziećmi. Mimo, że próbują z nich zrobić żołnierzy, to charakter pozostaje w większym lub mniejszym stopniu.
Denerwował go tymi pustymi uśmieszkami. Jakby czerpał jakąś chorą satysfakcję z tej sytuacji, której Ben w żaden sposób nie mógł przewidzieć. On nie pchał się do bójek. Nie był agresywny, raczej przeciwnie. Można go nazwać pupilem agentów, także pewnie ten jeden wyskok szybko zostanie mu wybaczony. Bo to, że się dowiedzą było pewne. Zawsze wiedzieli. Miał tylko nadzieję, że ten gnojek dostanie od nich popalić za wszczęcie bójki, o ile sam wcześniej nie nakopie mu do dupy.
Trzeba przyznać, że sam poczuł satysfakcję, gdy widział przeciwnika na podłodze. Takie małe zwycięstwo, które dodawało kopa i pozwalało walczyć dalej z równą zaciętością. Chociaż nie spodziewał się jakiejś dłuższej walki, widocznie nie doceniając Gabriela.
- A może właśnie dobrze - mruknął na jego słowa, bo kim jest, żeby oceniać? Zdziwił się, że nie użył na nim jakiejś błyskawicy albo paraliżu. Możliwości były dwie: albo nie chciał tego robić albo nie mógł. W każdym razie Ben był honorowy i skoro ten nie pomagał sobie swoimi umiejętnościami, to on też nie będzie. No chyba, że przeciwnik ewidentnie przesadzi to rzuci go o ścianę.
I faktycznie jego atak się udał, bo po chwili obaj leżeli na ziemi, kotłując się i uderzając siebie nawzajem, bardziej na oślep. Gab uderzał w brzuch i jego okolice, ale Ben nie pozostawał dłużny i również bił i kopał każdy niekryty skrawek ciała. W pewnym momencie, brzuch mocno go zabolał, dlatego doszedł do wniosku, że starczy na razie tej przepychanki.
Siłą woli skupił się na przeciwniku i po chwili ten odleciał od niego. Ale nie na ścianę. Sibley przetrzymywał go chwilowo w powietrzu, gdzie chłopak mógł wierzgać i machać rękami, ale nie sprawi, że opadnie.
- Okej, teraz jesteśmy kwita? Jak cię puszczę, przestaniesz się rzucać? - zapytał skrzywiony, masując obolały brzuch.
_________________
I feel
something so right
Doing the wrong thing
[mru]
- Ben Sibley -
 
 
Gabriel O'Donnell


20 lat

yellow submarine




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-02-18, 17:25   
   Multikonta: Barry
[Cytuj]

Bardzo możliwe, że Ci panowie po prostu nie byli stworzeni do dość prostego biegu myśli, który polegał na początkowym myśleniu, a kończył na działaniach. Obaj widocznie byli impulsywni i ich wiek, buzujące hormony, chęć poczucia adrenaliny i zwyczajna chęć bójki, nie pomagały w opanowaniu się w niektórych sytuacjach. Tylko też pytanie, po co się ograniczać, skoro obaj chcieli tego samego.
Gabe był typem tradycyjnego fajtera, dlatego z pewnością jeszcze kilka lat temu, kiedy nie miał tak wypracowanej masy, zacząłby od używania mocy, ale przecież wiadomo, że im bliżej był cel, tym większe i gorsze były skutki użycia swoich umiejętności. Sam nie wiedział, co potrafi jego przeciwnik, dlatego kiedy tylko zorientował się, że nie może być pomarańczowym, bo przy dotyku z pewnością coś by się stało, a tak nie było. Nie obawiając się niczego więcej, nie przerywał ataku, do czasu, aż tamten odciągnął go od siebie. Zdziwiony, uśmiechnął się latając w powietrzu i rozumiejąc, że ma do czynienia z niebieskim, to dopiero będzie zabawa!
-No dobra. - potwierdził z przekonaniem, że tak należy zrobić. Kiedy chłopak go odstawił na ziemię, Gabriel przypomniał sobie, że on nigdy nie robi tego, co należy robić, dlatego zaraz wystawił dłoń i wystrzelił piorunem z ręki w stronę zdezorientowanego bruneta, teraz to dopiero zabawa się rozkręcała! Starł wolną ręką krew, która dalej ciekła z jego nosa, choć na szczęście nie czuł bólu pod wpływem adrenaliny, której dostarczyła mu przepychanka i zwyczajne bicie się, niemalże na oślep. Szalony uśmiech, który pojawił się na widok krwi na jego ręku był niewyobrażalnie dziwaczny, choć nie było zbyt wiele osób dookoła, które mogłyby to stwierdzić, a sam Benjamin? Cóż, z pewnością nie miał czasu wpatrywać się w Gabriela.
- Masz rację – zaśmiał się chrapliwie – bardzo dobrze dobraliśmy sobie przeciwników. – dokończył, uginając rękę, żeby promień elektryczności nagle się przerwał. O’Donnell’owi sprawiało jakąś chorą satysfakcje robienie czegoś, czego skutki potrafił zobaczyć na własne oczy.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10