Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój II
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-12, 09:08   Pokój II
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie



Znajdują się na pierwszym i drugim poziomie. Pokoje na pierwszym to niewielkie, umiejscowione jeden obok drugiego kabiny. Wnętrze przypomina pokład statku. Ściany i sufit pokryte są czymś, co na pierwszy rzut oka przypomina plastik, łączony dużymi śrubami. Aranżacja jest raczej surowa i nie ma tu miejsca na zbędne luksusy. W każdym pokoju znajdują się dwa piętrowe jednoosobowe łóżka bez drabinki, których stalowy stelaż przytwierdzony jest do ściany. Nad każdym umiejscowiona jest niewielka metalowa półeczka i lampka nocna. Przejście między łóżkami jest bardzo wąskie. Po obu stronach drzwi, znajdują się szafki rodem ze starej szatni, po jednej na jedną osobę.
Ostatnio zmieniony przez Cookie Pink 2017-04-06, 10:52, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Cora Wellworth



10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-15, 11:07   
   Multikonta: -


Okej, Cora musiała przyznać, że zorientowanie się, gdzie co leży w bazie Systemy nie było jednak takie proste, jak jej się wydawało na początku. Jasne, nauczyła się już, gdzie leży wyjście, ale teraz, gdy chciała znaleźć stołówkę, okazało się, że kompletnie się zgubiła. Dodatkowo los chciał, że jak dotąd nie spotkała żadnej żywej duszy na swojej wędrówce, więc nie miała jak spytać o drogę. I owszem, zapamiętała bez trudu skąd przyszła, ale była małym uparciuchem i chciała sobie udowodnić, że umie znaleźć stołówkę, w końcu nie była głupia! Zmarszczyła brwi, stając na środku korytarza i rozglądając się po nim, a po chwili znowu ruszyła przed siebie. Chcąc nie chcąc, robiła się coraz bardziej głodna, a dodatkowo jej dziecięca (i jakże bujna) wyobraźnia podsuwała jej takie pomysły jak to, że zza kolejnego zakrętu wyskoczy na nią wielki potwór i ją zje, przez co zrobiło się wokół jakoś tak bardziej straszno.
- Nieprawda, wcale się nie boję! - powiedziała głośno sama do siebie, dla efektu jeszcze tupiąc nóżką i robiąc odważną minę, po czym znowu się rozejrzała, krzywiąc się odrobinkę. - Wcale, a wcale.
Kontynuowała więc swój marsz, nucąc sobie pod nosem, by nie było tak cicho i prędko okazało się, że rzeczywiście się nie boi - bo to przecież była tylko kolejna przygoda! Jej szybki, nerwowy chód przemienił się w wręcz podskakiwanie, gdy zachwycona tą sytuacją szła naprzód, nadal nucąc melodię pod nosem, a czasami robiąc głupie miny sama do siebie. Nie potrzebowała lustra, przecież doskonale znała swoją twarzyczkę! Zaklaskała w dłonie ucieszona, kiedy jej wzrok dostrzegł drzwi i nie wahała się ani chwili, zanim do nich podbiegła, prawie się przy tym wywracając, ale ostatecznie jednak łapiąc równowagę. Znowu rozejrzała się dookoła, z nieznanego jeszcze jej powodu czując się, jakby robiła coś niedobrego, ale jak takie zwykłe otwarcie drzwi miało być niebezpieczne lub krzywdzące dla kogoś? Wywróciła oczami, parskając śmiechem na tą swoją głupią teorię i chwyciła rączkami klamkę, pchając ją w dół i leciutko otwierając drzwi, by wcisnąć swoją główkę do środka.
- Hop, hop? - zawołała, wślizgując się do pomieszczenia, ale nadal trzymając otwarte drzwi, w razie, gdyby musiała szybko zwiewać. - Jest tu kto?
Nie weszła głębiej, bo pokój nie był jakiś duży, więc tylko stała w wejściu, rozglądając się dookoła. Nie była jeszcze w swoim pokoju, ale nietrudno było zgadnąć, że będzie praktycznie taki sam, albo bardzo podobny. Zresztą, nie liczyła na luksusy, byleby było gdzie biegać i się bawić. Gorzej, jeżeli nie było żadnych rówieśników w Systemie, ale z tym mogła sobie spokojnie poradzić. Teraz jednak umilkła, czekając grzecznie na odpowiedź i kiwając się na piętach.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-15, 17:36   
   Multikonta: Silas, MG


Siedziała sama w pokoju. Gdy weszła do niego po raz pierwszy nikogo w nim nie zastała. Nawet Tommy'ego, nie wiedziała gdzie się podział. Powiedzieli jej, że powinien być w pokoju, ale równie dobrze mógł zwiedzać bazę. Postanowiła go nie szukać, potrzebowała pobyć trochę sama. Musiała ogarnąć swoim jeszcze stępionym umysłem wszystkie wydarzenia z zeszłego tygodnia. W ciągu tak krótkiego czasu zdarzyło się tak wiele. Najpierw Tommy, Joyce, bal, wypadek. I te luki w pamięci.
Leżała na łóżku, kiedy usłyszała skrzypienie masywnych drzwi i dziecięcy głosik. Zerwała się na równe nogi i stanęła twarzą w twarz z małą dziewczynką.
-Hej, mała. Co ty tu robisz? - zapytała, nie kryjąc zdziwienia. Nie wiedziała, że w tym przybytku znajdowały się takie małe dzieci. Ale cóż, skoro w Pandemonium mieli Marry Jane. Pomyślała o słodkiej, ale przerażającej dziewczynce. Miała tylko nadzieję, że przeżyła i niedługo zjawi się z resztą niedobitków. -Zgubiłaś się?
 
 
Cora Wellworth



10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-15, 17:57   
   Multikonta: -


Już wkrótce jej oczka padły na dziewczynę, która gwałtownie wstała z łóżka i przez chwilę Cora się jej przypatrywała, zapobiegawczo trzymając rękę na klamce. Co prawda, nieznajoma nie wydawała się jakoś szczególnie straszna, ale nadal miała świeżo w pamięci mężczyzn, którzy chcieli ją porwać, dlatego teraz wolała trzymać rękę na pulsie. Ale po chwili, która zdawała się trwać wieczność, a Cory jeszcze nikt nie przyciskał do ziemi, pozwoliła drzwiom zamknąć się, robiąc malutki kroczek w stronę dziewczyny.
- Hej! - odezwała się radośnie, odgarniając włosy z twarzy i rozglądając się po pomieszczeniu. - Nie zgubiłam się... Może tylko troszeczkę. -
Zdmuchnęła ostatnie kosmyki z buzi i założyła ręce za plecami, machając niepewnie nóżką. Wiedziała, że nikt jej raczej by tu krzywdy nie zrobił, ale tak samo myślała o swojej ciotce. Czy mogła ufać nowej znajomej? Przypomniała sobie, jak mama zawsze powtarzała jej, że nie wolno rozmawiać z obcymi i na krótką chwilę zacisnęła usta, uciekając wzrokiem, by w następnej chwili patrzeć się na kobietę przed sobą.
- Bo ja chciałam iść do stołówki i, ten... I wiem jak wrócić, ale jestem głodna i nie wiem, jak tam dotrzeć, no i jakoś tak wyszło, że przyszłam tutaj, bo, bo pomyślałam, że ktoś mógłby pomóc. - wypaliła w końcu, mówiąc szybko i energicznie, wykręcając sobie palce, ale nie na tyle, by zrobić sobie krzywdę. - Znaczy, wiesz, teoretycznie nie powinnam Ci tego mówić, bo nie wiem, kim jesteś, ale chyba w Systemie nikt mi nie zrobi krzywdy jak tamci faceci chcieli.
W końcu ucichła, bo czuła, że ten słowotok mógł być niegrzeczny wobec mieszkanki tego pokoju i, w końcu, podeszła do niej jeszcze bliżej, wyciągając rękę do powitania.
- Jestem Cora.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-16, 16:52   
   Multikonta: Silas, MG


Dziewczynka mówiła strasznie dużo i szybko. Hope przyswajała jej paplaninę, ale nie miała zamiaru drążyć w jej historii. Jednak nie mogła pozostać obojętna na krzywdę małej dziewczynki. Przysunęła się do dziewczynki i uklękła przed nią na jedno kolano, sprawiając, że oczy obu znajdowały się prawie na jednej linii.
-Ktoś próbował zrobić ci krzywdę? - zapytała spokojnie, jednak w jej głosie dało się wyczuć mroczną nutę. -Jestem Hope. - Podała Corze dłoń i nie puszczając wstała z klęczek i pociągnęła małą do drzwi. -Chodź, znajdziemy stołówkę.
 
 
Cora Wellworth



10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-16, 18:41   
   Multikonta: -


Cora ledwo powstrzymała chęć, by się cofnąć, kiedy Hope przed nią uklękła, ale też spojrzała jej odważnie w oczy, niemalże zapominając o oddychaniu. Przeszedł ją lekki dreszcz na tą dziwną nutę w głosie kobiety i znowu zacisnęła usta. Czy powinna jej mówić o tym, co się stało, zanim dołączyła do Systemy? Czy może jednak byłoby lepiej, gdyby zachowała to w tajemnicy? Zmarszczyła brwi, uciekając wzrokiem i uparcie patrząc się na ścianę.
- Kiedy byłam u cioci, nasłała na mnie tamtych facetów, by zabrali mnie do jakiegoś ośrodka badawczego, ale, ale zdążyłam uciec! - powiedziała w końcu, uśmiechając się z dumą. Z wahaniem także przyjęła dłoń Hope, idąc za nią do drzwi, lecz jednak zatrzymując ją tuż przed wyjściem, mocno jak na swój wiek ściskając jej rękę.
- Nie zabierzesz mnie do ośrodka badawczego, prawda? - zapytała cicho, a z jej twarzy zniknął uśmiech, gdy stanęła na palcach, chcąc móc patrzeć jej prosto w oczy. - Bo... Bo ja się nie dam, wiesz? Znowu ucieknę i tyle będziesz mnie widziała!
Wyrwała rękę z uścisku, a następnie tak po prostu siadła na łóżku po turecku, krzyżując ramiona na piersi i marszcząc brewki. Wiedziała doskonale, że to było głupie i dziecinne, ale emocje wzięły górę i znowu na świeżo pamiętała ten strach i zmęczenie, gdy uciekała przed zbirami, byle szybciej, byle dalej.
- Nigdzie nie idę. - burknęła, odwracając głowę i zdmuchując jednocześnie kosmyk włosów z policzka.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-17, 15:39   
   Multikonta: Silas, MG


Kolejna ponadprzeciętnie silna dziewczynka... Albo Hope była cienką pizdą. W każdym razie "pozwoliła" Corze wyrwać rękę i usiąść na łóżku, a sama przypatrywała się dziewczynce z lekkim smutkiem. Biedna, wiele dzieci kończyło zdradzonych przez rodziców. Jak chociażby jej brat, Joyce został oddany do ośrodka psychiatrycznego na długo przed wybuchem epidemii. Nigdy nie wybaczyła tego rodzicom, oddali jej ukochanego braciszka, pozbyli się jedynego syna. Ciekawe, czy gdyby Hołp sama nie uciekła nie zrobili by z nią tego samego, co ciotka Cory.
Podeszła do łóżka i przysiadła obok dziewczynki. Nie mogła jej obiecać, że nie stanie jej się w tym miejscu krzywda, ale mogła przyrzec coś innego.
-Nie zrobię ci żadnej krzywdy. Obiecuję - przyrzekła i przyłożyła dłoń do serca. -A nawet więcej. Postaram się, żeby nikt nie zrobił ci krzywdy. Masz tu jakiś opiekunów?
 
 
Cora Wellworth



10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-17, 16:29   
   Multikonta: -


Nie trzeba było dużo czasu, by Corze zrzedła mina i powoli opuściła ręce, składając je na kolanach, trochę smutno machając nogami. Wbiła wzrok w podłogę, nie chcąc patrzeć na Hope, która tak właściwie chciała jej tylko pomóc, a ona nie zachowała się zbyt ładnie wobec niej. Troszeczkę się spięła, kiedy poczuła, że łóżko koło niej opada w dół, co świadczyło, że kobieta usiadła obok. Mała przez długi czas nic nie mówiła, a potem na nią spojrzała, marszcząc leciutko brwi.
- Opiekunów? - zapytała zdziwiona, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że przecież rzeczywiście kogoś takiego tu miała. - Mówisz o Levim? Nie wiem, czy jest moim opiekunem, ale jest miły, zajął się mną, gdy tu trafiłam. Tyle, że, no, jakoś teraz zniknął i nie wiem, czy to ja go zirytowałam, czy co, ale go nie ma.
Wzruszyła ramionami, ale na jej młodej twarzyczce pojawiło się zmartwienie, bo przecież może rzeczywiście czymś zdenerwowała Leviego? Nie jest normalne, by tak znikać z dnia na dzień i to w dodatku bez słowa, jakby wyparować. Oczywiście, Cora tęskniła za swoim "opiekunem", ale co mogła zrobić? Nie miała pojęcia, gdzie się udał, a nawet gdyby takie miała, to ledwo miała dziesięć lat. Nie dałaby rady tam przetrwać na zewnątrz.
- Ja... Przepraszam, że tak zareagowałam. Ale, ale... Ciocia też była miła i kochana, a potem nagle coś się zmieniło, powiedziała, że zachorowałam i... I chciała mnie oddać. To było straszne, wiesz? Oni chcieli mnie złapać i gdyby nie to, że jestem mała, to pewnie by im się udało, a ja tak bardzo nie chcę trafiać do żadnego ośrodka, ja... Ja tylko chcę do domu, wiesz? - jej dolna warga oraz podbródek zatrzęsły się, ale nie dała poza tym po sobie poznać, jak blisko płaczu tak naprawdę jest. Nie miała pojęcia, co dokładnie się dzieje, była daleko od domu i bała się, że już nigdy nie zobaczy mamy i taty, a to było więcej niż potrzebne, by przytłoczyć małą dziewczynkę.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-17, 22:59   
   Multikonta: Silas, MG


Nie wiedziała kim jest ten wspomniany Levi, ale skoro był opiekunem dziewczynki to czy nie powinien lepiej się nią zająć? Dlaczego dziewczynka latała samopas po jakimś ogromnym kompleksie, w dodatku nie wiedząc gdzie co jest? Coś było grubo nie tak. Od teraz Hope zamierzała zająć się Corą dopóki nie znajdzie tego Leviego.
-Spokojnie. Na pewno nie zrobiłaś nic złego - zapewniła dziewczynkę i chwyciła jej dłoń w swoje ręce.
Widziała, że mała była smutna, jeszcze trochę i pewnie zacznie płakać. Blondynka nie miała zbytniej styczności z dziećmi, po za Marry Jane. Nie wiedziała więc jak z takim dzieckiem rozmawiać. Czy miała przekonać ją, że Levi się znajdzie? Ścisnęła jej dłoń w geście pocieszenia.
-Ja wiem, mała. Każdy z nas chce wrócić do rodziców.
Może nie każdy, pomyślała, ale nie chciała wyciągać przed dziewczynką własnych koszmarów dzieciństwo. Mała była już wystarczająco wystraszona. A ile potrzeba dziecku by popadło w histerię? Mniej niż Hope, czyli bardzo mało. Właściwie było to dziwne, że Czerwona jeszcze nie popadła w swój amok. Nawet wewnętrznie odczuwała taki spokój, że było to wręcz przerażające.
Hołp nie mogła patrzeć na bliską płaczu dziewczynkę. Przyciągnęła ją do siebie i przytuliła krótko po czym odsunęła się i uśmiechnęła przyjaźnie.
-To jak? Chcesz iść na stołówkę?
 
 
Cora Wellworth



10 lat

Zielona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-02-18, 10:30   
   Multikonta: -


Cora zerknęła na Hope, kiedy ta powiedziała, że na pewno nie zrobiła nic złego, ale skąd ona mogła to wiedzieć? Jasne, była dorosła, ale Zielona zdążyła nauczyć się, że przecież dorośli nie zawsze wszystko wiedzą i niekoniecznie mają dobre zamiary. Jakoś tak ciągle dręczyło ją poczucie, że to właśnie ona odstraszyła Leviego, ale z drugiej strony też za nim tęskniła - był przecież pierwszą osobą, która jej pomogła, kiedy trafiła do Systemy. Ścisnęła lekko dłoń kobiety, sam dotyk ją trochę uspokoił, lecz nie przegnał tego przytłaczającego uczucia i smutku, choć Cora zdecydowanie starała się to odegnać od siebie.
- Każdy? Ty też? - zapytała nagle, unosząc brew i przysuwając się odrobinę bliżej swojej nowej koleżanki, nie puszczając jej dłoni. Zamrugała, by łzy, które zgromadziły się w jej oczach, cofnęły się i przestały szczypać, bo nie było to za miłe uczucie. Poza tym, nie miała najmniejszego zamiaru płakać przed kimkolwiek, musiała być silna, jeżeli chciała przetrwać - to było więcej niż pewne. Na jej twarzy za to pojawił się zdziwiony wyraz (który pewnie wyglądałby śmiesznie dla osoby patrzącej na tą całą sytuację z boku), gdy została przytulona, ale trwało to tak krótko, że nie zdążyła oddać tego gestu. Mimo wszystko, poczuła się lepiej i już nawet nie było jej tak bardzo smutno. Zanim jednak miała szansę odpowiedzieć, w jej brzuchu zaburczało, a ona uśmiechnęła się leciutko, kiwając energicznie głową.
- Jasne, że chcę, jestem głodna! - powiedziała dobitnie, zeskakując z łóżka i nieporadnie ciągnąc Hope za sobą.
 
 
Hope Reyes



21 lat

Hot Red




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2017-02-18, 13:54   
   Multikonta: Silas, MG


Podążyła za dziewczynką, nie zdążając nawet odpowiedzieć. Na pewno nie tęskniła za rodzicami, może jedynie za matką. Natomiast ojciec... Cóż, jego mogłaby nawet spalić. Sam dom wspominała ze smutnym uśmiechem. Pamiętała szczęśliwe chwile, ale także te smutne, straszne. Jej jedyną rodziną był tak naprawdę Joyce, mimo iż prawie nie znała go jako osobę, którą się stał. Może Tommy, może on będzie jej rodziną.
-Nie, ja nie tęsknie za domem. Mój dom jest tam gdzie ja jestem - odpowiedziała, gdy znalazły się na korytarzu.
Obrały jakikolwiek kierunek, żadna z nich nie wiedziała w końcu gdzie dokładnie jest stołówka. Mogły kogoś zapytać, o ile się ktoś napatoczy.
W sumie to sama zaczynała być głodna. Nie pamiętała czy na balu coś jadła, na pewno piła. Aż za dużo wręcz. Cieszyła się, że nie pamięta połowy balu, kto wie co jeszcze narobiła oprócz poparzenia Tommy'ego.

/zt x2
Ostatnio zmieniony przez Pravi Yuriev 2017-02-18, 14:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marceline Abadeer



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-11, 20:13   
   Multikonta: -


Dobrze, że chociaż dali im coś na przebranie. I pokazali jakiś pokój, gdzie można paść trupem, czy coś. Marcelina dalej była mocno niepocieszona faktem, że nie może wyjść z tej pieprzonej dziury. Szczątkowe informacje o dziewczynach też nie napawały ją optymizmem. Na szczęście, w tym nieszczęściu, przynajmniej wyszła z depresyjnego dołka i już nie beczy. Teraz, na trzeźwo, ją samą zdziwiło jej własne zachowanie. Nigdy się to nie zdarzyło, nie była miękką fają, a jednak rozpłakała się jak małe dziecko. W sumie, czemu tu się dziwić. Po sześciu latach siedzenia pod ziemią, znowu do niej wróciła. Zaczynało już ją mdlić to sztuczne światło i brak jej było... pieprzonego okna. Okna, za którym znajdowałoby się coś więcej, niż pokój obok. Trawa na przykład. Albo niebo.
Wszedłszy do ich nowego domu wraz z Lou, Cyśka rzuciła się od razu do zrzucenia tej papierowej szmaty z siebie i ubrania zwykłych dżinsów i jakiegoś nijakiego t-shirta. O niebo lepiej. Siadła na pierwszym lepszym łóżku. Ktoś jeszcze z nimi ponoć mieszkał, ale Marcyś jakoś się tym nie przejmowała. W gorszych warunkach spędzała noce. Westchnęła bezradnie i podkuliła kolana pod brodę.
- Znajdą je. - mruknęła, co nie było pytaniem, a niepewnym stwierdzeniem. Potrząsnęła głową. Nie wiedziała, co ma teraz robić. Wizja siedzenia tutaj nie była najprzyjemniejsza.
_________________
When you call me, I will always find you
When you need me out, I'll come for you
And when you're lonely, I will find a way to
Guide you home to me, I'll come for you.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-12, 17:59   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry


Wzięła ciuchy od kogoś, kto im je podał i poszła za Marc i tą osobą do pokoju, pod którym już chyba wcześniej była. No, ale sama by tu nie trafiła w tym przeklętym labiryncie. Już w lesie było łatwiej znaleźć drogę niż tutaj, serio. Jej za to nie przeszkadzał bunkier. Nie miała z nim żadnych większych skojarzeń, chociaż jeśli znowu ją gdzieś zamkną to pewnie ponownie przyjdzie jej na myśl pryzmat. Pryzmat, który podpaliła i zapewne w którym spaliła kilku ludzi, a kilku nawet okaleczyła oparzeniami. Na razie jednak wszystko wracało do normy. Kiedy wlazły już do pokoju sama również zrzuciła z siebie papierowe coś, żeby ubrać się w normalniejsze ciuchy. Siadła sobie na łóżku stojącym na przeciwko Marc. Cóż, chociaż łóżka mają, zawsze lepsze to niż jakieś prowizoryczne posłanie z gałęzi i liści, jakie już miewała.
- na pewno je znajdą. A jak będą mieć problemy to może uda się namówić Cookie, żebyśmy dołączyły do poszukiwań. - Cierpliwe czekanie na rozwój sytuacji nigdy nie było zbyt przyjemne. Jednak czasem trzeba było przystopować, poczekać i przemyśleć wszystko, co się będzie chciało zrobić.
 
 
Marceline Abadeer



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-14, 13:41   
   Multikonta: -


Pokiwała powoli głową. Mogły już tylko czekać. Ewentualnie poprosić... Chwila, co?
- Cookie? - powtórzyła rozbawionym tonem. Serio ta dziewczyna ma tak na imię? Marc myślała, że to jej rodzice mieli niezły ubaw po pachy, nadając swoim dzieciom jakże twórcze i wyszukane imiona. Ale mniejsza z tym, może równie dobrze ta cała Cookie miała mniej słodko brzmiące imię, którego nie chciała używać.
Westchnęła ponownie i rozejrzała się na boki, by w końcu swój wzrok skierować na siostrę. To było takie... zwyczajne. Móc siedzieć i rozmawiać z własną siostrą, której nie widziała tyle lat. Wstała z łóżka, by zrobić te kilka kroków i walnąć się tuż obok Lou, do której od razu przytuliła się jak ta totalna rzepa do psiego ogona i tak dalej.
- Chociaż Tobą mogę się nacieszyć - burknęła, kładąc łeb na jej ramieniu. Przez dłuższą chwilę tkwiła tak w całkowitym milczeniu, nawijając sobie na palec kosmyk rudych włosów Lou. Myślała o czymś, to było pewne.
- Co zrobimy? Wiesz, jak już dziewczyny tu przybędą. Zostaniemy tu, czy odejdziemy? - zmarszczyła brwi - Nie uśmiecha mi się zostawać tu na dłużej - No, nie zrobili na niej dobrego, pierwszego wrażenia, poniekąd traktując je jak więźniów. Kto wie, może Cyśka zdoła się jednak przekonać do tego miejsca... Ale to trochę czasu zajmie.
_________________
When you call me, I will always find you
When you need me out, I'll come for you
And when you're lonely, I will find a way to
Guide you home to me, I'll come for you.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-14, 21:48   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry


Wzruszyła ramionami. No tak się dziewczyna przedstawiła, nie jej ingerować, czy naciskać na prawdziwe jej imię, skoro nie chce go podać. Bo, że jakiś rodzic dałby dziecku na imię Cookie, to nie wierzyła za bardzo. Uśmiechnęła się, kiedy Marc przeszła na jej łóżko i zaraz ją przytuliła. Sama też to zrobiła. Kiedy łeb Cyśki wylądował na jej ramieniu, sama pogłaskała ją po plecach. Cieszyła się, że chociaż Cyśkę udało jej się w końcu odnaleźć. Niby totalnym przypadkiem, no ale ważne, że znowu były razem.
Teraz to ona westchnęła. Nie wiedziała, co dalej. Nie chciała biegać znowu po lesie, ukrywać się przed wszystkimi i żyć w ciągłym strachu. Miała już tego dosyć i tylko dlatego została w Pandemonium, a teraz chciała zostać i tutaj. Musiała trochę odpocząć od bycia w ciągłym ruchu i ciągłego troszczenia się sama o siebie.
- Nie wiem. - Mruknęła tylko w odpowiedzi.
- Przez prawie sześć lat biegałam po lasach, po takim czasie można mieć tego dosyć. - Wzruszyła wolnym ramieniem. To oczywiste, że nie pozwoli Marc zniknąć od tak z jej życia, ale też nie będzie wniebowzięta, kiedy razem z przyjaciółkami zechce odejść i żyć w lesie. Już przeżycie w ten sposób w jedną osobę było trudne, a co dopiero w kilka? Jak długo wytrzymają w taki sposób? Musiały pamiętać, że potem nie będzie powrotu do tej bazy, a do pryzmatu nie miały po co iść. Prędzej ją zabiją, za to, co zrobiła podczas ucieczki, niż pozwolą jej normalnie żyć.
 
 
Marceline Abadeer



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-03-15, 15:41   
   Multikonta: -


Uśmiechnęła się ciut krzywo. A to ci ambaras. Ona żyła przez te sześć lat pod ziemią, marząc o życiu w lasach. Lou żyła w lasach, marząc o życiu pod ziemią. Może nie dosłownie tam w dole, no ale w podobnym miejscu do tego tutaj. Bezpiecznie. Czy na pewno można uznać ten chiński bunkier za bezpieczny? Marc ma złe doświadczenia z chińszczyzną. W końcu wszystko co "made in China" rozjebywuje się po dwóch miesiącach. Albo dwóch tygodniach.
Marc westchnęła i podniosła ten czerwony łeb.
- Może jednak to miejsce nie będzie takie złe - mruknęła. Z jednej strony wolałaby sama decydować o tym, co może, a czego nie może. Pójść gdzieś bez niczyjej pieprzonej zgody. Żyć po swojemu... Z drugiej jednak, Lou tak żyła i co? I wolała być tutaj. A Marc nie chciała przez kolejne lata zastanawiać się, czy jej mała siostrzyczka jest bezpieczna tam, w tym okrutnym świecie.
- Wiesz w ogóle, co to za cholerne miejsce? Jak dotąd nikt nie spieszył z wyjaśnieniami - zapytała po chwili, w sumie wpadając na dobry trop. No, serio nie miała najzieleńszego pojęcia, gdzie one, tak właściwie, kurwa, są. Jedyne co wie to to, że żyją tu i ludzie i psioniki. No i pomagają biednym duszyczkom, takim jak one, ale nie za darmo. Bo gdyby robili to z dobroci serca, to już dawno by je puścili wolno, czy coś. No i co mają, w naturze, kurwa płacić?
_________________
When you call me, I will always find you
When you need me out, I'll come for you
And when you're lonely, I will find a way to
Guide you home to me, I'll come for you.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-15, 20:58   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry


- Zawsze, gdyby było źle możemy odejść. Cookie sama mówiła, że nas nie będą trzymać tutaj na siłę, tylko trzeba przyjść porozmawiać. - Co jak co, ale mogły chociaż spróbować. Jeśli będzie tutaj bardzo źle, to przynajmniej będą wiedzieć na pewno i wtedy nie będą miały czego żałować, jeśli stwierdzą, że idą w swoją stronę.
- Wiem chyba tyle, co ty. Sama nie jestem tu zbyt długo. Trzeba będzie kogoś wypytać. - Jeśli nie Cookie, to znajdzie się pewnie jeszcze kto inny, kogo będzie można pomęczyć. No, może nie pomęczyć, tak jak tego lekarzynę, co dał sobą pomiatać, wiadomo, że jak znowu coś podobnego zrobią, to już nie będzie kolorowo. Raczej miała na myśli zasypać pytaniami i męczyć o odpowiedzi na nie, jeśli ktoś nie będzie chciał ich udzielić. Bo samo to, ze nikt im nic nie mówił było trochę dziwne. Chociaż w sumie na razie mało kogo spotkały, no i nie było jako takiej delegacji powitalnej, czy czegoś. Może będą miały szczęście i znajdą kogoś, kto im co niego wytłumaczy jak zapytają.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-17, 13:20   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG


Mistrz Gry - Owca

Do pokoju nawet nikt nie zapukał, a drzwi otworzyły się. Stała w nich młoda dziewczyna, na oko piętnastolatka. Włosy związane w ciasny kucyk, lateksowe rękawiczki na rękach i fartuszek świadczyły o tym, że nie zajmowała tutaj zbyt wysokiej pozycji. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko do dziewcząt i splotła dłonie przed sobą.
- Patrol wrócił, panienka Cookie prosiła, aby przekazać informacje. Mówiła, że możecie pojechać na miejsce i pomóc. - mówiła szybko, ale bardzo wyraźnie. Była podekscytowana, że to właśnie jej dano za zadanie poinformować starsze koleżanki o możliwości wyjścia na powierzchnie. Zwykle tylko i wyłącznie myła podłogi...
- Odwiozą was na miejsce. Wasze czipy mają dwudziestocztero godzinne pozwolenie na opuszczanie bazy i dostęp do wind. Zaprowadzę was. - po tych słowach odwróciła się na pięcie i ruszyłą w stronę wind. Dziewczęta wjechały na górę, gdzie w garażu jakiś chłopak podał im dwa plecaki, kurtki oraz po parze zimowych butów. Nie odzywał się, ale był nastwiony przyjaźnie, bo co jakiś czas uśmiechał się do nich miło. Bez słowa wskazał im wóz, gdzie za kierownicą siedziała jeszcze inna kobieta. Starsza, wyraźnie zła, że musi robić za kierowcę owiec. Całą drogę więc milczała, nie zwracając nawet na nie uwagi.


Jeżeli się zdecydujecie, zt >
http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=10302#10302
Gracie kilka postów z podróży bez ingerencji MG, wtrącę się do tematu po jakimś czasie.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11