Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Pracownia komputerowa
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-12, 09:55   Pracownia komputerowa
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie
[Cytuj]


Tylko nieliczni mają tutaj dostęp. Pod ścianą znajduje się szereg stanowisk z komputerami, które nie włączą się bez przyłożenia czipu do specjalnego czytnika. Każde stanowisko jest od siebie oddzielone kawałkiem czarnej pleksi, aby zachować maksimum prywatności. Zaś po drugiej stronie pomieszczenia w szeregu stoją stare automaty do gier. Są one jednak rosyjskie i nawet menu jest napisane cyrylicą.
W pomieszczeniu zwykle panuje półmrok oświetlany jedynie monitorami, które zawsze są włączone.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:17   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Zrezygnowany popatrzył za dziewczyną, kiedy ta biegła korytarzem przed siebie. Był ciekawy czy była świadoma tego, że biegnie dokładnie w tym kierunku, w którym znajdował się szpital. Czy raczej winda, którą mieli zjechać do sekcji szpitalnej. Nie pozostało mu jak pobiec za nią. Z prędkością światła znalazł się przed dziewczyną i zablokował jej dalszą drogę.
Czemu zależało mu tak bardzo na tym, żeby odwiedziła Leviego? Może dlatego, że nie mógł patrzeć na tą dwójkę jak wzajemnie próbują się przekonać, że im na sobie nie zależy. Czy naprawdę nie mogli usiąść jak dorośli ludzie i szczerze porozmawiać o problemach? Silas nie chciał robić za psychologa, czy doradcę sercowego, ale tutaj ewidentnie tkwił problem w komunikacji. Pravi już dawno się przekonał w stu procentach, że żadna rzekoma dziewczyna Leviego nie istnieje, ale przekonanie o tym Ceri to już cięższy orzech do rozjebania. Uparta kobieta jak już się czegoś uprze to za Chiny Ludowe jej tego nie wyperswadujesz, nawet jak ma dowody przed nosem. A Levi był nie lepszy, zamiast jak menszczyzna podejść do sprawy dorośle, wolał chować się pod kołdrą jak przedszkolak.
Silas stwierdził, że jak oni sami się nie pogodzą to on sam ich do tego zmusi. Kij z faktem, że Levi jego też miał najwyraźniej w poważaniu. Tym zajmie się później. Zresztą trzeba było czegoś lepszego niż milczenie i odwracanie się do ściany, żeby Silasa zniechęcić.
Przytrzymał Ceri za ramiona, tak żeby nie próbowała uciekać.
-Czy możesz na spokojnie pójść ze mną do tego jebanego szpitala? Odwiedzisz Leviego, posiedzisz parę minut i możesz sobie pójść. Dobra? - zapytał.
 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:17   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Biegła dopóki Silas nie zablokował jej drogi. Gwałtownie wyhamowała, żeby na niego nie wpaść i odskoczyła poza jego zasięg rąk.
- Chociaż w urodziny dałbyś mi z tym święty spokój. Daj mi się na jeden dzień zamknąć w pokoju i zostać samej. - Warknęła poirytowana, próbując się pozbyć natręta.
I ona i Levi byli na tyle zamknięci w sobie i uparci, że oboje nie chcieli wywlekać na światło swoich emocji i tego, co myślą naprawdę. Pewnie nawet zamknięcie ich razem w pokoju poskutkowałoby tym, że oboje siedzieliby w ciszy i jak najdalej od siebie, tylko co jakiś czas rzucając drugiemu te swoje maślane, trochę zranione spojrzenia. Takie z nich dwa dziwne stworzenia, które nie chcą ranić siebie nawzajem, a w efekcie tylko jeszcze bardziej pogarszają sprawy między nimi.
Nie dawałą się złapać i przytrzymać w miejscu, odskakiwała od Silasa, kiedy tylko za bardzo się zbliżał i pilnowała, żeby nie zabrakło jej na to miejsca.
- Chodzenie tam nie ma sensu. Na cholerę ty się przy tym upierasz? I tak nic się nie zmieni, dalej będę tam siedzieć jak kołek, a Levi będzie udawał, że śpi. - Kolejne prychnięcie i próba wycofania się gdziekolwiek, byleby znaleźć w końcu jakieś miejsce, żeby się skitrać, albo przekonać Silasa, żeby jej nie próbował siłą targać na to przeklęte piętro szpitalne. Przez chwilę nie będzie mógł jeszcze użyć znowu prędkości światła, a ona jeszcze jej nie używała. W oczach błysnęły jej tylko złośliwe iskierki i... zniknęła. Użyła mocy, żeby przebiec gdzieś dalej. Wleciała do pracowni komputerowej. Mrok rozjaśniany tylko monitorami. Idealnie. Pomieszczenie było puste, więc nie musiała się martwić, że będzie komuś przeszkadzać. Pochylona, żeby nie było widać jej na tle jasnych monitorów zagłębiła się w pomieszczenie, pomiędzy stanowiskami. Schowała się w jednym z kątów, z którego widziała większość pomieszczenia, ale z którego nie dało jej się za bardzo wypatrzeć nie podchodząc bliżej.
_________________



 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:18   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Żółwim tempem szli wzdłuż korytarza, robiąc co jakiś czas przerwy, chociaż szło to sprawniej niż zaledwie kilka dni temu. Za każdym razem był w stanie przejść więcej i dalej. To chyba dobrze, nie? Zazwyczaj Leviemu wciąż było mało. Dziś miał jednak gorszy dzień, wolałby poleżeć i poużalać się nad sobą, dlatego nawet się nie starał, stąd wynikały częste przerwy i wolniejsze tempo. W końcu jednak dotarli do windy.
- Musimy? Może jednak wrócimy? - spróbować warto - Kiepsko się czuję... Wracajmy... - złapał się pokazowo za brzuch. W tej chwili kiepski był z niego aktorzyna.
Wsiadł więc do windy, potem z niej wysiadł i już miał złapać Summ by iść dalej, ale...
Zatrzymał się nagle. Już wcześniej zauważył wyostrzenie pozostałych zmysłów, gdy jego zdolność widzenia została upośledzona.
- Stój. Wracamy.- odparł stanowczo i tym razem nie żartował. Były osoby, których nie musiał widzieć aby wiedzieć że są obecne. A teraz, tym sam korytarz przemierzał Silas, którego też raczej ostatnimi czasy unikał Levi.
- Wracamy! - upierał się i zaczął wręcz ciągnąć Summer z powrotem do windy.
_________________

głos

 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:19   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Silas zastygł w miejscu na kilka sekund, które dziewczyna wykorzystała do uniknięcia jego rąk. Urodziny? Miała? Ona? No, Silasku, nie popisałeś się. Zapewne i Levi i Summ o tym wiedzieli, tylko nie on. Nie zmieniało to wiele w sytuacji, ale chłopakowi zrobiło się trochę głupio. To co? Ma jej zaśpiewać? Złożyć życzenia? Nie, to nie w jego stylu. Uśmiechnął się głupkowato.
-No i zepsułaś niespodziankę! - powiedział i założył ręcę na piersi. -Nie umiesz się bawić, co?
Myślała, że jak ma urodziny to jakaś taryfa ulgowa? Teraz tym bardziej zamierzał doprowadzić ją do miejsca przeznaczenia. To nawet lepsza okazja niż sam fakt, że Levi potrzebował towarzystwa. Mógł się bronić, udawać, że wcale nie chce nikogo widzieć, ale każdy zna prawdę. Jak się izolujesz to się jeszcze gorzej czujesz. Levi - mistrz autodestrukcji.
Z boską cierpliwością próbował przytrzymać skaczącą jak rozwścieczony kurczak Ceri. Miał tego dnia w sobie nadzwyczaj wiele spokoju. Zazwyczaj nie cackałby się z nią, pewnie potraktowałby ją jakimś środkiem uspokajającym, wrzucił nieprzytomną do pokoju Leviego i czekał aż środek przestanie działać, popijając wódkę i słuchając narzekania brata i Szuma. Niczym rasowy gwałciciel czy inny psychol. Jak Arielle z nim wytrzymywała? Tego naprawdę nie wiedział. Xan jeszcze rozumiał, ta była też momentami popierdolona.
-Levi niczego nie będzie udawał kiedy właduję cię do jego łóżka i zamknę was w pokoju, żebyście wreszcie porozmawiali jak normalni ludzie, a nie dzieci z przedszkola.
Zanim zdążył cokolwiek dopowiedzieć, dziewczyna zniknęła w odmętach korytarzy. Pravi tylko westchnął i również zamierzał pognać za nią, ale cóż, paliwo się skończyło. Pozostało mu pobiec za nią tradycyjną metodą, którą tak bardzo Silas uwielbiał. Ruszył korytarzem i w tym samym momencie usłyszał otwieranie się drzwi windy. Nie zwrócił na to większej uwagi, zanim nie usłyszał swojego brata. Odwrócił się na pięcie i ujrzał jego i Szuma. Uniósł jedną brew, patrząc jak Levi próbuje wepchnąć z powrotem zieloną do środka.
-Spacerek? - zapytał. -Właśnie się do was wybieraliśmy. Moment. Tylko znajdę twoją zgubę. - To powiedziawszy ruszył korytarzem w poszukiwaniu Ceri.
Zaglądał do każdego pomieszczenia, w żadnym nie znalazł nic ciekawego. Z rozmachem otworzył kolejne drzwi i przez chwilę wpatrywał się w jakże ciekawy widok z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
-Ups… Przepraszam - zwrócił się do parki w pokoju i zamknął drzwi, śmiejąc się.
Ruszył dalej, zatrzymał się dopiero przy wrotach, które kryły za sobą pracownie komputerową. Miejsce, z którego zarządzano większością technologi zgromadzonej w Systemie i jednocześnie miejsca, do którego dostęp mieli nieliczni. Także Ceridwen. Powoli wszedł do środka ciemnego pomieszczenia, rozświetlanego jedynie monitorami komputerów. Włączył światło i ujrzał skitraną w kącie Murray.
-Tylko ci kartona brakuje - skomentował. -Bronisz się z pójściem tam, jakbym ciągnął cię na przymusowe zgolenie glowy. I tak przy okazji to Levi i Summer są na korytarz. Może wyjdź stamtąd, zanim cię zobaczą, co?
 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:20   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Nudziło jej się, kiedy tak czekała, aż Praviemu znudzi się gonienie jej i szukanie po całej systemie. Znając jego to pewnie zapomniał, że ma lokalizator, który by mu podpowiedział, gdzie dokładnie znajduje się zaginiony kurczaczek, ale dla niej to nawet lepiej. Miała chwilę, żeby odpocząć i pomyśleć, co dalej.
Zamrugała zaskoczona. Cholera, tu było normalne światło?! Spojrzała na Silasa wzrokiem kociątka, które ktoś wrzucił do głębokiej wody, ale zaraz się opanowała. Z jej gardła wydobyło się jęknięcie z niezadowolenia.
- Co? - Wyrwało jej się, kiedy usłyszała, kto stoi na korytarzu. Jeszcze tego jej brakowało, myślała, że Levi będzie siedział na piętrze szpitalnym i nie zechce się z niego zbyt szybko ruszyć. Cholera i gdzie ona ma teraz się skitrać? Było pojechać z Pravim do tej przeklętej kliniki, minęliby się z Levim i byłoby wszystko w porządku. Czuła się jakby wszechświat się na nią dzisiaj uwziął. No i na co Levi wybrał się na to piętro? Chyba, że wraca już do swojego pokoju, ale to chyba dalej za wcześnie.
- Nigdzie nie idę, zostaw mnie w spokoju. - Burknęła zerkając na niego, żeby w razie czego znowu spróbować uciec i bawić się z żółtym w kotka i myszkę pomiędzy stanowiskami komputerowymi. Czy może raczej bawić się w złego kota i biednego kurczaczka? jeden czort, efekt taki sam - nie chciała wychodzić z tego pomieszczenia, jeśli na korytarzu byli Levi i Summ. Wolała uniknąć spotkania i zabunkrować się chociażby w tym pomieszczeniu.
_________________



 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:21   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Nawet nie próbowała komentować jego zachowania. Po prostu szła przed siebie, gwiżdżąc pod nosem. Zdążył ją już całkiem nieźle poznać, więc powinien wiedzieć, że nie z nią te numery. Nie nabrała się ani na złe samopoczucie, ani na stanowczy ton.
- Sorry, ale w tej relacji to ja mam ostatnie zdanie. – Posłała mu zniesmaczone spojrzenie, nie dając się wciągnąć z powrotem do windy. Te chucherko było jeszcze za słabe, żeby zmusić ją ruszenia się na choćby centymetr. – Gdybyś jadł jak człowiek, to pewnie by ci się udało. Ale nie, wybrzydzasz jak francuski pudel, a potem myślisz, że zdziałasz coś siłą. – Prychnęła, wciąż się zapierając. Z resztą po chwili i tak było już za późno, bo Silas zdążył ich zauważyć. Uśmiechnęła się na widok chłopaka, po czym trzepnęła Leviego po głowie, żeby się uspokoił.
- Levi aż rwał się, żeby wyjść z pokoju. Sam widzisz. – Przewróciła oczami, domyślając się, że Ceri wyczyniała podobne akcje. Jak dwójka rozwydrzonych bachorów. Swoją drogą, to jakim cudem, nagle wszyscy pozamieniali się rolami? To prędzej Pravi i Summer byli skłonni do odpierdalania idiotyzmów, a Ceri i Levi powinni być tymi, którzy mają głowy na karku
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:22   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Zacisnął mocniej szczękę, ale gdy tylko Silas zwrócił na niego uwagę, rozluźnił ją i uśmiechnął się nerwowo. Nie było dobrze... Nie powinien tu być... Całe szczęście blondyn pobiegł gdzieś dalej, to dawało im, a właściwie jemu chwilę na ucieczkę, która nie była tak łatwa jak się wydawała.
- Chodźmy stąd... - błagalnym wręcz tonem zwrócił się do Summer - Jeszcze nie teraz... Porozmawiam z nimi, ale nie teraz. - zapewnił naprędce, złapał dziewczynę za ramiona i pchnął w stronę windy. Tak, to prawda... nie miał zbyt wiele siły, a jego moce były bardzo ograniczone póki co.
Ta... i to by było na tyle z jego wysiłków, po chwili pochylił się, dysząc ciężko i podpierając się zielonej żeby nie upaść.
- Wymyśl lepiej coś, co mnie szybciej postawi na nogi, a prywatnymi sprawami zajmę się sam. Potem. - znów wyskoczył ze stanowczym tonem. Puścił ją i wsparł się na ścianie, chwiejąc się na nogach ruszył w kierunku przeciwnym do Silasa.
W zasadzie to kręciło mu się w głowie i świadomy był, że za daleko nie zajdzie, ale miał już dosyć tego, że wszyscy mówią mu co ma robić.
No i skończył tak, jak myślał. Nie odszedł za daleko i zmuszony był usiąść na podłodze by odpocząć chwilę. Ofiara losu...
- Teraz możemy już wracać? - upierał się dalej przy swoim dopóki żółtych nie było na horyzoncie.
_________________

głos

 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:22   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Przewrócił oczami. Zaczynał się irytować zachowaniem tej dwójki. Czy naprawdę nie widzieli, że zachowują się jak naburmuszone dzieciaki? Jeszcze trochę i Silas wraz z Summer będą musieli przekazywać sobie wzajemnie wiadomości, żeby między Ceri i Levim zaistaniała jakakolwiek komunikacja. A może lepszym wyjściem było zostawienie na pastwe losu tą dwójkę? I niech się sami dogadają. Znając ich upór pewnie pozostaliby w miejscu, czekając aż jedno zrezygnuje i sobie pójdzie. Silas wiedział jednak, że żadne nie zrezygnuje pierwsze i będą tak tkwili w miejscu.
-A właśnie, że idziesz. Czy ty jesteś aż taką kobietą!? - wypalił. No naprawdę, logika lasek go zdumiewała. Nie potrafił ich zrozumieć za grosz. -Niby po co Levi się tu pojawił? Akurat dzisiaj? Biorąc to na logikę. Masz dzisiaj urodziny. Levi przyszedł zapewne cię odwiedzić. Bo wątpie, żeby akurat zjechał na te piętro akurat dzisiaj, żeby sobie pospacerować. Zastanów się. No błagam do jasnego chuja.
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:23   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

- Wymyśl, zrób… Może jeszcze przynieś i pozamiataj, co? Przestań zachowywać się jak baba z okresem, bo jeszcze pożałuję swojej decyzji i znów cię uśpię – warknęła, a miarka powoli zaczynała się przebierać. Nie potrzebowała poklepania w ramię, czy podziękowań, bo i tak znaczyły dla niej tyle co nic. Chciała tylko i wyłącznie szacunku. Jak widać, prosiła o zbyt wiele.
Prychnęła, widząc jego nieudolne próby odejścia. Chwile stała, czekając na to aż zaryje twarzą w beton, ale w końcu się zlitowała, ruszając w ślad za chłopakiem. Gdy usiadł, zajęła miejsce jakiś metr od niego, opierając się o zimną ścianę. Chłód trochę ją przytemperował.
- Ceri, jest wszystkim co mi w tej chwili zostało. I w normalnych okolicznościach, straciłbyś jaja za to co jej zrobiłeś. Nie żartuję. – Nie żartowała. - Problem w tym, że… Cóż, podskoczyłeś trochę w moim rankingu. – Mówiła już nieco spokojniej, siląc się na łagodny ton. Jak nie zadziała po dobroci, to przejdzie do innych metod. – Nie rozumiem i nie chcę rozumieć czemu podjąłeś taką, a nie inną decyzję. Twoja sprawa. Ale nie możesz się zachowywać jak ostatni oszołom, gdy tylko ją widzisz. Idziemy po prostu dać prezent i ją trochę poobrażać, a odstawiasz akcję, jakbym namawiała cię na zbiorową orgię. Z twoimi kotami. – Skrzywiła się, bo mimowolnie wyobraźnia podsunęła jej kilka obrazów tego, jak mogło to wyglądać. Ehh, już nigdy nie spojrzy na te kulki tak samo. – Odbębnimy obywatelski obowiązek, a potem możesz wracać pod swoje kołderki. Koniec kropka, decyzja zapadła, nie masz prawa do dyskusji. – Uśmiechnęła się nieco, stwierdzając, że posłała całkiem niezły monolog. Irys pewnie rozpierałaby duma.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:23   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Przewróciła oczami na pierwsze pytanie. No oczywiście, że była kobietą i to do tego cholernie upartą. Uparła się, że będzie unikać Leviego, to go unikała, chociaż wszyscy próbowali jej w tym przeszkadzać. Spojrzała na Silasa poirytowana i prychnęła.
- Przyszedł pewnie tylko złożyć życzenia. Pewnie Summer, albo ty męczyliście go o to, to się ruszył. - Tak, była tak uparta, że odrzucała każde możliwe logiczne wyjaśnienie pobytu Leviego na tym piętrze, które dawałoby jej chociaż odrobinkę nadziei, że chłopakowi dalej zależy. Próbowała się odciąć od niego i tego, co czuła do niego, co już samo w sobie było ciężkie, nie potrzebowała dodatkowych utrudnień. Nie chciała nawet dopuścić do siebie jakiegokolwiek słowa, które by sprawiło, że zaczęłaby się wahać. Levi sam wszystko między nimi zakończył, roztrzaskując przy tym jej serce, teraz próbowała je posklejać i jakoś ruszyć do przodu, a ciągle ciągnięto ją w dół, namawiano, żeby znowu dopuściła do głosu emocje i co dalej? Co niby miała potem zrobić, skoro Levi i tak dalej nie zmieniał zdania i nie chciał z nią nawet normalnie porozmawiać chociażby o pierdołach? Tylko głębiej pogrążyłaby się w depresji, a próbowała się jakoś przed tym uchronić. Może w trochę nieudolny sposób, ale póki jako tako działał, to zamierzała się go trzymać.
- Daj spokój, na cholerę zmuszacie nas do widywania się, skoro tego nie chcemy. - Kłamstwo jakoś coraz łatwiej przechodziło jej przez gardło. Oczywistym było, że chciała, żeby między nią, a Levim było jak wcześniej, tyle że uznała, że to raczej niemożliwe, kiedy wydaje się, że tylko jedna strona tego chce. Więc błędne koło zamykało się, a ona próbowała się jakoś uchronić przed kolejnymi zranieniami.
_________________



 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:24   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Zachowywał się jak dziecko i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. No może jednak nie do końca... od czasu wypadku, a może nawet zaczęło się to już wcześniej, z jego głową nie wszystko było w porządku, ale to nie mogło być usprawiedliwieniem na jego zachowanie. A teraz z pewnością przydałoby mu się lanie na kolanie, pasem, na gołą dupę. W tak bezstresowy sposób byli wychowywani, a teraz skoro zachowywał się jak gówniarz, to i tak powinien być traktowany. Prawda była jednak taka, że nie do końca kontrolował to co robił, czy mówił, a czego doskonałym przykładem było szprechanie po rusku przez cały ten czas od wybudzenia.
Spotulniał, na moment przestał uciekać przed czymś, czego on sam nie rozumiał, a łagodny ton dziewczyny przemawiał w jakiś sposób do niego.
Na moment schował twarz w dłoniach. Uspokoił przyspieszony wcześniej oddech, zaciskając mocno oczy póki nie poczuł bólu.
- Nie. - odparł, gotów zerwać się na równe nogi, jednak samodzielne wstawanie z tak niskiej pozycji było ponad jego obecne siły, zwłaszcza bez jakiejkolwiek podpórki, poręczy czy czegokolwiek. Dało się jednak zauważyć tę marną próbę.
- Muszę z nią porozmawiać. Tak dłużej nie można... - jeżeli dziewczyna chciała się nad nim zlitować i mu pomóc, to mówiąc grzecznie, nie skorzystał. Nagła zmiana decyzji była do niego zupełnie niepodobna. Podpierając się usilnie ściany i męcząc się przy tym jak trzystu kilowa laska ćwicząca po raz pierwszy z Chodakowską, w końcu podniósł się do pozycji pionowej, lecz zajęło mu to w zasadzie dłużej niż ustawa przewiduje.
- I załatwimy to... choćbym miał paść zanim do (w) niej dojdę... - pewnie łatwiej byłoby mu się poruszać z laseczką, jak staruszek, dlatego się na nią nie zgodził, zamiast tego pełzł podpierając się jedną ręką tej samej, nieszczęsnej ściany, która go już dziś tyle razy utrzymała w pionie. Nagle na jego do tej pory obojętnej, wkurzonej czy poirytowanej twarzy, pojawiła się determinacja. Niby to tylko korytarz, całkiem długi korytarz. Od wybudzenia nie przeszedł aż tak długiego dystansu o własnych siłach, bez pomocy i to w takim tempie. Potem jego ciało pewnie pożałuje tego maratonu, teraz jednak brnął dalej.
W końcu dopiął swego, stanął w drzwiach do pracowni komputerowej, a raczej zawisł oparty o framugę, blady, zlany potem i dysząc jak stara lokomotywa.
Usłyszał jeszcze ostatnie zdanie wypowiedziane przez Ceri...
- W-w-wszy-y-ystkiego n-najle-epszego... Ku-urczaczku... - wydukał nieumiejętnie, niczym dziecko uczące się nowego języka. Poniekąd tak było, to pierwsze słowa jakie sklecił po angielsku. Nogi zaczęły się pod nim uginać.
Zdecydowanie nie tak chciał zacząć...
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:25   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Zaskoczona, wbiła w niego wzrok. Czy się przypadkiem nie przesłyszała? Czyżby znów miał jakieś obiekcje? Przewróciła oczami, stwierdzając, że ludzie są jednak dziwni. Szkodzą sobie na najbardziej idiotyczne sposoby. I już miała zrzucić tą swoją postawię Matki Teresy od siedmiu boleści i nakopać mu w posinaczony tyłek, ale w ostatniej chwili wyjaśnił o co chodziło.
Kurwa, podziałało.
Tak, kariera Chodakowskiej stała otworem.
Nie odezwała się ani słowem, przyglądają się jego dalszym poczynaniom. Może nawet była ociupinkę dumna, że znów zaczął się zachowywać jak facet. Ciotowaty, ale facet. Nie, nie próbowała pomóc, trzymając się na dystans i czekając na moment aż jej interwencja będzie już niezbędna. Ale poradził sobie.
Gdy dotarli do pracowni, zdarzył się jeszcze jeden cud i zupełnie jakby to była wigilia, Levi przemówił ludzkim głosem. Z zadowoloną miną podeszła do Silasa i szepnęła:
- Jestem zajebista.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:25   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Drgnęła znowu zaskoczona. Co do? Spojrzała w stronę drzwi i na chwilę zamarła jak sarna na środku drogi patrząca w reflektory nadjeżdżającego samochodu. Cholera, jednak tu przyszedł. i do tego wyglądał jak półtora nieszczęścia, bez sił na cokolwiek i z ostrą zadyszką. Zaraz przeskoczyła z trybu wkurzonej jędzy na opiekuńczy i już, już chciała podejść i go usadzić na najbliższym krześle, ale się wstrzymała.
Dystans. Miała zachować ten przeklęty dystans.
Zanim odpowiedziała objęła się ramionami, krzyżując je.
- Dzięki. Powinieneś usiąść i odpocząć, póki jeszcze nie zaryłeś o ziemię. - Powiedziała już spokojniej w porównaniu do tego, jak naskakiwała na Praviego. Cóż, krzesło miał prawie pod nosem, chyba do niego dotrze? Musiała się wstrzymywać, żeby nie podejść i nie pomóc mu. Martwiła się o to, że chłopak wyraźnie się przemęcza. No i znowu to cholerne przezwisko. Musiał go użyć? Stała tak na środku trochę zagubiona i nie wiedziała co zrobić. Spróbować wydostać się z tego pomieszczenia i znowu gdzieś się skitrać? Czy może lepiej zostać jeszcze chwilę?
_________________



 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:26   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Ceri chyba nie wiedziała jak bardzo uparty potrafił być Levi. Momentami nawet bardziej niż Silas. Jeżeli przyszedł to tylko dlatego, że sam tego chciał. No, może Summ miała w tym coś do gadania, siła perswazji itp. Wypuścił zrezygnowany powietrze i oparł się o ścianę obok drzwi, jednocześnie wciąż pilnując, by Kurczak nie mogła sobie tak po prostu wyjść.
-Tak, bo nie mam nic lepszego do roboty niż siedzenie nad braciszkiem i błaganie go o ogarnięcie dupy… A zaraz… No tak, mam coś lepszego. Latanie za tobą i błaganie cię, żebyś ogarnęła dupę! - warknął już porządnie zirytowany.
Zanim zdążył dodać coś jeszcze w drzwiach pojawił się sapiący i ledwo żywy Levi. Pravi spojrzał na niego, unosząc jedną brew. Bliźniak wyglądał jakby miał zaraz upaść na kolana przed Ceri i wcale nie chodziło o romantyczny gest. Niemal miał ochotę podejść do brata i pomóc mu w utrzymaniu stabilnej pozycji, ale domyślał się, że spotkałby się z burkliwą odpowiedzią i wzrokiem spod byka. Jak już się doczłapał to chyba da radę postać jeszcze kilka chwil. Uśmiechnął się lekko, słysząc po raz pierwszy od kilku dobrych tygodni angielski w ustach Leviego. Koślawy angielski, ale zawsze jakiś postęp.
-Ta… Zajebista. Za to ze mnie kiepska niańka - mruknął do Summer. -Co ty na to, żeby zostawić ich tu samych? Na kilka minut? - szepnął na tyle cicho, żeby tylko wyczulony słuch zielonej mógł wychwycić słowa.
Odbił się od ściany i wyprowadził po cichu dziewczynę z sali komputerowej na korytarz, zostawiając parkę samą. Oczywiście zamknął za sobą drzwi.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:26   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Czuł już jak leci, obolałe i zmęczone mięśnie nóg trzęsły się przy najmniejszym ruchu. Tym razem akurat nie odmówiłby pomocy. Najgorsza była świadomość o konieczności powrotu, zmuszenie się do ponownego przejścia całej tej drogi nie będzie należało do przyjemnych. Dobrze, że krzesło było na wyciągnięcie ręki i zdołał je chwycić z miejsca w którym stał. Zrobił zaledwie jeden krok i z hukiem opadł na stołek, cudem unikając spotkania z podłogą.
Sposób, w jaki widział na to jedno oko przypominało trochę kadr ze starego, nieco zniszczonego czarno-białego filmu. Odcienie głębokiej sepii, przeplatane czasem z czernią i bielą. Może nie widział w HD, ale usłyszał jakieś konspiracyjne szepty, potem kroki, a gdy go minęli, ujrzał jak znikają za drzwiami.
Kurwa... - pomyślał nagle, nie bardzo świadomy tego w co pozwolił się wplątać. Zwłaszcza, że dziewczyna była niezwykle oschła w stosunku do niego, to raniło ten twór w miejscu, gdzie powinno być serce.
Przez dłuższą chwilę milczał, z głową spuszczoną w dół, próbował odetchnąć, w przeciwnym razie hiperwentyluje się i straci przytomność. Chociaż może... to też było jakieś rozwiązanie.
- Ceri… ja… ja,,, przepraszam. - zaczął prosto z mostu i przerwał ciszę.
_________________

głos

 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:26   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Skrzywiła się trochę widząc jak Levi bez sił leci na krzesło. Wyrzuty sumienia dziabnęły ją w tyłek, że jednak mu nie pomogła, kiedy widać było, że zaraz upadnie. Skoro już był tak zmęczony to jak wróci na piętro szpitalne?
W myślach posłała wiązankę przekleństw kiedy zauważyła, że Summer z Silasem wychodzą. O, na pewno będą się czaić na korytarzu i nie dadzą jej zwiać z tej niezręcznej sytuacji. Skoro tak, to podeszła bliżej leviego i opadła na krzesło nieopodal. Posiedzą chwilę w ciszy i może zaraz ich puszczą wolno? Albo będą ich trzymać w zamknięciu do usranej śmierci. Kątem oka obserwowała Leviego udając, że wbija spojrzenie gdzieś w głąb pomieszczenia, kiedy Levi przerwał ciszę między nimi.
- Przepraszasz za to, że zaczęłeś układać sobie życie na nowo? Wiesz, że to bez sensu? Miałeś do tego prawo, tym bardziej, że zniknęłam bez śladu, bez żadnej wiadomości. Owszem, to boli, ale jakoś sobie z tym poradzę. - Nie była na niego zła, nawet ton głosu miała łagodny i trochę jakby zrezygnowany. Nawet nie robiła mu wyrzutów, przecież wszystko jest jego decyzją, skoro wybrał kogoś innego to kim ona była, żeby go zatrzymywać na siłę przy sobie? Mimo wszystko chciała dla niego szczęścia, a skoro miał je znaleźć z kimś innym to trudno. Jakoś to przeboleje i kiedyś w końcu ruszy dalej, chociaż w tej chwili wszystko widziała w czarnych barwach.
_________________



 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:27   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Przytaknęła i wyszła zaraz za chłopakiem. Potrzebowali prywatności, co nawet ona rozumiała. Przez chwilę miała jednak wątpliwości, czy to aby dobry pomysł zostawiać ich zdanych na samych siebie. Ceri mogła się wkurzyć, potraktować piorunem nowego kolegę Summer, tym samym niwecząc ostatnie trzy tygodnie pracy. Choć trzeba było przyznać, że trochę mu się należało. Z resztą, Silas i tak zdąży zamknąć drzwi, więc pozostało zdać się na zdrowy rozsądek Ceri. Lepiej, żeby celowała od pasa w dół.
- Myślisz, że będzie go trzeba zeskrobywać z podłogi? – Uśmiechnęła się półgębkiem, krzyżując ręce na piersi i opierając się o ścianę. – Jest tępy jak taboret, ale zależy mu na was. W sensie, tak mi się wydaje. - Wpłynęła na wciąż niepewne wody „bycia miłą” i tym razem coś średnio jej wychodziło. Zmarszczyła nos i potarła się po brodzie, stwierdzając, że lepiej zmienić temat. – Jak proteza? – zapytała, podchodząc do chłopaka i bez większych ceregieli, chwytając sztuczną dłoń w swoje łapki. Obejrzała ją dokładnie, po czym zaczęła kolejno macać i wyginać poszczególne palce, sprawdzając ich motoryczność.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:27   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Oparł się o ścianę naprzeciwko drzwi, bacznie owe obserwując, jakby miały zaraz zostać wyrwane z zawiasów przez zdesperowaną Ceri. Rzucił okiem na Summer i zaraz powrócił do obserwacji i nasłuchiwania. Nie spodziewał się, żeby Kurczak mogła skrzywdzić Leviego, ale kto wie, jak ta kobieta myśli. Ze strony Leviego…Cóż, mógł ich trzymać na dystans, ale żeby zaraz się kłócić aż tak, żeby zrobili sobie krzywdę? Niebieski prędzej by sobie język odgryzł niż ją znowu skrzywdził. W każdym razie taką miał nadzieję Silas.
-Nie zabiją się. Prędzej umrą z pragnienia i głodu. Są równie uparci co ślepi - mruknął. Za dobrze znał swojego bliźniaka, żeby wierzyć, że nagle przestało mu zależeć. To, że przekonał do tego Ceri wciąż nie dziwiło Praviego. Może Levi był dobrym aktorem, ale nie dla blondyna. -Jesteś zielona. W dodatku jesteś jedyną osobą, jaką on do siebie dopuszcza i nie ignoruje - zauważył. W jego tonie dało się usłyszeć kwaśną nutkę. Silas skłamałby, gdyby powiedział, że nie czuł smutku z tego powodu. Dawniej między bliźniakami nie było tajemnic, czy głupich cichych dni. Chłopak mógł tylko przypuszczać, że Levi czuł się z tym równie nieswojo co on. -Chyba najlepiej wiesz, że jest zachowuje się jak debil. Wymyśla sobie, że musi się trzymać z daleka. Nie wiem co chciał tym osiągnąć.
Nie odwracając uwagi od drzwi poruszał palcami sztucznej rąsi. Świetnie się spisywała, Silas wewnętrznie cieszył się jak dziecko, kiedy Summer zmieniała jego zdezelowaną protezę na to cudeńko techniki.
-Zajebista, jak jej twórca. - Uśmiechnął się. Nie byłby sobą, gdyby nie poleciał z komplementem.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-22, 21:27   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Przygryzł dolną wargę. Teraz nie był nawet pewien dlaczego zrobił tak a nie inaczej, dlaczego powiedział te kilka słów za dużo. Tamta rozmowa po wyjściu z izolatki, wydawała się być tak bardzo odległa. Tak wiele uległo zmianie od tamtego czasu...
- Przepraszam, że skłamałem... - wzrok wciąż wbijał w podłogę, nie potrafił spojrzeć dziewczynie w oczy.
- Ja... - urwał. - To... to nie tak... - westchnął głośno. To zabrnęło za daleko, musiał w końcu wyznać jej prawdę. Ceri nie zasłużyła na takie traktowanie, dopiero teraz, leżąc jak kłoda w łóżku miał czas, aż za nadto czasu by przemyśleć to, co wtedy w przypływie dziwnych, teraz nie zrozumiałych emocji, zrobił.
- Nie ma żadnej innej... Nie ma i nigdy nie było. - wyprostował się, łapiąc się przy tym za klatkę piersiową, złamane wcześniej żebra wciąż dawały o sobie znać przy zbyt gwałtownych ruchach. Ból fizyczny był jednak niczym w porównaniu do tego, co przez jego kłamstwa wycierpiała Ceridwen.
- Nie liczę na wybaczenie... Wiem, że teraz pewnie mnie nienawidzisz. Masz do tego prawo i zrozumiem jeśli już nigdy się do mnie nie odezwiesz, ale musisz znać prawdę... - mówił szybko i dość nieskładnie, nie zdając sobie sprawy z tego, że dziewczyna mogła nie rozumieć czegoś z tego co mówił, w końcu nawijał po rusku.
Mówiąc to patrzył jej prosto w oczy, kto wie, to mógł być ostatni raz gdy mógł spoglądać w nie z tak bliskiej odległości. Ponownie zacisnął usta i w zasadzie nie czekając na odpowiedź dziewczyny, zmusił się do ponownego wysiłku i podpierając się ściany oraz oparcia, wstał i złapał za klamkę, chcąc jak najszybciej wyjść. Niekontrolowane emocje oznaczały nie kontrolowanie mocy, które mimo iż osłabione, mogły wyrządzić niepotrzebnych szkód. Potrzebował powietrza i chociaż chciał przyjąć reakcję Ceri "na klatę", to nie mógł wytrzymać ani chwili dłużej w tym pomieszczeniu.
- K-k-kocham cię... - wydukał z zaskoczenia, być może w tej chwili namieszał jeszcze bardziej, lecz dotychczasowe wypieranie prawdy znacznie bardziej raniło. Otworzył drzwi i padł nieprzytomny na korytarzową posadzkę. #dramaqeenking
_________________

głos

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,138 sekundy. Zapytań do SQL: 9