Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Laboratorium
Autor Wiadomość
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 21:22   Laboratorium
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]


Zaraz po magazynie jest to największy kompleks pomieszczeń w bazie. Znajduje się na trzecim poziomie obok szpitala, z którym współpracuje. Jest wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny, naukowy i medyczny. Dodatkowo znajduję się tam dostęp do mniejszego magazynu, gdzie Zieloni mogą znaleźć różnego rodzaju materiały i narzędzia. Przy wejściu do owego magazynku znajdują się wózki, które ułatwiają przewóz części. Tutaj również wszystko podlega pod elektroniczny system. Odpowiednie rzeczy można wyszukiwać na urządzeniu, które wskazuje odpowiedni przedział, regał i numer. Po zeskanowaniu czipu z nadgarstka otwiera się, w zależności od gabarytu, szuflada, szafka lub drzwi i produkt był dostępny i gotowy do odbioru.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 17:46   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Robert – Summer

W milczeniu, ocenił, że raczej nie ma tu już co ratować. Zabrał przemoczone i poplamione kawą arkusze papieru i przeszedł z nimi za biurko, stając po właściwej jego stronie. Położył je obok, chociaż w zasadzie nadawały się tylko do kosza, co prawda dałoby się z nich coś odczytać, ale po co, skoro i tak pamiętał wszystko, a nawet więcej. Wyciągnął nowe brystole i wpadł w trans. Ołówek pracował jak szalony. Rozrysowywał po kolei konstrukcję nerwów, przewodów i każdego nawet najmniejszego szczegółu. Obok poczynił niezbędne obliczenia, tak że wszystko razem stanowiło spójną całość. Szkice przypominały mini dzieła sztuki, którymi nie pogardziłaby niejedna galeria.
W ogóle nie przypominał tej ciapy sprzed chwili. Wymalowane na twarzy skupienie oraz pewność siebie, był w zupełnie innym świecie. Nie musiał niczego gumkować, wszystko wyglądało idealnie już przy pierwszym zamachnięciu się ołówka. Co rusz wprowadzał poprawki i usprawnienia, których nie było we wcześniejszym prototypie.
Nowe połączenia ograniczały do minimum możliwość wystąpienia jakichkolwiek uszkodzeń nerwów. Usprawniona wersja zakładała całkowitą zmianę materiałów, z których wykonane było okablowanie poprzedniej wersji, a to oznaczało całkowite usunięcie zużytych już części. Największy problem polegał jednak na tym, że wykonane kilka lat temu protezy, łączyły się z nerwami i ścięgnami na całej długości ręki. Niektóre z kabli, kończyły się dopiero w okolicach barku.
Wymiana tego wszystkiego sprowadzała się do rozległego zabiegu, podczas którego wyciągnął stare połączenie i jeżeli nie doszło do większych uszkodzeń tkanek, założą nowe. Te drugie nie wymagają tak obszernej interwencji chirurgicznej, a ich konserwacja lub ewentualna wymiana nie wymagała nawet znieczulenia ogólnego, wystarczyłoby zwykłe miejscowe lub tak, jak obecnie chłopacy znosili wymianę części – na żywca. Jednak wymiana części, a wymiana zakończeń przynerwowych to zupełnie różne sprawy. Tutaj niezbędny będzie chirurg i co najmniej kilku godzinna operacja. Rudy jednak uważał to jako słuszne zmiany, nie wiedział tylko jak oznajmić o tym bliźniakom.
Przez cały ten czas nie odezwał się słowem. Gdy już rozrysował wszystko tak jak zaplanował, bez słowa udał się po niezbędne rzeczy. W głowie wciąż układał listę czynności, od których zacznie. A w pełni skupiony nie zrobił krzywdy ani sobie, ani otoczeniu. Zupełnie jakby był innym człowiekiem. Sprowadził sobie sporej wielkości mikroskop, który zajmował cały osobny stolik i korzystając z niego pracował nad jakimiś kabelkami. To co robił należało już do nanotechnologii, a niezbędna tu precyzja zdawała się być poza jego zasięgiem. Nic bardziej mylnego.
Nie liczyło się nic, poza maszyną i tym, co w niej tworzy.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 18:12   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Skrzywił się i próbował ze spokojem wysłuchać tego co mówi blondyn. Nie był zadowolony z takiego obrotu spraw. Co prawda zmęczenie minęło. Dłonie już mu nie drżały, a na twarzy przybyło jakby nieco więcej barw. Ogółem czuł się i wyglądał znacznie lepiej. Od dawna nie przespał aż trzech godzin z takim spokojem, a dodatkowo uniknął kolejnych zniszczeń. Tylko te ”prawie umarłeś” brzmiało dość niepokojąco. Z Ericiem nie udało im się porozmawiać, gdyż zaraz po przebudzeniu Leviego, zniknął i nikt nie wiedział gdzie się podział. Być może obawiał się reakcji Silasa lub kolejnego wybuchu Leviego. Jakby nie było, kolesia będzie trzeba znaleźć i to nie po to by zrobić mu krzywdę, lecz by przyspieszyl udoskonalanie tego cudeńka.
Levi od dawna nie czuł się tak dobrze. Powietrze zdawało się być przyjemniejsze, światło nie podrażniało zmęczonych spojówek, a uwolnione do krwi endorfiny sprawiały, że mógłby teraz biegać czy skakać. To ostatnie również musiało wynikać jako jeden z efektów ubocznych pastylki. Najwidoczniej odblokowywała jakiś kanalik w mózgu, dzięki czemu Levi czuł się jakby ćpał własny towar. Co pośrednio mogłoby być prawdą, w końcu nie zna składu tego nowego cudownego leku.
Przez dłuższą chwilę rozmawiał z Silasem na korytarzu, a potem się rozeszli. Pravi miał swoje obowiązki, a Levi swoje. Chciał jednak zacząć od sprawdzenia postępów w laboratorium. W końcu zostawił tam Summer, a dziewczyna nie dość że ranna, to z pewnością musiała się czuć nieco niezręcznie w nowym miejscu.
- I jak ci idzie? - spytał bez owijania w bawełnę. Wszedł cichutko, tak cicho, że nikt z pogrążonych w swojej pracy zielonych nie zaobserwował jego przybycia. Dziewczynę również chciał zaskoczyć, udało mu się to?
_________________

głos

 
 
Summer Dawson
Przemądrzały Ziemniak


19

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-12, 18:47   
   Multikonta: Emilka
[Cytuj]

Zieloni mieli co prawda wyczulone zmysły, ale nie działało to przy każdej okazji. Tak jak na przykład teraz. Summer była tak pochłonięta swoją pracą, że ignorowała większość bodźców z otoczenia. Najprawdopodobniej ktoś mógłby tu urządzić masakrę z piłą mechaniczną w roli głównej, a ona zorientowałaby się dopiero po utracie głowy.
Levi miał jedną z niewielu sposobności na zaskoczenie jej, którą wykorzystał w stu procentach. Chwilę trwało, zanim uświadomiła sobie, że do niej mówi. Wytrząśnięta z transu, nawet lekko podskoczyła, upuszczając na blat malutką rureczkę. Zaklęła, od razu rzucając się do szukania zguby. Przypominała długi, przeźroczysty włos, więc chwilę zajęło, zanim ponownie ją zlokalizowała. Chwyciła rurkę szczypcami i zamocowała ją obok innych. Dopiero gdy była pewna, że wszystkie cenne włoski dobrze trzymają się metalowej ramy, przeniosła wzrok na Leviego.
- Koniec z siłownią, mój drogi. Właśnie robię ci osobisty zestaw mięśni. – Uśmiechnęła się wskazując na swoje dzieło. Wyglądało to trochę jak pukiel przeźroczystych żyłek. Niby niepozorne, ale były jedną z kluczowych części konstrukcji. - Nie, chwila. Robię ci osobisty zestaw nano mięśni. Określenie stalowy biceps, nabierze zupełnie nowego wymiaru.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-13, 21:26   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Zaśmiał się cicho. Jakiś szósty zmysł podpowiedział mu, że przygarnięcie dziewczyny będzie dobrym pomysłem i jak widać, nie pomylił się. Pokiwał przez chwilę głową z wyraźną aprobatą. Cieszył go fakt, że Summer tak solidnie i z takim zapałem podeszła do sprawy.
- Widzę, że świetnie ci idzie… - odparł, pochylając się nad blatem i dokładnie oglądając to, co miała tam porozkładane. Nie do końca rozumiał co do czego służy, ale ta wiedza raczej nie była mu niezbędna do życia.
- I co, dogadaliście się jakoś? - kiwną głową, wskazując na pochłoniętego pracą piegowatego chłopaka. Rudy zupełnie odciął się od świata i pewnie bomba atomowa nie zdołałaby ruszyć go z miejsca. Levi wiedział o tym bardzo dobrze, dlatego nawet nie próbował z nim rozmawiać. Znał Roberta lepiej niż mu się wydawało i znał jego przyćmiony nieśmiałością potencjał.
- Może masz ochotę na przerwę? Pokazałbym ci resztę… - skakał z tematu na temat, sam nie wiedząc czemu. Wydawał się być lekko podekscytowany, ale może to tylko efekt uboczny magicznej tabletki, którą dostał. Jakby nie było, czuł potrzebę zabrać dziewczynę na mały spacer i zwiedzanie.
„Wyspany” Levi miał w sobie ogromne pokłady niespożytkowanej energii, które chciał jakoś wykorzystać i potrzebował towarzystwa. Zważywszy na to, że Pravi znów gdzieś zniknął, Levi obrał sobie za cel Summer.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson
Przemądrzały Ziemniak


19

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 21:28   
   Multikonta: Emilka
[Cytuj]

Levi był jakiś inny. Żywszy, weselszy, trochę inny od gościa, który przyprowadził ją tu tego ranka. Dziewczyna potrzebowała kilku sekund, żeby dostrzec zmianę, choć nie była w stanie określić z czego ona wynikała. Tak czy siak, miała wrażenie, że tę wersję chłopaka polubi znacznie bardziej.
- Taa. Nic tak nie łączy ludzi, jak pierwsza wymiana śliny. – Szybko się skrzywiła, jeszcze raz przecierając policzek. Robert. Grunt, że siedział przy swoim stoliku i się nie odzywał. O ile Levi miał ciche przyzwolenie na jakiekolwiek przerwanie jej pracy, to jedno słowo Śliniaka, a Summer zapewne rzuciłaby w niego tym cholernym, śrubowym kwiatkiem. Dawson często wyżywała się na współpracownikach, co mógł potwierdzić chyba każdy naukowiec w Lidze, oraz stos raportów z wyjaśnieniami czemu znów wylądowała w izolatce. Owszem, wina leżała po stronie jej wybujałego ego i problemów z samokontrolą, ale czasem naprawdę można było się załamać nad głupotą innych ludzi.
Jakoś niespecjalnie chciało jej się gdzieś ruszać. To laboratorium było szczytem jej marzeń i najchętniej zostałaby tu na zawsze. Gdyby wstawili tu jeszcze kilka tarcz celowniczych i dali jej jakiś pistolet do ręki, to dosłownie przywiązała łańcuchem do blatu, ogłaszając, że już nigdy nie opuści tego miejsca.
Przez chwilę przenosiła wzrok to na swój nano mięsień, to na Leviego, próbując podjąć jakąś decyzję. Ostatecznie, doszła do wniosku, że i tak prędzej czy później będzie musiała zwiedzić bunkier, a lepiej było się odrywać od początkowego etapu prac, niż zaawansowanego. Zresztą, to jego podekscytowanie wyglądało na tak dużą anomalię, że nie śmiała mu odmówić. - Dobrze. – Westchnęła głośnio, odkładając narzędzia, po czym okrążając blat. - Kaleki przodem.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Life, it turns out, is infinitely
more clever and adaptable
than anyone had ever supposed.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:09   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Kaleki przodem… Levi westchnął cicho. To chamstwo, poniżanie niepełnosprawnych czy może specyficzne poczucie humoru? Być może potrzebuje chwili żeby zrozumieć dowcipy Zielonej, albo chociaż przywyknąć do tych nieco nie kulturalnych żartów. Jak to miał w zwyczaju, zatrzymał język za zębami i nie skomentował tego. Zgodnie jednak z jej prośbą, wyszedł pierwszy i przytrzymał drzwi, by i ona mogła wyjść.
- Jesteś może głodna? - (udawana) troska czy uprzejmość? - Możemy wstąpić na moment po coś do kuchni, i tak idziemy w tamtym kierunku. - próbował być spokojny, jak zawsze, ale nawet stojąc tupał nerwowo nogą. W tej tabletce z pewnością musiała być jakaś narkotyczna wkładka. Levi doskonale wiedział jak zachowują się ludzie na haju, a te przyspieszone myśli w jego głowie na sto procent nie były naturalne.
Przywołał windę i wjechali na poziom -1.

/zt x2 <<>>
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,034 sekundy. Zapytań do SQL: 10