Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Korytarz
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-11, 19:58   Korytarz
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie
[Cytuj]


Korytarze o wysokości dwóch metrów, wzmocnione od wewnątrz grubym metalem, o betonowym podłożu ciągną się ponad półtorej kilometra, łącząc wszystkie pokoje i piętra.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:09   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

- A może wolisz zaczerpnąć świeżego powietrza? - wypuszczanie nowych owieczek na wolność należało raczej do rzadkości, a proponując to Summer, które nie mogła jeszcze być tego świadoma, otrzymała niezwykły komplement. Leviemu zależało jednak na zaufaniu brunetki. Chciał aby została z nimi na dłużej. Gotów był więc nagiąć własne zasady, nawet jeśli oznaczało to późniejsze tłumaczenie się Radzie. Trzeba też zaznaczyć, że nie był w pełni sobą i sam nie kontrolował własnych myśli. I to pewnie też miało wpływa na jego decyzje.
- Więc jak? - spytał, spoglądając na nią wyczekująco.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:30   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

To był raczej brak taktu, czego oczywiście Zielona nie wyczuła. Cóż, jeśli chcą ją w swojej "rodzince" czy jakkolwiek inaczej można to nazwać, to niestety będą musieli się przyzwyczaić do jej specyficznego zachowania. Liga przez lata starała się wpoić jej podstawowe zasady obycia z innymi ludźmi, ale wszelkie próby zawiodły. Systemie raczej też nie uda się z tym zrobić.
Ruszyła za nim do windy, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie nabroiła.
- Jasne, czemu nie. - Uśmiechnęła się, całkiem zadowolona z tego pomysłu. Małe rozeznanie w terenie, zdecydowanie trochę ją uspokoi. Póki co, to miejsce się jej podobało, ale wciąż miała co do niego pewne wątpliwości. Bo co będzie, gdy już zrobi im te protezy? Tak po prostu ją wypuszczą? Summer znała swoją własną wartość, wiedziała, że w pewnych sprawach może być niezastąpiona. Miała uwierzyć, że nie będą chcieli jej zatrzymać?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-15, 17:57   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Na etapie, na którym obecnie znajduje się Summer, opuszczenie tego miejsca po spłaceniu długu było w pełni możliwe, a braciom nie zależało na przetrzymywanie kogokolwiek siłą. Wiązało się to jednak z pewnymi środkami ostrożności z ich strony. Bądź, co bądź, po wykonaniu swojego zadania, dziewczyna jeżeli zechce będzie mogła wyjść, lecz oznaczało to drogę w jedną stronę i brak możliwości późniejszego powrotu. Systema nie była schroniskiem, gdzie psionicy wchodzą i wychodzą jak im pasuje.
- To super. - jęknął krótko i radośnie, ale urwał szybko, to zupełnie do niego nie pasowało. On się tak nie zachowuje. Przygryzł język w buzi i mając nadzieję, że dziewczę nie zwróciło na to uwagi, prowadził ją dalej wzdłuż korytarza.
- Powinniśmy jednak się przebrać. Na górze jest jakieś -20 stopni. - chyba tylko Silas w porywie swojej głupoty, wybrałby się na powierzchnię w taką pogodę, mając na sobie jedynie cienką bluzę. Co prawda mieli bardzo dobrze wyposażony szpital, lecz na co komu spędzać tam dni lecząc zapalenie płuc czy inne choróbska.
W momencie gdy to powiedział, zatrzymał się przy jednych z wielu par drzwi. Nie różniły się od innych zupełnie niczym, jedynie karteczka niewielka karteczka podpisana cyrlicą, wisząca na ścianie, mogła wskazywać na przeznaczenie tego pomieszczenia.
- Wybierz coś sobie. - pomieszczenie przypominało garderobę albo niewielki sklepik odzieżowy. Rzędy wieszaków uginały się pod naporem sporej ilości ubrań. Było tu wszystko: ubrania damskie, męskie, zimowe, letnie, jesienne, wiosenne, kurtki, t-shirty, spodnie, czapki, kapelusze, buty…
Różne rozmiary i różne rodzaje. Dla dzieci, dla dorosłych. Jeden wielki lumpeks. No może nie jeden, bo takich pomieszczeń z rzeczami z importu mieli więcej i może nie wielki, bo pomieszczenie było wielkości pokoju, w którym spała tej nocy Summer, no i przede wszystkim nie lumpeks, bo każda z tych rzeczy była nowa i większość posiadała oryginalne metki.
W rogu znajdowały się parawany, służące jako coś w stylu przymierzalni.
Levi zostawił dziewczynę zaraz po wejściu do środka i sam zniknął gdzieś między stosami ubrań.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-15, 19:48   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Tyle, że Summer o tym nie wiedziała. Była przyzwyczajona do tego, że chciano ją zatrzymać siłą. Praktycznie wychowała się w Lidze, gdzie na każdym kroku wisiały kamery, dzieciakom wszczepiano durne nadajniki, a wyjście na powierzchnie było możliwe jedynie na czas misji. Po sześciu latach w tamtym miejscu, wolność i możliwość samostanowienia były dla niej trochę surrealistyczne. Szukała haczyka w swojej obecnej sytuacji, bo była do tego przyzwyczajona.
Dziwne zachowanie Leviego, powoli przestawało ją dziwić. Może cierpiał na wahania nastrojów i tyle? O żadne „wesołe pigułki” go nie podejrzewała, nie mając ku temu podstaw. Zresztą, nawet jeśli jakoś sobie pomógł tymi czy innymi specyfikami, to nie było jej nic do tego. Ważne, żeby trzymał je z daleka od Zielonej i tyle. Może kiedyś, jeśli faktycznie tu zostanie i polubi chłopaka, zacznie prawić mu morały, ale teraz miała to głęboko w poważaniu.
- Wszystko w porządku? – zapytała mimo wszystko. Prawdę mówiąc, nawet nie oczekiwała odpowiedzi.
Na Summer żadne lumpeksy, czy garderoby nie robiły zbytniego wrażenia. Z wyraźnym znudzeniem na twarzy, powędrowała prosto do „działu” ze spodniami. Legginsy, które miała na sobie nie były ani wygodne, ani nawet ciepłe, więc wymagały zmiany. Szybciutko wyszukała jakieś czarne jeansy, o obowiązkowo luźniejszego kroju i pomaszerowała dalej. Z niewiadomych przyczyn nienawidziła obcisłych ubrań. Później zanurkowała pomiędzy stosami koszulek, porywając taką z długim rękawem. Dopadła też rozpinaną bluzę, wojskowe buty oraz kurtkę, która wydała jej się najcieplejsza, aż wreszcie zniknęła za parawanem. Wymieniła legginsy i koszulkę z krótkim rękawem na nowe ubrania, choć nie obyło się bez serii przekleństw, bo bark wciąż piekielnie ją bolał. Na całe szczęście, nie zaliczyła żadnej gleby.
Gdy skończyła, do jednej ręki chwyciła kurtkę, do drugiej ubrania, które ściągnęła i ruszyła w stronę wyjścia. W międzyczasie, zgarnęła jeszcze jakieś rękawiczki.
- Gdzie mam odłożyć brudne ciuchy? – zapytała, albo krzyknęła w razie gdyby Leviego nie było przy drzwiach.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-21, 14:57   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi też musiał zmienić odzienie na coś nieco bardziej przystosowanego do panujących na powierzchni warunków pogodowych. Zaraz po wejściu skierował się w ciemny kąt, który był wręcz stworzony dla niego i jego „upodobań modowych”. Trampki zmienił na czarne trapery, sweterek na siwą bluzkę z długim rękawem, zgarną jeszcze zimową kurtkę i rękawiczki bez palców. Darował sobie wycieczkę do przebieralni i rozbierał się zwyczajnie między regałami, czego Summer pewnie nawet nie zauważyła, gdyż była w drugim końcu pomieszczenia. ( ubranko)
- Zostaw tam. - rzucił krótko, znajdując się tuż obok niej i sam położył złożone w idealną kostkę ubrania na jednej z półek przy drzwiach.
- Gotowa?- spytał czystko retorycznie, gdyż dziewczyna stała już w pełni ubrana i gotowa do wyjścia. Widać że wiedziała dokładnie czego szukać w tym miejscu i poszło jej to bardzo sprawnie.
Zeskanował jeszcze nadgarstek przed jakimś małym komputerkiem, wcisnął kilka klawiszy i pogasił światła, zamknął drzwi tak, że wszystko wyglądało jak przed ich przyjściem.
Skierował ich kroki do kolejnej windy. Powtórzył ten sam proces, który dziewczyna mogła obserwować już kilkukrotnie. Wjechali jedno piętro, po czym chłopak zaczął ją prowadzić przez jeszcze węższy korytarz, schodkami do góry.
Szedł w milczeniu, nie czuł potrzeby zbędnego tłumaczenia niczego. Jego humor znów się nieco zmienił, a wyimaginowana chwile wcześniej radość jakby z niego uleciała.
Po kilku minutowym spacerze znaleźli się w przestronnej piwnicy. Wyglądała ona jak całkiem zwyczajna piwnica, całkiem zwyczajnego domku jednorodzinnego. Półki ze słoikami i innymi gratami. Weszli przez zamaskowany w podłodze właz.
- Witaj w przybytku Wladmira. - z otwartymi ramionami i cieniem uśmiechu na twarzy, zerknął na zieloną.
Po chwili dołączył do nich wyżej wspomniany mężczyzna, po pięćdziesiątce, z posiwiałym lekko zarostem i kilkoma złotymi zębami. Śmierdziało od niego alkoholem, ale to nie byle jakim, najlepszą rosyjską wódką jaką mieli na stanie.
- Pravi tu był. – odparł zaciągając z typowym wschodnim akcentem. Dalej niewzruszony Levi spoglądał na Rosjanina.
- Zabrali Bestyjkę. – Nagle na twarzy chłopaka pojawił się grymas złości i zacisnął zęby.
- Dawno pojechali? - chłopak już wiedział co to oznacza. Cookie i Silas zabrali ich terenową bojówkę i z pewnością skończy się to jednym wielkim rozpierdolem.
- Wybacz Summer. Nasze zwiedzanie musi chyba jednak poczekać. Muszę coś załatwić. - mówił krótko i stanowczo. Zgarnął kluczyki, które Wladimir już trzymał przygotowane w dłoni, ale odwrócił się jeszcze do dziewczyny.
- Chyba że chcesz jechać ze mną?
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-21, 20:02   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Odłożyła ubrania tam gdzie kazał i ruszyła za chłopakiem, nucąc pod nosem jakąś niezidentyfikowaną melodykę. Przerwała dopiero w momencie gdy coś ukuło ją w głowę. Trudno było to nazwać bólem, ale zdecydowanie uczucie nie należało do najprzyjemniejszych jakich miała okazję doświadczyć. Co więcej, zaraz potem ręka Leviego z wręcz nienaturalnym spowolnieniem, znalazła się pod kolejnym skanerem. Obserwowała chłopaka w osłupieniu, próbując zrozumieć co się dzieje. Pewnie wzięłaby to za żart, gdyby nie to, że ostatni raz kiedy odczuwała jakikolwiek ból głowy, był dniem ujawnienia się jej mocy. Nie wierzyła w zbiegi okoliczności.
Cały dziwny incydent, nie trwał więcej niż kilka sekund. Po chwili wszystko przyspieszyło, a Levi zdawał się nie mieć pojęcia o całym wydarzeniu.
- Co do kurwy... – Mruknęła cichutko, nie odrywając wzroku od Rosjanina. Czyżby właśnie objawiła się u niej nowa umiejętność? Summer nigdy wcześniej nie odkryła w sobie mocy. Owszem, była cholernie inteligentna, nigdy nie pudłowała, a jej zmysły były o wiele bardziej czułe niż u przeciętnego człowieka, ale jak na Psionika, była całkiem „normalna”. Nie potrafiła używać iluzji, tak jak robili to jej Zieloni koledzy, ani nawet chronić się za pomocą tarczy mentalnej o której też dużo się nasłuchała. Wszystkie nadnaturalne umiejętności, po prostu się u niej nie objawiły. Aż do teraz.
Chyba.
Nie pisnęła nawet słowem na temat tego co właśnie się wydarzyło. Czas… Wrócił do normy, Levi zdawał się zupełnie nieświadomy całej sytuacji. Na chwilę obecną, nie czuła potrzeby by wyprowadzać go z błędu. Najpierw sama musiała wszystko przeanalizować. W milczeniu wędrowała kolejnym korytarzem, tym razem, uważnie przyglądając się otoczeniu. Kilka razy machnęła w dziwny sposób ręką, mając nadzieje, że znów wywoła tamten efekt. Oprócz wyjścia na kompletną idiotkę, niczego więcej nie osiągnęła.
Sam Wladymir, a raczej jego nieciekawy zapaszek, zupełnie odciągnął ją od wszelkich analiz. Zmarszczyła nos, czując swąd alkoholu. Ohyda.
Mało co zrozumiała z jego wymiany zdań z Levim, ale z następnych poczynań chłopaka wywnioskowała tyle, że zamierzał ją tu zostawić z tym starym dziadem. Nie był to jej szczyt marzeń w szczególności, że mogła teraz siedzieć w laboratorium i kontynuować budowę protezy. Na całe szczęście, w porę się zreflektował.
- Wchodzę w to. – Ucieszona podeszła do chłopaka i tak po prostu chwyciła go pod ramię. – A dostanę broń? – Szybciutko zmieniła ton na błagalny pisk, robiąc najbardziej niewinną minę na jaką było ją stać. Jak tylko dadzą jej gnata do ręki, to ostatecznie zostanie kupiona. No, o ile nie sprawdzą się te jej wszystkie czarne scenariusze. – A jak załatwimy to co tam chcesz załatwić, to mi w czymś pomożesz, okej? – Była przekonana, że incydent sprzed kilku minut, nie był niczym przypadkowym. Zawsze w pewien sposób potrafiła spowalniać czas, ale widocznie dopiero teraz ewoluowało to do nieco bardziej użytkowej zdolności. Musiała sprawdzić, czy jest w stanie zrobić to drugi raz, a do tego potrzebowała Leviego.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-22, 12:07   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Wladmir był dość specyficzną osobą. Levi z pewnością nie zostawiłby młodej, ładnej dziewczyny ze tym starym, podpitym podrywaczem, oczywiście z całym szacunkiem dla Władka, ale chłopak znał go dość dobrze. Nie zaryzykowałby stracenia czy zrażenia do siebie Summer, póki nie dostanie nowej rączki, którą mu obiecała.
Ukrył zaskoczenie wynikające z szybkiej zmiany podejścia Szatynki. Wcześniej nie chciała mu podać dłoni, a teraz sama wskakiwała mu pod ramię jak co najmniej bliska przyjaciółka. Levi nie odtrącił jej jednak w żaden sposób. I uśmiechnął się delikatnie.
- Broń? - uniósł brew, próbując wyczytać jej intencje z jej oczu. Z jednej strony mogła spróbować ich zabić i uciec, z drugiej jednak strony, chłopak nie zamierzał jej przed tym powstrzymywać jeżeli to było właśnie to, czego pragnie.
Spojrzał wymownie na Wladimira, który wiedząc, o co chodzi, podszedł do jednego z regałów wypełnionych jakimiś mało przydatnymi gratami. Wysunął jakąś skrzynię i otworzył ją.
- Wybierz coś sobie. – nie mieli czasu żeby wracać na dół do magazynu czy zbrojowni. Summer będzie musiała się zadowolić czymś z zapasów na czarną godzinę z kolekcji Wladimira. Wybór był jednak spory: broń krótka, długa, czy z tłumikiem, jakieś naboje i parę innych przydatnych „na wojnie” rzeczy. Władek znał się na rzeczy i w całym domku miał poukrywane spore ilości, najlepszej broni.
- Cokolwiek potrzebujesz. - pomóc? Zawsze. Przecież był dobrą wróżką, nie? Chłopak obserwował dokładnie, co wybiera, po czym odszedł krok w stronę złotozębnego.
Jeżeli chodziło o jego bliźniaka, chłopak miał dziwny syndrom starszego brata i wiecznie próbował go chronić i powstrzymywać przed, być może, największymi głupotami w jego, jak dotąd wciąż krótkim, życiu. A gdy Pravi spotykał na swojej drodze Cookie… sytuacja zazwyczaj wymykała się spod kontroli. Jedno z drugim było mieszanką mocno wybuchową. A że dziewczyna była mu równie bliska co Silas, to i ją próbował pilnować. Z nią jednak nie szło mu tak łatwo jak z blondynem. Ale i tak kochał ich oboje.
- Musimy jechać po kogoś. - wyjaśnił krótko dziewczynie i odwrócił się do Wladimira i wymienił z nim kilka zdań w ojczystym języku starszego mężczyzny. Levi mimo iż urodził się w Ameryce, a Rosję miał okazję odwiedzić zaledwie kilka razy, rozmawiając zarówno po angielsku, jak i rosyjsku, jego rozmówca nie miał szans wyczuć innego, obcego akcentu w jego mowie. A była to niezwykle przydatna umiejętność. Ciemnowłosy zdołał się dowiedzieć w jakim celu i kierunku wyruszyli „uciekinierzy” na fałszywy patrol. Pożegnał się z nim uściskiem dłoni i pobiegł schodami na górę.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 13:05   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Dopóki on był fair, to i ona nie zamierzała strzelać mu w plecy. Zresztą, właśnie pozwolił jej wziąć broń, co stanowiło całkiem niezły dowód, że nie miał wobec niej tak niecnych planów jak przypuszczała. Chociaż, zawsze to mogła być zmyłka…
Gdy tylko Władek otworzył skrzynię, oczka Dawson niebezpiecznie się zaświeciły. Natychmiast puściła Leviego, podbiegając do skarbu. Delikatnie mówiąc, miała odwalone na punkcie broni. Jedni zachwycali się kotkami, inni całą miłość przelewali właśnie w te kawałki metalu. Dziewczyna, powoli przejechała opuszkami palców po Glocku 17, rozkoszując się każdą wypukłością. Dotyk broni ją uspokajał, mając jakąś magiczną właściwość ujarzmienia jej temperamentu. Summer z pistoletem w ręce, była po prostu o wiele bardziej opanowana i nieco… Normalniejsza. Oczywiście na tyle, na ile było to możliwe.
Wzięła nieszczęsną siedemnastkę w dłoń, następnie chowając ją za paskiem. Dopadła też czarny karambit, który wylądował w jej prawym bucie. Na sam koniec, przewiesiła sobie SWD przez ramię. Nie była to może najlepsza snajperka jaką Władek miał w posiadaniu, ale zdecydowanie najporęczniejsza.
Dobry gust. – Podsumowała zbiory żółtozębnego, z powrotem stając koło Leviego. Chłopak był raczej oszczędny w szczegółach co do ich małej „misji”, ale specjalne jej to nie przeszkadzało. O ile powie jej w kogo ma celować, a w kogo nie, to wszystko powinno pójść dobrze.
Jak zwykle, nic nie zrozumiała z ruskiej paplaniny i powoli zaczynało ją to irytować. Będzie musiała wysłać Roberta po jakiś słownik, czy podręcznik. Kilka tygodni, a powinna być w stanie zrozumieć część rozmów prowadzonych w jej obecności.
Gdy mężczyźni skończyli plotkować, nawet nie siliła się na grzeczności względem Władka i bez słowa ruszyła za Levim.

/zt x2
 
 
Marceline Abadeer



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-02-27, 21:35   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Ich powolna wędrówka na powierzchnię okazała się nie całkiem taka wolna. Winda zawiozła ich pod samą powierzchnię, choć Marc to niezbyt zadowoliło. To tyle? Więcej pierdolenia, niż gadania o tym, serio! Gdyby od razu się zgodził, byłyby już u drzwi.
- Doprawdy? - syknęła i bez większych skrupułów wykręciła tej pizdeczce rękę na tyle, by dostatecznie zabolało. Nie omieszkała się również lekko go przy tym sparzyć. - A to dlaczego, księżniczko, nie zaprowadzisz nas dalej? Co, boisz się, że Ci faja zmięknie na słońcu?
Po swoich słowach odepchnęła chłopaka na ścianę wąskiego korytarza. To miejsce przypominało je w pewien sposób Ligę. Nie podobało jej się, co tylko podniosło jej ciśnienie.
- Ej, Lou. Znajdźmy dla tego królewicza jakieś ciche miejsce, gdzie mógłby się trochę zdrzemnąć. Bo chyba nie sądzi, że tak po prostu go puścimy - oznajmiła, chwytając chłoptasia za szmaty na karku, żeby czasem nie pomyślał o wślizgnięciu się do windy - A zabicie takiej pizdołowatej mendy byłoby już poniżej czyjejkolwiek godności... - dodała z krzywym uśmieszkiem. Acz chętnie popatrzyłaby sobie, jak skwierczy niczym mała, czarno-brązowa skwarka. Jednak prawdopodobnym było, że tu wrócą razem z dziewczynami, do czego doszła w windzie, a co wcale nie napełniło ją optymizmem. Bądź co bądź, za obicie mordy chłoptasia można przeprosić, a ze spaleniem go już by było gorzej. Ale kusiło, cholera, jak ją to kusiło...
_________________
When you call me, I will always find you
When you need me out, I'll come for you
And when you're lonely, I will find a way to
Guide you home to me, I'll come for you.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-28, 23:03   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

Cóż, winda była szybkim sposobem na wydostanie się stąd. O ile wiedziało się, gdzie ona do cholery się znajduje. Wcześniej gubiła się w tych korytarzach i chińskich oznaczeniach krzaczkami. W każdym razie chyba im się nie uda dalej przejść, skoro nie wiedzą którędy się wydostać, a ten pizdowaty lekarzyna nie chce ich poprowadzić dalej. Dała Cyśce wolną rękę co do tego, co wyczyniała z lekarzem. Byleby go nie zabijała, bo może im się on jeszcze kiedyś przydać. Za to zaczęła się rozglądać, czy aby ktoś nie lezie w ich stronę i nie chciałby pomóc człowieczkowi, nad którym znęcała się Marc. Wtedy odcięłaby mu drogę płomieniami, tak żeby nie przeszkadzał i żeby nie uciekł za daleko. Na słowa Marc, o ile oczywiście wcześniej nikogo nie widziała, zaczęła się rozglądać za jakimś schowkiem na miotły, czy coś. Lepiej, żeby Marc go ogłuszyła i zamknęła w schowku niż podpaliła. W końcu wolała sobie aż tak nie nagrabić tutaj. To miejsce wydawało się w porządku, chociaż ten czip w ręce dalej jej nie pasował.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-01, 17:01   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry - Erick


Powoli zaczął wątpić w politykę "Kobiet nie biję". To co robiła z nim Marc można było uznać za znęcanie. A przecież Erick nie był aż taką pizdą, żeby dać sobą pomiatać. Nie był Robertem. Tamten rudy to dopiero był ciotą, Erick nie lubił leszcza z całego serca.
-Cóż, moja faja co najwyżej może się na nim spalić. - Wzruszył ramionami. -Nawet gdybym chciał zaprowadzić was dalej, to nie mam odpowiednich uprawnień.
Skrzywił się, kiedy pociągnęła go w niezbyt delikatny sposób. Jeżeli dziewczyny spróbują się go pozbyć, Erick nie będzie miał wyboru i wreszcie pokaże, że zielony nie równa się bezsilny.
Akurat w momencie, kiedy miał spróbować się wyrwać z uścisku czerwonej zobaczył zbliżającego się Ivana. Chłopak uśmiechnął się nieprzyjemnie. Jeżeli był jakiś człowiek, który potrafił poradzić sobie z Psi był to kochany Ivanek.
 
 
Marceline Abadeer



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-01, 21:51   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Przynajmniej ta mała pizdeczka przejawiała oznaki jakiejś wyższej inteligencji, jak u normalnych ludzi. No oczywiście, że się nad nim znęcała! Zbyt wiele czasu spędziła przy Bambini, by nie czuć przyjemności z uszkadzania czyjegoś ciała. Ale to było na drugim planie, bo najważniejszym jest się stąd wydostać. Chyba.
Widząc nagłą zmianę na twarzy chłopaka, Marc już miała ochotę rzucić złośliwym "co się szczerzysz jak arab do kozy?", ale postanowiła wpierw powieść wzrokiem za jego spojrzeniem. Szlag by go trafił, jakimś cudem wezwał posiłki? Wróciła wkurwionym spojrzeniem na pizdowatego chłoptasia (lecz nie równie ciotowatego, co wspomniany rudzielec) i bez ostrzeżenie wymierzyła mu cios prosto w nos, z pięści. Dosłodziła z kolana w kroczę i syknęła cicho pod nosem. Zapomina, że jest ranna. Zerknęła na Lou.
- No co? Wkurwiał mnie - mruknęła pochmurno, marszcząc brwi.
Ba, wszystko wokół ją niesamowicie wpieniało. Nawet zbliżający się do nich mężczyzna. Czy teraz może sobie pomarzyć o wyjściu? Zobaczymy. A nuż owy człowiek należy do bardziej ogarniętych osób. Szczerze? Nawet Marc w to nie wierzyła. Choć gdzieś tam w jej wnętrzu tliła się iskierka nadziei, że ów osobnik nie będzie chciał bronić swojego kochasia. He, ta. Wyglądał na takiego.
_________________
When you call me, I will always find you
When you need me out, I'll come for you
And when you're lonely, I will find a way to
Guide you home to me, I'll come for you.
 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-03-02, 23:28   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie
[Cytuj]

MG - Ivan

Ivan wezwany przez panów z pokoju kontrolnego uśmiechał się pod nosem. Był teraz jak sęp, a dziewczęta jak padlina. Nie zamierzał się z nimi cackać. Nie należał do tych, którzy przymykają oko na niesubordynację. Jeżeli piesek gryzł, trzeba wyrwać mu ząbki. Bez chwili zawahania uniósł jedną dłoń ku górze, jakby chciał pokazać, że już dość. W korytarzu rozległ się biały szum, a cała wesoła trójka padła na ziemię jak długa. Cóż, to była właśnie przewaga zwykłych ludzi nad Psionikami. (...)

Dziewczęta obudziły się w izolatce. O dziwo w pomieszczeniu były obie. Odziane jedynie w papierowe fartuszki, bez ubrań, jedzenia czy picia. Pod ścianą stały jedynie dwie metalowe prycze przymocowane do ściany, a naprzeciw nich wiadro, które prawdopodobnie robiło za toaletę. Sterylność pomieszczenia jak i jasność doprowadzały do szaleństwa, a światło aż bolało w oczy. Cisza piszczała w uszach. Jednak jakby przysłuchać się bardziej, nie był to pisk spowodowany ciszą, a hitem ostatnich lat, czyli białym szumem, który skutecznie wyłączał moce każdego Psionika. Co zrobią dziewczęta?
Zauważą kamerę w rogu pokoju?

/ztx2 do izolatki.
 
 
Barry Carey



23 lata

kolejarz



systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-05-09, 14:26   
   Multikonta: Quentin
[Cytuj]

//prosto z pokoju

Czasem przychodzą takie dni kiedy człowiek po prostu idzie, tam gdzie go nogi chcą ponieść, to właśnie był jeden z takich wieczorów. Barry nic konkretnego nie planował w najbliższym czasie, nawet za dużo nie myślał o tym co się dzieje w ich bazie, choć plączące się pod nogami Owce były momentami prawdziwym utrapieniem. Mimo to rozpad Pryzmatu stał się dla niego porządną zagadką i choć nie jeden powiedziałby, że to nic wielkiego, sam były wojskowy jakoś nie potrafił tak po prostu zaakceptować decyzji rządu. Wielce mało prawdopodobnym wydawały się być słowa przepełnione bezpieczeństwem i jakąś niemą prośbą o pozostanie razem z nimi. Carey zwyczajnie nie wierzył słowom urzędniczki, jak i pogłoskom, które słyszało się nie raz w głuchych korytarzach Systemy.
Pogrążony w rozmyśleniach nawet nie zauważył kiedy coś, a raczej ktoś wyrósł na jego drodze. Prawa fizyki tym razem, jak za każdym innym, nie były przychylne Barremu i najnormalniej w świecie odrzuciło go na kilka kroków. Od uderzenia praktycznie zabrakło mu powietrza w płucach, dlatego głośne sapnięcie i wzięcie głośnego oddechu było jak najbardziej na miejscu.
Kurwa mać zdążył jedynie pomyśleć, nawet nie będąc świadomym w kogo tak naprawdę wszedł.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-05-10, 08:14   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Ciągle wiele brakowało mu do szczytowej formy, a raczej jakiejkolwiek formy. Doszedł już jednak na tyle do siebie, że jakiś czas temu zgodzili się wypisać go w końcu z systemowego szpitala. A raczej mieli dość Liwajowego zrzędzenia i chociaż do pracy wciąż zbytnio się nie nadawał, to przynajmniej mógł wrócić do swoich kociąt.
Wszystko powoli, a nawet bardzo powoli wracało do normy. Wszyscy, nawet Summer zajęli się z powrotem swoimi zajęciami, a on nie mógł im nawet pomóc. Wkurzało go to niezmiernie, nie potrafił nawet odciążyć Ceri z papierkami, którymi się wcześniej zajmował, pisanie i mówienie po angielsku ciągle sprawiało mu trudności. Postanowił więc skupić się na sobie i swojej rehabilitacji. A przejście całej bazy wzdłuż i wszerz było świetnym ćwiczeniem, które samo w sobie wymagało czasu, a dodając do tego stan Leviego, kilka godzin upływało jak z bicza szczelił. Wychodząc ze swojego pokoju, zjeżdżał windą na ostatnie piętro, a potem powoli, sprawdzając każde pomieszczenie, każdy korytarz, piął się w górę. Więc gdy dotarł już na pierwsze piętro, był trochę zmęczony, a przez całą drogę towarzyszył mu Kuro, czarny serwal, który od wypadku nie odstępował go na krok, bawiąc się w ochroniarza i opiekunkę chłopaka.
Szedł więc sobie spokojnym tempem, lekko kulejąc, ale nie zamierzał podpierać ścian, czy odpoczywać, to by oznaczało porażkę. Kiedy nagle ktoś na niego wpadł. Livajowi zbyt wiele do upadku nie brakowało, więc od razu wylądował na posadzce i zakręciło mu się lekko w głowie. Jednak w momencie zderzenia, zza pleców Leviego wyskoczył serwal, chcąc rzucić się na oprawcę swego Pana. Koteczek przygwoździł Barrego łapami do ziemi, trzymając pysk tuż przy jego twarzy, syczał jak wściekły kot.
- Kuro, nie rusz! * - warknął, a czarny przerośnięty kotek zszedł z chłopaka i wrócił ocierać się o Leviego.
- Patrz, gdzie idziesz. - odparł łamaną angielszczyzną. Jego angielski brzmiał jakby rusek dopiero uczył się języka. Ciągle pracował nad przywróceniem swojego mózgu do poprzedniego stanu, ale cóż... wszystko wymaga czasu.
Był bardzo spokojny, aż za bardzo i zmęczony, próbował podnieść się z ziemi, co nie było tak łatwe jak się wydaje.

* pogrubioną kursywą piszę dialogi wypowiadane w języku rosyjskim
_________________

głos

 
 
Barry Carey



23 lata

kolejarz



systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-05-13, 14:33   
   Multikonta: Quentin
[Cytuj]

Kurwa mać zdążył jedynie pomyśleć, nawet nie będąc świadomym, w kogo tak naprawdę wszedł. Oczywiście cała sytuacja była pięknie opanowana przez jakiegoś jebanego, wielkiego kota, który w mig znalazł się na jego torsie i uwydatniał swoje ostre uzębienie z gratisowym odurzaczem w postaci śmierdzącego pyska. Akuratnie w momencie, kiedy ten złapał oddech i już praktycznie zamachnął się, żeby kopnąć zwierzaka, właściciel zarekomendował mu coś w innym języku. Sam z lekkim trudem, a raczej bólem w klatce piersiowej, na której koteczek zechciał z impetem umieścić swoje łapy, wstał, łapiąc przy tym głęboko powietrze. Nie musiał nawet zaglądać, żeby zorientować się z kim miał do czynienia, bo przecież znana była tylko jedna osoba, która miała serwala o takiej sierści. Dźwięk metalowej protezy, stawianej na podłodze świadczył o tym, że Carey wstał. Chłopak ani na chwilę nie kłócił się ze swoimi myślami, bo bardzo dobrze wiedział, jak w Systemie ludzie reagują na niespodziewany, obcy dotyk, dlatego nawet nie śmiał ruszyć z pomocą. Można powiedzieć, że przy okazji sam starał się uszczuplić jakikolwiek kontakt fizyczny z kolorowymi, w końcu już miał dość styczności z pomarańczowymi, choć był świadom, że Levi nie był z tego koloru.
- Dowódco – przywitał się szybkim kiwnięciem głowy, odwracając wzrok na serwala. Nikt nie lubił być widzianym w momencie słabości, dlatego Barry nawet się nie zastanawiał, żeby cokolwiek proponować, przecież właśnie w ten sposób dowódca pokazywał, że ma jaja.
– Widzę, Kuro w dobrej formie. – zmierzył się przez chwilę wzrokiem ze zwierzakiem, jakoś nigdy do siebie nie zapałali sympatią, to pewnie przez zapach jego owczarka niemieckiego, którego nie mógł się pozbyć ze swoich ubrań. – Tak samo, jak Dowódca. – komplementy, komplementy, komplementy, strasznie chujowa sprawa, Barry nigdy nie był dobry w te klocki.
- Czy popełnię duży błąd proponując wódeczkę? - spytał się, oczywiście kompletnie nie rozumiejąc tego fenomenu picia mocnych procentów, który zauważył w Systemie, ale wiadomo nawet takie drewna, jak Carey się uczą podstawowych rozluźnień atmosfery w podziemiu. Po prostu Rosjanie.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-05-13, 18:02   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Potrzebował chwili żeby zaczerpnąć oddech, a obolałe od wysiłku mięśnie również nie chciały współpracować. Dopiero gdy mężczyzna już stał, on zaczął zbierać się do kupy. Ach nieoceniona była pomoc kociaczka, a godziny włożone w jego tresurę nie były czasem straconym. Serwal ustawiając się w takiej pozycji, aby Levi mógł się podeprzeć zarówno jego, jak i ściany i powoli wstał, chociaż czarne mroczki zatańczyły mu przed oczyma. Twardo jednak trzymał sie na nogach. Nie mógł okazać słabości. Fakt, był słaby, zwłaszcza teraz, dlatego sam podjął decyzję o wycofaniu się w cień na jakiś czas. W obecnym stanie nie nadawał się do sprawdzania raportów, a co dopiero do kierowania ludźmi.
Puścił mimo uszu te naciągane, nic dla niego nieznaczące komplementy. W tej chwili w hierarchii nie znaczył zbyt wiele, przymilanie się jemu, nie miało żadnego sensu. A i wcześniej było to niezwykle irytujące. - Nikt nie lubi dupolizów. - powiedział ciszej, wciąż lekko zdyszany. Potem się zorientował, że powiedział to na głos, z drugiej jednak strony nie zastanawiał się, czy chłopak mówił po rusku. Chociaż osobie nie znającej tego języka, w tym miejscu musiało być znacznie trudniej.
Kuro wciąż z nieufnością mierzył Barrego spojrzeniem. Serwal uznawał tylko jednego pana, Leviemu oddał się całkowicie, Ceri czasem słuchał, a Praviego tolerował. Wszystkich innych uznawał jako obcych i uznawał za potencjalne zagrożenie.
Wódka była dobra na wszystko. Podobno. Znaczy, był Rosjaninem, on to wiedział, chociaż ostatnio sam nie był pewien co wie, a czego nie. Umysł, co rusz płatał mu figle.
- Możemy się napić... - stwierdził po chwili, a jeśli po wyrazie twarzy Barrego stwierdził, że ten go nie rozumie, powtórzył to samo łamanym angielskim.
_________________

głos

 
 
Barry Carey



23 lata

kolejarz



systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-05-14, 01:24   
   Multikonta: Quentin
[Cytuj]

Może to i dobrze, że ani w ząb nie rozumiał rosyjskiego i choć z początku było ciężko przyzwyczaić się do słuchania poleceń przeplatanych nieznanymi sobie słowami, jakoś dawał radę. W prawdzie był po prostu debilem jeśli chodziło o uczenie się jakiegokolwiek innego języka, który nie był jakąś odmianą angielszczyzny, bo przecież irlandzki wpadał w ucho bardziej niż typowy, nowojorski slang.
Przejawianie jakiejkolwiek sympatii w Systemie nie działało. Tutaj każdy robił to co należało i nie było miejsca na zbędne komentarze, które Barry i tak starał się gdzieś wplatać, taka już rola placka roku, a raczej człowieka w całym tym bałaganie. Głównym problemem był fakt, że praktycznie każda osoba, którą na co dzień widział była obdarowana jakimiś nadnaturalnymi mocami, a on? Jedyne co mógł robić to przyglądać się, jak istne cuda dzieją się na jego oczach, choć z drugiej strony miał władzę w postaci spluwy, którą zawsze starał się gdzieś przy sobie mieć.
Przytaknął głową na jego słowa i skierował się w stronę pubu. Widać jego beznamiętny i definitywnie tępawy wyraz twarzy na słowa, które padły z jego ust, były wystarczającym znakiem, żeby przetłumaczyć mu, co chce powiedzieć. Dobrze, że Levi przynajmniej potrafił to jakoś powiedzieć po angielsku, inaczej pewnie by stali na korytarzu i się na siebie patrzyli, o ile zwierzak by go nie pożarł w międzyczasie. Szli w ciszy, bo przecież Carey nie miał zamiaru pytać się co u niego, skoro widział w jak chujowym jest stanie. W sumie nie wiedział dlaczego idą razem, zbyt wiele ich nie łączyło, nawet rozmowa, ale czy w życiu czasem nie robi się rzeczy kompletnie pozbawionych sensu?

//zt. x2 idziemy chlać do baru, jeszcze pośpiewają!
Ostatnio zmieniony przez Levi Yuriev 2017-05-14, 01:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,098 sekundy. Zapytań do SQL: 10