Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój II
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-12, 09:08   Pokój II
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]


Znajdują się na pierwszym i drugim poziomie. Pokoje na pierwszym to niewielkie, umiejscowione jeden obok drugiego kabiny. Wnętrze przypomina pokład statku. Ściany i sufit pokryte są czymś, co na pierwszy rzut oka przypomina plastik, łączony dużymi śrubami. Aranżacja jest raczej surowa i nie ma tu miejsca na zbędne luksusy. W każdym pokoju znajdują się dwa piętrowe jednoosobowe łóżka bez drabinki, których stalowy stelaż przytwierdzony jest do ściany. Nad każdym umiejscowiona jest niewielka metalowa półeczka i lampka nocna. Przejście między łóżkami jest bardzo wąskie. Po obu stronach drzwi, znajdują się szafki rodem ze starej szatni, po jednej na jedną osobę.
Ostatnio zmieniony przez Levi Yuriev 2017-02-15, 17:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Cora Wellworth


10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-15, 11:07   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Okej, Cora musiała przyznać, że zorientowanie się, gdzie co leży w bazie Systemy nie było jednak takie proste, jak jej się wydawało na początku. Jasne, nauczyła się już, gdzie leży wyjście, ale teraz, gdy chciała znaleźć stołówkę, okazało się, że kompletnie się zgubiła. Dodatkowo los chciał, że jak dotąd nie spotkała żadnej żywej duszy na swojej wędrówce, więc nie miała jak spytać o drogę. I owszem, zapamiętała bez trudu skąd przyszła, ale była małym uparciuchem i chciała sobie udowodnić, że umie znaleźć stołówkę, w końcu nie była głupia! Zmarszczyła brwi, stając na środku korytarza i rozglądając się po nim, a po chwili znowu ruszyła przed siebie. Chcąc nie chcąc, robiła się coraz bardziej głodna, a dodatkowo jej dziecięca (i jakże bujna) wyobraźnia podsuwała jej takie pomysły jak to, że zza kolejnego zakrętu wyskoczy na nią wielki potwór i ją zje, przez co zrobiło się wokół jakoś tak bardziej straszno.
- Nieprawda, wcale się nie boję! - powiedziała głośno sama do siebie, dla efektu jeszcze tupiąc nóżką i robiąc odważną minę, po czym znowu się rozejrzała, krzywiąc się odrobinkę. - Wcale, a wcale.
Kontynuowała więc swój marsz, nucąc sobie pod nosem, by nie było tak cicho i prędko okazało się, że rzeczywiście się nie boi - bo to przecież była tylko kolejna przygoda! Jej szybki, nerwowy chód przemienił się w wręcz podskakiwanie, gdy zachwycona tą sytuacją szła naprzód, nadal nucąc melodię pod nosem, a czasami robiąc głupie miny sama do siebie. Nie potrzebowała lustra, przecież doskonale znała swoją twarzyczkę! Zaklaskała w dłonie ucieszona, kiedy jej wzrok dostrzegł drzwi i nie wahała się ani chwili, zanim do nich podbiegła, prawie się przy tym wywracając, ale ostatecznie jednak łapiąc równowagę. Znowu rozejrzała się dookoła, z nieznanego jeszcze jej powodu czując się, jakby robiła coś niedobrego, ale jak takie zwykłe otwarcie drzwi miało być niebezpieczne lub krzywdzące dla kogoś? Wywróciła oczami, parskając śmiechem na tą swoją głupią teorię i chwyciła rączkami klamkę, pchając ją w dół i leciutko otwierając drzwi, by wcisnąć swoją główkę do środka.
- Hop, hop? - zawołała, wślizgując się do pomieszczenia, ale nadal trzymając otwarte drzwi, w razie, gdyby musiała szybko zwiewać. - Jest tu kto?
Nie weszła głębiej, bo pokój nie był jakiś duży, więc tylko stała w wejściu, rozglądając się dookoła. Nie była jeszcze w swoim pokoju, ale nietrudno było zgadnąć, że będzie praktycznie taki sam, albo bardzo podobny. Zresztą, nie liczyła na luksusy, byleby było gdzie biegać i się bawić. Gorzej, jeżeli nie było żadnych rówieśników w Systemie, ale z tym mogła sobie spokojnie poradzić. Teraz jednak umilkła, czekając grzecznie na odpowiedź i kiwając się na piętach.
 
 
Hope Reyes
Jestem Tosterem


21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-15, 17:36   
   Multikonta: Silas
[Cytuj]

Siedziała sama w pokoju. Gdy weszła do niego po raz pierwszy nikogo w nim nie zastała. Nawet Tommy'ego, nie wiedziała gdzie się podział. Powiedzieli jej, że powinien być w pokoju, ale równie dobrze mógł zwiedzać bazę. Postanowiła go nie szukać, potrzebowała pobyć trochę sama. Musiała ogarnąć swoim jeszcze stępionym umysłem wszystkie wydarzenia z zeszłego tygodnia. W ciągu tak krótkiego czasu zdarzyło się tak wiele. Najpierw Tommy, Joyce, bal, wypadek. I te luki w pamięci.
Leżała na łóżku, kiedy usłyszała skrzypienie masywnych drzwi i dziecięcy głosik. Zerwała się na równe nogi i stanęła twarzą w twarz z małą dziewczynką.
-Hej, mała. Co ty tu robisz? - zapytała, nie kryjąc zdziwienia. Nie wiedziała, że w tym przybytku znajdowały się takie małe dzieci. Ale cóż, skoro w Pandemonium mieli Marry Jane. Pomyślała o słodkiej, ale przerażającej dziewczynce. Miała tylko nadzieję, że przeżyła i niedługo zjawi się z resztą niedobitków. -Zgubiłaś się?
 
 
Cora Wellworth


10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-15, 17:57   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Już wkrótce jej oczka padły na dziewczynę, która gwałtownie wstała z łóżka i przez chwilę Cora się jej przypatrywała, zapobiegawczo trzymając rękę na klamce. Co prawda, nieznajoma nie wydawała się jakoś szczególnie straszna, ale nadal miała świeżo w pamięci mężczyzn, którzy chcieli ją porwać, dlatego teraz wolała trzymać rękę na pulsie. Ale po chwili, która zdawała się trwać wieczność, a Cory jeszcze nikt nie przyciskał do ziemi, pozwoliła drzwiom zamknąć się, robiąc malutki kroczek w stronę dziewczyny.
- Hej! - odezwała się radośnie, odgarniając włosy z twarzy i rozglądając się po pomieszczeniu. - Nie zgubiłam się... Może tylko troszeczkę. -
Zdmuchnęła ostatnie kosmyki z buzi i założyła ręce za plecami, machając niepewnie nóżką. Wiedziała, że nikt jej raczej by tu krzywdy nie zrobił, ale tak samo myślała o swojej ciotce. Czy mogła ufać nowej znajomej? Przypomniała sobie, jak mama zawsze powtarzała jej, że nie wolno rozmawiać z obcymi i na krótką chwilę zacisnęła usta, uciekając wzrokiem, by w następnej chwili patrzeć się na kobietę przed sobą.
- Bo ja chciałam iść do stołówki i, ten... I wiem jak wrócić, ale jestem głodna i nie wiem, jak tam dotrzeć, no i jakoś tak wyszło, że przyszłam tutaj, bo, bo pomyślałam, że ktoś mógłby pomóc. - wypaliła w końcu, mówiąc szybko i energicznie, wykręcając sobie palce, ale nie na tyle, by zrobić sobie krzywdę. - Znaczy, wiesz, teoretycznie nie powinnam Ci tego mówić, bo nie wiem, kim jesteś, ale chyba w Systemie nikt mi nie zrobi krzywdy jak tamci faceci chcieli.
W końcu ucichła, bo czuła, że ten słowotok mógł być niegrzeczny wobec mieszkanki tego pokoju i, w końcu, podeszła do niej jeszcze bliżej, wyciągając rękę do powitania.
- Jestem Cora.
 
 
Hope Reyes
Jestem Tosterem


21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-16, 16:52   
   Multikonta: Silas
[Cytuj]

Dziewczynka mówiła strasznie dużo i szybko. Hope przyswajała jej paplaninę, ale nie miała zamiaru drążyć w jej historii. Jednak nie mogła pozostać obojętna na krzywdę małej dziewczynki. Przysunęła się do dziewczynki i uklękła przed nią na jedno kolano, sprawiając, że oczy obu znajdowały się prawie na jednej linii.
-Ktoś próbował zrobić ci krzywdę? - zapytała spokojnie, jednak w jej głosie dało się wyczuć mroczną nutę. -Jestem Hope. - Podała Corze dłoń i nie puszczając wstała z klęczek i pociągnęła małą do drzwi. -Chodź, znajdziemy stołówkę.
 
 
Cora Wellworth


10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-16, 18:41   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Cora ledwo powstrzymała chęć, by się cofnąć, kiedy Hope przed nią uklękła, ale też spojrzała jej odważnie w oczy, niemalże zapominając o oddychaniu. Przeszedł ją lekki dreszcz na tą dziwną nutę w głosie kobiety i znowu zacisnęła usta. Czy powinna jej mówić o tym, co się stało, zanim dołączyła do Systemy? Czy może jednak byłoby lepiej, gdyby zachowała to w tajemnicy? Zmarszczyła brwi, uciekając wzrokiem i uparcie patrząc się na ścianę.
- Kiedy byłam u cioci, nasłała na mnie tamtych facetów, by zabrali mnie do jakiegoś ośrodka badawczego, ale, ale zdążyłam uciec! - powiedziała w końcu, uśmiechając się z dumą. Z wahaniem także przyjęła dłoń Hope, idąc za nią do drzwi, lecz jednak zatrzymując ją tuż przed wyjściem, mocno jak na swój wiek ściskając jej rękę.
- Nie zabierzesz mnie do ośrodka badawczego, prawda? - zapytała cicho, a z jej twarzy zniknął uśmiech, gdy stanęła na palcach, chcąc móc patrzeć jej prosto w oczy. - Bo... Bo ja się nie dam, wiesz? Znowu ucieknę i tyle będziesz mnie widziała!
Wyrwała rękę z uścisku, a następnie tak po prostu siadła na łóżku po turecku, krzyżując ramiona na piersi i marszcząc brewki. Wiedziała doskonale, że to było głupie i dziecinne, ale emocje wzięły górę i znowu na świeżo pamiętała ten strach i zmęczenie, gdy uciekała przed zbirami, byle szybciej, byle dalej.
- Nigdzie nie idę. - burknęła, odwracając głowę i zdmuchując jednocześnie kosmyk włosów z policzka.
 
 
Hope Reyes
Jestem Tosterem


21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-17, 15:39   
   Multikonta: Silas
[Cytuj]

Kolejna ponadprzeciętnie silna dziewczynka... Albo Hope była cienką pizdą. W każdym razie "pozwoliła" Corze wyrwać rękę i usiąść na łóżku, a sama przypatrywała się dziewczynce z lekkim smutkiem. Biedna, wiele dzieci kończyło zdradzonych przez rodziców. Jak chociażby jej brat, Joyce został oddany do ośrodka psychiatrycznego na długo przed wybuchem epidemii. Nigdy nie wybaczyła tego rodzicom, oddali jej ukochanego braciszka, pozbyli się jedynego syna. Ciekawe, czy gdyby Hołp sama nie uciekła nie zrobili by z nią tego samego, co ciotka Cory.
Podeszła do łóżka i przysiadła obok dziewczynki. Nie mogła jej obiecać, że nie stanie jej się w tym miejscu krzywda, ale mogła przyrzec coś innego.
-Nie zrobię ci żadnej krzywdy. Obiecuję - przyrzekła i przyłożyła dłoń do serca. -A nawet więcej. Postaram się, żeby nikt nie zrobił ci krzywdy. Masz tu jakiś opiekunów?
 
 
Cora Wellworth


10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-17, 16:29   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Nie trzeba było dużo czasu, by Corze zrzedła mina i powoli opuściła ręce, składając je na kolanach, trochę smutno machając nogami. Wbiła wzrok w podłogę, nie chcąc patrzeć na Hope, która tak właściwie chciała jej tylko pomóc, a ona nie zachowała się zbyt ładnie wobec niej. Troszeczkę się spięła, kiedy poczuła, że łóżko koło niej opada w dół, co świadczyło, że kobieta usiadła obok. Mała przez długi czas nic nie mówiła, a potem na nią spojrzała, marszcząc leciutko brwi.
- Opiekunów? - zapytała zdziwiona, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że przecież rzeczywiście kogoś takiego tu miała. - Mówisz o Levim? Nie wiem, czy jest moim opiekunem, ale jest miły, zajął się mną, gdy tu trafiłam. Tyle, że, no, jakoś teraz zniknął i nie wiem, czy to ja go zirytowałam, czy co, ale go nie ma.
Wzruszyła ramionami, ale na jej młodej twarzyczce pojawiło się zmartwienie, bo przecież może rzeczywiście czymś zdenerwowała Leviego? Nie jest normalne, by tak znikać z dnia na dzień i to w dodatku bez słowa, jakby wyparować. Oczywiście, Cora tęskniła za swoim "opiekunem", ale co mogła zrobić? Nie miała pojęcia, gdzie się udał, a nawet gdyby takie miała, to ledwo miała dziesięć lat. Nie dałaby rady tam przetrwać na zewnątrz.
- Ja... Przepraszam, że tak zareagowałam. Ale, ale... Ciocia też była miła i kochana, a potem nagle coś się zmieniło, powiedziała, że zachorowałam i... I chciała mnie oddać. To było straszne, wiesz? Oni chcieli mnie złapać i gdyby nie to, że jestem mała, to pewnie by im się udało, a ja tak bardzo nie chcę trafiać do żadnego ośrodka, ja... Ja tylko chcę do domu, wiesz? - jej dolna warga oraz podbródek zatrzęsły się, ale nie dała poza tym po sobie poznać, jak blisko płaczu tak naprawdę jest. Nie miała pojęcia, co dokładnie się dzieje, była daleko od domu i bała się, że już nigdy nie zobaczy mamy i taty, a to było więcej niż potrzebne, by przytłoczyć małą dziewczynkę.
 
 
Hope Reyes
Jestem Tosterem


21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-17, 22:59   
   Multikonta: Silas
[Cytuj]

Nie wiedziała kim jest ten wspomniany Levi, ale skoro był opiekunem dziewczynki to czy nie powinien lepiej się nią zająć? Dlaczego dziewczynka latała samopas po jakimś ogromnym kompleksie, w dodatku nie wiedząc gdzie co jest? Coś było grubo nie tak. Od teraz Hope zamierzała zająć się Corą dopóki nie znajdzie tego Leviego.
-Spokojnie. Na pewno nie zrobiłaś nic złego - zapewniła dziewczynkę i chwyciła jej dłoń w swoje ręce.
Widziała, że mała była smutna, jeszcze trochę i pewnie zacznie płakać. Blondynka nie miała zbytniej styczności z dziećmi, po za Marry Jane. Nie wiedziała więc jak z takim dzieckiem rozmawiać. Czy miała przekonać ją, że Levi się znajdzie? Ścisnęła jej dłoń w geście pocieszenia.
-Ja wiem, mała. Każdy z nas chce wrócić do rodziców.
Może nie każdy, pomyślała, ale nie chciała wyciągać przed dziewczynką własnych koszmarów dzieciństwo. Mała była już wystarczająco wystraszona. A ile potrzeba dziecku by popadło w histerię? Mniej niż Hope, czyli bardzo mało. Właściwie było to dziwne, że Czerwona jeszcze nie popadła w swój amok. Nawet wewnętrznie odczuwała taki spokój, że było to wręcz przerażające.
Hołp nie mogła patrzeć na bliską płaczu dziewczynkę. Przyciągnęła ją do siebie i przytuliła krótko po czym odsunęła się i uśmiechnęła przyjaźnie.
-To jak? Chcesz iść na stołówkę?
 
 
Cora Wellworth


10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-18, 10:30   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Cora zerknęła na Hope, kiedy ta powiedziała, że na pewno nie zrobiła nic złego, ale skąd ona mogła to wiedzieć? Jasne, była dorosła, ale Zielona zdążyła nauczyć się, że przecież dorośli nie zawsze wszystko wiedzą i niekoniecznie mają dobre zamiary. Jakoś tak ciągle dręczyło ją poczucie, że to właśnie ona odstraszyła Leviego, ale z drugiej strony też za nim tęskniła - był przecież pierwszą osobą, która jej pomogła, kiedy trafiła do Systemy. Ścisnęła lekko dłoń kobiety, sam dotyk ją trochę uspokoił, lecz nie przegnał tego przytłaczającego uczucia i smutku, choć Cora zdecydowanie starała się to odegnać od siebie.
- Każdy? Ty też? - zapytała nagle, unosząc brew i przysuwając się odrobinę bliżej swojej nowej koleżanki, nie puszczając jej dłoni. Zamrugała, by łzy, które zgromadziły się w jej oczach, cofnęły się i przestały szczypać, bo nie było to za miłe uczucie. Poza tym, nie miała najmniejszego zamiaru płakać przed kimkolwiek, musiała być silna, jeżeli chciała przetrwać - to było więcej niż pewne. Na jej twarzy za to pojawił się zdziwiony wyraz (który pewnie wyglądałby śmiesznie dla osoby patrzącej na tą całą sytuację z boku), gdy została przytulona, ale trwało to tak krótko, że nie zdążyła oddać tego gestu. Mimo wszystko, poczuła się lepiej i już nawet nie było jej tak bardzo smutno. Zanim jednak miała szansę odpowiedzieć, w jej brzuchu zaburczało, a ona uśmiechnęła się leciutko, kiwając energicznie głową.
- Jasne, że chcę, jestem głodna! - powiedziała dobitnie, zeskakując z łóżka i nieporadnie ciągnąc Hope za sobą.
 
 
Hope Reyes
Jestem Tosterem


21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-18, 13:54   
   Multikonta: Silas
[Cytuj]

Podążyła za dziewczynką, nie zdążając nawet odpowiedzieć. Na pewno nie tęskniła za rodzicami, może jedynie za matką. Natomiast ojciec... Cóż, jego mogłaby nawet spalić. Sam dom wspominała ze smutnym uśmiechem. Pamiętała szczęśliwe chwile, ale także te smutne, straszne. Jej jedyną rodziną był tak naprawdę Joyce, mimo iż prawie nie znała go jako osobę, którą się stał. Może Tommy, może on będzie jej rodziną.
-Nie, ja nie tęsknie za domem. Mój dom jest tam gdzie ja jestem - odpowiedziała, gdy znalazły się na korytarzu.
Obrały jakikolwiek kierunek, żadna z nich nie wiedziała w końcu gdzie dokładnie jest stołówka. Mogły kogoś zapytać, o ile się ktoś napatoczy.
W sumie to sama zaczynała być głodna. Nie pamiętała czy na balu coś jadła, na pewno piła. Aż za dużo wręcz. Cieszyła się, że nie pamięta połowy balu, kto wie co jeszcze narobiła oprócz poparzenia Tommy'ego.

/zt x2
Ostatnio zmieniony przez Pravi Yuriev 2017-02-18, 14:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,066 sekundy. Zapytań do SQL: 11