Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Laboratorium
Autor Wiadomość
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 21:22   Laboratorium
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]


Zaraz po magazynie jest to największy kompleks pomieszczeń w bazie. Znajduje się na trzecim poziomie obok szpitala, z którym współpracuje. Jest wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny, naukowy i medyczny. Dodatkowo znajduję się tam dostęp do mniejszego magazynu, gdzie Zieloni mogą znaleźć różnego rodzaju materiały i narzędzia. Przy wejściu do owego magazynku znajdują się wózki, które ułatwiają przewóz części. Tutaj również wszystko podlega pod elektroniczny system. Odpowiednie rzeczy można wyszukiwać na urządzeniu, które wskazuje odpowiedni przedział, regał i numer. Po zeskanowaniu czipu z nadgarstka otwiera się, w zależności od gabarytu, szuflada, szafka lub drzwi i produkt był dostępny i gotowy do odbioru.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 17:46   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Robert – Summer

W milczeniu, ocenił, że raczej nie ma tu już co ratować. Zabrał przemoczone i poplamione kawą arkusze papieru i przeszedł z nimi za biurko, stając po właściwej jego stronie. Położył je obok, chociaż w zasadzie nadawały się tylko do kosza, co prawda dałoby się z nich coś odczytać, ale po co, skoro i tak pamiętał wszystko, a nawet więcej. Wyciągnął nowe brystole i wpadł w trans. Ołówek pracował jak szalony. Rozrysowywał po kolei konstrukcję nerwów, przewodów i każdego nawet najmniejszego szczegółu. Obok poczynił niezbędne obliczenia, tak że wszystko razem stanowiło spójną całość. Szkice przypominały mini dzieła sztuki, którymi nie pogardziłaby niejedna galeria.
W ogóle nie przypominał tej ciapy sprzed chwili. Wymalowane na twarzy skupienie oraz pewność siebie, był w zupełnie innym świecie. Nie musiał niczego gumkować, wszystko wyglądało idealnie już przy pierwszym zamachnięciu się ołówka. Co rusz wprowadzał poprawki i usprawnienia, których nie było we wcześniejszym prototypie.
Nowe połączenia ograniczały do minimum możliwość wystąpienia jakichkolwiek uszkodzeń nerwów. Usprawniona wersja zakładała całkowitą zmianę materiałów, z których wykonane było okablowanie poprzedniej wersji, a to oznaczało całkowite usunięcie zużytych już części. Największy problem polegał jednak na tym, że wykonane kilka lat temu protezy, łączyły się z nerwami i ścięgnami na całej długości ręki. Niektóre z kabli, kończyły się dopiero w okolicach barku.
Wymiana tego wszystkiego sprowadzała się do rozległego zabiegu, podczas którego wyciągnął stare połączenie i jeżeli nie doszło do większych uszkodzeń tkanek, założą nowe. Te drugie nie wymagają tak obszernej interwencji chirurgicznej, a ich konserwacja lub ewentualna wymiana nie wymagała nawet znieczulenia ogólnego, wystarczyłoby zwykłe miejscowe lub tak, jak obecnie chłopacy znosili wymianę części – na żywca. Jednak wymiana części, a wymiana zakończeń przynerwowych to zupełnie różne sprawy. Tutaj niezbędny będzie chirurg i co najmniej kilku godzinna operacja. Rudy jednak uważał to jako słuszne zmiany, nie wiedział tylko jak oznajmić o tym bliźniakom.
Przez cały ten czas nie odezwał się słowem. Gdy już rozrysował wszystko tak jak zaplanował, bez słowa udał się po niezbędne rzeczy. W głowie wciąż układał listę czynności, od których zacznie. A w pełni skupiony nie zrobił krzywdy ani sobie, ani otoczeniu. Zupełnie jakby był innym człowiekiem. Sprowadził sobie sporej wielkości mikroskop, który zajmował cały osobny stolik i korzystając z niego pracował nad jakimiś kabelkami. To co robił należało już do nanotechnologii, a niezbędna tu precyzja zdawała się być poza jego zasięgiem. Nic bardziej mylnego.
Nie liczyło się nic, poza maszyną i tym, co w niej tworzy.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 18:12   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Skrzywił się i próbował ze spokojem wysłuchać tego co mówi blondyn. Nie był zadowolony z takiego obrotu spraw. Co prawda zmęczenie minęło. Dłonie już mu nie drżały, a na twarzy przybyło jakby nieco więcej barw. Ogółem czuł się i wyglądał znacznie lepiej. Od dawna nie przespał aż trzech godzin z takim spokojem, a dodatkowo uniknął kolejnych zniszczeń. Tylko te ”prawie umarłeś” brzmiało dość niepokojąco. Z Ericiem nie udało im się porozmawiać, gdyż zaraz po przebudzeniu Leviego, zniknął i nikt nie wiedział gdzie się podział. Być może obawiał się reakcji Silasa lub kolejnego wybuchu Leviego. Jakby nie było, kolesia będzie trzeba znaleźć i to nie po to by zrobić mu krzywdę, lecz by przyspieszyl udoskonalanie tego cudeńka.
Levi od dawna nie czuł się tak dobrze. Powietrze zdawało się być przyjemniejsze, światło nie podrażniało zmęczonych spojówek, a uwolnione do krwi endorfiny sprawiały, że mógłby teraz biegać czy skakać. To ostatnie również musiało wynikać jako jeden z efektów ubocznych pastylki. Najwidoczniej odblokowywała jakiś kanalik w mózgu, dzięki czemu Levi czuł się jakby ćpał własny towar. Co pośrednio mogłoby być prawdą, w końcu nie zna składu tego nowego cudownego leku.
Przez dłuższą chwilę rozmawiał z Silasem na korytarzu, a potem się rozeszli. Pravi miał swoje obowiązki, a Levi swoje. Chciał jednak zacząć od sprawdzenia postępów w laboratorium. W końcu zostawił tam Summer, a dziewczyna nie dość że ranna, to z pewnością musiała się czuć nieco niezręcznie w nowym miejscu.
- I jak ci idzie? - spytał bez owijania w bawełnę. Wszedł cichutko, tak cicho, że nikt z pogrążonych w swojej pracy zielonych nie zaobserwował jego przybycia. Dziewczynę również chciał zaskoczyć, udało mu się to?
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-12, 18:47   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Zieloni mieli co prawda wyczulone zmysły, ale nie działało to przy każdej okazji. Tak jak na przykład teraz. Summer była tak pochłonięta swoją pracą, że ignorowała większość bodźców z otoczenia. Najprawdopodobniej ktoś mógłby tu urządzić masakrę z piłą mechaniczną w roli głównej, a ona zorientowałaby się dopiero po utracie głowy.
Levi miał jedną z niewielu sposobności na zaskoczenie jej, którą wykorzystał w stu procentach. Chwilę trwało, zanim uświadomiła sobie, że do niej mówi. Wytrząśnięta z transu, nawet lekko podskoczyła, upuszczając na blat malutką rureczkę. Zaklęła, od razu rzucając się do szukania zguby. Przypominała długi, przeźroczysty włos, więc chwilę zajęło, zanim ponownie ją zlokalizowała. Chwyciła rurkę szczypcami i zamocowała ją obok innych. Dopiero gdy była pewna, że wszystkie cenne włoski dobrze trzymają się metalowej ramy, przeniosła wzrok na Leviego.
- Koniec z siłownią, mój drogi. Właśnie robię ci osobisty zestaw mięśni. – Uśmiechnęła się wskazując na swoje dzieło. Wyglądało to trochę jak pukiel przeźroczystych żyłek. Niby niepozorne, ale były jedną z kluczowych części konstrukcji. - Nie, chwila. Robię ci osobisty zestaw nano mięśni. Określenie stalowy biceps, nabierze zupełnie nowego wymiaru.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-13, 21:26   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Zaśmiał się cicho. Jakiś szósty zmysł podpowiedział mu, że przygarnięcie dziewczyny będzie dobrym pomysłem i jak widać, nie pomylił się. Pokiwał przez chwilę głową z wyraźną aprobatą. Cieszył go fakt, że Summer tak solidnie i z takim zapałem podeszła do sprawy.
- Widzę, że świetnie ci idzie… - odparł, pochylając się nad blatem i dokładnie oglądając to, co miała tam porozkładane. Nie do końca rozumiał co do czego służy, ale ta wiedza raczej nie była mu niezbędna do życia.
- I co, dogadaliście się jakoś? - kiwną głową, wskazując na pochłoniętego pracą piegowatego chłopaka. Rudy zupełnie odciął się od świata i pewnie bomba atomowa nie zdołałaby ruszyć go z miejsca. Levi wiedział o tym bardzo dobrze, dlatego nawet nie próbował z nim rozmawiać. Znał Roberta lepiej niż mu się wydawało i znał jego przyćmiony nieśmiałością potencjał.
- Może masz ochotę na przerwę? Pokazałbym ci resztę… - skakał z tematu na temat, sam nie wiedząc czemu. Wydawał się być lekko podekscytowany, ale może to tylko efekt uboczny magicznej tabletki, którą dostał. Jakby nie było, czuł potrzebę zabrać dziewczynę na mały spacer i zwiedzanie.
„Wyspany” Levi miał w sobie ogromne pokłady niespożytkowanej energii, które chciał jakoś wykorzystać i potrzebował towarzystwa. Zważywszy na to, że Pravi znów gdzieś zniknął, Levi obrał sobie za cel Summer.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 21:28   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Levi był jakiś inny. Żywszy, weselszy, trochę inny od gościa, który przyprowadził ją tu tego ranka. Dziewczyna potrzebowała kilku sekund, żeby dostrzec zmianę, choć nie była w stanie określić z czego ona wynikała. Tak czy siak, miała wrażenie, że tę wersję chłopaka polubi znacznie bardziej.
- Taa. Nic tak nie łączy ludzi, jak pierwsza wymiana śliny. – Szybko się skrzywiła, jeszcze raz przecierając policzek. Robert. Grunt, że siedział przy swoim stoliku i się nie odzywał. O ile Levi miał ciche przyzwolenie na jakiekolwiek przerwanie jej pracy, to jedno słowo Śliniaka, a Summer zapewne rzuciłaby w niego tym cholernym, śrubowym kwiatkiem. Dawson często wyżywała się na współpracownikach, co mógł potwierdzić chyba każdy naukowiec w Lidze, oraz stos raportów z wyjaśnieniami czemu znów wylądowała w izolatce. Owszem, wina leżała po stronie jej wybujałego ego i problemów z samokontrolą, ale czasem naprawdę można było się załamać nad głupotą innych ludzi.
Jakoś niespecjalnie chciało jej się gdzieś ruszać. To laboratorium było szczytem jej marzeń i najchętniej zostałaby tu na zawsze. Gdyby wstawili tu jeszcze kilka tarcz celowniczych i dali jej jakiś pistolet do ręki, to dosłownie przywiązała łańcuchem do blatu, ogłaszając, że już nigdy nie opuści tego miejsca.
Przez chwilę przenosiła wzrok to na swój nano mięsień, to na Leviego, próbując podjąć jakąś decyzję. Ostatecznie, doszła do wniosku, że i tak prędzej czy później będzie musiała zwiedzić bunkier, a lepiej było się odrywać od początkowego etapu prac, niż zaawansowanego. Zresztą, to jego podekscytowanie wyglądało na tak dużą anomalię, że nie śmiała mu odmówić. - Dobrze. – Westchnęła głośnio, odkładając narzędzia, po czym okrążając blat. - Kaleki przodem.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:09   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Kaleki przodem… Levi westchnął cicho. To chamstwo, poniżanie niepełnosprawnych czy może specyficzne poczucie humoru? Być może potrzebuje chwili żeby zrozumieć dowcipy Zielonej, albo chociaż przywyknąć do tych nieco nie kulturalnych żartów. Jak to miał w zwyczaju, zatrzymał język za zębami i nie skomentował tego. Zgodnie jednak z jej prośbą, wyszedł pierwszy i przytrzymał drzwi, by i ona mogła wyjść.
- Jesteś może głodna? - (udawana) troska czy uprzejmość? - Możemy wstąpić na moment po coś do kuchni, i tak idziemy w tamtym kierunku. - próbował być spokojny, jak zawsze, ale nawet stojąc tupał nerwowo nogą. W tej tabletce z pewnością musiała być jakaś narkotyczna wkładka. Levi doskonale wiedział jak zachowują się ludzie na haju, a te przyspieszone myśli w jego głowie na sto procent nie były naturalne.
Przywołał windę i wjechali na poziom -1.

/zt x2 <<>>
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-16, 22:13   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Jakimś cudem stanowisko, które okupowała kilka dni temu, pozostało nietknięte. Śrubokręty, szczypce, jakieś śrubki i uszczelki – nic nie zmieniło swojego miejsca nawet o milimetr. Ku uldze Zielonej, nanorurki tworzące mięsień, też były całe. Nie pozostało jej więc nic innego, niż zabrać się do pracy.
Z wielkim szacunkiem traktowała narzędzia. Zupełnie tak jak broń, to one stanowiły przedłużenie jej ręki, więc trzeba było należycie o nie dbać. Przy Summer, każdy nóż musiał być idealnie ostry, a śrubokręt odpowiednio wyczyszczony.
Przejechała opuszkami po rękojeści szczypiec, po czym chwyciła je, już z większą pewnością. Zajęła miejsce za metalowym blatem i rozpoczęła swoją magię. Nie była w stanie powiedzieć, jak długo zajęło jej splatanie dwóch zestawów syntetycznych mięśni. Z każdym następnym szło jej tylko sprawniej, więc pewnie uwinęła się zaskakująco szybko, zresztą jak na Dawson przystało. Wszystkiemu sprzyjało też same laboratorium, chwilowo wybrakowane w kwestii denerwujących osobników. Ktokolwiek się tu szwendał czy coś budował, nawet nie raczył zerknąć na stanowisko Summer, nie wspominając o odezwaniu się do dziewczyny. Jak najbardziej, taka kolej rzeczy jej odpowiadała. Choć czuła, że ten niemal błogi spokój, nie potrwa długo.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-16, 22:14   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

W końcu mógł, a w zasadzie musiał wyjść z pokoju. Areszt domowy był zaledwie przykrywką, dzięki temu mógł z łatwością unikać ludzi, z którymi jednak nie chciał mieć w tej chwili zbyt wiele do czynienia Z drugiej strony, te cztery ściany zaczynały go pomału przytłaczać, a ostatnim czego potrzebował to pogłębienie problemów psychicznych.
Wyszedł więc w końcu, gdy dobiegły go słuchy, iż nowe piętro mieszkalne zostało wykończone. Przez to wszystko chłopak zepchnął to na drugi plan, prawie o tym zapominając, jednak temat wrócił, lecz teraz Levi nie był przekonany czy powierzanie mu jednostki to aby na pewno dobry pomysł. Chociaż może taka odmiana od papierków dobrze by mu zrobiła.
Odganiając od siebie te wątpliwości, uznał że czas coś z tym faktem zrobić. Udał się więc do jedynej osoby, którą koniecznie musiał mieć, a w zasadzie to chciał mieć, w swoim oddziale.
Teleportował się do windy, następnie znalazł się już w laboratorium. Rzadko to robił, ale tym razem usiłował unikać Praviego i Ceri, chyba nie był gotowy na ponowną rozmowę z nimi.
- Jak ci idzie? - zapytał nagle, przerywając ciszę panującą w pomieszczeniu. Deja vu? Dokładnie tak samo zrobił kilka dni wcześniej, gdy dziewczyna zaczynała pracę tutaj, ciekawe czy da radę zaskoczyć ją po raz kolejny?
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-16, 22:14   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Istniały dwie złote zasady, które swojego czasu Summer rozpisała i powiesiła w każdej Ligowej pracowni. Po pierwsze, nie należało jeść ani pić nad projektami i wynalazkami. Ktokolwiek wchodził z jedzeniem do laboratorium, dostawał od Dawson kopa w dupę oraz uroczą wiązankę mniej wybrednych epitetów. Po drugie, osoby, które nie należały do grona kompetentnych, miały trzymać się od pracowni z daleka. Zielona nieraz musiała się użerać ze wścibskimi paluszkami i szkodami, które wyrządziły jej ukochanym dzieciaczkom, a któregoś razu po prostu nie wytrzymała. Od tamtej pory, każde ciało obce w laboratorium, mogło spodziewać się podwójnego kopa w tyłek i wiązanki wyszukanych epitetów. Dopiero teraz Dawson wpadła na pomysł, żeby dodać i trzeci podpunkt „nie próbuj zaskoczyć Summer ze szczypcami w dłoni, bo wydźga ci oko”. Jak widać, Levi lubił ryzykować wzrokiem i życiem, bo już drugi raz udało mu się ją zaskoczyć. Niczym oparzona, podskoczyła ledwo utrzymując w ręce narzędzie.
- Jezuuu, jak ty mnie wkurzasz – burknęła z miną obrażonego dziecka, ale po chwili zdobyła się na uśmiech. Od incydentu w szpitalu, nie widziała ani jego, ani nawet Ceri czy Silasa. Choć niezbyt ją to dziwiło, bo i tak większość czasu spędzała tutaj.
Wyglądasz, jakby cię coś przejechało – stwierdziła, nawet nie mając zamiaru odpowiadać na jego pytanie. – Ale, mniejsza o to. Jesteś mi potrzebny. – Spomiędzy sterty części i elementów, wygrzebała coś pokroju taśmy krawieckiej. Obeszła stół, stanęła koło chłopaka i zaczęła ściągać miary, bo w końcu dobrze by było, gdyby jego ręce miały taką samą długość. Jednak, w którymś momencie zatrzymała się, obdarzając towarzysza zniesmaczonym spojrzeniem. Wolną ręką uszczypnęła go najpierw w jeden, potem w drugi policzek, a zaraz potem przyłożyła palec do kącika jego ust, ciągnąc go w górę.
- Próbuję tchnąć w ciebie życie – wyjaśniła.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-16, 22:16   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Wysilił się na coś, co mogło przypominać półuśmiech. Takie zakradanie się i ciche wejścia były mocno w stylu Leviego, czego nie można było powiedzieć o bracie jego. Byli całkowitymi przeciwieństwami, które jednak nie potrafiły bez siebie żyć. To, co zrobił Praviemu było ogromnym ciężarem na jego sercu, nie wspominając już o świństwie, jakie zrobił Ceri. Wolał jednak być dupkiem, niż obarczać ich sobą i swoimi problemami lub co gorsza przypadkiem wyrządzić taki czy inny uszczerbek na zdrowiu.
Przez te milion myśli biegających mu po głowie, nie mógł się zbytnio skupić na czymkolwiek. Depresja, większa niż zazwyczaj, wymalowana na twarzy. Przejechała go ciężarówka prowadzona przez życie. Czego można się spodziewać w tak naprawdę chwilę po odstawieniu czegoś, co niszczyło cię latami. Organizm chłopaka będzie potrzebował sporo czasu do tego by się zregenerować, a i to pewnie nie zakończy się stuprocentowym sukcesem. Wciąż jednak nie rozwiązana została kwestia snu, bo jak długo można spać przy włączonym Szumie? Nawet jeśli była to ta łagodniejsza wersja, która jedynie wyłączała moce.
- Dzięki.- odparł chłodnym tonem, a po chwili zaczął obserwować poczynania zielonej. Ściągnął skórzaną kurtkę, którą miał na sobie, zostając w t-shirtcie na ramiączka - Widzę, że idzie całkiem nieźle. - podsumował bez cienia entuzjazmu i syknął cicho z bólu, gdy dziewczyna zbierała pomiary i doszła do wciąż brzydko wyglądającego kikuta. Jego uwagę od tego, ni to specjalnie ni to niechcący, odciągnęła robiąc coś tak... dziecinnego? No bo jak inaczej to nazwać?
- Przestań. - próbował to powiedzieć poważnym głosem, lecz nie do końca mu to wyszło zważywszy na to, co Summer wyrabiała z jego twarzą.
Westchnął naburmuszony jak dziecko i oparł się o biurko.
- To jak idzie praca? - tym razem pytał poważnie, rozmasowując przy tym obolałe miejsce przy łączeniu protezy z kikutem. To nie tak, że miał coś do Summer, lecz zwyczajnie nie miał w tej chwili humoru na jakiekolwiek żarty, co jasno dawał do zrozumienia.
- W zasadzie to jestem tu w innej sprawie... - dopiero teraz wysilił się na minimalną zmianę mimiki twarzy na nieco łagodniejszą.
- Chcę mieć cię przy sobie. - zabrzmiało to niezrozumiale i dwuznacznie, a Levi zorientował się zbyt późno, lecz natychmiast się poprawił -Chcę mieć cię u siebie. - odparł bez ogródek - ...w oddziale... - kontynuował dość nieskładnie.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-16, 22:45   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

- Buc z ciebie, wiesz? - mruknęła z zawiedzioną miną. Tak jak sobie życzył, zostawiła jego twarz w spokoju. Skoro chciał wyglądać jak żywy trup, to jego sprawa. Dokończyła co miała dokończyć, po czym wróciła na swoje miejsce.
- Dobrze. – Wzruszyła ramionami, nie do końca wiedząc co ma mu odpowiedzieć. Gdyby zaczęła wymieniać teraz wszystkie elementy, które ma jeszcze do zrobienia, to najpewniej zasnąłby z nudów. Owszem, mogła się też pobawić w obliczanie procentów z postępu prac, ale to też nie miało większego sensu. Postanowiła póki co siedzieć cicho, a jeśli Levi będzie chciał znać szczegóły, to z wielką przyjemnością zrobi mu mały wykład o inżynierii.
Co do sprawy oddziału, to nie dawała jej spokoju od kiedy tylko wyszła ze szpitala. Wciąż zastanawiała się nad swoim pobytem w Systemie i tym, czy faktycznie chciała zostać. Prawdę mówiąc, to podobało jej się tutaj. Co prawda nie zdążyła jeszcze narozrabiać i sprawdzić jak reagowano na mały harmider, ale póki co, miała dobre zdanie o tym miejscu. Tyle, że wciąż istniała kwestia Zer i Val w rękach wroga. Chociaż, może dało się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu?
- Jestem cała twoja.– Puściła do niego oczko. - Zobaczymy ile ze mną wytrzymasz. – Uśmiechnęła się pod nosem, na wspomnienie wiecznie opierdzielającego ją Axforda. – Ale mam jeden warunek. Wisisz mi przysługę.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-16, 23:06   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Uderzyła w czuły punkt. "coś za coś" było zasadą, którą kierował się Levi. Mało tego, było to nawet jednym z filarów samej Systemy. Owce, chcąc wyjść na wolność lub zostać, pierw musiały odwdzięczyć się w jakiś sposób, czyli "coś za coś". Przygryzł od wewnątrz policzek, zastanawiając się przez chwilę. Jeśli się zgodzi, będzie musiał spełnić wypełnić warunek Summer. Honor nie pozwoli mu na bezpodstawne zerwanie umowy.
- Zgoda. - postanowił i wyciągnął dłoń w kierunku dziewczyny. Teraz mu się przypomniało, jak zareagowała, gdy po raz pierwszy rozmawiali, jak zbeształa go za gest z pozoru tak zwyczajny, naturalny. Nie zabrał jednak ręki, czekając na uścisk. Odkąd tu jest minęło już trochę czasu, czy tym razem już mu ufa?
- Przyjdę wieczorem. Wprowadzę cię we wszystko. Będziesz też musiała się przeprowadzić na piętro niżej. - zarzucił na powrót kurtkę na barki.
- Skończ tutaj jak najszybciej, bo mam wobec ciebie poważne plany. - przede wszystkim, najpierw protezy. To było dość istotne, zwłaszcza że ta Leviego zdawała się być mocno przeciążona ostatnimi czasy, a co za tym idzie jej wytrzymałość była dość wątpliwą kwestią. Dopiero potem będzie mógł się skupić na nieco zagadkowo brzmiących planach dotyczących zielonej. Levi to widział, tak samo jak widział to Nathan, dziewczyna miała w sobie potencjał.
Nawet jeśli próbowała coś z niego wyciągnąć, ten nieugięcie milczał.
W zasadzie to przyszedł tylko po to.
- Pamiętaj. Będę o 20. - wyraźnie zaintonował. Jeśli chodziło o daty i godziny, to był w tym również udzielał się jego perfekcjonizm.
Nie czekając w sumie na jakąkolwiek odpowiedź, rozpłynął się w powietrzu, teleportując się do pokoju, gdzie znów zanurkował w stercie papierologi.

[zt]
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-16, 23:57   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Tak jak kilka dni temu, wbiła zniesmaczone spojrzenie w jego wyciągniętą dłoń. O nie, nie miała zamiaru tego robić. Pokręciła głową dając do zrozumienia, że nic z tego.
Ucieszyła się z tych "poważnych planów". O ile nie była to jakaś perfidna ironia i nie zamierzał wcisnąć jej w rękę wiadra i mopa, to ich współpraca zapowiadała się całkiem nieźle. Zresztą, zaczynała darzyć Leviego jakimś tam zalążkiem sympatii. Wcześniej miała go za sztywnego buca z dziwną fryzurą... W sumie to wciąż, za takiego go uważała, ale po tych przygodach, które przeżyli w ciągu ostatnich dni, przekonał ją do siebie. Kto wie, może faktycznie kiedyś się zaprzyjaźnią?

****

Znów straciła rachubę czasu. Gdy wreszcie oderwała się od pracy i spojrzała na zegar w kącie pokoju, wybijała dziesiąta. Czy przypadkiem Levi nie powinien już tu być?
Normalnie, pewnie olałaby to, że się nie zjawił. Może coś go zatrzymało i tyle? Jednak zmęczenie i te obietnice "wielkich planów" narobiły swoje, a Summer najzwyczajniej w świecie się wkurzyła. Doszła do wniosku, że Levi ją olał. Tak po prostu. Pewnie poszedł miziać się z Ceri, albo plotkować z braciszkiem. Ona tu harowała robiąc mu rączkę, a on miał ją głęboko w poważaniu. Ta wizja doprowadziła ją do takiego szału, że rzuciła narzędziami i wymaszerowała z laboratorium. Zamierzała znaleźć Leviego i go udusić.

[z.t]
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-05-07, 16:15   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Levi dochodził do siebie, a ona musiała wreszcie wziąć się za obowiązki. Jakimś cudem, członkowie Systemy mieli niewypowiedzianą lekkość w traceniu kończyn, tym samym przysparzając jej pracy. Zwarzywszy na to, że protezy bliźniaków okazały się strzałem w dziesiątkę, to lista rzeczy za które powinna się wziąć, rosła z każdym dniem.
Dokonywała ostatnich poprawek w pierścieniu, który miał łączyć kikut z protezą, kiedy Connor wparował do sali. Wcale nie skonstruowała cuda techniki, jakim mogli pochwalić się bracia. Sztuczna noga owszem, wyglądała do złudzenia realistycznie, w dotyku była prawie jak skóra, ale sama jej mechanika nie stanowiła niczego nadzwyczajnego. Ot, kilka mięśni z nanorurek. Zarówno Ślinak i spółka, mieli małe problemy z przerobieniem planów połączeń nerwowych, by pasowały do protezy nogi.
- Siadaj tam. - Nigdy nie bawiła się w przywitania, ani zbędne uprzejmości. Wskazała palcem na krzesło najbliżej jej stanowiska, a sama chwyciła sztuczną nogę w ręce. - Póki co, dostaniesz to coś. Jak tylko opanujemy parę kwestii technicznych dotyczących unerwienia w nodze, to wymienimy ą na lepsze cacko. - Obeszła blat i stanęła obok chłopaka.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Connor Peyne



20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-05-08, 14:27   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Jak to na Connora przystało, zachował się dokładnie tak jak dziewczyna mu kazała. Na razie nie chciał się wyróżniać, pokazywać kim jest. Nowe otoczenie, nowi ludzie do poznania, nowa rzeczywistość. Wszystko to przemawiało za tym, aby najpierw dostał to czego potrzebował, a później zaczynał bawić się w różne, przeważnie dziwne występki.
Spojrzał na protezę, potem na Summer, a następnie ponownie na protezę. Uśmiechnął się mimowolnie, po czym ta powiedziała mu, że to nie jest takie cudo techniki, jakie ma Pravi. Wkurwił się niesamowicie, bo już chciał mieć z głowy to całe mierzenie i chodzenie po lecznicach. Cóż... Musiał zagryźć język i w dalszym ciągu udawać owieczkę, za jaką go uważano.
- Dziękuję. Jestem nowy, a wy robicie mi takie cacka. Nie wiem jak mam się wam wszystkim odwdzięczyć...- wcale nie miał tego na myśli, jednak gra w ich karty i podbudowywanie ich ego, jak na razie musiało pozostać jego głównym celem. Do czasu, gdy laska nie znajdzie czasu i nie zrobi mu takiego cacka, jak u bliźniaków.
- Czy będę mógł w tym się teleportować? Materiały wytrzymają tarcie?- zapytał wstając na równe nogi.. Zrobił krok, jeden, drugi, trzeci. Powoli zaczynało mu się to podobać.
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-05-09, 16:08   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Uklękła przed Connorem i zdjęła mu drewnianą protezę, czy cokolwiek co do tej pory używał. Potem, po prostu przystąpiła do rzeczy. Akurat żeby zamontować tę wersję sztucznej kończyny, nie potrzebowała medycznego wsparcia. Brak nerwów, oznaczał brak kłopotów, które wykraczały poza jej kompetencje.
- Ja tu tylko pracuję. - Wzruszyła ramionami, nie odrywając się od pracy. Podziękowania nic dla niej nie znaczyły. Podobno ludzie lubili ich słuchać, bo podwyższały im samoocenę. Lato tego nie potrzebowała. I tak miała o sobie aż za wysokie mniemanie. - Chociaż, nie. Właściwie, to nie wiem co tu dalej robię. Może chodzi o to akwarium, które obiecali mi zbudować? - mówiła bardziej do siebie, niż do chłopaka.
Zatrzasnęła metalowy pierścień, co mogło sprawić Niebieskiemu trochę bólu. Następnie mocno go przykręciła, upewniając się, że proteza dobrze się trzyma. Była tymczasową opcją, więc nie bawiła się w specjalne mocowania, które ingerowałyby w strukturę skóry.
- Oczywiście. Materiały są dostosowane do twoich umiejętności. - Wstała, odkładając narzędzia na bok. - Nawet bez nerwów, powinna sprawować się dobrze. - Uśmiechnęła się, wracając za biurko. - Jakieś pytania?
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Connor Peyne



20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-05-10, 16:36   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Uuuuu. Ktoś tu chyba nie czuje się dobrze w podziemiach! Taką właśnie tezę wysnuł Connor wysłuchując autorefleksji dziewczyny. Wysłuchal całą wypowiedź, nie przerywał, bo tak nie powinno się robić. Udawał, że miał maniery.
- W takim wypadku czas wypróbować to cacko- powiedział entuzjastycznie gdy dziewczyna powiedziała, że wszystko gotowe, po czym natychmiast zaraz przemieścił się na drugą stronę pomieszczenia. Po sprawdzeniu stanu protezy podniósł głowę i uśmiechnął się do Summer.
- Genialnie! Dobra jesteś!- wykrzyczał, po czym przemieścił się bliżej niej. Dawno się nie teleportował, po przebudzeniu myślał, że już nigdy tego nie zrobi. Pewnie przez pewien czas będzie nadużywał tej umiejętności.
- O jakim akwarium mówiłaś?- zapytał. Ta myśl przeszyła jego ciało, gdy tylko usłyszał jak Summer o tym powiedziała. Przypomniał sobie jak podczas testu lojalności w Pandemonium, przeniesiono go do wirtualnej rzeczywistości i kazano odciąć sobie nogę piłą. Niemiłe wspomnienie...
W dalszym ciągu na jego twarzy gościł uśmiech. W końcu tak miłe owieczki robią... Prawda?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,088 sekundy. Zapytań do SQL: 10