Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 20:16   Bar
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]


Bar to miejsce świeżo odnowione, znajdujące się na drugim poziomie, w którym mieszkańcy bazy mogą spędzić czas ze znajomymi, pograć z nimi, przekąsić coś drobnego i oczywiście napić. Wódka leje się litrami, w końcu większość tam przebywających to Rosjanie. Sala rzeczywiście została wyposażona w samoobsługowy barek, lodówki oraz miejsca siedzące; kanapy, stołki barowe oraz stoliki, przy których można w spokoju posłuchać muzyki, obejrzeć zagraniczną telewizję lub stare nagrania DVD. Nawet klimat tego miejsca przypominał najzwyklejszą knajpkę; ciemne ściany, przyciemnione światło, przytulne, lekko wyrwane z rzeczywistości otoczenie. Charakterystycznym elementem jest stojący w rogu wypchany niedźwiedź w spódniczce baletnicy.
 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-02, 22:34   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Nawet nie wyobrażacie siebie ile Evana kosztowało przekonanie siebie samego aby wszedł do baru. Przez kawał czasu stał przed drzwiami z lekko przymkniętymi oczami próbując wyciszyć swój umysł, chciał opanować swoje nerwy, bowiem sama myśl o hałasie jaki tam panował sprawiała, że miał ochotę wrócić do swojego pokoju, zamknąć się i nie wychodzić z niego już nigdy w życiu. Ktoś niestety kiedyś słusznie zauważył, że nie będzie w stanie odizolować się od ludzi, musi nauczyć się żyć między nimi. To nie było wcale tak, że Evan był samotnikiem, mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że nie lubił samotności. Był taki bo musiał, mizofonia od niego tego wymagała, odbierając mu szansę na normalne życie. Nie chwalił się tymi rewelacjami z nikim, dlaczego? może dlatego, że uznał, iż nikt go nie zrozumie. Tylko on był w stanie zrozumieć jak wielki dyskomfort czuł w chwili kiedy dźwięki otoczenia zaczęły przekraczać pewne granice. Chłopak na szczęście należał do tych którzy nie poddawali się wcale tak łatwo. Musiał z tym walczyć, dlatego też pchnął szybkim ruchem ręki drzwi, a te ustąpiły mu bez większych przeszkód. Rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu, stwierdził tutaj obecność paru osób, ale widocznie przyszedł tutaj na tyle wcześnie, że inni mieszkańcy tego przeklętego bunkra, który aktualnie był ich domem, byli albo w terenie, albo kręcili się gdzieś w pobliżu. Ile to czasu już minęło od chwili kiedy został zgarnięty z ulicy, nawet nie liczył tego za bardzo, bo pod ziemią czas leciał inaczej, jak by wolniej, a przynajmniej tak jemu się wydawało. Z początku nie chciał pogodzić się z tym, że musiał ukrywać się pod ziemią, ale z biegiem czasu nawet to polubił, nawet polubił tych ludzi. W większej części Rosjan, tych cholernych pijaków. Miał w związku z tym parę całkiem wesołych wspomnień.
Niebiesooki podszedł do barku i nie czekając na nic wlał sobie do szklanki trochę wódki. Chciał zagłuszyć te cholerne głosy które obijały się echem po jego czaszce. Nie było to wcale przyjemne uczucie. Tym bardziej w chwili kiedy wszystkie głosy zaczęły się ze sobą mieszać. Jedynym sposobem aby je uciszyć było wlanie w siebie trochę procentów. Na jakiej zasadzie to działało nie wiedział, może był wtedy bardziej wyluzowany i nie zwracał na to uwagi. Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiał, najważniejsze było to, że działało, i mógł chociaż na chwilę odpocząć od tej cholernej mocy o którą się nawet nie prosił. Chwycił pełen kieliszek szybko w jedną dłoń, po czym przystawił go do ust, przechylając energicznie. Zimna ciesz wleciała do jego ust, drażniąc jego podniebienie a zaraz potem gardło. Chłopak skrzywił się lekko odstawiając kieliszek ponownie na blat. Szybko wlał sobie drugą kolejkę i tym razem razem z kieliszkiem poszedł do wolnego stolika w kącie. Nie chciał się rzucać w oczy. Doskonale wiedział jak niektórzy byli nastawieni do jego metody radzenia sobie ze swoimi mocami. Dla wielu było to wręcz nieakceptowalne. Przecież powinien był nad nimi pracować, anie próbować zagłuszyć, bo kto wie kiedy mu się przydadzą. On mimo wszystko wiedział lepiej. Siedział pod ziemią i nie zapowiadało się na to, że stąd wyjdzie szybko.
Reid rozsiadł się wygodnie na krześle stawiając kieliszek przed sobą. Obserwował niebieskimi tęczówkami uważnie otoczenie. W tym miejscu był tak naprawdę tylko kilka razy, mimo wszystko musiał przyznać, że to pomieszczenie to wyglądało całkiem schludnie... jak na podziemia.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-03, 09:46   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Odprowadzanie owieczek do pokoi wiązało się z wszczepieniem im czipu. Cookie pokazując na drzwi, wyszczerzyła się zarówno do pięknookiej rudej i do nowego króliczka.
- Nie będzie bolało. - zapewniła, odbierając od jednego z ochroniarzy pistolet, który przypominał ten kosmetyczny, którym to przebija się uszy. Bez ostrzeżenia chwyciła dłoń Króliczka i przytknęła igłę do nadgarstka. Chwila pieczenia i po wszystkim. To samo zrobiła z Lou, która nie była zadowolona z obrotu spraw. Robiła to jednak tak szybko, że nim się spostrzegli, byli już pełnoprawnymi członkami Systemy.
- Dajmy jej czas. - rzuciła w stronę chłopaka i pozwoliła mu jedynie zostawić rzeczy w malutkim pomieszczeniu jakim był ich wspólny pokój. (...) Ciągnęła Bena za sobą, wesoło podrygując w rytm nuconej przez siebie melodii. Wjechali windą na wyższe piętro, a wychodząc z niej, od razu skierowali się do pobliskich drzwi, z dużym, pomarańczowym neonem.
Bar. Pomysłodawcą przybytku był Nikolai, który obracał również burdelem. Nie stał on jednak za barem. To by uwłaczało jego godności. Tak przynajmniej sądziła Cooks. Za brem stał niejaki Ivan. Gościu po czterdziestce. Widać było, że jego korzenie były czysto-rosyjskie. Nawet jego kulawy akcent ogłaszał wszem i w obec, że angielski nie jest jego mocną stroną. Cookie wyszczerzyła do niego zęby, chociaż nie lubiła go za bardzo. Bar miał być do dyspozycji psioników, a Ivan i tak uważał się za barmano-właściciela-krUla-alkoholu.
Uważała Ivana za dziwaka, który lubi dotykać to, co nie jego. Wzrokiem odszukała znajomą buźkę sprzątacza i od razu posadziła Bena na krześle, obok pokojóweczki.
- Mamy nową Owcę. - zwróciła się do Evana, kłądąc obie dłonie na ramionach Bena. To tak, jakby chciał uciec. Mimo wątłego ciałka dziewczyny, miała parę w łapach i na pewno nie udałoby się mu wywinąć.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-03, 16:07   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Evan bardzo często zastanawiał się nad tym, jak by wyglądało jego życie, gdyby komuś udało się w końcu znaleźć lekarstwo na tą całą dziwną chorobę, która dopadła jego oraz wielu innych ludzi. Sam był też ciekaw ilu z tych dzieciaków zdecydowałoby się na podjęcie leczenia. Moce które udało się im otrzymać, i rozwijać bardzo często okazywały się być niesamowicie upierdliwe. Chwilowe utraty kontroli. Niektórzy na pewno mieli wrażenie, że gdzieś w ich wnętrzu znajduje się tykająca bomba, która może wybuchnąć tak naprawdę w każdej chwili. Z drugiej, jednak strony stało się to jednocześnie zwykłą codziennością. Evan już dawno przywykł do tego, że mógł usłyszeć to co myślą inni. Jego moc chociaż była zaliczona do tych bardziej niebezpiecznych nie była wcale groźna. Wszystko tak naprawdę zależało od tego w jakim celu ktoś ta moc chciał wykorzystać. Posiadanie noża przy sobie wcale nie oznaczało chęć mordu. Zawsze istniały różne opcje wyboru, pozostawało tak naprawdę pytanie kto jaką drogę wybierze.
Niebieskie tęczówki chłopaka przyglądały się uważnie różnym miejscom, oraz ludziom którzy co jakiś czas przechodzili obok niego. Niektórych widział po raz pierwszy, a z innymi miał już wcześniej krótki kontakt. Odnosił wrażenie, że do Systemy stosunkowo często trafiało nowe mięso armatnie. Nowa fala młodych ludzi którzy są przerażeni tym co ich spotkało. Rozumiał ich, do niedawna sam się tak czuł. Był na ulicy, zdany sam na siebie. Być może do tej pory tam by był, gdyby nie jeden głupi błąd jaki popełnił. W końcu z tej zadumy wyrwał go czyiś głos, damski głos, który znał bardzo dobrze. Często go bowiem słyszał. Wzrokiem zaczął wodzić najpierw po jej nogach, zaraz potem przejechał na brzuch, klatkę piersiową, aby ostatecznie zatrzymać się na twarzy. Mocny makijaż od samego początku kojarzył mu się od razu z tymi panienkami które pracowały w burdelu, który w sumie był całkiem niezłym źródłem dochodów. Pamiętał swoje zdziwienie pierwszego dnia, kiedy się okazało, że dziewczyna ta wykonuje znacznie bardziej istotne czynności, niż te o które ją od razu posądził. Była dowódczynią, szefową... kto zwał tak zwał. Zajmowała się odpowiednimi poziomami systemy.
-Nic w nim takiego nowego, każdy pierwszego dnia wygląda dokładnie tak samo.- Odpowiedział spokojnie, po czym spojrzał ponownie na kieliszek w którym nadal znajdował się przezroczysty płyn, i czekał aż ten go wypije. Na chwilkę spojrzał na chłopaka, z którego twarzy mógł wyczytać dokładnie te same emocje, jak ze wszystkich innych, którzy byli tutaj po raz pierwszy.
-Napijesz się?- Nie widziało mu się aby dziewczyna zaczęła dotrzymywać towarzystwa, zdecydowanie wolałby siedzieć tutaj samotnie, ale zasady dobrego wychowania nalegały aby ten jej to zaproponował. Z drugiej, jednak strony może towarzystwo kogoś innego dobrze mu zrobi.
Ostatnio zmieniony przez Evan Reid 2017-02-03, 18:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Benjamin Randall


20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-03, 18:10   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Tak właściwie można było powiedzieć, że był jak ta prawdziwa owieczka. Pozwolił się Cookie ciągnąć bez oporów z miejsca na miejsce. Prawdę mówiąc był zadowolony z przewodnika, który pomagał mu się tutaj odnaleźć, chociaż jego męskie ego by się do tego nie przyznało.
Pomasował miejsce, w którym umieszczono chip i po raz milionowy zastanowił się czy podjął słuszną decyzję. Teraz i tak już nie miał wyboru a i cofać się wstecz nie zamierzał.
Przydzielony pokój nie był wymyślny ale niczego innego się nie spodziewał a opanowanie topografii obiektu zajmie mu kilka dni. Musiał poznać dokładnie plany budynku dla swojego własnego, dobrego samopoczucia.
Jak widać nie miał też nic do powiedzenie w kwestii rudej wzruszył więc ramionami i dał się ciągnąć Cookie. Ewidentnie widać było, że ta ma jakiś zamysł a on póki co nie zamierzał jej go rujnować.
Trochę go zaskoczyła, że wylądowali w barze ale z drugiej strony coś mocniejszego mu nie zaszkodzi.
- Owca?- zapytał zdezorientowany i kiwnął głową Evanowi na powitanie.- Jane chętnie się czegoś napiję.- ciekawe czy Cookie stała na palcach by go trzymać za te ramiona?
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-04, 22:40   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Cookie wyszczerzyła zęby. Chciałaby, żeby tak ją zapamiętano, jeżeli kiedyś nie wróci z misji. Zdjęła z głowy futrzaną czapkę i odłożyła ją na stolik, zdejmując ręce z ramion Owieczki. Nie musiała stać na palcach, sadzajac go wcześniej na krześle. Była karłem, ale... W "granicach normy ludzkiego wzrostu".
- Owieczki to nowi. - wyjaśniła naprędce, machając do Ivana, który pokiwał jedynie głową. Znał Cookie. Znał bardziej, niż by tego chciała... Dziewczyna zasiadła przy stoliku, tuż obok nowej Owieczki, naprzeciw Sprzątacza. Widziała jak Ivan już do nich zmierza z czystymi szklankami i odpowiednim napitkiem, więc poczekała moment, na to, aby wznieść toast.
- Napijemy się, za nowe Owce! - Rosja słynęła z pociągu do wódki, więc nic innego nie mogło znaleźć się na stole. Staruch znalazł się przy ich stoliku w mgnieniu oka. Przesunął spojrzeniem po twarzach zgromadzonych i uśmiechnął się do Bena. Uśmiech ten przypominał jednak bardziej wyszczerz wygłodniałej harpii, niż przyjazny gest. Cookie wyrwała mu z rąk szklanki i nalała do nich sporo "wody".
- Ivan, łapsy przy sobie. - Brownie zmarszczyła brwi łypiąc groźnie na starucha. Lubił on młodych mężczyzn, a i kobietami nie pogardził. Kiedy już znalazł się na powrót za swoją ladą, Cookie nachyliła się nad stołem i zaczęła konspiracyjnie szeptać.
- Trzymajcie się od niego z daleka. - po tych słowach opadła na oparcie krzesła i roześmiała się jak małe dziecko z najlepszego żartu wywiniętego koledze ze szkolnej ławki.
- Owca... Widziałam jak ruda na ciebie leci, lepiej uważaj. Związek z nią może być gorący. - pomachała Benowi brwiami*, po czym uniosła szklaneczkę do góry w niemym toaście i wlała w siebie jej zawartość.


* :brewki: < nigdy nie wiem jak to opisać xD
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-04, 23:02   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Niebieskooki bardzo szybko zrozumiał, że uprzejmość nie zawsze wychodzi na dobre. Tak w zasadzie na co liczył. Na to, że w ruskim bunkrze, ktoś na propozycję napicia się odmówi mu mówiąc, że ma coś innego do roboty. Tak czy inaczej w tej chwili miał towarzystwo dwójki ludzi których musiał jakoś znieść.
-Nowi... którzy zaczną od szorowania podłogi, robienia prania i innych pierdół- Odpowiedział spokojnie i ponownie spojrzał na chłopaka. Nie każdemu taka kolej rzeczy odpowiadała. Znał wielu ludzi którzy nadal robili za sprzątaczy, a którym marzyły się trudne i niebezpieczne misje, chcieli wyjść na zewnątrz. Co tam, jednak znajdą... nic, tylko jeden wielki burdel. Ludzie będą ich nienawidzić, zechcą zabić. Tutaj było bezpiecznie, był wśród swoich, ludzie chociaż nie do końca go rozumieli, to wiedzieli mniej więcej jak się mógł czuć. Nikt tutaj nigdy na niego nie popatrzył krzywo, bo każdy był taki sam.
-Chociaż...- Przerwał na chwilkę ciszę
-To może nawet dobrze- Nie chciał rozwijać tej myśli, bo pewnie Cookie pomyśli, że upadł na głowę, że nie chce wyrwać się z tego miejsca, zobaczyć co jest dalej. Bał się, czy to było dziwne, przez strach zajął najbezpieczniejsze miejsce dla samego siebie.
Chłopak nie czekając długo na zaproszenie, pochwycił również swój kieliszek w dłoń i szybkim ruchem wlał w siebie jego zawartość. Ponownie poczuł jak ciecz pali jego przełyk, mimo wszystko nie wiedzieć dlaczego lubił to uczucie. Skrzywił się lekko po czym strzepnął parę kropel z kieliszka na ziemię po czym odstawił go ponownie na stół.
-No to nowy... czym obdarzył ciebie los?- Zapytał się zaciekawiony. Owszem mógłby wejść mu do głowy i znaleźć tą informację, ale niby po co. Już nie raz się przekonał o tym, że wchodzenie do ludzkich umysłów bez pytania może się kiepsko skończyć. Jednocześnie dzięki temu nauczył się z grubsza panować na swoją mocą.
 
 
Benjamin Randall


20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-05, 22:41   
   Multikonta: -
[Cytuj]

No to skoro już wygodnie siedział sobie przy tym barze to oparł od niego łokcie. Nieelegancko ale nie sądził by koś tutaj mu specjalnie zwrócił na to uwagę. Podobał mu się entuzjazm i energia Cookie odwzajemnił więc jej uśmiech a później pokręcił zrezygnowany głową.
- Super a długo będę mieć to miano.- wszyscy wiedzą, że owieczki są mięciutkie, cieplutkie A Benjamin jakoś szczególnie do tego nie pasował no chyba, że weźmiemy jego rozczochraną czuprynę pod uwagę. - Pranie to niezbyt dobry pomysł w moim wykonaniu, chyba że lubicie przyciasne lub pstrokate ubrania.- lekko wzruszył ramionami. Zresztą pralka zawsze mogła się przecież zepsuc.
Zmierzył wzrokiem Iwana, ale nie jakoś prowokująco, raczej z zaciekawieniem, co nie powinno dziwić w przypadku nowego.
- Też jesteś nowy?- zerknął w kierunku Evana bo to mu nasunął toast dziewczyny. W końcu użyła liczby mnogiej a raczej nie miała na myśli siebie.
-OK.- stwierdził tonem, który jednoznacznie sugerował, że nie ma zamiaru zbliżać się do barmana. Jeszcze na głowę kompletnie nie upadł a nawet jeżeli ten miał jakieś „wtyki” to Bena nie interesował taki sposób wkręcenia się w cokolwiek.
- A ma kogoś?- przez oczy Bena przeleciał błysk przelotnego zainteresowania. Nic poważnego ale trochę rozrywki zawsze się przyda. Pytanie czy nie lepiej najpierw dać sobie czas na adaptację a dopiero później zając się rozrywkami.
Zaraz jednak przeniósł swoją uwagę na Evana. Przez chwilę wahał się czy pokazywać czy nie ale jakie to miało sens skoro Cookie już wiedziała. Nikt mu nie zaręczy, że nie będzie o tym paplać na prawo i lewo.
Skupił się na jednej z żarówek i ta zamigotała przyciemniając się i ponownie rozjaśniając, co dawało odpowiedź na pytanie Evana.
- A wy co chowacie w zanadrzu?- dopytał i przeniósł spojrzenie z jednego na drugie.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-06, 22:46   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Podparła łokieć na blacie, a otwartą dłonią podparła brodę, garbiąc się przy tym i bacznie ich obserwując. Jej wielkie niebieskie gały błądziły po ich twarzach w szalonym tempie, a ona sama wierciła się niespokojnie na krześle. Nie lubiła nic-nie-robienia. To takie okropnie nudne. Nalała sobie do szklaneczki więcej wódeczki, okropnie znudzona rozmowami na tak trywialne tematy jak pranie czy sprzątanie. Nie wyobrażała sobie Evana jak popierdala w sukience pokojówki, z puchatym "czymś" do zmiatania kurzu.
Pomimo bycia zieloną, często brakowało jej wielu słów, którymi określa się zwyczajne przedmioty. Evan był pomarańczowy, więc mógł podsłuchać myśli Cookie o tym jak wyglądałby jego tyłek w ów kiecce pokojówki. Po chwili ocknęła się z letargu, kiedy żarówka przygasła na moment, a Owca zapytała jakie ma zdolości. Wcześniej nawet ich nie słuchała, o czym to sobie tak gaworzą, być może dlatego nie odpowiedziała na pytanie dotyczące Lou.
Cooks wyszczerzyła znów zęby i poderwała głowę do góry, już nie opierając jej na dłoni. To był temat! Podwinęła do góry swój płaszczyk, który sięgał przed kolano tak wysoko, że niemal pokazałaby im dolną część swojej bielizny, gdyby w ogóle ją nosiła. Ten smaczek Evan też mógł usłyszeć. Otóż myśli Cookie były jak siedmioletnie dziecko. Wiecznie rozwrzeszczane. W okół uda miała skórzany pasek, za który wsunęła rewolwer. Ot zwykła broń. Otworzyła bęben i wysypała z niego naboje, wkładając do niego jeden. Zakręciła "maszyną losującą" i potrzymała broń w dłoni tylko moment, wysuwając ją do Owcy na otwartej dłoni.
- Strzel do mnie dwa razy. Nie więcej. To rozkaz. - zieloni. Wspaniałe zwierzaczki... Czy Owca zdecyduje się być posłuszna? Za każdą niesubordynację groziła kara, więc... Albo zastrzeli swoją szefową, albo posłucha hitu ostatnich lat, pod tytułem "Biały Szum".
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-06, 23:42   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Myśli Cookie zawsze były najgłośniejsze z myśli wszystkich ludzi w Systemie. Zawsze kiedy szła korytarzem Evan doskonale wiedział, że nadchodzi chociaż jeszcze jej nie widział. I oczywiście by skłamał gdyby powiedział, że nie podsłuchiwał jej myśli. Często to robił jak najbardziej świadom tego. Cóż powód był tak naprawdę jeden. Dziewczyna miała bardzo proste myśli, i oczywiście nie była to wcale obelga. Czasami zdarzają się takie osoby z którymi przyjemnie nam się rozmawia. Po prostu maja lekkość wypowiedzi. Cookie z kolei miała lekkość myśli. I tyle co pierwsza jej myśl o tym, jak by ciekawie wyglądał w stroju pokojówki go rozbawiła, czego z resztą nie ukrywał, bo parsknął stłumionym śmiechem. To druga sprawiła, że lekko się zakłopotał.
-Cookie... panuj nad swoimi myślami- Uprzedził ją, przypominając tym samym jaki ma dar, nad którym mimo wszystko nie do końca jeszcze panował. No dobra, tak naprawdę była to tylko fajna wymówka w chwili kiedy wpadał w jakieś problemy. Zawsze wszystko mógł zwalić na to, że nie do końca panuje nad swoją mocą. Fakt był taki, że akurat czytanie w myślach opanował naprawdę dobrze. W końcu była to pierwsza moc jaka się ujawniła. Cała reszta doszła dopiero później.
-No.... chyba, że nie chcesz mi już nigdy więcej w oczy spojrzeć- Dodał po czym sam chwycił za butelkę i wlał sobie do kieliszka trochę płynu. Alkohol dawał mu swego rodzaju rozluźnienie, i dzięki temu przestawał chociaż na chwilę być drętwy jak księgowy w gipsie. Miał już odpowiadać na pytanie chłopaka, kiedy to nagle dziewczyna się wyrwała. No tak, kto jak kto, ale ona zawsze będzie chętna do popisywania się swoimi mocami. Widział jak wyciąga rewolwer, jak wkłada go w dłoń owieczki. Evan uśmiechnął się tylko na ten widok lekko. Dla bezpieczeństwa odsunął się trochę od dziewczyny aby dać jej więcej miejsca. Tak na marginesie był ciekawy czy nowy zrobi to o co go prosiła... nie, a raczej to co od niego wymagała. Będzie to dla niego test... czy będzie w stanie strzelać do ludzi... być może niewinnych ludzi.
 
 
Benjamin Randall


20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-07, 23:22   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Po słowach Evana łatwo mógł się zorientować, czego dotyczyły jego zdolności. Z jednej strony mu zazdrościł a z drugie za cholerę nie chciałby wchodzić do cudzej głowy. Wystarczająco beznadziejnie bywało mu ze samym sobą a co dopiero z innymi.
Zaraz jednak przeniósł spojrzenie na Cookie. Uniósł jedną brew w górę i zrobił nieokreśloną minę. Nie wyglądało na to by nowy znajomy miał mu pomóc podjąć decyzję. Aktualnie był zajęty nalewaniem sobie alkoholu. Zresztą dziewczyna musiała wiedzieć co robi każąc mu do siebie strzelić.
Benjamin tylko wzruszył ramionami. Miał świadków, że sama tego chciała.Chwycił broń i zgodnie z instrukcją oddał dwa strzały, jeżeli chodziło o zabijanie to nie miał z tym problemu. Już nie.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-08, 09:02   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Zdążyła jeszcze upić spory łyk ze szklanki. Tak się właśnie pije w rosyjskich bunkrach. Cookie nawet nie popijała wódki, uważała to za skrajnie głupie. Wódka była dla niej jak stare whisky dla jego konesera. Pomimo wątłej budowy ciała potrafiła wlać w siebie spore jej ilości i czuć się "dobrze".
Kiedy Sprzątuś, jak nazwała Evana w myślach mówił coś o panowaniu nad myślami, wzruszyłą ramionami z uśmieszkiem. Nawinęła niby kokieteryjnie pasmo włosów na palec.
- To tylko ograniczenia. - miała rzecz jasna na myśli noszenie bielizny, o czym on doskonale wiedział. Nie chciała od razu mówić owcy o swoich upodobaniach dotyczących chodzeniu bez połowy garderoby. Po tym znów przeniosła wzrok na Owce i poczekała, aż ten strzeli. A raczej tylko naciśnie na spust. Oczywiście, że bęben broni jedynie z cichym cyk przeskoczył na kolejne miejsca. Odebrała Benowi broń i otworzyła bęben. Gdyby strzelił jeszcze raz, Cookie leżałaby tu martwa, a jej mózg przyozdobiłby ścianę.
- Jako zielona grałam w ruletkę. Wygrałam sporo kasy, fajna sprawa. Można kogoś zabić nie swoimi rękami. To tylko małe oszustwo. - przesunęła koniuszkiem języka po ustach i schowała broń na swoje miejsce. Co by nie kusić losu. Ivan krzątał się gdzieś za barem, bacznie obserwując wesołą trójce. Nic nie umykało uwadze Cookie, która tylko na niego zerknęła. Ciekawa była na kogo tak poluje. Cookie podwinęła nogi pod tyłek, siadajac na piętach. Była szczuplutka, więc bez problemu zmieściła się na tym okropnym, skrzypiącym krześle.
Zobacz co myśli. Założę się, że o Owcy. - spojrzała Sprzątusiowi w oczy, nachylając się mocno w jego stronę, opierając łokcie o blat. To prawie tak, jakby go kokietowała, ale... To nieumyślnie, Cookie nigdy nie uważała się za seksowną czy nawet za kobietę. Ona była zabójcą. Zabójcy nie mogą się nikomu podobać.
- Owieczko, podejrzewam, że będziesz tutaj dobrym kąskiem dla każdego. - wymownie spojrzała to na Bena, to na Ivana, który szczerzył zęby jak harpia.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-10, 16:48   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Gdyby Evan należał do tych zbuntowanych ludzi najpewniej by nie utrzymał języka za zębami i by powiedział coś o prawdziwych ograniczeniach, ale dlatego, że za punkt honoru obrał sobie chęć nie wychylania się, dlatego przemilczał to wszystko. Nie chciał robić sobie wrogów, czy też jakich kolwiek problemów.
Usłyszał słowa swojej szefowej, która to już opierała się o dłonie, i wbijała w niego swoje ślepia. Jak go to zawsze irytowało. Gdyby tak przez cały czas swojego pobytu tutaj miał zebrać prośby, albo nawet rozkazy które dotyczyły czytania czyiś myśli, to najpewniej nie udałoby mu się o tym opowiedzieć w przeciągu jednej nocy.
-Nie... to nie jest zabawa- Odpowiedziała spokojnie. Niektórym wydawało się, że grzebanie ludziom w mózgu jest takie fajne, że czytanie ludzkich myśli jest dobre. Fakt on sam święty nie był, zdarzało się, że wbrew swoim przekonaniom właził komuś do głowy a potem po prostu tego żałował. Z resztą w jego wypadku nie koniecznie musiał używać świadomie mocy. Czasami opisywał siebie jako swego rodzaju antenę. Wystarczyło, że nadawany sygnał był silny, a on to po prostu odbierał. Dlatego jeżeli ktoś o czymś intensywnie myślał, Evan był w stanie to usłyszeć od tak, po prostu. Na szczęście nie często tak się zdarzało. Może i nawet dobrze. Do tej pory pamiętał chwilę kiedy jego moc się ujawniła. To... coś... coś na pograniczu bólu, i lęku... lęku przed tym o czym ci ludzie myśleli. Bo widzicie, są chwile kiedy lepiej jest nie wiedzieć co kryje się w umyśle drugiego człowieka. Może wyjść dwojako. Ludzie mogą mieć labo bardzo piękne i delikatne umysły, ale mogą mieć zniszczone, ograniczone, zamknięte w klatkach. To było coś czego Evan nie mógł znieść. Bo widzicie, jeżeli słyszy się czyjeś myśli, jednocześnie łatwiej jest wejść w skórę drugiego człowieka, zrozumieć co on czuje.
-A więc Pan chodząca elektrownia- Zwrócił się do chłopaka i uśmiechnął się lekko. Były takie chwile kiedy się zastanawiał jak to jest mieć inną moc, jak się czują osoby, które potrafią panować nad prądem, albo nad ogniem. Czy ci którzy rzucają ognistymi kulami czują chociaż ciepło tych pocisków, czy wręcz przeciwnie... nic nie czuli.
-Dobrze mieć ciebie przy sobie, jeżeli prądu braknie- Zażartował spokojnie, po czym wlał sobie kolejny kieliszek który równie szybko opróżnił.
 
 
Benjamin Randall


20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-11, 21:29   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Odnosił wrażenie, że gdzieś tutaj toczy się jeszcze jedna rozmowa bez jego udziału. Nie miał jednak pojęcia co w tym miejscu jest normą a co nie, wolał więc dla własnego bezpieczeństw no i dlatego, że dosyć lubił swoją głowę, nie wychylać się poza szereg.
- Ok zapamiętam by się z tobą w to nie bawić. Pewnie przy pierwszej próbie odstrzeliłbym sobie głowę.- roześmiał się lekko i wypił stojącą przed nim wódkę. Oczy mu się od tego cholerstwa zaszkliły. To było prawie tak paskudne jak bimber, którey James pędził z ziemniaków.
- Coś w ten deseń.- Ben uśmiechnął się do Evana i pomyślał, że prędzej coś zepsuje swoja energią niż wykorzysta ją do czegoś normalnego.- Chodząca ładowarka do telefonu co?-lekko wzruszył ramionami i zerknął na dziewczynę.
Wzniósł oczy do nieba a w tej sytuacji to raczej do sufitu i wywrócił nimi wymownie.
- Szybko im przejdzie zainteresowanie świeżakiem.- przez chwilę poczuł się jak prostytutka wystawiona na sprzedaż ale domyślał się, że Cookie nie miała nic złego na myśli.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-13, 14:26   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Wzruszyła ramionami, opadajac na oparcie krzesełka. Psionicy byli według Cookie jak takie... Wieczne emocjonalne owieczki, które błądzą bez swojego pasterza. Wielu z nich uznawało swój dar za karę, a przecież moce to dar, jeżeli potrafi się z nich korzystać. Na moment wyłączyła się całkowicie, zagłębiona we własnych myślach, które dla Evana mogły się wydać kompletnym stekiem bzdur. Pędziły, przekrzykując się, przez co każda myśli zlewała się w jeden bełkot. Zieloni i ich umysły... Jak czarne konie, liderzy wybiegu.
- Mamy dla was kilka zleceń, skoro już sobie gawędzimy. - tym razem zwykle szalenie słodki ton głosu zmienił się w bardziej rzeczowy, jednak niemniej dziewczęco-dziecięcy. Kompletnie zapomniała i o naprawie pociągu, i o dostawie, która miała niebawem przybyć. No i potrzebowała jeszcze kogoś do zwykłego patrolu, na który zwykła jeździć. Nie wiedziała tylko czy Sprzątuś w ogóle zdecyduje się wyruszyć po za bazę.
- Potrzebujemy naprawić stary pociąg koło chaty, po za tym przyszła dostawa, ja potrzebuję kogoś na patrol, a i do klubu przydałaby się ochrona. Pozwolę wam sobie wybrać zadanie. - wyszczerzyła się uroczo i zatrzepotała rzęsami, tym razem do Ivana, który ciągle patrzył na nich jak hiena na padlinę. Kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały, zawstydzony odwrócił wzrok, co też uczyniła Cookie, przenosząc go to na Bena to na Evana.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-14, 20:22   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

No tak, Evan mógł się domyślać tego, że Cookie zagadała do niego, bo potrzebowała czyjejś pomocy. Bo w końcu o czym ona mogła z nim rozmawiać. Przecież każdy tutaj wiedział, że chłopak nie był wcale duszą towarzystwa. Często kiedy zrobił już wszystko to co do niego należało, po prostu wracał do pokoju, rzucał się na łóżko, i czytał. Nie potrzebował sławy, szacunku, czy okazji do wykazania się. To nie było dla niego. On doskonale wiedział gdzie było jego miejsce i nie miał najmniejszego zamiaru wychodzić po za szereg. Chociaż jeżeli znał życie, to los nawet w tej chwili śmiał mu się prosto w twarz, i już szykował coś za jego plecami. Pewnie znacie to uczucie, kiedy w życiu nagle zaczyna się wam dziwnie układać, zaczynacie czuć się już pewni tego na czym stoicie, ale mimo wszystko nadal gdzieś z tyłu głowy był głosik, który kazał wam się zastanawiać nad tym, w jaki sposób wasze życie spierdoli się po raz setny.
Evan przestał śledzić myśli dziewczyny. Krótko mówiąc znudziło mu się to już. Nie było w tym tak naprawdę żadnej zabawy. Wiedzieć co ktoś chciał powiedzieć, nim otworzył usta... zero niespodzianek. Z drugiej strony miało to mimo wszystko swoje plusy. Były chwile kiedy dzięki temu szpiegowaniu myśli nie czuł się rozczarowany. Z resztą sam nie lubił rozczarowywać. W sumie teraz gdy tak o tym myślał zaczynał rozumieć jedną rzecz. W domu zawsze był tym ułomnym. Dziecko które nie może przebywać w głośnych miejscach bo jego nerwy tego by nie wytrzymały. Chowany w domu z dala od jakiego kolwiek niebezpieczeństwa. Rodzice na nic już od niego nie liczyli, i on to wiedział. Chociaż wbrew pozorom każdą poprzeczkę pokonywał brawurowo, ale, że ta poprzeczka była kilka centymetrów nad ziemią... no trudno. Ważne było, że wtedy każdy klepał go po ramieniu i mówił, że super. Przecież nie każdy od razu musi zdobywać szczyty, on tam nawet nie chciał bo i tak miał lęk wysokości.
-Mi to wszystko jedno- Powiedział spokojnie po czym z kieszeni wyciągnął paczkę papierosów, i nim ktoś zdążył się spostrzec już jeden z nich znajdował się miedzy jego wargami i dymił delikatnie. Podsunął paczkę w stronę Cookie dając jej wyraźne zaproszenie do tego aby również zapaliła.
Naturalnie, że nie było mu wszystko jedno. Zdecydowanie wolała tutaj zostać, ale jakoś już tak przywykł do tej roli bycia uległym, że nie miał najmniejszej ochoty wykłócać się o to kto ma stąd wyjść z nowym... którego moc z resztą zdecydowanie bardziej przyda się w terenie niż jego. Pomimo tego, że jego moc był stosunkowo upierdliwa, zawsze wychodził z założenia, że jest raczej bezużyteczna. Co z tego, że mógł robić wiele rzeczy, jak większość z nich wymagało kontaktu fizycznego. Samo podejście do wroga w jego wypadku mogło skończyć się niepowodzeniem. Oj tak... ktoś tutaj potrzebuje solidnego przetrzepania skóry. Jeżeli ktoś w końcu nie strzeli mu w pysk i nie powie aby w końcu wyszedł ze swojej izolacji do ludzi, i wziął się w garść... cóż krótko mówiąc zniewieścieje w pizdu.
 
 
Benjamin Randall


20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-14, 21:00   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Siedzenie pomiędzy Cookie i Evanem chwilami było nieco dziwne. Ben miał wrażenie, że ta dwójka toczy ze sobą dobrze znaną grę on w tym równaniu wydawał się tylko intruzem. Z drugiej strony był tutaj zupełnie nowy. Nie znał realiów, nic nie wiedział o układach, które panują a miał pewność, że takowe istnieją. Wszędzie były. Pytanie tylko co stanowiło walutę.
Opróżnił następny kieliszek i poczuł jak alkohol mile pali mu przełyk i rozgrzewa żołądek. W sumie czuł się głodny i zmęczony ale po słowach Cookie nie liczył na szybkie rozwiązanie tych bolączek. Jak widać od razu miał wylądować w kieracie.
Zerknął z zaciekawieniem na Evana co ten zadecyduje i które z zadań wybierze. To chyba raczej był przywilej, że na coś takiego pozwolono? Pewnie dowie się z czasem.
- W sumie mnie też obojętne. Tam gdzie się bardziej przydam.- miał nadzieję, że dziewczyny to nie wkurzy. Nie chciał sobie robić wrogów w nowym środowisku. Przynajmniej na razie. Konsekwentnie też udawał, że Iwan wcale się w ich stronę nie gapi.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-14, 21:15   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry - Ivan + Cookie


Wszystko jedno? Cookie nie chciałą go teraz wpuszczać do swojej głowy, więc zaczęła myśleć o rotacji kuli snajperskiej w silny wiatr. Liczyła właśnie prawdopodobieństwo trafienia w lecący dysk, a to skutecznie zagłuszyło każdą inną myśl. Była jak Bella dla Edwarda. (XD)
- W porządku. - wymamrotała naprędce, wlewając w siebie jeszcze dwa kieliszki pod rząd. Zrobiło jej się przyjemnie ciepło, oczy się zaszkliły, a na zwykle chorobliwie blade policzki wyszedł lekki rumieniec. Owszem, poczęstowała się papierosem, choć raczej nieczęsto popalała.
- Ivanowi przyda się towarzystwo. - wyszczerzyła zęby niczym harpia i pomachała do Ivana, który zaraz znalazł się przy nich. Zupełnie jakby tylko czekał na zaproszenie do ich stolika. Ułożył obie dłonie na blacie i nachylił się nad nim lekko z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nawet gdyby Evan chciał zobaczyć o czym myśli Ivan, zobaczyłby tylko kadry z gejowskich porno.
-Skarbie, tym dwóm przyda się twoje towarzystwo. Dam im dostęp do pomieszczeń. Ja muszę lecieć. - Cookie zaciągnęła się papiersoem i powoli wstała od stolika, machając jeszcze chłopcom, kiedy znikała za drzwiami.
Ivan pokiwał powoli głową i zacisnął usta w cienką linię.
- Jeden z was pójdzie do mojego pokoju. Przyda mi się porządne sprzątanie, drugiego weźmie Nikolai do sprzątania pokoi po klientach burdlu. Ruchy. - rzucił niby-groźnie, zabierając ze stolika alkohol, a nawet papierosy, które wsunął sobie do kieszeni.

/ Cookie prawdopodobnie zt, jeżeli nikt nie zdecydował się wyjść za nią na korytarz ani jej dorwać gdzieś tam.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-14, 21:45   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

No i kolejna cenna lekcja na jego koncie... szybko decydować się na co kolwiek, a nie próbować analizować co będzie dla niego lepsze. Tak naprawdę w tej chwili nie liczyło się to, bo w zasadzie nic nie było dla niego tutaj lepsze. Nie ważne jaką decyzję podejmie i tak będzie w tak samo chujowej sytuacji. Wiedział, że tutaj nie pasował, to było oczywiste. Trzymała się, bo... bo kurwa nie miał tak naprawdę innego wyjścia. Wrócić na ulicę to oznaczało jednocześnie wydać na siebie wyrok, który można było rozciągać w czasie, ale ile by to mogło trwać. Miesiąc, dwa... wcześniej czy później i tak by wydarzyła się jakaś katastrofa. Chciał już się odezwać, jakoś zmienić swoje zdanie czy coś, ale nim to zrobił Cookie wezwała do siebie tego... ehhh... myśli jakie ujrzał wcale nie należały do tych najczystszych i na ich widok ucieszył by się... w sumie nie wiadomo kto. To zdecydowanie nie było normalne, było chore, i spaczone. Dlatego nic dziwnego, że gwałtownie wstał ze swojego miejsca, starając się unikać kontaktu wzrokowego z mężczyzną. Jednocześnie starał się z całych sił zagłuszyć jego myśli, które z każdą kolejną chwilą były głośniejsze, i jeszcze bardziej obleśne.
-Kurwa...- Zaklną pod nosem. Tak pamiętacie jak było wspomniane o tym, że w chwili kiedy życie się układa, to człowieka zastanawia się nad tym co za chwilę pierdolnie. To jest doskonały tego przykład. Oraz tego jak spierdolić sobie kilka godzin swojego życia tak naprawdę w kilku słowach. No, ale dla nikogo nie powinno być to niczym dziwnym, że Evan miał wręcz wrodzony talent do robienia głupich rzecz. Faktycznie starał się nie wychylać, ale czy było wspomniane o tym, że chujowo mu to wychodziło... nie, no to teraz już wiecie.
-Wygrałaś!- Krzyknął za dziewczyną nim ta zniknęła mu z pola widzenia.
-Pójdę na patrol- No i złamała go... w zasadzie to zmusiła do tego aby w przeciągu sekundy zmienił zdanie co do wychodzenia na zewnątrz. W tej chwili tak naprawdę wszystko wydawało się być lepsze niż siedzenie z tym zwyrolem. Kątem oka spojrzał na nowego. Tak mógłby go w tej chwili zostawić na pastwę losu i nie mówić mu nic, ale nie był taki jak reszta ludzi tutaj. Raczej poniżanie nie kręciło go w tak mocny sposób. Dlatego też chłopak mógł usłyszeć głos Evana w swojej głowie.
-Lepiej zrób to samo- Krótka informacja, która nie zdradzała nic więcej, i może nawet dobrze. Niebieskooki raczej nie miał ochoty przekazywać mu szczegółów myśli Ivana... bo na samo wspomnienie tych obrazków robiło mu się najnormalniej w świecie nie dobrze.
 
 
Benjamin Randall


20 lat

Żółty




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-14, 23:42   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Spojrzał na Cookie a później na Iwana. No chyba kurwa nie!- pomyślał, bo nie miał zamiaru z tym oblechem spędzić ani minuty o wejściu do jego pokoju nie wspominając, więc wyglądało na to, że swój pierwszy dzień rozpocznie od niesubordynacji.
Nim się zorientował to dziewczyna już wychodziła a on dostał przekaz od Evana prosto do głowy. Nowy znajomy nawet nie musiał mu nic mówić bo Benjamin sam zerwał się od blatu i ruszył razem z nim, nic sobie nie robiąc z krzywej miny Iwana.
- Idę razem z nim.- zawołał doganiając Cookie i zerkając na Evana. Jak już mieli się męczyć na patrolu to może razem, przynajmniej będzie miał jakąś znajomą twarz. Chyba, że będzie stanowcze veto to niech już ten pociąg będzie ale na pewno nie wróci w okolice Iwana i jego burdelu.
- Dzięki.- kiwnął głową Evanowi i był pewien, że nie musi dodawać za co mu dziękuje.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,131 sekundy. Zapytań do SQL: 10